s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

GigaWatt PF-1e

test
GigaWatt PF-1e

Najtańszą listwę PF-1e w ofercie polskiej firmy GigaWatt cechuje wysokiej jakości wykonanie mimo relatywnie niewysokiej ceny. W naszym teście uległy poprawie zarówno czytelność dźwięku, jak i dynamika.

Firma GigaWatt na przestrzeni ostatnich kilku lat wyraźnie się rozwinęła, o czym świadczą nie tylko inwestycje związane z infrastrukturą, ale przede wszystkim jej katalog, który imponuje uporządkowaną i ciekawszą ofertą. GigaWatt oferuje różnego rodzaju urządzenia służące do poprawiania jakości prądu dostarczanego do urządzeń audio. Oczywiście do tych najbardziej zaawansowanych konstrukcyjnie należą kondycjonery (w ofercie jest ich pięć), ale GigaWatt znany jest również z klasycznych listew i kabli zasilających.

Pomijając te najważniejsze grupy urządzeń, w ofercie tego znanego już nie tylko w Polsce, ale na świecie producenta znaleźć można również wiele akcesoriów, takich jak wyłączniki instalacyjne, gniazda podtynkowe 230V czy kable instalacyjne i gniazda montażowe. Tak więc bazując na produktach marki GigaWatt, każdy może stworzyć dopracowany tor zasilający w swoim domu, co z pewnością przyniesie poprawę brzmienia systemu audio czy bardziej rozbudowanego systemu kina domowego.

GigaWatt PF-1e

GigaWatt proponuje wiele rozwiązań w szerokim zakresie cenowym – dla oszczędnych czy też mniej majętnych użytkowników domowego hi-fi przewidziano właśnie listwy zasilające, mające za zadanie nie tylko chronić sprzęt przed nieprzewidywalnymi skutkami związanymi z wyładowaniami atmosferycznymi czy po prostu zakłóceniami powstającymi w sieci dystrybuującej prąd, ale również poprawić jego brzmienie dzięki filtracji prądu na pożądanym poziomie. Obecnie w katalogu marki GigaWatt znajdują się trzy modele listew sieciowych: najbardziej zaawansowana konstrukcyjnie PF-2 MKII, znacznie tańsza PF1 MKII oraz najbardziej ekonomiczne rozwiązanie w postaci modelu PF1e.

Solidne rozwiązania

Mimo że PF-1e jest najtańszą z listew oferowanych przez polskiego producenta, to jednak zarówno pod względem wykonania, jak i wielu rozwiązań konstrukcyjnych nie odbiega ona zbytnio od tego, co oferują droższe i bardziej zaawansowane modele. Wszystko wiąże się z rozsądnym gospodarowaniem zasobami, jakimi dysponuje producent w danym zakresie cenowym i ich zastosowaniem w zależności od zapotrzebowania. A w tym konkretnym wypadku skupiono się równocześnie na dwóch podstawowych zagadnieniach, a więc filtracji prądu oraz torze zabezpieczającym. Ku mojemu zaskoczeniu producent nie poszedł na łatwiznę, bo wewnątrz budżetowej listwy PF-1e znajdziemy rozwiązania nie gorsze niż te stosowane w droższych listwach, takich jak PF-2 MKII czy też PF-1 MKII (dopisek MKII świadczy o tym, iż są to modele udoskonalone względem pierwszych konstrukcji).

Zmiany w dźwięku były wyraźnie słyszalne, zwłaszcza pod względem dynamiki i w zakresie wysokich tonów

Obwód zabezpieczający bazuje na kaskadowym systemie będącym własnym, oryginalnym opracowaniem firmy GigaWatt, w którego skład wchodzą iskierniki plazmowe oraz najnowszej generacji warystory UltraMOV. Tak przygotowany tor zabezpieczający ma zdecydowaną przewagę nad tradycyjnym, powszechnie stosowanym przez większość innych producentów – bo te klasyczne układy składają się głównie z bezpieczników topikowych oraz termicznych, mających negatywny wpływ na dźwięk, dławiących w jakimś stopniu jego swobodny przepływ. Iskierniki plazmowe i najnowszej generacji warystory UltraMOV są bardziej transparentne i nie stanowią praktycznie żadnej zapory dla przepływającego prądu, co bezpośrednio przekłada się na poprawę dystrybucji prądu do każdego z gniazd zainstalowanych w listwie.

Model PF-1e bazuje na dobrze zaprojektowanym układzie filtrującym prąd, opartym na nieco bardziej konwencjonalnym obwodzie RLC, w skład którego wchodzą bardziej wyszukane metalizowane kondensatory poliestrowe, charakteryzujące się niską indukcyjnością, czy też rdzeń filtrujący ze sproszkowanego żelaza IP (Iron Powder). Model PF-1e wykonano zaskakująco solidnie i mimo że jest to najtańsza obecnie listwa filtrująca w katalogu marki GigaWatt, to jej obudowę wykonano dokładnie taką samą metodą, jak w przypadku droższych listew PF-1 MKII czy PF-2 MKII. Tak więc i tutaj zastosowano stalowy korpus stanowiący szczelny ekran dla elementów elektronicznych znajdujących się w środku, skutecznie chroniący je przed wpływem zakłóceń RFI i EMI.

GigaWatt PF-1e

Całą obudowę pokryto solidnym i odpornym na uszkodzenia mechaniczne (zarysowania i uderzenia) lakierem proszkowym w przyjemniej dla oka matowej czerni o subtelnej fakturze. Oczywiście muszę nadmienić, że jak w przypadku każdego ekonomicznego czy budżetowego rozwiązania, również i w modelu PF-1e producent postanowił ograniczyć użycie pewnych rozwiązań konstrukcyjnych czy też całkowicie z nich zrezygnować w celu zachowania korzystnej ceny. W testowanej listwie zrezygnowano ze znanego z droższych modeli systemu dystrybucyjnego opartego na specjalnie opracowanych szynach doprowadzających prąd do poszczególnych sekcji wyjściowych – w ich miejsce użyto tradycyjnego okablowania z miedzi elektrolitycznej, z czym z reguły można się spotkać w przypadku droższych listew pochodzących od zagranicznej konkurencji.

PF-1e pozbawiona jest również tradycyjnej diody sygnalizującej stan jej pracy (w modelu PF-1 MKII jeśli listwa podpięta jest do prądu, taka dioda świeci się, sygnalizując że dopływa do niej prąd). W tym wypadku rezygnacja z takiej diody niesie z sobą spore oszczędności, ponieważ nie chodzi tu tylko i wyłącznie o samą diodę (ta jest przecież stosunkowo tania), ale o fakt, że producent stosuje jeszcze specjalny obwód izolujący ją od głównego toru prądowego, aby ograniczyć jakiekolwiek zakłócenia. Nie zmienia to faktu, że dla wielu użytkowników brak takiej diody nie będzie żadną przeszkodą związaną z użytkowaniem tejże listwy.

Warto również podkreślić, że płytkę drukowaną zawierającą wszystkie elementy odpowiedzialne za filtrację czy tor zabezpieczający wykonano według wysokich standardów – ścieżki o sporym przekroju uzupełniono srebrnym lutowiem (dla wszystkich elementów użyto tego samego wysokiej jakości lutowia). Widać więc, że przy produkcji modelu PF-1e, mimo niskiej ceny, obowiązują takie same wysokie standardy wykonania, jak w przypadku droższych konstrukcji. Zadbano zwłaszcza o kluczowe podzespoły, bezpośrednio wpływające na jakość prądu dostarczanego do każdego z sześciu gniazd typu Schuko.

Pozytywne spostrzeżenia

Listwa zasilająca w bezpośrednim starciu z kondycjonerami, zwłaszcza tymi z oferty marki GigaWatt, jest oczywiście znacznie prostszym w budowie urządzeniem, chociażby ze względu na to, że wąska obudowa z szeregiem gniazd nie stanowi platformy o tak dużej powierzchni do wykorzystania, jak ma to miejsce w przypadku kondycjonerów. Z tego też względu można powiedzieć, że listwy zasilające są pewnego rodzaju skrótem konstrukcyjnym kondycjonerów, przynamniej jeśli porównalibyśmy wszystkie te urządzenia pochodzące z katalogu marki GigaWatt. Nie stanowiło to jednak problemu, żeby w tak smukłej obudowie znalazły się obwody bezpośrednio odpowiadające za zabezpieczenie i filtrację, nawet jeśli występują w znacznie mniej rozbudowanej i prostszej formie niż w kondycjonerach.

GigaWatt PF-1e

PF-1e jest najbardziej ekonomiczną wersją (stąd dopisek "e" w nazwie) spośród wszystkich listew oferowanych do tej pory przez tego polskiego producenta. Nic jednak nie stanęło na przeszkodzie, żeby tworzyła ona swego rodzaju solidne centrum dystrybucji prądu dla domowych systemów audio i wideo, o czym przekonałem się podczas testu. W systemie audio średniej klasy, składającym się ze wzmacniacza Hegel H80, odtwarzacza Ayon CD-10 oraz kolumn Q Acoustics Concept 500 zmiany w dźwięku były wyraźnie słyszalne, zwłaszcza pod względem dynamiki i w zakresie wysokich tonów.

Specjalnie sięgnąłem przy okazji odsłuchu tego zestawienia stereo w połączeniu z PF-1e po energiczną muzykę instrumentalną, zwłaszcza w wykonaniu takich artystów, jak Ronan Hardiman czy też Mike Oldfield, ponieważ był to dobry materiał do oceny właściwości takiego urządzenia ze względu na niemal wszystkie elementy dźwięku podlegające ocenie, a występujące równocześnie w wielu utworach. Miałem więc do czynienia nie tylko z brzmieniem naturalnych instrumentów, ale i wieloma dźwiękami dającymi bardzo jasny obraz w temacie dynamiki czy jakości basu. Zatem łatwo mogłem usłyszeć, jakie zmiany zachodzą w poszczególnych utworach przy stosowaniu listwy i bez niej.

Z listwą bas zyskał na konturowości i stał się bardziej czytelny. Oczywiście zmiany te nie były tak intensywne, jak miało to miejsce w przypadku testowanego niedawno kondycjonera PC-2 EVO+, ale jednak na tyle słyszalne, że mogą usatysfakcjonować zwłaszcza osoby mające po raz pierwszy styczność z tego typu akcesorium. Podobnie było z zakresem wysokich tonów – choć do jego charakteru nie miałem w zasadzie żadnych zastrzeżeń, to kiedy cały system zasilałem za pośrednictwem listwy PF-1e, słychać było, że wysokie tony tam gdzie trzeba, stały się bardziej punktowe, z kolei wybrzmienia w obrębie delikatnych dźwięków, nawet tych z tła, stały się lepiej słyszalne i dźwięczne.

GigaWatt PF-1e

Generalnie dźwięk stał się czystszy w odbiorze i miałem wrażenie wyraźniejszego wyczucia faktury brzmieniowej, niemal w każdym odsłuchiwanym utworze. Listwa PF-1e równie dobrze poradziła sobie z obrazem telewizora LCD – poprawiła się jego ostrość, stał się on bardziej szczegółowy i płynny, a kolory nabrały nieco większej intensywności.

Warto wiedzieć

Model PF-1e jest dostępny w sprzedaży w wersji z kablem zasilającym i bez niego. Droższa wersja jest dostarczana z podstawowym kablem z oferty marki GigaWatt – LC-1 MK3. Jest to o tyle dobre rozwiązanie, że już na samym starcie zapewnia stworzenie w miarę dopracowanego systemu dystrybuującego prąd do systemu audio. Producent podkreśla jednak, że aby w pełni wykorzystać potencjał listwy PF-1e, jej użytkownik powinien sięgnąć po wyższe modele kabli zasilających, takie jak LC-2 MK3 czy też LC-3 MK3, co niewątpliwie świadczy o jej jakości.

Podsumowanie

Listwa GigaWatt PF-1e pozytywnie wpływa na jakość brzmienia systemu stereo, a nawet obraz telewizora. Jest to na tyle zauważalne i tak szybko można się do tego przyzwyczaić, że po kilkudniowej próbie, wracając do zasilania systemu prosto z gniazdka, poczujecie na tyle wyraźny dyskomfort, że szybko będziecie chcieli wrócić do zasilania przy użyciu listwy PF-1e. Pożądany efekt można uzyskać z wersją wyposażoną w firmowy kabel zasilający LC-1 MK3, a jeszcze większe zmiany wniesie kabel LC-2 MK3. Listwa PF-1e jest godna polecenia przede wszystkim osobom, dla których priorytetem jest ochrona urządzeń audio-wideo, ale również poprawa jakości dźwięku i obrazu.

Werdykt: GigaWatt PF-1e

  • Jakość dźwięku

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Jakość / Cena

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Wykonanie

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Możliwości

    ★ ★ ★ ★ ½

Plusy: Poprawia się czytelność dźwięku, zwłaszcza w zakresie wysokich i niskich tonów. Dynamika nieco zyskuje na kontraście, zwłaszcza w skali mikro. Wysokiej jakości wykonanie mimo relatywnie niewysokiej ceny

Minusy: Brak diody sygnalizującej stan pracy listwy, ale do tego można się szybko przyzwyczaić

Ogółem: Mimo oszczędności związanych z podzespołami, zwłaszcza w odniesieniu do droższych listew, PF-1e wyposażono w szereg nowoczesnych rozwiązań, nieodbiegających znacznie jakością elementów od droższych produktów GigaWatta

Ocena ogólna:

★ ★ ★ ★ ★
PRODUKT
GigaWatt PF-1e
RODZAJ
Listwa zasilająca
CENA
1.000 zł
WAGA
3,1 kg
WYMIARY (SxWxG)
420×57×75 mm
DYSTRYBUCJA
GigaWatt
www.gigawatt.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Napięcie zasilania: 220–240V/50–60Hz
  • Maksymalna moc: 3500W
  • Maksymalna obciążalność: 16A
  • Pochłaniany udar prądowy: 13.000A
  • Sześć gniazd wyjściowych: Schuko
  • Kaskadowy system zabezpieczeń bazujący na iskiernikach plazmowych i warystorach UltraMOV
  • Okablowanie wewnętrzne: miedź elektrolityczna o przekroju 2,5QMM
  • Blok filtracyjny RLC
  • Kabel zasilający GigaWatt LC-1 MK3 na wyposażeniu standardowym (w wersji z kablem)
  • Antywibracyjne gumowe podkładki
  • Metalowa obudowa
  • Wersje kolorystyczne: czarna