s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

Heinz Lichtenegger z Audio Tuning

wywiad
Heinz Lichtenegger z Audio Tuning

O przejęciu Musical Fidelity, najlepszych nagraniach, hobby i przyszłości niezależnych marek rozmawiamy z Heinzem Lichteneggerem z Audio Tuning - właściciela m.in. marki Pro-Ject.

Hi-Fi Class: Kiedy wpadłeś na pomysł przejęcia Musical Fidelity?

Heinz Lichtenegger: Anthony i ja rozmawialiśmy o tym już od pewnego czasu. Prywatnie jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, ponadto jestem najstarszym dystrybutorem Musical Fidelity i znam tę markę praktycznie od założenia. MF to poważna część mojego życia.

HFC: Jak w najbliższej przyszłości będzie wyglądać oferta produktowa Musical Fidelity?

HL: Obiecaliśmy Anthony'emu, że zachowamy DNA marki w nienaruszonej formie, która zawiera się w klasycznych produktach oferujących dostępny cenowo hi-endowy dźwięk. Czuje się zobowiązany przez Anthony'ego, co jest jednocześnie dużym komplementem dla mnie. Kocham sposób w jaki Anthony projektował swoje produkty – zawsze starał się aby brzmiały muzykalnie, a nie technicznie. Zachowamy ten sposób grania i aktualne linie produktowe. Ponadto dodamy nowe produkty, które jak uważamy powinny dopełnić aktualną ofertę.

HFC: O jakich konkretnie produktach mowa?

HL: Ponownie zobaczycie w ofercie dzielony set stereo M6 w cenie około 4.000 euro za komplet. Spróbujemy także włączyć do produktów z przetwornikiem DAC obsługę Roona i MQA. Z pewnością przywrócimy do życia wzmacniacze w klasie A, które w naszym odczuciu zawsze były sercem marki Musical Fidelity. Z współczesnymi bardzo skutecznymi kolumnami głośnikowymi będą absolutnym topem dźwiękowym jaki można osiągnąć we współczesnej amplifikacji.

HFC: Obecnie rynek audio coraz mocniej się konsoliduje. Czy uważasz, że istnieje na nim wciąż miejsce dla niezależnych marek?

HL: O tak, z pewnością! Zawsze będą ludzie, którzy nie są tak głupi, żeby patrzeć tylko na reklamy dużych globalnych marek i będą chcieli kupować produkty od niezależnych twórców, którzy robią produkty audio kierując się jakością dźwięku, a nie funkcjonalnością.

HFC: Czy to znaczy, że Wasz biznes idzie dobrze?

HL: Poczyniliśmy olbrzymie inwestycje w nasze fabryki i marki. Uważamy, że od dawna ludzie nie byli tak bardzo zainteresowani muzyką, a przy tym chcieliby uzyskać prawdziwy, naturalny dźwięk, niekoniecznie pochodzący ze sztucznego źródła, takiego jak komputer. Chcemy aby nasze produkty uszczęśliwiały ludzi przede wszystkim wiernie oddając dźwięk za jak najlepsze pieniądze, bez miliona nikomu niepotrzebnych funkcji. Wierzymy także, że dźwięk stereo to maksimum tego, czego ludzi potrzebują do domowej rozrywki na najwyższym poziomie. Popatrz na wzmacniacz A1 (Musical Fidelity) – to ciągle klasa światowa, i ciągle daje radę!!!

HFC: Kto będzie odpowiedzialny za rozwój produktów Musical Fidelity, skoro Anthony nie jest już właścicielem Musical Fidelity?

HL: Niezupełnie tak jest. Anthony Michelson będzie nadal zaangażowany w rozwój produktów Musical Fidelity – szczególnie gdy chodzi o decyzje o tym, jak mają brzmieć i jaki poziom parametrów oferować. Anthony to świetny muzyk, i ma słuch bliski absolutnemu. Poza tym włączymy w proces projektowania nowych urządzeń dawnych inżynierów MF, a także "młodzież", która jest za pan brat z najnowszymi technologiami, szczególnie cyfrowymi.

HFC: Jakie zmiany poczyniłeś w dystrybucji Musical Fidelity od kiedy Audio Tuning przejął tę markę?

HL: Jesteśmy niezwykle konserwatywną firmą, która opiera swój biznes na wieloletnich relacjach. Bliżej nam do rodzinnego biznesu niż korporacji. Staramy się współpracować ze swoimi partnerami biznesowymi tak długo, jak to tylko możliwe i maksymalizować razem wszystkie okazje do rozwoju. Właśnie taka polityka uczyniła z Pro-Jecta jedną z najważniejszych marek w branży hi-fi i kontynuujemy ją także w kwestii Musical Fidelity.

HFC: Czy planujecie jakieś zmiany w polskiej dystrybucji Musical Fidelity?

HL: Jak już wspomniałem wcześniej żadne zmiany nie są planowane z oczywistych powodów. Chcemy wspólnie z Rafałem Kocem z RAFKO Dystrybucja pracować na polskim rynku, podejmować nowe wyzwania i dobrze zrozumieć potrzeby polskich miłośników muzyki i odpowiedzieć na nie najlepiej, jak tylko potrafimy.

HFC: Jakie kolumny Twoim zdaniem zagrają najlepiej z elektroniką Musical Fidelity?

HL: To łatwa odpowiedź – Triangle!!! Lata temu zaczynałem w hi-fi z marką Triangle. Jestem pierwszym dystrybutorem Triangle w Austrii i to się, jak dotychczas, nie zmieniło. Wiele lat temu szukałem do Triangle idealnej amplifikacji i okazało się, że jest to właśnie Musical Fidelity. Triangle potrzebują bardzo muzykalnego wzmacniacza z pięknymi, ciepłymi średnimi tonami, co sprawia, że kolumny te nie będą brzmiały ostro, jak z wieloma innymi wzmacniaczami. Musical i Triangle to magiczna kombinacja dla prawdziwego miłośnika muzyki.

HFC: Wymień trzy swoje ulubione longplay'e.

HL: To najtrudniejsze pytanie. Mam ok. 25.000 nagrań w domu. Słucham każdej dobrej muzyki: pop, rock, soul, blues, jazz w każdej wersji. A przez ostatnie dziesięć lat, głównie klasykę. Mam swoje fale w słuchaniu ulubionej muzyki. Ostatnie cztery miesiące jestem zasłuchany w Antonie Brucknerze i Filharmonikach Wiedeńskich. Muzyka dla Boga, albo niebiańska muzyka!

HFC: To chyba nie jest Twoje jedyne hobby?

HL: Tak, ponadto organizuję koncerty. Następny jest za 4 dni, od momentu, w którym rozmawiamy. Tym razem będzie to występ jazzowy z jednym z najlepszych saksofonistów. A moim następnym marzeniem jest nagrać album w prawdziwie analogowej formie np. taśmy.