hi-fi

Gato Audio FM-15

test |
Kolumny podstawkowe - Gato Audio FM-15 Najlepszy Zakup

Takie głośniki to prawdziwy skarb! Zapraszamy do lektury testu monitorów FM-15 duńskiej marki Gato-Audio.

Zanim zdążyłem pozbierać myśli po teście znakomitego wzmacniacza Gato-Audio DIA-400S, w moim systemie rozgościły się większe z dwóch modeli monitorów z aktualnego katalogu Duńczyków – FM-15. Zważywszy na głośnikowe korzenie firmy (Avance, Gamut), od samego początku byłem spokojny o efekt, choć i tak rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. Uwielbiam takie niespodzianki! Te całkiem spore kolumny podstawkowe mają szansę stać się wizytówką firmy Gato-Audio. Nie kosztują majątku i wyglądają rewelacyjnie. No i to brzmienie...

Budowa

Nie licząc delikatnej krzywizny panelu frontowego, FM-15 mają bardzo klasyczne monitorowe proporcje. To całkiem spore "podstawki" o pojemności 15 litrów (stąd piętnastka w ich nazwie; mniejsze FM-8 mają, jak łatwo się domyślić, pojemność 8 litrów). Wykonanie obudów to majstersztyk. Zastosowano wielowarstwową konstrukcję o nazwie FusedMASS, polegającą na laminowaniu różnych materiałów o różnych grubościach, a następnie ich łączeniu za pomocą specjalnego kleju. W ten sposób, jak przekonuje producent, rozwiązano problem rezonansu, który normalnie trzeba by tłumić poprzez wypełnienie wnętrza kolumny specjalnym materiałem absorbującym fale dźwiękowe. Nie oznacza to jednak, że skrzynek dodatkowo nie wytłumiono: we wnętrzu znalazły się spore ilości miękkiej, puszystej włókniny.

Kolumny w wersji orzechowej wyglądają przepięknie. Okleina jest pierwszorzędna, a jej położenie precyzyjne. Do wyboru mamy w sumie trzy wersje kolorystyczne na wysoki połysk, które korespondują z wykończeniem górnego panelu elektroniki Gato: klasyczny orzech plus nowoczesna biel oraz czerń. W dolnej ściance "piętnastek" nagwintowano otwory do stabilnego przymocowania do standów, co pozwala domniemywać, iż takowe niebawem pojawią się w ofercie firmy (możliwe, iż pasują do wcześniej produkowanych STAND-1).

Gato Audio FM-15

Na przedniej ściance umieszczono dwa przetworniki marki SB Acoustics, prawdopodobnie zmodyfikowane przez Gato-Audio (nadruki z logo firmy). Górę przetwarza kopułkowo-pierścieniowy, 29mm driver z membraną z jedwabiu. Zadaniem charakterystycznego wgłębienia pośrodku kopułki jest zmniejszenie zniekształceń i przeniesienie akustycznego centrum głośnika do cewki (dodatkową zaletą ma być zwiększona efektywność). Tweeter zaopatrzono w tylną komorę tłumiącą, zaprojektowaną tak, aby zminimalizować rezonans oraz zniekształcenia i zredukować odbicia wsteczne od membrany. Cewkę o niskiej masie nawinięto drutem CCAW. 17-centymetrowy przetwornik nisko-średniotonowy wyposażono w aluminiowy kosz wentylowany od strony magnesu. Membranę tego głośnika wykonano z modyfikowanej celulozy, a jej zawieszenie z kauczuku butylowego, zapewniającego niskie zniekształcenia.

Po dwie maskownice na każdą kolumnę to rozwiązanie tyleż ładne, co jednak niepraktyczne. Okrągłe, idealnie dopasowane do każdego głośnika/kołnierza, utrzymują się na magnesach. Ich zdjęcie/założenie wymaga przekręcenia w dowolną stronę, by śruby mocujące kołnierze głośników mogły "złapać" magnesy. W przypadku tweetera jest to wygodne, ale do zabezpieczenia woofera trzeba już użyć obu rąk. Lepszym rozwiązaniem byłby chyba jeden duży grill zakrywający albo całą powierzchnię frontu (prostokąt), albo same przetworniki (ósemka).

Brzmienie tych kolumn jest przede wszystkim spójne.

Na tylnej ściance umieszczono wylot portu bas-refleks (u góry), a pod nim w metalowym profilu podwójne, szeroko rozstawione gniazda połączone krótkimi blaszkami-zworami. Nad nimi znalazły się dwa trzypinowe gniazda XLR opisane jako Focus oraz Detail ze zworami w kształcie litery U, dzięki którym można zmieniać charakter brzmienia głośników, dostosowując je do konkretnych warunków akustycznych. To nieczęsto spotykane rozwiązanie stało się możliwe dzięki specjalnej zwrotnicy PurePHASE – oprócz tego, że każdemu z przetworników przydziela ona konkretne częstotliwości, to kontroluje także fazę akustyczną oraz dba o szeroką dyspersję. W praktyce wygląda to w ten sposób, że zarówno Focus (ostrość lokalizacji), jak i Detail (szczegółowość) mają po trzy ustawienia stopnia intensywności: Neutral, High i Low. Możliwe są ustawienia równoległe (np. Focus na Neutral, Detail na Neutral) oraz "krzyżowe" (np. Focus na Neutral, a Detail na High) – warto poświęcić temu trochę czasu, bo zmiany nie są bynajmniej kosmetyczne (podczas testu korzystałem z ustawienia Neutral, bo w moim pomieszczeniu sprawdziło się najlepiej).

W zwrotnicy znalazło się sporo elementów wysokiej jakości. Na sześć cewek tylko jedna jest rdzeniowa. Uwagę zwracają charakterystyczne żółte kondensatory polipropylenowe marki Bennic (seria PMT). Okablowanie wewnętrzne wykonano miedzianą plecionką w półprzezroczystej izolacji.

Reasumując – zarówno wygląd zewnętrzny, jak i wykorzystane rozwiązania wskazują, że mamy do czynienia z dogłębnie przemyślaną koncepcją, pozbawioną słabych punktów.

Jakość brzmienia

Naturalnym partnerem dla FM-15 jest oczywiście elektronika Gato-Audio – nie wyobrażam sobie, by podczas projektowania i dostrajania tych (i pozostałych) kolumn inżynierowie duńskiej marki nie korzystali z firmowych wzmacniaczy. Szukanie synergii ze wzmacniaczem innego producenta może być czasochłonne, więc jeśli ktoś nie ma na to czasu albo ochoty, to nie ma sensu kombinować. Podczas testu kolumnom towarzyszył wspomniany na początku wzmacniacz streamujący DIA-400S. Te trzy elementy (plus okablowanie Furutecha) stworzyły system, którego brzmienie powinno zadowolić nie tylko doświadczonych audiofilów, ale także, a może przede wszystkim melomanów, prawdziwych pasjonatów muzyki. I jeszcze jedna uwaga dotycząca tego zestawienia: jeśli coś "nie zagra" jak należy, to najprawdopodobniej winę będzie ponosiło niedbałe ustawienie kolumn – przekonałem się o tym na własnej skórze. Producent zaleca zachowanie ok. 50cm odległości od ścian bocznych i tylnej, należy także starannie dobrać kąt dogięcia kolumn w stronę miejsca odsłuchowego – bez tego nie ma mowy o równowadze tonalnej, czystości dźwięku i precyzji ogniskowania źródeł pozornych.

Gato Audio FM-15

Zaczynamy od dołu. Bas "piętnastek" jest bardzo udany – miękki, lekko zaokrąglony, a jednocześnie dostatecznie wyrazisty, by kontury dźwięków kontrabasu się ze sobą nie zlewały. Nie wyczuwa się tu często występującego w wielu konstrukcjach podstawkowych uwypuklenia w górnym podzakresie niskich tonów, a mimo to słuchacz, który oczekuje masywnych dźwięków niskotonowych, nie powinien czuć się zawiedziony. Z drugiej strony najniższe tony, wspomagane przez otwór bas-refleksu, specjalnie się nie narzucają. Gabarytowo FM-15 są porównywalne z Xavianami XN270 EVO, które w moim niewielkim pokoju (niecałe 14m kw.) miały problemy z basem (wyraźne zdudnienia), tymczasem monitory Gato Audio nie miały ich wcale i to bez zatyczek BR przezornie dołączonych do zestawów przez duńskiego producenta. Przyczyn tych różnic może być oczywiście wiele, na czele z samym pomieszczeniem, a konkretnie reakcją między nim a głośnikami (nakładanie się fal stojących). Zachowanie się FM-15 pod tym względem dało mi jednak do myślenia i nie wykluczałbym tu działania obudów kolumn – wszak wielowarstwowa konstrukcja FusedMASS ma gwarantować ekstremalnie wysokie tłumienie wewnętrzne oraz minimalny rezonans.

Choć bas przez cały czas pozostaje aktywny, to jednak clou brzmienia FM-15 stanowi średnica. Odtwarzanie średnich i niskich tonów jednym przetwornikiem zawsze jest jakimś kompromisem, jednak w tym wypadku nie jest on oczywisty. Połączenie z niskimi tonami, kluczowe dla każdej kolumny, jest w tym wypadku bardzo przekonujące. Brzmienie tych kolumn jest przede wszystkim spójne. A wokale potrafią czarować – są wyjątkowo namacalne i plastyczne.

Zszycie z górą pasma także jest niewidoczne, bo soprany się nie narzucają, ale ich jakość jest pierwszorzędna. Wysokie tony są delikatne, zwiewne i szczegółowe, jednak szczegółowość ta nie ma nic wspólnego z ekspansywną prezentacją instrumentów czy przenikliwością. Tak jak w przypadku pozostałych zakresów, najważniejsza jest tu barwa. W ogóle barwy w FM-15 charakteryzują się wyborną spójnością, dzięki czemu pasmo jest gładkie, a poszczególne zakresy częstotliwości są bardzo dobrze połączone. Słuchacze oczekujący twardych impulsów czy nawet błyszczącego, przenikliwego dźwięku trąbki mogą zarzucić monitorom Gato-Audio zmiękczenie brzmienia. I pewnie będą mieli rację, jednak nie sposób oskarżyć FM-15 o to, że ich barwy są ubogie – co to, to nie.

Przestrzeń generowana przez testowany zestaw Gato-Audio potrafi być bardzo okazała, zwłaszcza na tzw. płytach produkcyjnych – przykładem jest "Looking Walking Being" Agi Zaryan (FLAC 16/44,1). W rozpoczynającym ten album utworze "Cherry Tree Avenue" imponuje zarówno szerokość, jak i głębia sceny, a swoisty oddech jest podkreślany jakby zawieszonymi w przestrzeni raz z prawej, raz z lewej strony dzwoneczkami i przeszkadzajkami. Co ważne, na FM-15 udało się to osiągnąć bez uciekania się do popularnej sztuczki polegającej na rozjaśnieniu brzmienia.

Gato Audio FM-15

Czy FM-15 to monitory bez wad? W swojej grupie cenowej są jednymi z lepszych, jakie znam, aczkolwiek nie są do końca uniwersalne. Wydaje mi się, że ich konstruktorzy dążyli do osiągnięcia neutralności poprzez wspomniane zmiękczenie, a nawet delikatne wytłumienie brzmienia. Dlatego też, mimo że o możliwościach dynamicznych tych kolumn można powiedzieć sporo dobrego (bez większego trudu grają naprawdę głośno i z rozmachem, nie okazując przy tym oznak braku panowania nad dźwiękiem), nie wszystkie rodzaje muzyki są na FM-15 prezentowane równie przekonująco.

W mocnym rocku i metalu brakuje trochę wyraźniejszych kontrastów, ostrości i twardości, tzw. pazura, grania bardziej "do przodu". "Piętnastki" są na taki repertuar jakby odrobinę zbyt... analogowe. Lżejsza muzyka rockowa, jak np. "Tracker" Marka Knopflera (FLAC 24/192), wypada na FM-15 doskonale, ale już mocniejsze fragmenty "The Raven that Refused to Sing (and Other Stories)" Stevena Wilsona (FLAC 24/96) były nieco za bardzo stonowane, zbyt... kulturalne. Na łagodnym usposobieniu tych kolumn skorzysta natomiast szeroko rozumiana muzyka jazzowa, małe składy, kameralistyka itp., czyli repertuar wymagający pokazania wewnętrznej energii czającej się w pojedynczych, "małych" dźwiękach, kontrastów mikrodynamicznych – pod tym względem monitory Gato-Audio są wyjątkowo udane. Dużo przyjemności da także odsłuch muzyki elektronicznej, znacznie łatwiejszej dla każdych kolumn.

Podsumowanie

Szlachetne i muzykalne – takie są FM-15 w połączeniu z DIA-400S. Fanom jazzu, kameralistyki, muzyki akustycznej, małych składów itp. itd. polecam ten zestaw właściwie w ciemno. Czekają Was długie godziny doskonałej rozrywki.

Werdykt: Gato Audio FM-15

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Wygląd, budowa, możliwość zmiany charakterystyki za pomocą zwór. Brzmienie ciepłe, muzykalne, bogate w szczegóły, gęste, miękkie... słowem arcyprzyjemne.

Minusy: Trochę słabiej radzą sobie z mocnym rockiem i metalem.

Ogółem: Pięknie wykonane monitory o wyjątkowo spójnym, muzykalnym brzmieniu.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Gato Audio FM-15
RODZAJ
Kolumny podstawkowe
CENA
7.000 zł (para)
WAGA
11,5 kg
WYMIARY (S×W×G)
205×355×305 mm
DYSTRYBUCJA
Q21
www.q21.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Konstrukcja: pasywna, dwudrożna
  • Rekomendowana moc wzmacniacza/nominalna moc wejściowa: 50–200W
  • Przetwornik nisko-średniotonowy: 170mm
  • Przetwornik wysokotonowy: 38mm
  • Pasmo przenoszenia: 40Hz–35kHz
  • Skuteczność: 86dB
  • Impedancja: 4 Ω
  • Dostępne wykończenie: biały, czarny, orzech na wysoki połysk