hi-fi

Manley Absolute

test |
Wzmacniacz słuchawkowy - Manley Absolute Rekomendacja

Zgodnie z filozofią marki Manley lampy rządzą. Po teście wzmacniacza słuchawkowego Absolute chciałoby się dodać: absolutnie!

Kobieta z lutownicą to, zwłaszcza dzisiaj, widok rzadki, ale jak się okazuje, połączenie takie może zdziałać cuda. Najlepszym tego przykładem jest Ewa Anna, szefowa Manley Labs, która swoje imię na karcie dziejów branży audio zdążyła już zapisać złotymi zgłoskami. Dzięki jej staraniom markę tę powinien dziś kojarzyć każdy miłośnik dźwięku wysokiej jakości. A jeśli tak się składa, że z jakiegoś powodu (zapewne z racji młodego wieku) nie kojarzy, to właśnie nadarza się okazja, aby zapoznać się z jej filozofią. Okazją tą jest Absolute, wzmacniacz słuchawkowy, który – choć oparty na lampach – jest tak przyjazny dla użytkownika, że już samo wyjęcie go z kartonu rozprasza jeśli nie wszystkie, to zdecydowaną większość obaw. Pozostałe ulatniają się tuż po podłączeniu do headampa źródła i słuchawek.

Budowa

No właśnie, lampy. To nieodłączny element filozofii Manleya, coś, bez czego firma ta nie mogłaby pewnie istnieć (jej początki sięgają 1989 roku, kiedy to Ewę Annę zatrudniono w zespole produkcyjnym VTL-a, gdzie rozpoczęła swoją "przygodę z lutowaniem"). Brak doświadczenia z bańkami może odstraszać, zwłaszcza potrzeba jakichś "tajemniczych" regulacji (np. prądu spoczynkowego, tzw. BIAS-u), ale w przypadku wzmacniacza Absolute ten problem nie istnieje. Producent postarał się o to, by było to urządzenie plug'n'play. Jedyne co należy sprawdzić przed jego włączeniem, to zamocowanie lamp w podstawkach (podczas transportu i przy zdejmowaniu ochronnej gąbki bańki mogą się nieco wysunąć). Jeśli siedzą pewnie na swoim miejscu, to nie ma się co zastanawiać – wystarczy pstryk głównego włącznika umieszczonego na tylnej ściance.

Z jednej strony Absolute wygląda nietypowo jak na obecnie produkowane wzmacniacze słuchawkowe, coraz częściej zminiaturyzowane i zintegrowane z DAC-ami, a z drugiej dość standardowo jak na urządzenie lampowe. Kształtem może kojarzyć się z miniaturą skoczni narciarskiej, a konkretnie jej częścią od belki startowej do progu. Ładnie wyprofilowany "najazd" wykonano z ciemnego szkła akrylowego (jeśli poświecimy tam latarką, zobaczymy sporą część układu elektronicznego, w tym dwa niewielkie transformatory Manley Iron, które umożliwiają zmianę trybu pracy lamp). Boki wzmacniacza wykonano z grubych płatów aluminium anodyzowanego na jeden z trzech dostępnych kolorów (czarny, srebrny lub miedziany), w których wycięto uchwyty ułatwiające przenoszenie. Szerokość ścianek bocznych nie jest przypadkowa (pełnią funkcję radiatora i mocno się nagrzewają), podobnie jak i całej obudowy Absolute'a, mogącej być statywem dla słuchawek – można je założyć na wzmacniacz (byleby był zimny!) w taki sposób, by pałąk znajdował się nad zaokrągloną częścią pleców. Z wierzchu ozdobiono ją paskiem forniru, który nałożono także na boki, gdzie powinny spocząć nausznice/muszle słuchawek. Z przodu tego elementu umieszczono napis Manley i diodę sygnalizującą tryb standby (kolor czerwony)/pracy (kolor biały) wzmacniacza.

Manley Absolute

Poziome pokrętło głośności (ustawiony poziom sygnalizuje 16 białych LED-ów umieszczonych powyżej, a jego zmianę anonsuje mechaniczne klikanie przekaźników; przewidziano 127x0,5dB kroków) umieszczono z przodu, pod "progiem", w otoczeniu dwóch przycisków: PP/SE oraz Mute. Tym pierwszym (Select) wybieramy tryb pracy lamp (Push-Pull albo Single Ended), co wpływa na brzmienie/zniekształcenia (zmiany można dokonać "w locie", acz przejście w dany tryb wiąże się z 5-sekundowym wyciszeniem), drugim zaś (Mute Control) możemy "zastopować" dźwięk przez jego natychmiastowe wyciszenie.

Powyżej pokrętła, na wierzchu "najazdu" umieszczono pięć niewielkich przycisków. Są to (od lewej): wybór wzmocnienia dla słuchawek (Headphone Load Set; możliwe są trzy poziomy "gainu", niski L dla słuchawek o impedancji 12–50Ω, średni M dla 50–200Ω i wysoki H dla 200–600Ω; działa także w "trybie pre"), wybór wyjścia (OUT; X dla XLR, J dla 6,3mm jacka i R dla RCA, gdy Absolute jest podłączony do końcówki mocy i pracuje jako preamp), wybór wejścia (IN; dostępne dwie pary RCA, 1 & 2), Mono (sumuje kanały L i R; zalecany podczas odsłuchu monofonicznych płyt analogowych przy użyciu wkładki mono) oraz EQ aktywujący korektor.

Manley Absolute

Zmianę barwy dźwięku umożliwiają środkowe pokrętła umieszczone nad przyciskami, obsługujące tony wysokie i niskie. Oprócz nich znalazły się tam także dwa inne regulatory: balansu z prawej strony i Feedback Control (FB) z lewej. Ten ostatni pozwala na zmianę wartości ujemnego sprzężenia zwrotnego w zakresie od 10 do 0dB, co ma słyszalny wpływ na dźwięk (obracając pokrętło w prawo, zmniejszamy sprzężenie, co – jak przekonuje producent – jest wskazane zwłaszcza przy odsłuchu prostszych aranżacji, damskich wokali, małych składów jazzowych itp.).

Nad pokrętłami wyrastają lampy – clou całej konstrukcji i istota filozofii Manley Labs. Z przodu umieszczono dwie podwójne triody 12AX7 (z napisem Ruby, co oznacza, że zostały dobrze sparowane), a z tyłu kwartet pentod 6AQ5 (RCA). Ich żywotność oszacowano na 5 tys. godzin. Po tym czasie trzeba będzie wymienić je na nowe, najlepiej odpowiednio sparowane (czyli wymieniamy parę triod, a następnie kwartet pentod o podobnych parametrach; nowe można kupić m.in. u Manleya). Można także szukać zamienników, dla 12AX7 będą to lampy z oznaczeniami: 12AX7A, 7025, ECC83, 5751, E83CC, zaś dla 6AQ5: 6AQ5A, 6005, 6669, 6HG5 i EL90.

Manley Absolute

Jak pokazały testy, parę lamp pracujących w stopniu wejściowym warto wymienić od razu na coś lepszego (zastąpiłem je Teslami E83CC, klonami Telefunkenów ECC803S, co przyniosło wyraźną poprawę przestrzenności, mikrodynamiki i szczegółowości). Nad bańkami, pod szybką z pleksi może jeszcze zaświecić wskaźnik trybu Bypass (wówczas sygnał z wejścia nr 1 zostanie przekierowany do wyjścia RCA; wzmacniacz może być całkowicie wyłączony lub znajdować się w trybie uśpienia). Jak włączyć tryb Bypass? Wystarczy naciskać główny włącznik przez 2 sekundy.

Jego brzmienie ma praktycznie wszystkie cechy, jakich podświadomie oczekujemy od lamp: ciepło, gęstość, nasycenie barw, dynamikę, dźwięczność i obszerną przestrzeń.

W ten sposób przechodzimy do panelu tylnego – wysokiego i wąskiego. Na samej górze, w zaokrąglonej części znalazł się wspomniany już główny włącznik. Pod nim umieszczono legendę z opisem oznaczeń, jakie zastosowano z przodu i rozmieszczeniem wszystkich lamp, a z lewej strony (patrząc od tyłu) na tej samej wysokości dwa wejścia RCA (pozłacane i izolowane teflonem), pionowo, jedno pod drugim. Pod wejściami znalazły się wyjścia, jedno RCA, dwa słuchawkowe: XLR (4-pinowe) i 6,3mm. Na samym dole pośrodku ulokowano trójbolcowe gniazdo zasilające.

Manley Absolute

Byłbym zapomniał – do wzmacniacza dołączony jest pilot. Nazywa się Remora i przypomina... kostkę mydła. Nie jest ani specjalnie ładny, ani poręczny, a do działania wymaga baterii 9V. Puryści będą nim zachwyceni: ma zaledwie dwa przyciski: głośniej i ciszej. To w zasadzie powinno wystarczyć, ale lekki niedosyt pozostaje, bo jeśli np. Absolute'a zaprzęgniemy do pracy w charakterze preampu, to miło byłoby móc także zdalnie zmienić topologię lamp i włączyć funkcję Mute. Na pocieszenie pozostaje fakt, że sterownik pracuje na falach radiowych, więc nie trzeba nim celować w odbiornik ani nawet przebywać razem z nim w tym samym pomieszczeniu co wzmacniacz, by móc efektywnie zarządzać jego głośnością. Nad przyciskami umieszczono jeszcze duży LED-owy wskaźnik – podczas pogłaśniania/ściszania świeci na zielono, ale może też błyskać na czerwono (informując o rozładowującej się baterii) albo na bursztynowo (podczas programowania).

Konfiguracja

W pierwszej części testu Absolute pracował na biurku w towarzystwie komputera (Fidelizer, Roon) oraz dwóch urządzeń marki Chord Electronics: upscalera Hugo M Scaler i DAC-a/head-ampa Hugo TT 2 (w trybie DAC). Sygnał z wyjścia analogowego tego ostatniego był podawany na wejście wzmacniacza Manleya interkonektem Stereovox Vespa. Do wyjścia słuchawkowego podłączyłem m.in. Stellie Focala i Edition 11 Ultrasone'a. Następnie Absolute jako preamp sterował końcówką mocy TToby Chord Electronics, do którego wyjść głośnikowych podłączyłem monitory SCM 7 mkII marki ATC.

Manley Absolute

Jakość dźwięku

Zdarzało mi się już słuchać wzmacniaczy lampowych, które brzmieniem przypominały "tranzystory", ale Absolute to zupełnie inna bajka. Jego brzmienie ma praktycznie wszystkie cechy, jakich podświadomie oczekujemy od lamp: ciepło, gęstość, nasycenie barw, dynamikę, dźwięczność i obszerną przestrzeń. Jednocześnie wiele zależy od słuchawek, co oznacza, że wzmacniacz ten jest wystarczająco przezroczysty, by pokazać ich charakter brzmienia. Niektórzy mogą się zastanawiać, który tryb pracy lamp jest lepszy. Otóż trudno jednoznacznie wskazać wyższość jednego nad drugim. Tak naprawdę to słuchawki wybierały ten tryb za mnie, np. Ultrasone Edition 11 (podłączone do wyjścia niezbalansowanego) w trybie SE mocno podkreślały szum, co nie było zbyt komfortowe (w trybie PP zniekształcenia były w pełni akceptowalne), ewentualnie repertuar, aczkolwiek nawet takie "cegły", jak "Czarny album" Metalliki brzmiały nieco bardziej selektywnie w trybie SE. Praktycznie zawsze, niezależnie od repertuaru, lepsze brzmienie zapewniało zmniejszenie sprzężenia do 0 – robiło się wtedy głośniej, ale przede wszystkim brzmienie stawało się bardziej kwieciste, eufoniczne, typowo "lampowe". Od razu po pierwszych próbach można więc było dojść do wniosku, że Absolute jest wzmacniaczem wszechstronnym, łatwo wchodzącym w "interakcję" z konkretnymi słuchawkami.

Manley Absolute

Test zakończyłem właściwie z identycznym wnioskiem: to bardzo elastyczne urządzenie, choć nie z każdymi "nausznikami" mu po drodze (wspomniane Edition 11 zwłaszcza w trybie SE dawały czasem zbyt zwalisty bas i sprawiały wrażenie nazbyt pobudzonych w średnicy). Najbardziej zaskoczyło mnie jednak to, jak dobrze Absolute poradził sobie z końcówką mocy Chorda – w brzmieniu tego tandemu pojawiły się elementy, których z samym Hugo TT 2 (w trybie AMP) ze świecą szukać – wypełnienie, miękkość i swoisty "efekt lupy", dzięki któremu zwłaszcza mikrodynamika robiła niesamowite wrażenie.

Jak już wspomniałem, równowaga tonalna Absolute'a jest lekko ocieplona. Nie wiąże się to jednak ze zmniejszeniem otwartości dźwięku czy ilością detali. Mikroinformacji zawieszonych w przestrzeni absolutnie (nomen omen) nie brakuje, to raczej dolne partie pasma zyskują nieco więcej masy czy tkanki. Dzięki temu brzmienie odbiera się jako pełne i jednolite w całym paśmie, zwłaszcza że przestrzeń, jaką kreuje wzmacniacz Manleya, jest szczelnie wypełniona dźwiękiem.

Manley Absolute

W przypadku Absolute'a można też mówić o swoistej miękkości brzmienia. Chodzi o sposób, w jaki inicjowane są dźwięki – słychać to wyraźnie zarówno w paśmie niskotonowym, jak i w średnicy. Na przykład kontrabas w utworze "Trzy zjawy, cz. 1" Krystyny Stańko z płyty "Snik" (FLAC 16/44,1) był "okrągły" (krawędzie dźwięków), ale ani zbyt ciężki, ani tym bardziej zbyt monotonny. Przeciwnie – jego sprężystość, gibkość oraz ekspresyjna, swobodna dynamika sprawiały, że brzmienie w niskich rejestrach nie miało w sobie śladu ociężałości czy ospałości. Bas okazał się więc bardzo sprawny, rytmiczny, punktualny i zróżnicowany, a jego artykulacja na wspomnianej płycie była bliska doskonałości.

Miękki atak (w dobrym tego słowa znaczeniu) jest także charakterystyczny dla wokali, zwłaszcza kobiecych. Głosy Diany Krall czy Krystyny Stańko były bardzo naturalne i zmysłowe. Powiększenie pierwszego planu, jakiego dokonuje wzmacniacz Manleya, sprawia, że plastyczność, namacalność, a także głębia dźwięku nabierają nowego wymiaru. Miękkość była także charakterystyczna dla brzmienia fortepianu, wolnego od ostrości i przenikliwości, pełnego i bogatego w dźwięki harmoniczne.

Manley Absolute

Absolute świetnie potrafi przekazać muzykę klasyczną, zwłaszcza zespoły kameralne. Komfort odbioru dźwięku na płycie "Haydn – String Quartets Opp 71 & 74" The London Haydn Quartet (FLAC 24/96) był bardzo wysoki. Brzmienie skrzypiec było dźwięczne, barwne i treściwe. W zależności od słuchawek można się było koncentrować albo na bardziej "szerokim obrazie", albo na jego poszczególnych elementach.

Wymiana lamp w stopniu wejściowym, o której wcześniej wspomniałem, przyniosła poprawę finezji w górze pasma, dynamiki w obu skalach i holografii dźwięku. Najwyższe częstotliwości Absolute'a są mocne, ale nieagresywne, nie tyle jednak łagodne, ile gładkie, a do tego opływające w alikwoty. Wybrzmienia (także za sprawą Hugo TT 2, który jest pod tym względem niesamowity) talerzy perkusyjnych były bardzo długie i swobodne, w przekazie pojawiało się mnóstwo szczegółów, niuansów związanych z artykulacją. Najmniejsze zdarzenia stawały się hiperczytelne, działał tu swoisty efekt powiększania, co czasami nie było wcale takie przyjemne – np. na początku utworu "Esprit de Muse" Gary Peacock Trio (ze znakomitej płyty "Now This"; FLAC 24/96) wyraźnie (zdecydowanie zbyt wyraźnie!) słychać było problemy lidera z zalegającą flegmą.

Manley Absolute

I jeszcze słowo na temat dynamiki w skali makro podczas korzystania z wyjścia RCA wzmacniacza. Jest ona w dużej mierze nieskrępowana, nie uśrednia dźwięków naprawdę głośnych, w związku z czym właśnie tak je słychać. Jeśli więc pojawi się wynikający z tego dyskomfort, to warto sięgnąć do przełącznika Headphone Load Set, który działa także w "trybie pre". Producent zaleca, aby zacząć od wartości najmniejszej (L) i stopniowo zwiększać wzmocnienie. To najbardziej sensowne rozwiązanie, które pozwoli się przekonać, które z ustawień sprawdzi się w posiadanym systemie. Sam najczęściej korzystałem z M, aczkolwiek zdarzało się, że L, właśnie z uwagi na dynamikę, spisywało się lepiej.

Podsumowanie

Manley Absolute gra tak, jak wielu oczekuje tego od lampy: ciepło, barwnie, gęsto, głęboko i otwarcie. Jest świetny zarówno jako headamp, jak i preamp. W pełni zasłużona rekomendacja.

Werdykt: Manley Absolute

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Solidna budowa, funkcjonalność i łatwość obsługi. Nasycone barwy, mnóstwo szczegółów oraz niuansów, pełna średnica, zwinny, zróżnicowany bas i okazała przestrzeń.

Minusy: Postawienie go latem na biurku obok takich urządzeń, jak Hugo TT 2 i Hugo M Scaler jest jak wzięcie sauny.

Ogółem: Piękne lampowe brzmienie z dość niepozornie wyglądającego urządzenia.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Manley Absolute
RODZAJ
Wzmacniacz słuchawkowy/przedwzmacniacz
CENA
19.500 zł
WAGA
5,5 kg
WYMIARY (S×W×G)
210x140x300 mm
DYSTRYBUCJA
Galeria Audio
www.galeriaaudio.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Maksymalna moc wyjściowa: 1W
  • Wejścia: 2x niezbalansowane RCA (Input 1 & Preamp Output=Bypass, gdy wzmacniacz jest wyłączony albo w trybie standby)
  • Impedancja wejściowa: 50kΩ (Pass-Thru=300kΩ)
  • Maksymalny poziom wejściowy: 7,7VAC RMS (+20dBu) (wyjście XLR, tryb PP, obciążenie 16Ω, VOL maks., EQ wył., 1kHz)
  • Czułość wejściowa: 366mVAC RMS@100mW; 1,16VAC RMS@1W (wyjście XLR, tryb PP, pokrętło FB na godz. 12.00, obciążenie 16Ω, 1kHz, VOL w górę, EQ wył.)
  • Wyjścia: 1x niezbalansowane RCA (Preamp Output), 1x niezbalansowane TRS 1⁄4" jack, 1x zbalansowane 4-pin XLR
  • Impedancja wyjściowa: przełączalna; L=Low 12–50Ω, M=Medium 50–200Ω, H=High 200–600Ω
  • Zastosowane lampy: 2x 12AX7 (ECC83), 4x 6AQ5A (EL90)
  • Pasmo przenoszenia: Push-Pull: 10Hz–20kHz (-1dB@40kHz); Single-Ended: 20Hz–20kHz (-0,5dB@10Hz, -1dB@50kHz)
  • Współczynnik sygnał/szum: 83dB (1kHz, 100mW, BW 22Hz–22kHz) (wyjście XLR, tryb PP, pokrętło FB na godz. 12.00, obciążenie 16Ω, VOL w górę, EQ wył.)
  • Zniekształcenia: Push-Pull=0,16% THD+N (BW 20Hz–22kHz), Single-Ended=1% THD+N (BW 20Hz–22kHz) (wyjście XLR, tryb PP, 1kHz, 100mW, pokrętło FB na godz. 12.00, obciążenie 16Ω, 1kHz, EQ wył.)