Kabel zasilający ViaBlue X-60 T6S Power EU jest topowym modelem w katalogu niemieckiej marki ViaBlue. Cechuje się przewodnikami o największym przekroju w porównaniu do tańszych kabli X-40 T6S Power EU, czy X-25 T6S Power EU, a jednocześnie zachowuje wszystkie charakterystyczne cechy konstrukcyjne.
X-60 T6S Power EU przeznaczony jest do najbardziej zaawansowanych systemów audio, a dzięki dużemu przekrojowi szczególnie polecany jest do doprowadzania prądu do wzmacniaczy zintegrowanych i dysponujących wysoką mocą i wydajnością prądową końcówek mocy.
Budowa
X-60 T6S Power EU skonstruowano bazując na trzech głównych wiązkach przewodników wykonanych z dużej liczby drobnych nitek. Zarówno przewód neutralny, jak i fazowy wykonano z posrebrzanej miedzi OFC. Natomiast żyłę przewodu uziemiającego dla odmiany utworzono z ocynowanej miedzi OFC. W celu właściwego zabezpieczenia przewodników przed zakłóceniami zastosowano podwójny ekran składający się z folii aluminiowej oraz plecionki z posrebrzanej miedzi OFC. Uwagę zwracają ulokowane w okolicy obydwu końców kabla filtry ferrytowe, a także elegancka osłona zewnętrzna w postaci oplotu zabezpieczającego ViaBlue Cobra. Producent zadbał również o wysokiej jakości wtyki z elementami stycznymi pokrytymi 24-karatowym złotem.
Jakość dźwięku
ViaBlue X-60 T6S Power EU oferuje rozłożysty i swobodny dźwięk, zwłaszcza w kwestii budowy przestrzeni i przetwarzania basu. Niemiecki kabel zasilał między innymi wzmacniacz Accuphase E-270 i miał wyraźny wpływ na poprawę brzmienia tej japońskiej tranzystorowej integry w kilku aspektach.
Po wpięciu się z topowym kablem zasilającym marki ViaBlue do wzmacniacza od razu było słychać więcej powietrza w muzyce oraz swobodniej prezentowaną scenę stereo. Podczas odsłuchu najeżonej mikrodetalami i niezwykle przestrzennie zrealizowanych płyt Jana Garbarka, zachwyciła mnie ilość uwalnianych w przestrzeni dźwięków. Różnica była kolosalna w porównaniu ze zwykłym kablem zasilającym, w jaki fabrycznie wyposażono wzmacniacz. Muzyka była bezsprzecznie bardziej szczegółowa, a zakres wysokich tonów ewidentnie zyskał na czystości. Poszczególne mikrodźwięki nanoszone były na pozbawionej szumów scenie dźwiękowej.
Pozytywny wpływ niemieckiego kabla zasilającego jest bezdyskusyjny, zwłaszcza w kontekście budowanej przestrzeni oraz reprodukcji niskich tonów.
Średnie tony okazały się być najbardziej neutralne, bo niemiecki kabel zasilający nie ingerował zbytnio w ten zakres pasma. Ale podczas odtwarzania muzyki jazzowej w wykonaniu Patricii Barber było słychać, że wokal stał się bardziej czytelny. Tak jak wspomniałem na wstępie opisu, największe zmiany odnotowałem zarówno w wielkości sceny dźwiękowej, jak i charakterze reprodukcji niskich tonów.
Stereo zyskało na swobodzie przekazu, co objawiało się głównie brakiem ścisku na scenie, zwłaszcza gdy sięgałem po muzykę jazzową. Instrumenty były szerzej rozstawione i wyraźniej odseparowane od wokalistki. Z kolei bas zyskał na głębi, ale nie kosztem utraty konturu czy zróżnicowania przekazywanych treści, bo te aspekty również się poprawiły. Szczególnie dobrze było to słychać w muzyce szwedzkiego zespołu Covenant na albumie "Northern Light" w pomrukujących basem utworach "Winter Comes" czy "Scared", ale także wielu innych utworach, w których bas odgrywał dużą rolę.
Muszę również dodać, że kontrola dźwięku stała na wysokim poziomie, podobnie jak w poprzednio testowanych kablach X-40 T6S Power EU i X-25 T6S Power EU, co jest ogólną zaletą wynikającą ze stosowania kabli zasilających marki ViaBlue.
Podsumowanie
ViaBlue X-60 T6S Power EU z pewnością przyniesie wymierne korzyści, zwłaszcza gdy będziemy za jego pośrednictwem zasilać wzmacniacze, a najlepiej te pracujące przy wyższych wartościach prądu. Pozytywny wpływ niemieckiego kabla zasilającego jest bezdyskusyjny, zwłaszcza w kontekście budowanej przestrzeni oraz reprodukcji niskich tonów. X-60 T6S Power EU sprawdzi się w przypadku bardziej wymagających, wyższej klasy systemów, gdzie nacisk kładziemy na potęgę i precyzję dźwięku, zwłaszcza podczas odsłuchów przy wysokich poziomach głośności.