Firma Music Hall LLC została założona w kwietniu 1985 r. przez Roya Halla w USA, pasjonata hi-fi, który od początku chciał projektować sprzęt, który sam chciałby mieć w swoim systemie. Pierwotnie jego firma zajmowała się produkcją, importem oraz dystrybucją wysokiej klasy komponentów audio i od samego początku koncentrowała się na dwukanałowym (stereo) dźwięku, co wyróżniało ją w czasach, gdy popularne już były systemy wielokanałowe i urządzenia typu iPod.
Choć firma powstała w 1985 r., pierwsze gramofony pod marką Music Hall pojawiły się dopiero w 1998 r. – roku, w którym Roy Hall podpisał umowę na produkcję w fabryce w Czechach z ponad 50-letnią tradycją budowy gramofonów. W 2023 r. Firma została przejęta przez konsorcjum w 2023 r. została przejęta przez konsorcjum Turntable USA (związanego z MoFi Distribution), które kontynuuje tradycje i pasję jej założyciela dynamicznie rozwijając ofertę od najtańszych modeli po high-endowe.
Bohaterem tego testu jest najtańszy model MMF Mark 1 zajmujący najniższy, bazowy poziom w katalogu gramofonów Music Hall, ale z wyraźnym zastrzeżeniem, że to jest sprzęt lifestyle'owy lecz pozycja "startowa", skierowana do użytkowników, którzy chcą na poważnie wejść w świat winylu. Model Mark 1 jest więc konstrukcją budżetową, w której producent wyraźnie skupił się na elementach mających realny wpływ na jakość dźwięku. Zrezygnowano z takich dodatków, jak wbudowany przedwzmacniacz, przekierowując środki na kluczowe podzespoły gramofonu. Zastosowano oferującą dobre brzmienie wkładkę typu MM marki Ortofon, przyzwoity napęd i precyzyjne ramię. Zadbano zarówno o materiały odpowiedniej jakości, jak i zwartość całej konstrukcji - i to wszystko za ok. 2.000 złotych.
Budowa
Już pierwszy kontakt z Mark 1 pokazuje, że mimo atrakcyjnej ceny mamy do czynienia z urządzeniem solidnym i przemyślanym. Starannie przygotowana plinta, wykonana z grubej, frezowanej płyty MDF, stanowi stabilną podstawę dla wszystkich podzespołów. Za napęd odpowiada asynchroniczny silnik prądu przemiennego, a moment obrotowy przekazywany jest na talerz za pomocą paska. Zmiana prędkości obrotowej odbywa się w klasyczny sposób, tj. przez ręczne przełożenie paska na odpowiednią pozycję koła napędowego.
Oś talerza osadzono w precyzyjnie wykonanym łożysku ze stali nierdzewnej, dodatkowo pokrytym powłoką teflonową, co przekłada się na bardzo cichą i płynną pracę układu. Aluminiowe ramię w kształcie litery S o długości 8,6 cala wyposażono w możliwość regulacji kąta VTA – to rozwiązanie rzadko spotykane w tej klasie cenowej. Pewnym kompromisem jest natomiast stałe połączenie ramienia z headshellem, co uniemożliwia szybką wymianę wkładki. Każda zmiana oznacza konieczność ponownej regulacji całego zestawu, co może zniechęcić osoby planujące częste eksperymenty.
Na plus należy zaliczyć zastosowanie prostego i bardzo precyzyjnego, magnetycznego systemu antyskatingu oraz sprawdzonej wkładki magnetycznej Ortofon z serii OM, rozpoznawalnej po charakterystycznym, wąskim korpusie. Wkładka jest fabrycznie zamontowana i ustawiona, podobnie jak przeciwwaga, dzięki czemu gramofon po wyjęciu z pudełka jest praktycznie gotowy do pracy. W zestawie znalazła się także pokrywa przeciwkurzowa oraz filcowa mata na aluminiowy, starannie wyważony talerz.
Jakość dźwięku
Music Hall Mark 1 oferuje brzmienie przyjazne dla ucha, plastyczne, lekko złagodzone i utrzymane w pastelowych barwach. Częściowo wynika to oczywiście z zastosowanej wkładki Ortofona, jednak trzeba uczciwie przyznać, że jest to jedna z lepszych propozycji na tym poziomie cenowym, pozbawiona typowych wad najtańszych konstrukcji. W trakcie testu gramofon współpracował z przedwzmacniaczem Musical Fidelity V-90 LPS i w takim zestawieniu zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Przekaz był spójny w całym paśmie, a scena dźwiękowa całkiem szeroka, z wyraźnie zaznaczonymi źródłami pozornymi.
Jednym z najmocniejszych atutów Mark 1 jest dynamika w skali makro. Odsłuch kilku płyt Marka Bilińskiego pokazał, że Music Hall bez większego wysiłku radzi sobie z dużymi skokami głośności. Albumy "Ogród Króla Świtu" i "Wolne loty" zabrzmiały energicznie, z dobrze oddanym ciężarem i fundamentem w zakresie niskich tonów. Dynamika w skali mikro nie jest już tak wyraźnie różnicowana (co pozostaje domeną droższych wkładek typu MC), jednak ogólne oddanie motoryki i drobnych zdarzeń w wyższych rejestrach stoi na całkiem solidnym poziomie.
Music Hall Mark 1 oferuje brzmienie przyjazne dla ucha, plastyczne, lekko złagodzone i utrzymane w pastelowych barwach.
Bas sprawia dobre wrażenie przede wszystkim dzięki przyzwoitej kontroli. Nie jest nadmiernie napompowany czy rozciągnięty ponad miarę, a tam, gdzie materiał muzyczny tego wymaga, potrafi zejść zaskakująco nisko. Dobrym przykładem może być muzyka Dead Can Dance z albumu "Spiritchaser", na którym niskie tony miały odpowiednią masę i głębię. Bas płynnie przechodzi w gęstą, nasyconą średnicę, obfitującą w cechy typowe dla brzmienia analogowego. Środek jest oleisty, organiczny i dobrze oddaje barwy instrumentów. Mimo pewnych uproszczeń i delikatnych przekłamań w wierności przekazu – trudnych do uniknięcia w budżetowych systemach analogowych – całość brzmi naturalnie i angażująco.
Wysokie tony są dociążone i wyraźne w niższych partiach, dzięki czemu dobrze integrują się ze średnicą. Góra pasma potrafi być efektowna i ma swój charakter, choć nie należy oczekiwać ponadprzeciętnej szczegółowości znanej z droższych gramofonów wyposażonych we wkładki MC. Zamiast tego otrzymujemy dobrze zaznaczone detale, które uzupełniają przekaz, nie próbując dominować nad resztą pasma.
Podsumowanie
Music Hall MMF Mark 1 to bardzo udana propozycja dla osób szukających niedrogiego, a jednocześnie dobrze brzmiącego gramofonu. Jego dużym atutem jest bezproblemowa obsługa – fabrycznie zamontowana i wyregulowana wkładka sprawia, że urządzenie po wyjęciu z pudełka jest praktycznie gotowe do pracy. Producent świadomie zrezygnował z wbudowanego przedwzmacniacza, przeznaczając budżet na ważniejsze podzespoły, co w praktyce jest strzałem w dziesiątkę – zastosowanie zewnętrznego, nawet niedrogiego phono pozwala uzyskać wyraźnie lepszą jakość dźwięku niż z prostych układów montowanych bezpośrednio w gramofonach.
Music Hall Mark 1 wyróżnia się solidną konstrukcją, przyjaznym charakterem brzmienia i spójnym podejściem do całego projektu. To jedna z ciekawszych propozycji w swojej klasie cenowej, szczególnie dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z winylem bez zbędnych komplikacji, a jednocześnie oczekują brzmienia wykraczającego poza poziom najtańszych konstrukcji.