Kolumny podłogowe Veritas P10.2 Next SE to szczytowe osiągnięcie Phonara – przygotowane z myślą o melomanach, którzy nie cierpią kompromisów, a na widok kolejnych udoskonaleń technicznych nie przewracają oczami, tylko zastanawiają się, co jeszcze da się poprawić.
Sercem tego modelu jest rozbudowany, symetryczny układ trójdrożny, w którym pracują dwa woofery i dwa przetworniki średniotonowe. Ponadto w wersji SE kolumny zyskały coś, co zdecydowanie wyróżnia je na tle całej serii – jeden z najbardziej zaawansowanych tweeterów Scan-Speaka, model Illuminator R3004. Ten niewielki, ale dopracowany w każdym szczególe przetwornik znajdziemy również w P9.2 Next SE i nic dziwnego, że Phonar zdecydował się na jego powtórne wykorzystanie.
Aby wycisnąć z Illuminatora maksimum możliwości, producent przeprojektował zwrotnicę i postawił na wysokiej klasy komponenty w newralgicznych punktach układu. Całość wygląda tak, jakby inżynierowie Phonara dostali jedno zadanie: zrobić wszystko, by tweeter zaśpiewał jak nigdy dotąd, a potem dobrać resztę konstrukcji tak, by dotrzymała mu kroku.
Budowa
Dwa potężne woofery, dwa przetworniki średniotonowe i umieszczony w centrum tweeter robią znakomite wrażenie. Układ jest symetryczny, ale nie chodzi tylko o ładny wygląd frontu. To konsekwentna konstrukcja, w której każdy głośnik ma swoje z góry ustalone zadanie, a cały zespół działa jak dobrze poukładana sekcja orkiestry.
Najwięcej uwagi przyciąga oczywiście "wysokotonowiec". Jest to konstrukcja z pierścieniową membraną z jedwabiu, zadziwiająco lekką, a jednocześnie zdolną do przenoszenia najdrobniejszych niuansów, które często gubią się po drodze. W centrum znajduje się ostry stożek korektora fazy połączony z wewnętrzną częścią membrany, co w praktyce przesuwa rezonans poza słyszalny obszar i pozwala rozszerzyć pasmo aż do 30kHz. Do tego dochodzi większa powierzchnia czynna niż w klasycznej kopułce, więc tweeter ma więcej "powietrza" do pracy, co sprzyja swobodnej dynamice. Gdyby ktoś próbował dociec, dlaczego to wszystko gra tak, a nie inaczej, warto zerknąć na układ magnesów AirCirc – zamiast jednego dużego magnesu znajdziemy tu sześć mniejszych neodymowych. Taki zestaw poprawia przepływ powietrza i wyrównuje ciśnienie za membraną, a przy okazji porządkuje pole magnetyczne w sposób, który konkurentom Scan-Speaka pewnie śni się po nocach.
Średnicę powierzono dwóm 130-milimetrowym przetwornikom z klasycznymi celulozowymi membranami. Phonar od lat trzyma się naturalnych materiałów i najwyraźniej nie zamierza z tego rezygnować – i dobrze, bo konsekwencja w tego typu projektach zwykle działa na korzyść brzmienia. Na tym tle dwa 210-milimetrowe woofery prezentują się równie tradycyjnie, również wykorzystując celulozę, co ma służyć możliwie wiernej reprodukcji barwy w całym zakresie.
Podział obowiązków między przetwornikami jest precyzyjnie rozpisany: woofery oddają pałeczkę "średniotonowcom" przy 250Hz, a te przekazują sygnał Illuminatorowi R3004 przy 2,6kHz. Powyżej tej granicy do końca pasma pracuje już tylko tweeter, który bez marudzenia dociąga do wspomnianych 30kHz. Zwrotnicę, opartą na lepszych komponentach niż w podstawowej wersji P10.2 Next, dostrojono tak, aby w pełni wykorzystać możliwości zaawansowanego tweetera – w końcu nie po to montuje się taką konstrukcję, by grała "jak zawsze".
Na koniec warto spojrzeć pod spód. Zamiast klasycznego cokołu P10.2 Next SE wykorzystują lekkie stopki oraz solidne kolce o przyjemnie prostym mechanizmie regulacji, które pomagają skutecznie tłumić drgania przenoszone z podłogi. Dzięki temu cała kolumna stoi pewnie, a użytkownik ma poczucie, że nic tu nie jest dziełem przypadku, nawet jeśli od czasu do czasu usłyszy od znajomych żart, że jego głośniki mają więcej nóg niż niejeden stół.
Jakość dźwięku
Veritas P10.2 Next SE od pierwszych minut odsłuchu pokazują, że są to kolumny, które lubią porządek – nie w sensie ascetycznym, ale takim, w którym wszystko ma swoje miejsce. Ich brzmienie jest kulturalne, dobrze wyważone i oparte na solidnym fundamencie basowym. Fundament ten potrafi być naprawdę potężny, jednak nigdy nie przytłacza reszty pasma, dzięki czemu przekaz pozostaje czytelny nawet wtedy, gdy muzyka zaczyna wyraźnie nabierać masy. Te kolumny nie mają też problemu z mocą: przy odpowiednim wzmacniaczu można śmiało nagłośnić duże, ponad 40-metrowe pomieszczenie, a one nawet nie drgną, jakby chciały powiedzieć, że właśnie na to czekały.
W połączeniu ze wzmacniaczem Accuphase E-270 niemieckie kolumny pokazały pełniejszą stronę swojej osobowości. Góra pasma była otwarta i szczegółowa, ale nie agresywna, średnica zachowywała spójność i naturalność, a bas – mimo że silny – trzymał się ram utworu, zamiast improwizować "po kątach". Najciekawszy w tym wszystkim jest sposób, w jaki P10.2 Next SE łączą te zakresy. W muzyce jazzowej i klasycznej potrafią oddać subtelności, które zwykle giną w ogólnym zgiełku, a tu zostają wyciągnięte na światło dzienne w sposób zupełnie niewymuszony.
P10.2 Next SE budują obraz dźwiękowy z rozmachem, który przychodzi im tak naturalnie, jakby nigdy nie rozważały innej opcji.
Bas, w porównaniu z mniejszymi Veritas P9.2 Next SE, robi zdecydowanie większe wrażenie – nie tylko rozmiarem, ale i sposobem, w jaki buduje atmosferę. W utworach z "Northern Light" grupy Covenant najniższe rejestry miały odpowiedni zasięg, masę i gęstość, dzięki czemu elektroniczne brzmienia nie traciły swojej charakterystycznej energii. Było to granie, które potrafiło poruszyć powietrze w pomieszczeniu, acz raczej w kontrolowany sposób, bez prób siłowego narzucania rytmu. Dynamika makro pozostała umiarkowana, ale za to mikrodynamika – pełna drobnych fluktuacji i niuansów – dawała dużą satysfakcję. To właśnie w tych miejscach można było usłyszeć, jak wiele drobiazgów potrafią przekazać te kolumny, kiedy muzyka wymaga delikatności.
Średnica to kolejny atut P10.2 Next SE. Wybrzmiewa dojrzale, neutralnie i z dobrą plastyką, co szczególnie słychać w muzyce akustycznej i wokalnej. Koncertowe nagrania Patricii Barber z albumu "Companion" pokazują, jak dobrze kolumny te radzą sobie z oddaniem faktury instrumentów oraz barwy głosów bez przesadnego ocieplania czy rozjaśniania. Przejście w górę pasma jest płynne i naturalne, co sprawia, że wysokie tony robią bardzo dobre wrażenie. Są precyzyjne, barwne i znacznie bardziej rozdzielcze niż w podstawowej wersji P10.2 Next. Słychać to doskonale w nagraniach Larsa Danielssona czy Jana Garbarka, gdzie najwyższe rejestry płyną z tweetera z całkowitą swobodą – bez kompresji i z dużą ilością informacji, które wcześniej potrafiły umykać.
Stereofonia również doczekała się lepszej jakości niż w modelu bazowym. Scena jest szeroka i głęboka, ale to precyzja dalszych planów i stabilność źródeł pozornych robią największe wrażenie. P10.2 Next SE budują obraz dźwiękowy z rozmachem, który przychodzi im tak naturalnie, jakby nigdy nie rozważały innej opcji. W większych pomieszczeniach potrafią rozwinąć skrzydła w pełni, dzięki czemu słuchacz może poczuć się niemal jak w sali koncertowej.
Podsumowanie
Veritas P10.2 Next SE potrafią zaprezentować dźwięk, który zaskakuje rozmachem i namacalnością, a jednocześnie zachowuje porządek i klarowną głębię sceny. Wysokie tony są wyjątkowo dopracowane: delikatne, precyzyjne i bogate w detale, dzięki czemu naturalnie łączą się z nasyconą, barwną średnicą, tworząc spójny i dojrzały "obraz" muzyki. Bas schodzi nisko i ma imponującą masę, ale nie gubi przy tym kontroli – dokładnie tak, jak powinny zachowywać się duże kolumny, żeby wszystko zagrało, jak trzeba. W porównaniu z wersją podstawową różnice są łatwo uchwytne: tweeter wyraźnie podnosi poprzeczkę, nadając brzmieniu więcej powietrza i finezji, co plasuje tę konstrukcję w przedziale hi-end.