hi-fi

Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary

test |
Wzmacniacz zintegrowany lampowy - Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary Rekomendacja

Wzmacniacz na magicznej triodzie 300B jest marzeniem wielu osób. Za sprawą marki Thivan Labs łatwiej jest to marzenie spełnić, jako że ich 300B Single Ended Anniversary wyceniono całkiem rozsądnie.

Określenie "rozsądnie wycenione" można niemal w ciemno stosować do produktów Thivan Labs. O tej firmie pisałem już przy okazji premierowej recenzji produktu tej marki, a mianowicie przetwornika cyfrowo-analogowego Tube Music Processor 9038. Dla tych, którzy nie czytali tamtego tekstu pozwolę sobie powtórzyć podstawowe informacje. Otóż firma Thivan Labs powstała w 2008 roku w Ho Chi Minh w Wietnamie. Została założona przez dwóch inżynierów, absolwentów wydziału elektryczno-elektronicznego tamtejszego uniwersytetu. Panowie Thi Hoang Nguyen i Van Anh Nguyen oprócz wiedzy niezbędnej do projektowania i budowy urządzeń audio są również pasjonatami dobrego brzmienia, a nazwa marki to złożenie nazwisk obu panów. W ofercie królują urządzenia lampowe, przede wszystkim wzmacniacze, oraz wysokoskuteczne kolumny.

Wracając do kwestii rozsądnych cen, trzeba zauważyć, że topowe rozwiązania kosztują niemało, ale zarówno testowany wcześniej DAC, jak i SET na lampach 300B, który trafił do mnie teraz, a także kilka kolejnych produktów śmiało można zaliczyć do tej kategorii. Oczywiście nie sztuką jest sklecić wzmacniacz czy DAC-a z tanich elementów i sprzedawać go w atrakcyjnej cenie, ale zwykle cierpi na tym klasa brzmienia, o niezawodności i trwałości produktu nie wspominając. Przetwornik Tube Music Processor 9038 udowodnił, że wietnamska firma potrafi pogodzić atrakcyjną cenę z klasowym dźwiękiem. Tego samego oczekiwałem więc i po wzmacniaczu zintegrowanym opartym na mojej ukochanej lampie.

Jak nie raz pisałem, lampowym wzmacniaczem numer jeden jest dla mnie Kondo Souga na triodach 2A3, niemniej sam jestem posiadaczem SET-a na 300B i korzystam z każdej okazji, by słuchać innych tego typu konstrukcji. Każda z nich bowiem, pod warunkiem, że została stworzona przez osobę znającą się na rzeczy, ma do zaoferowania absolutnie wyjątkowe doznania muzyczne. Czy najlepsze z możliwych, to już zależy od preferencji brzmieniowych i muzycznych danej osoby. SET-y są bowiem przede wszystkim królami wokali i muzyki akustycznej dlatego są często wyborem osób, które lubują się w takim właśnie repertuarze. Czy podobnie jest w przypadku Thivan Labs?

Budowa

Podobnie jak wielu producentów urządzeń audio Thivan Labs wypracował własny, charakterystyczny dizajn, po którym łatwo rozpoznać produkty tej marki. Boki, front i tył testowanego wzmacniacza wykonano z drewna, które dostępne jest w dwóch naturalnych fornirach - orzechu i drzewie różanym. Na froncie i z tyłu dokręcono do nich metalowe płytki, w których osadzone są wszelkie elementy typu złącza, gałki, przyciski, itp. Z przodu centralnie umieszczono plakietkę z logiem firmy, a nad nią czerwoną diodę sygnalizującą włączone zasilanie.

Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary

Po bokach umieszczono dwa pokrętła – regulację głośności (lewe) i selektor wejść (prawe), a obok tego ostatniego włącznik wzmacniacza. Po drugiej stronie metalowej płytki, symetrycznie do tego ostatniego, umieszczono oczko odbiornika zdalnego sterowania. Przy całym dość klasycznym dizajnie i szeregu tradycyjnych rozwiązań, nie zapomniano bowiem o wygodzie użytkownika dodając w zestawie pilot zdalnego sterowania. Jest on niewielki, plastikowy, ale spełnia swoje zadanie.

Na tylnej płytce umieszczono z kolei gniazda wejść liniowych. Dwa z nich zrealizowano na pozłacanych gniazdach RCA, a jedno na XLR (acz urządzenie NIE jest konstrukcją zbalansowaną). Zestaw złączy uzupełniają pojedyncze, pozłacane gniazdo głośnikowe akceptujące zarówno widełki, jak i banany oraz klasyczne gniazdo zasilania.

Zewnętrzną drewnianą ramę świetnie spasowano z głównym korpusem urządzenia. Ten ostatni wykonano ze stali pokrytej lakierem młotkowym. Podobnie wykończono trzy spore osłony transformatorów. Takie wykończenie to ukłon w stronę klasycznych wzmacniaczy tego typu sprzed kilkudziesięciu lat. Nie jest ono tak efektowne, jako nowoczesne lakiery, ale bez wątpienia oryginalne i... nawet jeśli nie od pierwszego wejrzenia, można je polubić. Jak podaje producent, zarówno trafo zasilające, jak i wyjściowe zostały zaprojektowane specjalnie na potrzeby tego wzmacniacza. Zadbano również o wysoką jakość zasilania, które zostało rozdzielone dla stopnia przedwzmacniacza i wyjściowego.

W górnej pokrywie wzmacniacza wycięto otwory na gniazda dla lamp, a tych jest aż sześć. W stopniu wyjściowym pracuje para triod 300B (po jednej na kanał). Producent zdecydował się na produkty Psvane z serii HiFi, co nie powinno dziwić zważywszy na umiarkowaną cenę wzmacniacza. Nic nie stoi na przeszkodzie by zastosować zamiast nich dowolne inne 300B, Psvane, bądź innej marki. W stopniu wejściowym i jako sterowniki lamp mocy pracują natomiast 12AU7 (x1), 6SN7 (x1) i 6V6 (x2).

Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary

W egzemplarzu, który trafił do testu wszystkie lampy sygnałowe to tzw. NOS-y, czyli nowe (w sensie nieużywane) lampy ze starej produkcji. Układ pracuje oczywiście w klasie A, bez sprzężenia zwrotnego. Wzmacniacz jest w stanie dostarczyć do 7,5W mocy na kanał. Jest ciężki – waży bowiem 35 kg, co nie dziwi, skoro sama jedna sztuka transformatora wyjściowego to 6 kg. Dla niektórych użytkowników ważna może być informacja, iż dla tego wzmacniacza producent przygotował odpowiednią osłonę na lampy.

Jakość brzmienia

Jak wspomniałem, wzmacniacze typu single ended z triodami w stopniu wyjściowym (czyli tzw. SET-y), a zwłaszcza gdy są to 300B, należą do moich absolutnych faworytów. Niekoniecznie są to najlepsze wzmacniacze świata (nie tylko dlatego, że takowych po prostu nie ma), ale są znakomite i to nie jest kwestia wyłącznie wyjątkowo prawdziwie brzmiących wokali i instrumentów akustycznych. Im bowiem lepsze urządzenie tego typu, tym mniej ma wad, a więcej zalet, więcej cech, które dają im przewagę nad konkurencją. Mimo że cena Thivan Labs 300B SET jest atrakcyjna to, jak pokazały odsłuchy, ma on do zaoferowania naprawdę dużo SET-owej magii. W czasie testów integra grała na zmianę z dwiema parami kolumn – moimi GrandiNote MACH4, ale także z nowym, półaktywym modelem niemieckiej firmy SoundSpace Systems o wdzięcznej nazwie Robin (czyli ptaszek, po polsku zwany rudzikiem). Z MACH-ami wzmacniacz Thivan Labs napędzał wszystkie głośniki, w przypadku Robinów natomiast dwa woofery basowe (w każdej kolumnie) napędzane były wbudowanymi wzmacniaczami, a testowany SET sterował jedynie przetwornikami średnio- i wysokotonowymi. Głównym źródłem w czasie testu był referencyjny przetwornik cyfrowo-analogowy LampizatOr Pacific.

Odsłuchując nowy, czy raczej do tej pory mi nieznany, SET na 300B trudno jest mi się oprzeć pokusie rozpoczęcia odsłuchów od nagrań, które są specjalnością takich konstrukcji. Dlatego też pierwszy wieczór spędziłem z pięknymi wokalami, acz urozmaicając go różnorodnymi gatunkami muzycznymi. Już pierwszy krążek "Autumn leaves" Jacinthy przypomniał mi dlaczego to właśnie 300B są moimi ulubionymi lampami. A jednocześnie pokazał, że panowie Thi i Van też doskonale wiedzą, czego fan takich konstrukcji oczekuje. Głos artystki był bowiem jednocześnie mocny i delikatny, barwny, ale nie podbarwiony, namacalny, prawdziwy i po prostu obecny.

To właśnie magia 300B w czystej postaci – dobrze nagrani wokaliści, bądź prowadzący muzycy, lądują w pokoju słuchacza, niemal na wyciągnięcie ręki. Niemal, bo Thivan Labs nie wypychał Jacinthy do przodu. Materializował ją na linii kolumn, a towarzyszące instrumenty lokował za nią. Pogłos nałożony na wokal brzmiał niezwykle naturalnie nadając prezentacji głębi i realizmu. Fantastycznie, gęsto, mocno zabrzmiał duży fortepian, choć z potężnego instrumentu potrafił się błyskawicznie przedzierzgnąć w niezwykle delikatny, gdy tego wymagał dany fragment.

Wśród śpiewających pań nie mogło zabraknąć Leontyne Price brawurowo odtwarzającej rolę Carmen. Muzyka operowa to dla 8-watowego wzmacniacza to ogromne wyzwanie. Thivan Labs zaprezentował wokalny i przestrzenny aspekt znakomitego nagrania RCA Red Seal po prostu doskonale. Rzecz już nie tylko w cudownie zaprezentowanych barwach i fakturach głosów śpiewaków, ale i imponująco oddanej warstwie emocjonalnej, kluczowej by słuchacz mógł się całkowicie zanurzyć w tragicznej (w swojej konkluzji) historii Carmen. W tym konkretnym nagraniu zawsze w czasie testów różnych komponentów wsłuchuję się również w aspekty przestrzenne. Te bowiem uchwycono na taśmie doskonale. Śpiewacy przemieszczają się na scenie i jest to oddane tak dokładnie, że można za nimi wodzić wzrokiem. Chóry pojawiają się i maszerują daleko za wokalistami, i to również widać jak na dłoni (czy raczej przez lornetkę, jako że wydają się być naprawdę daleko) Pod warunkiem oczywiście, że dany system potrafi to wiernie odtworzyć. Testowany wzmacniacz, w otoczeniu innych, zdecydowanie droższych komponentów, poradził sobie z tym wyzwaniem tak dobrze, że już po pierwszych kilku minutach mogłem wygodniej umościć się w fotelu spokojny, że niedrogi SET w żaden sposób nie popsuje mi przyjemności z odsłuchu tego wykonania i nagrania, które jest moim absolutnym faworytem.

Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary

Choć nie znaczy to wcale, że Thivan Labs odtwarzał tę operę w sposób doskonały. Pamiętać należy, że śpiewakom w operze towarzyszy orkiestra, a jej dynamika, potęga i skala brzmienia to dla wielu wzmacniaczy, nie tylko niskiej mocy(!), za wiele. I faktem jest, że te aspekty brzmienia były do przyjęcia, ale jednak nie na w pełni satysfakcjonującym poziomie. Dlatego też przerwałem na kilka minut odsłuch i zamieniłem kolumny na półaktywne Robiny. To był strzał w dziesiątkę! Namacalność, barwa, ekspresja wokali, przestrzenność prezentacji, trójwymiarowość dużych źródeł pozornych, występ skrzący się emocjami – wszystko to pozostało na świetnym poziomie, a skalę i dynamikę orkiestry wsparły duże woofery tych kolumn napędzane ich własnymi wzmacniaczami. To była już absolutnie pełna i klasowa prezentacja. Idąc dalej tym tropem, także zamieniając co jakiś czas MACH-y 4 z Robinami, posłuchałem kolejnych fantastycznych wokali, w tym Janis Joplin, Stevena Tylera (Aerosmith), Davida Coverdale'a (Whitesnake), czy Roberta Planta (Led Zeppelin).

O ile wszystkie te wokale z Thivan Labs napędzającym pasywne MACH-y same brzmiały znakomicie, charyzmatycznie i ekspresyjnie, z odpowiednią mocą, chrypą, bądź innymi cechami właściwymi danemu wykonawcy, o tyle wszędzie tam, gdzie towarzyszyły im elektryczne instrumenty, aktywne Robiny wykonywały lepszą robotę dbając o odpowiednio mocne, ale jednocześnie doskonale kontrolowane niskie tony i precyzyjniej oddawane transjenty.

Jest wyjątkowa muzykalność, płynność, gładkość, namacalność i przestrzenność brzmienia, są i zaraźliwe emocje, za sprawą których nie da się tego wzmacniacza słuchać obojętnie.

Sam Thivan Labs 300B SET w takiej muzyce potrafił co prawda zejść naprawdę nisko, całkiem dobrze oddać nawet najniższe dźwięki gitary basowej, perkusji, czy keyboardu, ale nie zapewniał aż tak dobrej kontroli basu, zwłaszcza najniższego. W efekcie dół pasma był nieco zaokrąglony, nie tak szybki i zwarty jak z mocniejszymi wzmacniaczami. To nie jest zarzut wobec testowanego wzmacniacza, bo niemal każda lampa gra w ten sposób, a przewaga tych sporo droższych objawia się m.in. właśnie nieco lepszą kontrolą i różnicowaniem niskich tonów. W tym zakresie lampy nie dorównują mocnym tranzystorom, ale z kolei żaden z tych ostatnich nie sprawi, że wokale Joplin, czy Tylera zabrzmią tak ekspresyjnie, tak naturalnie i prawdziwie, jak z SET-em 300B, by włoski na rękach stawały dęba, a po plecach słuchacza przechodziły ciarki. To SET-y robią lepiej niż jakiekolwiek inne wzmacniacze. Jak to zwykle w audio – każde rozwiązanie ma swoje mocniejsze i słabsze strony.

Ciekawym doświadczeniem był odsłuch krążka Prince'a "Originals" z demami piosenek napisanych przez mistrza dla innych artystów. Po pierwsze testowany SET naprawdę dobrze je zróżnicował, bo nie wszystkie nagrania trzymają ten sam wysoki standard jakościowy realizacji (w końcu to dema). Po drugie świetnie nadążał za szybkimi, funkującymi rytmami, sprawiając, że mimowolnie wystukiwałem rytm, albo wręcz się cały bujałem. To zasługa czystego, odpowiednio szybkiego pokazania beatów wyznaczających tempo i rytm większości nagrań, czystych, szybkich bębnów, czy gitary basowej. No i po trzecie, możliwości wokalne Prince'a były (jak się wydaje) wręcz nieskończone, a Thivan Labs świetnie to pokazywał sprawiając, że doskonale bawiłem się słuchając całej płyty, choć to tak naprawdę wcale nie są moje klimaty. Może poza "Nothing compares 2 U", kawałkiem mistrza, który wszyscy znają z wykonania Sinead O'Connor, ale kto nie słyszał wykonania Prince'a dużo traci. Wykonanie Prince'a jest co najmniej równie genialne, co Sinead.

Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary

Odsłuchy Thivan Labs 300B SET Anniversary zamknąłem tak jak odtworzyłem, czyli nagraniami akustycznymi, skupiając się na moim ulubionym instrumencie, czyli gitarze.

Zagrali dla mnie Michael Hedges, Paco de Lucia, Raul Midon, Rodrigo y Gabriela i wielu innych wirtuozów. Rozmaite gatunki muzyczne, indywidualne style grania, nagrania stricte akustyczne i uzupełnione prądem, solo, w duetach i całych zespołach. Za każdym razem wszystkie te bardzo odmienne gitary brzmiały przede wszystkim niezwykle prawdziwie, namacalnie. Grały otwartym, pełnym powietrza dźwiękiem, grały struny (nylonowe i metalowe), grały pudła (czasem wzmacniacze), ale przede wszystkim grali ludzie, pełni pasji, kreatywni, mistrzowie w swoim fachu, a testowany wzmacniacz potrafił do każdego z nich podejść indywidualnie, dostosować się do tempa i stylu grania, do brzmienia każdego instrumentu, do klimatu, nastroju każdego nagrania. Jak przystało na dobrą lampę, testowany wzmacniacz dbał nie tylko o szybki atak, podtrzymanie, ale i długie, pełne wybrzmienia. Tam gdzie było to potrzebne wykazywał się umiejętnością przekonującego zaprezentowania akustyki nagrań i/lub pomieszczeń, w których je zrealizowano. Ze szczególnym pietyzmem traktował realizacje koncertowe kreując w moim pokoju niemal równie gorącą atmosferę, jaka musiała panować w czasie nagrania.

Wyjątkowo łatwo z tego typu wzmacniaczem można się poczuć uczestnikiem takiego wydarzenia, zamiast jedynie biernym obserwatorem. To ważny aspekt magii 300B, a Thivan Labs mimo niewygórowanej ceny, nie zawodzi.

Podsumowanie

W przypadku wzmacniaczy lampowych pierwsze wrażenie można sobie wyrobić na ich temat jeszcze przed odsłuchem, podczas wnoszenia, czy wypakowywania. Są nieliczne wyjątki, ale zwykle takie urządzenie po prostu musi dużo ważyć, bo bardzo wiele zależy od klasy transformatorów. Thivan Labs ze swoimi 35 kg robi więc znakomite pierwsze wrażenie już na tym etapie. Potem jest tylko lepiej. Serwuje ochoczo wszystko to, za co miłośnicy brzmienia 300B kochają te lampy. Jest więc wyjątkowa muzykalność, płynność, gładkość, namacalność i przestrzenność brzmienia, są i zaraźliwe emocje, za sprawą których nie da się tego wzmacniacza słuchać obojętnie. Znakomitą średnicę uzupełnia czysta, otwarta, dźwięczna góra pasma, i barwny, schodzący wystarczająco nisko, dobrze różnicowany, nawet jeśli nie aż tak zwarty bas, jak to ma miejsce w przypadku dobrych wzmacniaczy wysokiej mocy. Wszystko to razem tworzy niezwykle przyjazne, spójne brzmienie, które zachęca do spędzania jak największej ilości czasu z muzyką. To nie jest oczywiście najlepszy SET 300B jaki znam, ale za rozsądne pieniądze oferuje ogromną porcję magii tych wyjątkowych triod. Warto posłuchać i sprawdzić, czy aby nie takiego właśnie brzmienia szukacie od dawna.

Werdykt: Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Barwa, przestrzeń, gładkość, nasycenie, otwartość i niezwykła wręcz przyjazność i naturalność brzmienia.

Minusy: Waga – noszenie i przestawianie go w pojedynkę grozi przepukliną, albo wypadnięciem dysku.

Ogółem: To tzw. żywy dowód na to, że za relatywnie rozsądne pieniądze można zrobić świetnie brzmiącego SET-a na lampach 300B.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Thivan Labs 300B Single Ended Anniversary
RODZAJ
Zintegrowany wzmacniacz lampowy typu SET
CENA
14.900 zł
WAGA
35 kg
WYMIARY (S×W×G)
450×260×400 mm
DYSTRYBUCJA
Galeria Audio
www.galeriaaudio.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz (-0,1dB); 10Hz-30kHz (-1dB)
  • Czułość wejściowa: 600mV
  • Impedancja wejściowa: 100kΩ
  • Moc nominalna: 7,5W/kanał
  • Zużycie prądu: 120W
  • Zestaw lamp: 1x12AU7, 1x6SN7, 2x6V6, 2x300B
  • Pilot zdalnego sterowania: tak