s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

Roksan K3

test |
Roksan K3

Nowy wzmacniacz w ofercie marki Roksan łączy w sobie funkcjonalność z brzmieniem przykuwającym uwagę na długie godziny

Klasyczne stereo wciąż ma się świetnie i nie zanosi się na to, by w ciągu najbliższych lat coś w tym względzie miało się zmienić. Płyty CD wciąż są produkowane, a wśród wzmacniaczy powstają konstrukcje, które zasadniczo nie zmieniły się od lat, zwłaszcza jeśli spojrzeć na nie pod kątem zasady działania i budowy poszczególnych sekcji. Prawda jest również taka, że klasyczne stereo wciąż jest na topie, gdyż oferuje najwyższą jakość dźwięku. W obecnych czasach widać jednak stale rosnący trend w wyposażaniu nawet tych klasycznych konstrukcji w nowinki techniczne, podnoszące atrakcyjność produktu, zwłaszcza w oczach miłośników nowych technologii. O ile bezprzewodowy streaming muzyki poprzez domową sieć internetową czy Bluetooth w przypadku multifunkcjonalnych amplitunerów kina domowego stał się w zasadzie standardem, o tyle w przypadku wzmacniaczy stereo wciąż jest rzadkością.

Widać jednak ostatnio, że wielu producentów wyposaża swoje wzmacniacze w wejścia USB z przetwornikami C/A przyjmującymi cyfrowy sygnał z komputera. Brytyjski producent poszedł jednak inną drogą i postanowił wyposażyć swój najnowszy model wzmacniacza klasy średniej w technologię Bluetooth z kodekiem aptX, umożliwiającą bezprzewodowe przesyłanie muzyki za pośrednictwem smartfona, tabletu czy też laptopa. Oprócz Bluetooth Roksan K3 posiada na pokładzie wszystko, w co powinien być wyposażony wzmacniacz. Mamy tu więc wejście Phono obsługujące gramofonowe wkładki MM dla miłośników brzmienia z winylów oraz możliwość sterowania zewnętrzną końcówką mocy za pośrednictwem wbudowanego przedwzmacniacza. Ilość analogowych wejść stereo jest wystarczająca, aby obsłużyć wiele źródeł sygnału analogowego, a dzięki bezpośrednim wejściom do końcówki mocy możemy ten brytyjski wzmacniacz połączyć na przykład z wyrafinowanym lampowym przedwzmacniaczem.

Siłacz

Nowy wzmacniacz marki Roksan, jak na urządzenie klasy średniej, oferuje rzadko spotykane osiągi w zakresie oddawanej mocy – 140 watów przy impedancji kolumn o wartości 8 omów robi tak samo duże wrażenie, jak wartość 220 watów przy obciążeniu 4-omowym. Ta moc nie bierze się znikąd, bowiem na pokładzie K3 znalazł się potężny transformator o mocy 550VA zdolny oddawać duże dawki prądu do dalszej wysokoprądowej sekcji zasilającej tranzystorowe stopnie końcowe. Taki układ zasilający można zwykle spotkać w znacznie droższych wzmacniaczach, nawet tych klasy hi-end, gdzie konstruktorzy w przypadku toru zasilającego nie idą już zwykle na kompromis. Przyszły użytkownik K3 może więc zacierać ręce, bo jest to w zasadzie esencja amplifikacji tranzystorowej dysponującej ponadprzeciętną mocą i wydajnością prądową, będąca w stanie napędzić dowolne zespoły głośnikowe.

Zasilacz oparto również na szybko reagującym mostku prostowniczym, skonstruowanym na elementach dyskretnych, a więc oddzielnych diodach (w tej cenie wciąż najczęściej można się spotkać ze zintegrowanymi mostkami prostowniczymi), a w dalszej części układu zasilania stopni końcowych znalazły się dwa duże kondensatory elektrolityczne wygładzające i magazynujące prąd. Układ zabezpieczający działa w dwóch stopniach, a więc zarówno w obwodzie stopni końcowych lewego i prawego kanału, jak i za mostkiem prostowniczym znalazły się wyłączniki hermetyczne. Z kolei w torze sygnałowym pracuje klasyczny ślizgowy potencjometr marki Alps (czarny model) napędzany za pośrednictwem niewielkiego elektrycznego silniczka na potrzeby układu zdalnego sterowania. Muszę jednak podkreślić, że sam potencjometr został dobrany zbyt agresywnie, bowiem dysponuje zbyt małą wartością oporności i powoduje to dosyć mocny spadek tłumienia już w początkowej fazie obrotu, co skutkuje zbyt dużym przyrostem głośności. Nie jest to może jakaś wielka wada, ale faktem jest, że regulacja nie jest tak precyzyjna, jak można by sobie tego życzyć. Z drugiej jednak strony producenci często sięgają po tego typu rozwiązanie, ponieważ szybki wzrost głośności w początkowej fazie obrotu regulatora daje złudne poczucie większej mocy, jaką zwykle dysponuje urządzenie. Roksan K3 dysponuje naprawdę olbrzymią mocą, więc tym bardziej dziwi mnie taka praktyka w przypadku tego konkretnego modelu. Tak czy inaczej, układ regulacji głośności nie należy do najbardziej precyzyjnych, bo oprócz zbyt szybkiego przyrostu głośności z nieznacznym opóźnieniem reaguje też układ zdalnego sterowania. W efekcie regulacja głośności przy niskich poziomach mocy staje się wręcz irytująca, bo ciężko trafić z natężeniem dźwięku, jaki by nam odpowiadał. Mimo tej małej niedogodności K3 dysponuje potężną mocą i jestem przekonany, że prawdziwych miłośników muskularnych tranzystorowych konstrukcji ten stan rzeczy raczej nie zniechęci.

Roksan został wykonany według starej dobrej szkoły konstruktorskiej, a więc potężne trafo zostało oddzielone od reszty elektroniki za pomocą aluminiowego radiatora odbierającego nadmiar ciepła z tranzystorów pracujących w stopniach końcowych. Z kolei wejście gramofonowe obsługiwane jest przez wzmacniacz operacyjny N5532, któremu towarzyszą kondensatory poliestrowe o małej pojemności oraz w zasilaniu elektrolity marki Elna z serii Silmic II. Wejścia przełączane są poprzez aktywny układ sterujący pracą hermetycznych przekaźników Axicom. Natomiast w stopniach końcowych lewego i prawego kanału pracują wydajne tranzystory MOSFET IRFP240 (trzy pary) oraz IRFP9240 (jedna para). Wszystkie układy znalazły się na wspólnej dwustronnej płytce drukowanej z montażem przewlekanym, ale są na niej też elementy typowe dla technologii SMD – zarówno w obwodzie sygnałowym przedwzmacniacza, jak i stopni końcowych. Roksan prezentuje się elegancko i posiada ładnie zaprojektowany przedni panel, w całości wykonany ze szczotkowanego aluminium, anodyzowany w kolorze grafitowym.

Dźwięcznie i melodyjnie

Roksan K3 należy do grupy wzmacniaczy od razu przykuwających uwagę i urzekających od pierwszych chwil odsłuchu. Ten brytyjski tranzystor posiada wiele cech stanowiących o jego dużej atrakcyjności, a jedną z nich jest łatwość w operowaniu rytmem oraz niewymuszona swoboda brzmienia. Są to elementy charakterystyczne dla wzmacniaczy wyposażonych w wydajne układy zasilające, ale też muskularne stopnie końcowe – w tej cenie wśród urządzeń za podobne pieniądze jest to wciąż rzadko spotykane. Roksan łączy w sobie obydwie te cechy i to bez wątpienia przekłada się na jego brzmienie. K3 swą mocą może budzić respekt droższej i bardziej uznanej konkurencji. Ale w jego dźwięku nie brakowało mi również charakterystycznych elementów, z jakimi już wcześniej spotykałem się, słuchając elektroniki marki Roksan. Wysokie tony otrzymujemy w sporych ilościach, ale wszystko jest utrzymane we właściwych proporcjach w stosunku do pozostałych części pasma akustycznego. K3 nie sieje bowiem wysokimi tonami bez opamiętania, ale wyraźnie słychać, że ten zakres jest uprzywilejowany, pokazany pierwszoplanowo i przez to ujmujący, bo pokazujący, że dźwięki, nawet te delikatniejsze, znajdujące się na górnym skraju pasma, potrafią mieć wiele odcieni. W tym też zakresie Roksan eksploduje wręcz pełną paletą barw, co szczególnie przypadnie do gustu miłośnikom prezentacji bogatej w alikwoty właśnie w tych najsubtelniejszych momentach, kiedy nie chcemy specjalnie wysilać zmysłu słuchu.

Roksan K3 posiada wiele cech stanowiących o jego dużej atrakcyjności, a jedną z nich jest łatwość w operowaniu rytmem oraz niewymuszona swoboda brzmienia

Roksan zaskakująco dobrze poradził sobie z brzmieniem klawesynu Masaaki'ego Suzuki, wybitnego japońskiego klawesynisty i organisty oraz dyrygenta, którego płyta z interpretacją muzyki Jana Sebastiana Bacha została bardzo rzetelnie zrealizowana i dzięki temu jest jedną z moich ulubionych pozycji do sprawdzania możliwości elektroniki, właśnie w zakresie górnego skraju pasma. Klawesyn jest bogato brzmiącym instrumentem, dzięki czemu mam pełny wgląd w możliwości poszczególnych wzmacniaczy i tego, jak sobie radzą z odtworzeniem nie tylko najsubtelniejszych detali, ale też złożoności i zróżnicowania dźwięku tego instrumentu. Roksan nawet w porównaniu z Heglem H80 czy też Lebenem SX300F pokazał, że wysokie tony są jedną z najmocniejszych cech jego brzmienia. Może i japoński wzmacniacz lampowy był w stanie wykrzesać z siebie więcej finezji, a Hegel dodać do dźwięku jeszcze lepsze zróżnicowanie rytmiki, ale na tle droższej i bardziej uznanej konkurencji K3 wypada bardzo dobrze. Wręcz przeciwnie, pokazał, że nie tylko dobrze radzi sobie z przekazaniem emocji dźwięku w zakresie dynamiki, ale też pięknie trzymał w ryzach wybrzmienie każdej najsubtelniej uderzonej struny. Tak więc w skali mikro K3 dał prawdziwy popis swoich możliwości. Naturalnie wiele też będzie zależało od kolumn, ale jeśli zaopatrzycie się na przykład w tak kulturalnie brzmiące zespoły głośnikowe, jak Spendor A5R, to będziecie mieli gwarancję, że to, co wzmocnił K3, nie zostanie pogrubione czy nadmiernie wyszczuplone i pozbawione wyrazu, zwłaszcza w najwyższym zakresie pasma akustycznego.

Roksan, oprócz wymienionych przeze mnie zalet dotyczących przede wszystkim zakresu wysokotonowego, należy również do wzmacniaczy brzmiących z wielką swobodą, a to jest już cecha naprawdę drogich konstrukcji. Słuchając najnowszego koncertowego wydania brytyjskiej grupy Depeche Mode "Depeche Mode Live In Berlin", zostałem miło zaskoczony przez K3, ponieważ bardzo wymagające w niskotonowych partiach Intro poprzedzające utwór "Welcome To My World" zostało odtworzone bez zadyszki, z pełną kontrolą w basie i jego najniższym zakresie. Roksan ze względu na sporą moc i wydajny układ zasilający świetnie sobie radzi w takich właśnie momentach, kiedy w kolumny trzeba pchnąć naprawdę spore dawki prądu – bas był tak dobrze kontrolowany, jak przez Hegla H80, natomiast norweski wzmacniacz lepiej radził sobie z jego barwą i zróżnicowaniem. Jednak sam fakt, że Roksan okazał się pod wieloma względami porównywalny ze znacznie droższym H80, zasługuje na uwagę, bo okazuje się, że jest to prawdopodobnie jedna z lepiej brzmiących w basie konstrukcji w swoim zakresie cenowym. K3 daje poczucie obcowania z olbrzymią mocą, a ten fakt potęguje dodatkowo układ regulacji głośności, moim zdaniem niezbyt dobrze zestrojony, ponieważ oferuje zbyt duży przyrost mocy w początkowej fazie obrotu, o czym już wyżej wspomniałem. Mimo wszystko akurat w przypadku K3 regulator głośności z pewnością nie służy stwarzaniu pozorów obcowania ze wzmacniaczem o sporej mocy, bo z taką w przypadku tego brytyjskiego wzmacniacza rzeczywiście miałem do czynienia. Elastyczność tego wzmacnia w wysterowaniu kolumn stoi na zaskakująco wysokim poziomie, ale nie bierze się to znikąd. K3 operuje też rozłożystą i obszerną przestrzenią, przy czym jego styl grania i prezentacji sceny budowany jest w oparciu o źródła znajdujące się na drugim planie.

Kiedy słuchałem koncertu Diany Krall, wokalistka wydała mi się nieco przesunięta w głąb sceny – zwykle wokal bywał wypychany przez inne konstrukcje nieco do przodu, ale Roksan wyraźnie skupiał się właśnie na drugim planie, przez co sala, w jakiej zostało dokonane nagranie, wydała mi się dużo większa. Natomiast mimo mniejszego poczucia bezpośredniego obcowania z artystką to właśnie obszerność dźwięku zrobiła na mnie największe wrażenie. Naturalnie wiele by można tutaj zmienić samymi kolumnami, więc jeśli lubicie bezpośredni dźwięk z wokalem z przodu, to nie skreślałbym K3, ponieważ z innymi zespołami głośnikowymi niż Spendory A5R z pewnością wypadnie inaczej. Muszę też dodać, że odsłuchy przeprowadzałem też przy wykorzystaniu bezprzewodowego strumieniowania muzyki za pośrednictwem Bluetooth i dźwięk, jaki udało mi się uzyskać, pod wieloma względami zaskakiwał wysoką jakością. Naturalnie te same utwory w plikach FLAC odtwarzane ze smartfona w porównaniu z wersją z CD odtwarzaną za pośrednictwem Ayona CD-1sx nie zabrzmiały lepiej, ale mimo wszystko dało się wyczuć klimat nagrań, dzięki ładnie podanej barwie, ale też brakowi nadmiernej agresji i klarowanie podanej górze pasma z energicznym basem.

roksan k3 wzmacniacz

Warto wiedzieć

Model K3 jest jedną z niewielu konstrukcji w tej cenie oferujących tak wysoką wydajność prądową i moc. Oznacza to, że bez względu na posiadane zespoły głośnikowe oraz wielkość pomieszczenia przyszły użytkownik tego wzmacniacza będzie miał do dyspozycji spory zapas mocy. To z kolei sprawia, że bez względu na odtwarzany gatunek muzyczny Roksan zawsze będzie dysponował pełną dynamiką i takim zapasem mocy, który zapewni poczucie obcowania z konstrukcją niemającą absolutnie najmniejszych problemów z pracą z dowolnymi zespołami głośnikowymi i w pomieszczeniach o sporej powierzchni.

K3 jako ponadprzeciętnie wydajny wzmacniacz można również wykorzystać w sytuacjach, gdzie szczególnie potrzebna jest nam wysoka moc, w dzielonych systemach audio, dzięki bezpośrednim wejściom do końcówek mocy. Roksana można wtedy zespolić przykładowo z zewnętrznym przedwzmacniaczem lampowym, co nada brzmieniu jeszcze więcej finezji i nieco lampowej słodyczy. Producent sugeruje również, że znakomitą opcją może być wykorzystanie K3 jako końcówki mocy napędzającej przednie kolumny lewego i prawego kanału w systemie kina domowego. Roksan dzięki ogromnej mocy i sporemu zapasowi rezerwy prądowej może okazać się antidotum na niezbyt udaną pracę wymagających kolumn z nieradzącym sobie z ich napędzaniem amplitunerem.

Podsumowanie

Nowy wzmacniacz tranzystorowy K3 z oferty Roksana z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom czystej mocy z tranzystorów, ponieważ wolumen brzmienia, jakim dysponuje bardziej kojarzy się z potężnymi piecami niż średniej klasy amplifikacjami. Potencjał K3 można wykorzystać, łącząc go z dużymi kolumnami podłogowymi, ale też tymi mniejszymi w średniej wielkości pokojach. Mocną stroną tego brytyjskiego wzmacniacza jest prezentacja wysokich tonów oraz muzykalne brzmienie, sprawiające, że słuchanie różnych gatunków muzycznych, nawet tych najbardziej wymagających, jest czystą przyjemnością.

Miłośnicy nowinek technicznych z pewnością będą usatysfakcjonowani możliwością strumieniowania muzyki poprzez Bluetooth, a konserwatystów na pewno zadowoli fakt, że K3 wyposażono w całkiem niezły przedwzmacniacz gramofonowy, obsługujący wkładki typu MM. Największą zaletą testowanego wzmacniacza jest jednak olbrzymia moc, jak na tego typu konstrukcję w tej cenie, oraz elastyczność, dzięki czemu w zasadzie nie istnieją ograniczenia związane ze stosowaniem różnych kolumn, nawet tych najtrudniejszych do wysterowania. Ten wzmacniacz ma spory potencjał również do nagłaśniania pokoi o dużej powierzchni, można go też wykorzystać jako końcówkę mocy w wielu różnorakich instalacjach.

Werdykt: Roksan K3

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Konstrukcja muzykalna, spójna, angażująca się w odtworzenie każdego dźwięku. Brzmienie o wielkiej swobodzie i potencjalne

Minusy: Mało precyzyjna regulacja głośności, zarówno ręczna, jak i pilotem

Ogółem: Nieprzeciętna moc sprawia, że można ją stosować, gdzie liczy się wydajność wzmacniacza i elastyczność stopni końcowych

Ocena ogólna:

PRODUKT
Roksan K3
RODZAJ
Wzmacniacz zintegrowany
CENA
5.300 zł
WAGA
14kg
WYMIARY
(SxWxG) 432x102x380 mm
DYSTRYBUCJA
Polpak Poland Sp. z o.o.
www.polpak.com.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Moc: 2x140W (8Ω); 2x220W (4Ω)
  • Pasmo przenoszenia: 3Hz–100kHz (-3dB)
  • Czułość wejściowa: 440mV
  • Impedancja wejściowa: 47kΩ
  • Wzmocnienie: 37,5dB
  • Zniekształcenia: <0,005% (1kHz – 14W; 8Ω)
  • Stosunek sygnał/szum: >90dB (wejście liniowe)
  • Zużycie energii: stan czuwania: 25W, pełna moc: 330W (8Ω); 550W (4Ω)
  • Zasilanie: 550VA transformator toroidalny
  • Wejście Phono: dla wkładek typu MM
  • Wejścia liniowe: 5 wejść stereo RCA
  • Wyjście z przedwzmacniacza, bezpośrednie wejście do stopni końcowych
  • Bluetooth z aptX