Rok 2026 może okazać się przełomowy w historii marki Denon mającej już ponad 100-letnią tradycję, więc można powiedzieć, że jest weteranem na rynku audio. Korzenie tej marki sięgają firm (Nippon Chikuonki Shokai i Japan Denki Onkyo) zajmujących się nie tylko produkcją sprzętu, ale także nagrywaniem i tłoczeniem płyt gramofonowych, co sprawia, że od samego początku Denon był blisko samej muzyki – nie tylko jej odtwarzania, ale i powstawania.
W wyniku połączenia tych dwóch firm powstał Denon, a za datę jego powstania przyjmuje się rok 1910. Do lat 50. ubiegłego wieku firma rozwijała technologię nagraniową tworząc pierwsze profesjonalne urządzenia studyjne. W 1962 powstała legendarna, do dziś produkowana, wkładka gramofonowa Denon DL-103. W latach 70. i 80. firma zdobyła mocną pozycję w klasycznym hi-fi - wzmacniacze, gramofony, tunery, a w latach 80. i 90. była jednym z pionierów w produkcji odtwarzaczy CD. Początek XXI wieku to mocne wejście w kino domowe, a nieco później w streaming, multiroom i system HEOS.
Debiut serii Denon Home
Rok 2020 to pierwszy poważny krok w nowy świat audio - debiut serii Denon Home. To zwiastowało zmianę podejścia firmy do audio i wytyczyło kierunki rozwoju na najbliższe lata. Diametralne zmiany na rynku fonograficznym i rozwój streamingu jako dominującej formy rozpowszechniania muzyki, oraz nowe formaty zapisu dźwięku, skłoniły szefostwo firmy do refleksji nad tym, w jakim kierunku powinien ewoluować sprzęt audio żeby najlepiej zaspokoić oczekiwania rynku.
Przez kolejne lata 2020-25 trwała "cicha rewolucja" wewnątrz firmy. Denon nie robił żadnych spektakularnych premier sprzętowych, ale intensywnie rozwijał system HEOS poprawiając jego stabilność i funkcjonalność. Innymi słowy budował cały nowy "system operacyjny" dla idącego z duchem czasu cyfrowego audio. Ale konkurencja nigdy nie śpi, więc na rynku zadomowił się już Sonos, a więc konkurencyjna marka rozwijająca system bezprzewodowego audio do całego domu, a więc podobny w założeniach do Denona. W tamtym czasie Denon Home nie był tak "lifestylowy" jak Sonos, ani tak "audiofilski" jak klasyczne systemy hi-fi. A zatem trzeba było zrobić coś, co zmieniłoby ten stan rzeczy. Tym czymś miałby być sprzęt zaprojektowany od zera pod istniejący już, dopracowany system.
Tajna broń Demona
I tą "tajną bronią" okazał się właśnie Denon Home - pierwsza seria zaprojektowana w pełni pod dojrzały ekosystem HEOS. Światowa premiera odbyła się 24 marca 2026, a nasza redakcja uczestniczyła w polskiej części tego wydarzenia, zorganizowanej przez rodzimego dystrybutora, czyli firmę Horn Distribution. To bardzo ważna premiera, a zarazem wyraźny sygnał ze strony jednego z największych graczy w branży hi-fi, że zmienia się sama definicja domowego audio.
Tym razem Denon nie próbował przekonać nas do kolejnego tradycyjnego systemu stereo składającego się z kilku "klocków" połączonych kablami, lecz zademonstrował rozwiązanie pokazujące, że dźwięk (muzyka) może stać się integralną częścią przestrzeni, w której po prostu żyjemy! I podczas tej prezentacji zrobił to w sposób niezwykle przekonujący podkreślając mocne strony systemu Denon Home zarówno od strony funkcjonalnej, jak i jakości dźwięku.
Co ważne, ta prezentacja odbyła się Showroomie BoConcept - przestrzeni ekspozycyjnej duńskiej marki meblowej, w której prezentowane są gotowe aranżacje wnętrz - zamiast w sali odsłuchowej, jak w przypadku klasycznego hi-fi. To oczywiście celowe działanie mające podkreślić, że ten system audio nie musi skupiać uwagi domowników (lub gości) i być ustawiony w eksponowanym miejscu salonu, lecz ma się po prostu wtopić we wnętrze. To radykalna zmiana podejścia do audio, zwłaszcza dla marki z tak silnym rodowodem hi-fi, jak Denon.
Warszawska premiera była bardzo przemyślana i znakomicie zorganizowana. Zgromadziła dziennikarzy oraz ekspertów branżowych. Spotkanie poprowadzili Marcin Pikułoński (Horn Distribution) i Piotr Metz (dziennikarz muzyczny), a część produktową zaprezentował Yann Ghezi (przedstawiciel Denona). Całość dopełnił występ Michała Barańskiego i Shachara Elnatana, którzy nadali premierze bardziej muzyczny wymiar niż technologiczny, ale organizatorom chyba właśnie o to chodziło. Najpierw mieliśmy bowiem próbkę możliwości głośników z serii Denon Home, a potem wysłuchaliśmy muzyki na żywo. I nie chodziło o audiofilskie dzielenie włosa na czworo i porównywanie co lepiej brzmi, ale o udowodnienie, że zestaw głośników Denon Home z łatwością zapewni równomierny dźwięk i to dobrej jakości, w całym pomieszczeniu.
Nowe modele Denon Home
Premiera obejmowała trzy głośniki z najnowszej serii Denon Home, z których najmniejszy to model 200, zaś największym jest 600-tka. Zaczynając od podstawowego Denon Home 200, to kompaktowy głośnik "na start". Ma kilka przetworników i wzmacniaczy, oferuje solidne stereo i podstawę pod dźwięk przestrzenny - tzn. nie jest w stanie generować w pełni dźwięku przestrzennego, ale próbuje wyjść poza fizyczne granice obudowy, imitując złudzenie przestrzeni, która w wyższych modelach (400 i 600) przechodzi już w pełnoprawne granie 3D.
Model 400 można uznać za "złoty środek", najbardziej uniwersalny spośród premierowych urządzeń marki Denon. Ten ma już niektóre głośniki skierowane do góry, co pozwala realnie wejść w świat Dolby Atmos i symulować efekt wysokości oraz przestrzeni. Ponadto mamy większą scenę dźwiękową i więcej powietrza między instrumentami. Najbardziej zaawansowaną jednostką w tym zestawieniu był model 600, który oferuje pełną skalę dźwięku, głęboki bas i najbardziej przekonujące efekty przestrzenne. Wyposażony w duże woofery i rozbudowany układ przetworników jest zdolny do nagłośnienia nawet bardzo dużych pomieszczeń (35-50 metrów kwadratowych).
Denon vs Sonos
Czy Sonos ma się czego obawiać po takim mocnym wejściu Denona? Z pewnością tak, bo seria Home to bardzo poważny konkurent. Aczkolwiek należy podkreślić, że mimo licznych podobieństw te systemy różnią się od siebie w wielu istotnych kwestiach. Przede wszystkim Denon ma za sobą coś, czego Sonos nigdy nie miał - chodzi o ponad sto lat doświadczenia w branży audio, co w praktyce przekłada się na bardziej dopracowany "rasowy" dźwięk. Denon po prostu gra bardziej "audiofilsko", a mniej "lifestyle'owo" - jest to wyraźnie zauważalne przy wyższych poziomach głośności, co odbywa się bez kompresji, a tym samym utraty jakości dźwięku. Głośniki marki Denon mają DNA klasycznego audio - bardziej naturalną średnicę, lepszą kontrolę, mniej podbić obliczonych na efekt "wow".
Te audiofilskie korzenie przejawiają się także w możliwości integracji tych głośników z klasycznymi komponentami audio. Wystarczy podpiąć źródło np. odtwarzacz CD żeby rozesłać dźwięk do wszystkich głośników rozstawionych w domu. W przypadku Sonosa mamy do czynienia z wyraźnymi ograniczeniami w tym względzie do urządzeń pracujących w ramach zamkniętego ekosystemu. Ponadto system Denona wykazuje większą elastyczność w kwestii akceptowania różnych formatów plików w tym FLAC czy DSD. Bluetooth w głośnikach Denona jest standardem, natomiast nie wszystkie urządzenia Sonosa korzystały z tej technologii.
I kolejna kwestia, czyli "długowieczność" systemu. W przypadku Denona ważna jest kompatybilność między generacjami - wybierając ten sprzęt możesz być pewien, że "nie zestarzeje się" zbyt szybko, podczas gdy niektóre wcześniejsze Sonosy trudniej jest nakłonić do współpracy z nowszymi modelami. Mimo tych licznych przewag Denona trzeba oddać Sonosowi, że wygrywa pod względem prostoty obsługi, aplikacji i integracji smart home - jest bardziej user-friendly niż Denon.
Dolby Atmos - przyszłość audio?
Na koniec jeszcze jedna istotna kwestia, a mianowicie dźwięk przestrzenny Dolby Atmos. Ten nowy standard przestał być już jedynie ciekawostką, a stał się jednym z głównych nurtów współczesnych produkcji muzycznych. Coraz więcej czołowych artystów i producentów sięga po ten format, traktując go nie jako ciekawy efekt, ale jako nowy wymiar muzyki – przestrzenny, a zatem bardziej angażujący. Nie jest więc dziełem przypadku, że na tej premierze pojawił się przedstawiciel polskiego oddziału Warner Music Group - firmy aktywnie promującej standard Dolby Atmos.
To kolejny wyraźny sygnał, że mówimy o realnej zmianie, a nie chwilowej modzie. Co ważne wielu polskich artystów chce nagrywać w tym właśnie formacie. W rozmowie z Piotrem Metzem kontrabasista Michał Barański przyznał, że widzi w formacie przestrzennym ogromny potencjał i sam przygotował miks swojej najnowszej płyty "No Return No Karma" właśnie w Dolby Atmos". Ten album na nośnikach fizycznych ukazał się w ramach reaktywowanej serii Polish Jazz wydawanej obecnie przez Warner Music Poland. Natomiast wspomniana wersja Dolby Atmos/Spatial Audio dostępna jest w serwisach streamingowych.
I tu znów pojawia się lekka przewaga nowych Denonów, bo w przeciwieństwie do wielu rozwiązań, które wymagają rozbudowanego systemu (np. Sonos), one próbują serwować słuchaczom doświadczenia Dolby Atmos już na poziomie pojedynczego urządzenia, wpisując się idealnie w kierunek, w którym zmierza dziś sama muzyka.
Źródło: informacja prasowa Horn Distribution S.A