s-e-r-v-e-r-a-d-s-3

hi-fi

Spendor A1.2

test |
Kolumny podstawkowe - Spendor A1.2

Niewielkie obudowy i przetworniki nie zapowiadają spektaklu muzycznego, jednak Spendory A1.2 pokazują, że kameralna skala może pozytywnie zaskoczyć.

Marka Splendor wielu osobom może kojarzyć się z legendarnymi monitorami LS3/5a na licencji BBC. Ale testowane tu monitory A1.2 nie są repliką LS3/5a, choć wywodzą się z tej samej brytyjskiej szkoły projektowania. Można je więc traktować jako nowoczesny monitor inspirowany tradycją, lecz ucieleśnieniem idei LS3/5a w katalogu firmy jest seria Splendor Classic.

Druga odsłona serii A-Line to uporządkowana, czteroelementowa oferta obejmująca jeden monitor oraz trzy konstrukcje podłogowe. W jej skład wchodzą modele oznaczone jako A1.2, A2.2, A4.2 i A7.2, produkowane w Wielkiej Brytanii, w okolicach Sheffield. W porównaniu z pierwszą generacją przeprojektowano kilka kluczowych obszarów: zmieniono zwrotnice, dopracowano przetworniki, poprawiono usztywnienia obudów i wprowadzono dodatkową warstwę tłumiącą z sorbotanu. W przypadku większych modeli podłogowych zmodyfikowano także strojenie portów oraz uproszczono i obniżono punkt podziału zwrotnicy, aby uzyskać lepszą integrację przetworników. Producent nie mówi o rewolucji, tylko o konsekwentnej ewolucji – zamiast zaczynać wszystko od początku, ulepszył to, co ma realny wpływ na brzmienie.

Budowa

Najmniejszym przedstawicielem tej rodziny jest A1.2 – kompaktowy monitor o klasycznej konstrukcji dwudrożnej. Skrzynki są zamknięte, co w praktyce oznacza m.in. większą swobodę ustawienia w niewielkich pomieszczeniach i możliwość dosunięcia kolumn do tylnej ściany bez obaw o nadmiar basu. Obudowa mierzy 308mm wysokości przy 165mm szerokości i 186mm głębokości, a masa pojedynczej sztuki wynosi 4,8kg. Mimo stosunkowo niewielkiej głębokości proporcje są więc "współczesne", czego nie można powiedzieć o podobnym gabarytowo modelu Classic 4/5, który jest szerszy niż głębszy.

Spendor A1.2

Na tylnej ściance każdej "paczki" umieszczono tabliczkę z numerem seryjnym oraz pojedynczą parę terminali głośnikowych. Całość wykończono naturalnymi fornirami – czarnym dębem, orzechem, dębem lub satynową bielą – a maskownica jest mocowana magnetycznie.

Obudowa jest od wewnątrz wzmocniona poziomą wręgą. Środek obficie wytłumiono gąbką. Sama skrzynka ma konstrukcję z łączeniem na wpust. Pracują w niej dwa przetworniki, które wyglądają identycznie jak te zastosowane w Classicach 4/5. Za wysokie tony odpowiada 22-milimetrowa kopułka poliamidowa (22mm to średnica samej kopułki; szerokie pierścieniowe zawieszenie zwiększa powierzchnię drgającą do 35mm) osłonięta metalową siatką. Z kolei zakres nisko-średniotonowy obsługuje 15-centymetrowy głośnik z polimerową membraną EP77 (Engeneering Polymer) z nieruchomym korektorem fazy.

Spendor A1.2

Pasmo dzieli prosta zwrotnica, na którą składają się dwie cewki (jedna powietrzna i jedna rdzeniowa), dwa kondensatory oraz opornik. Wszystkie elementy zmontowano na płytce drukowanej, którą przytwierdzono do terminali. Połączenia kabli są lutowane. Punkt podziału ustalono na 4,2kHz. Deklarowane pasmo przenoszenia rozciąga się od 60Hz do 26kHz, skuteczność wynosi 83dB (1W/1m), a nominalna impedancja to 8Ω z minimum wynoszącym 6,4Ω. Producent zaleca wzmacniacze o mocy od 25 do 100W. Jak widać, najmniejszy model A-Line nie udaje większego, ale też niczego – może z wyjątkiem gabarytów – specjalnie nie upraszcza.

Jakość dźwięku

Charakter brzmienia "A-jedynek" można w dużej mierze przewidzieć już po samej specyfikacji. W przypadku niewielkich monitorów w obudowie zamkniętej dolna granica pasma nie pozostawia złudzeń – najniższego basu po prostu nie ma, chociaż jest go nieco więcej niż w klasycznych LS3/5a. Nie jest to jednak żadna tajemnica ani wada ukryta w przypisach drobnym drukiem, lecz naturalna konsekwencja rozmiaru obudowy i zastosowanej konstrukcji. Jeśli ktoś koniecznie chce wycisnąć z A1.2 więcej fundamentu, to ma kilka możliwości. Najprostsza to potraktowanie ich dosłownie jako "półkowników" i ustawienie w regale, choćby w popularnym Kallaxie, albo dosunięcie możliwie blisko tylnej ściany, do czego zresztą zachęca sam producent. Jeszcze inne rozwiązanie to uzupełnienie monitorów subwooferem aktywnym. W przeciwnym razie miłośnicy heavy metalu, electro czy techno mogą poczuć spory niedosyt, bo przy tak ograniczonym dole pasma trudno mówić o spektakularnych skokach dynamiki czy potężnym uderzeniu.

W pierwszym kontakcie A1.2 mogą wydać się nieco powściągliwe. Po chwili okazuje się jednak, że to nie tyle ograniczenie, ile pewna filozofia prezentacji.

W pierwszym kontakcie A1.2 mogą wydać się nieco powściągliwe. Po chwili okazuje się jednak, że to nie tyle ograniczenie, ile pewna filozofia prezentacji. Bas jest skromny objętościowo i trzymany krótko, ale dzięki temu nie przykrywa pozostałych zakresów. Dynamika również nie epatuje efektownością. Zamiast gwałtownych wybuchów mamy raczej spokojniejszy, bardziej zdyscyplinowany przebieg wydarzeń. To trochę tak, jakby zamiast koncertu na stadionie trafić do niewielkiej sali odsłuchowej – emocji nie zabraknie, ale będą one podawane w zdecydowanie bardziej kameralnej formie.

Spendor A1.2

Na pierwszy plan wysuwa się średnica. Jest jakby powiększona, aktywna zwłaszcza w górnym podzakresie, dzięki czemu nagrania nabierają bezpośredniości. Scena dźwiękowa charakteryzuje się wyraźnym przybliżeniem pierwszego planu, który momentami bywa bardzo konkretny i namacalny. W efekcie instrumenty prowadzące, jak np. wibrafon na płycie "Guided Tour" The New Gary Burton Quartet, pojawiają się blisko słuchacza, jakby wykonawcy przesunęli się o krok w stronę fotela odsłuchowego. Nie jest to nachalne czy sztucznie podbite, ale na pewno korzysta na tym czytelność przekazu. Bardzo dobrze słychać to także w nagraniach z ludzkim głosem. Wokaliści (a także spikerzy radiowi) brzmią naturalnie i intymnie, ich obecność w pomieszczeniu jest zaskakująco wyraźna. A1.2 potrafią bez wysiłku wydobyć z nagrania drobne szczegóły artykulacji, różnice w barwie czy subtelne zmiany natężenia głosu. Takie niuanse składają się na obraz nieprzeciętnie przejrzysty, pełen drobnych odcieni i detali - to niezaprzeczalnie duży atut tych monitorów.

Spendor A1.2

Górne pasmo pracuje z dużą kulturą. Jest dokładne i "informacyjne", ale nie próbuje zwracać na siebie uwagi za wszelką cenę. Można odnieść wrażenie, że jego rola sprowadza się głównie do "doprawienia" średnicy – niczym przyprawa w dobrze przygotowanym daniu, której obecność jest wyraźna, lecz nigdy dominująca. Dzięki temu całość pozostaje organiczna i przyjemna w odbiorze, bez śladów ostrości czy agresji. Osoby przyzwyczajone do mocno podkreślonych sopranów mogą początkowo poczuć lekki niedosyt. Tutaj nic nie błyszczy na pokaz i nic nie stara się olśnić samą ilością wysokich tonów. Zamiast tego dostajemy prezentację szczegółową i uporządkowaną. A kiedy już przyzwyczaimy się do tej estetyki, okazuje się, że takich kolumn można słuchać naprawdę długo – bez zmęczenia i bez odruchowego sięgania do gałki głośności, żeby coś jeszcze "podkręcić". I to chyba najlepszy dowód, że kwestię brzmienia tych monitorów przemyślano naprawdę dobrze.

Podsumowanie

Spendor A1.2 nie uwodzą efektownymi sztuczkami, nie imponują skalą dźwięku ani potęgą basu i nawet niespecjalnie udają, że mogłyby to robić. Ich charakter wynika wprost z założeń konstrukcyjnych, a więc kompaktowej obudowy, konstrukcji zamkniętej i niewielkiego przetwornika nisko-średniotonowego. Jeśli ktoś oczekuje klubowego ciśnienia albo koncertowej dynamiki, to powinien poszukać gdzie indziej, albo rozważyć użycie subwoofera.

Spendor A1.2

Tam, gdzie wiele niedużych monitorów próbuje nadrabiać braki efektownością, A1.2 wybierają inną drogę. Stawiają na przejrzystość, czytelność i naturalność średnicy, która w tej konstrukcji odgrywa rolę pierwszoplanową. Wokale są bliskie i sugestywne, detale dobrze "widoczne", a góra pasma dostarcza informacji bez popadania w ostrość czy przesadną ekspozycję. Całość układa się w prezentację uporządkowaną i przyjemną w odbiorze.

A1.2 to kolumny, które skupiają się na kilku elementach i są w tym konsekwentne: oferują klarowny przekaz, dobrą czytelność i bezpośredni kontakt z pierwszym planem. Po krótkim okresie adaptacji okazuje się, że taka estetyka sprzyja długim, niespiesznym odsłuchom. I właśnie w tym scenariuszu najmniejsze Spendory są najbardziej sensowne – jako małe monitory stworzone do uważnego słuchania muzyki, a nie do robienia wrażenia na znajomych.

Werdykt: Spendor A1.2

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Kompaktowe wymiary i zamknięta obudowa ułatwiają ustawienie w niewielkich pomieszczeniach. Naturalna, bezpośrednia średnica z przekonującymi wokalami. Wysoka przejrzystość i duża ilość szczegółów.

Minusy: Ograniczony zakres basu i umiarkowana dynamika, więc nie błyszczą w gatunkach wymagających mocnego uderzenia i dużej skali brzmienia.

Ogółem: Niewielkie monitory o wyraźnie określonym charakterze – zamiast efektowności stawiają na czytelność, kulturę grania i bliski kontakt z pierwszym planem.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Spendor A1.2
RODZAJ
Kolumny podstawkowe
CENA
7.990zł (para)
WAGA
4,8kg (szt.)
WYMIARY (S×W×G)
308×165×186mm
DYSTRYBUCJA
Audio Center Poland
www.audiocenter.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Konstrukcja: dwudrożna, podstawkowa
  • Obudowa: zamknięta
  • Przetworniki: 22mm wysokotonowa kopułka poliamidowa, 150mm głośnik nisko-średniotonowy z membraną polimerową EP77
  • Częstotliwość podziału zwrotnicy: 4,2kHz
  • Pasmo przenoszenia: 60Hz–26kHz
  • Moc maksymalna: do 100W
  • Zalecana moc wzmacniacza: 25–100W
  • Czułość: 83dB (1W/1m)
  • Impedancja nominalna: 8Ω (min. 6,4Ω)
  • Zalecana moc wzmacniacza: 25–100W
  • Dostępne wersje kolorystyczne: czarny dąb, orzech, dąb, satynowa biel
  • Akcesoria: magnetyczna maskownica