s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

Jak dziś rozumieć określenie hi-fi

porady
Jak dziś rozumieć określenie hi-fi

Określenie hi-fi funkcjonuje w branży audio już od kilku dziesięcioleci, ale za sprawą postępu technicznego, jego znaczenie zmieniało się w czasie.

Pierwotnie terminem hi-fi określano reprodukcję dźwięku o jakości maksymalnie wiernej do oryginału. Termin hi-fi jest to bowiem skrót od angielskiego high fidelity, co można przetłumaczyć jako wysoka wierność. I takiej zasadzie hołdowali miłośnicy dźwięku wysokiej jakości, którzy określali siebie jako audiofile (ang. audiophiles). Największą popularność hi-fi osiągnęło w latach 60, 70 i 80 XX wieku w krajach Europy zachodniej, USA i Japonii. Z oczywistych względów Polskę jak i kraje tzw. bloku wschodniego ten ruch ominął, gdyż rodzimy przemysł zarządzany centralnie ledwie nadążał z realizacją większości produktów pierwszej potrzeby, aczkolwiek w czasach PRL powstało kilka udanych, kultowych dziś, konstrukcji hi-fi np. Radmor 5102, Elizabeth Hi Fi DSH101, kolumny Altus Tonsila, itp., ale wówczas żeby je zdobyć trzeba było mieć wielkie szczęście, albo dobre znajomości.

W nieco lepszej sytuacji byli ludzie dysponujący tzw. twardą walutą (dolarami, markami itp.), gdyż mogli oni nabyć w Pewexach lub Baltonach np. wieżę Technicsa, która uchodziła wówczas za szczyt luksusu. Dopiero w latach 90. ubiegłego wieku, a więc już w nowej rzeczywistości, po upadku PRL-u, mogliśmy zacząć gonić świat także w dziedzinie audio i sprzęt hi-fi znanych marek zaczął być dostępny także w Polsce. Innymi słowy, znormalniało, a o zamiłowaniu Polaków do sprzętu wysokiej jakości może świadczyć popularność dorocznej wystawy Audio Show (obecnie Audio Video Show), odbywającej się w Warszawie od drugiej połowy lat 90. Jest to obecnie druga co do wielkości i ilości wystawców impreza audio w Europie – większe są tylko targi High End w Monachium.

O narodzinach audio, a w konsekwencji także hi-fi, możemy mówić od skonstruowania przełomowego urządzenia nazywanego fonografem, które było dziełem genialnego Thomasa Edisona, a było to w roku 1877. Za sprawą tego urządzenia można było nagrać i odtworzyć dźwięk, a fonograf był protoplastą gramofonu, który z kolei przyczynił się do rozwoju rynku fonograficznego. Dzięki nagraniom płytowym nie trzeba było koniecznie pójść na koncert, aby posłuchać ulubionej muzyki. Początkowo ludzie byli tak bardzo podekscytowani taką możliwością, że jakość dźwięku nie była aż tak istotna. Jednak wraz z rozwojem technologii i powstawaniu coraz doskonalszych urządzeń do rejestrowania i odtwarzania muzyki narodziła się naturalna potrzeba słuchania muzyki o jakości zbliżonej do granej na żywo. W latach 60., 70. i 80.

Powstało wielu producentów dla których "wysoka wierność" (hi-fi) była priorytetem, a ich produkty wyróżniały się na tle innych znakomitą jakością dźwięku, często też niecodziennym wyglądem, ale także uzasadnioną wyższą ceną. W roku 1973 w Niemczech wprowadzono normy określające minimalne parametry, jak np. pasmo przenoszenia, poziom szumów, zniekształceń nieliniowych itp., które muszą spełniać urządzenia audio, aby można je było określać mianem hi-fi – norma ta to DIN 45500, a w innych krajach IEC 268. Tak więc w latach 70. określenie hi-fi nie było czyś abstrakcyjnym (mowa o krajach zachodnich) a bardzo konkretnym, odnoszącym się do poszczególnych komponentów audio spełniających ściśle określone kryteria. Natomiast w Polsce termin hi-fi był wówczas, albo zupełnie nieznany, albo niepoprawnie rozumiany w czym spore zasługi miała piosenka "Hi-Fi" z debiutanckiej płyty zespołu Wanda i Banda z 1984. Nie dość bowiem, że wokalistka – Wanda Kwietniewska – niepoprawnie śpiewała frazę hi-fi jako "haj-fi", podczas, gdy powinno być zgodnie z angielską wymową "haj-faj", to jeszcze użyła tego określenia w zestawieniu ze słowami "super star, super hit:, co sugeruje, że to hi-fi jest czymś po prostu super, ale bez konkretnego określenia w czym takie super jest. Dlatego dorastającemu w tamtych czasach pokoleniu marzył się supersprzęt pojawiający się na półkach sklepowych w Pewexach czy komisach, bo był taki ładny, taki super, taki "hajfi".

Dopiero w latach późniejszych, po upadku starego systemu politycznego w Polsce, zaczęliśmy nadrabiać stracony czas i u nas też dla wielu ludzi wysoka wierność dźwięku stała się bardzo ważna a wraz tym określenie hi-fi nabrało właściwego znaczenia. Jednak na przełomie wieków postęp technologiczny jaki dokonał się w elektronice spowodował, że normy dla hi-fi wprowadzone w latach 70. zdezaktualizowały się, bo parametry, które wówczas decydowały, czy dany sprzęt jest klasy hi-fi, czy nie, teraz spełnia nawet niedrogi sprzęt dostępny w elektromarketach. Tak więc samo określenie hi-fi straciło swoje pierwotne znaczenie i obecnie, choć w dalszym ciągu jest w powszechnym użyciu, nie odnosi się wprost do określonych parametrów urządzeń audio lecz umownie mianem hi-fi nazywamy urządzenia do odtwarzania muzyki wyższej klasy. Tak więc obecnie hi-fi bardziej kojarzone jest z wysoką jakością, niż wysoką wiernością z tego powodu często wykorzystywane jest przez marketingowców do promocji nawet przeciętnych produktów audio, np. słuchawek do smartfonów, bo hasło "nasze słuchawki oferują dźwięk w jakości hi-fi" brzmi dobrze, a potencjalny klient nie musi wiedzieć, że niemal każde współczesne słuchawki zapewniają jakość hi-fi określoną w starych normach.

Z problemem degradacji znaczenia terminu hi-fi znakomicie poradził sobie audiofilski światek, gdyż w dalszym ciągu powstają wspaniałe konstrukcje audio, stosuje się nowe rozwiązania, testuje się nowe materiały i dzięki temu uzyskuje się wręcz fenomenalną jakość brzmienia nie osiągalną jeszcze kilka, czy kilkanaście lat wcześniej. Te wszystkie urządzenia tworzone z myślą o audiofilach, dla których jakość brzmienia jest absolutnym priorytetem określa się mianem high-end (w skrócie hi-end), które w tym przypadku skutecznie zastąpiło high-fidelity (hi-fi). Trzeba podkreślić, że w przypadku urządzeń hi-end nie ma żadnych norm określających parametry brzmienia, a o tym czy dane urządzenie możemy zaliczyć do grona high-endowych czy nie, decydują wyłącznie nasze uszy i serce (umownie, gdyż chodzi o emocje jakie wywołuje muzyka). Niejednokrotnie są to prawdziwe dzieła sztuki, do których wiele elementów wykonywanych jest ręcznie i z użyciem najlepszej jakości materiałów dostępnych na rynku. W tej sytuacji ceny sprzętu hi-end są niebotycznie wysokie, ale tę wysoką wartość utrzymują przez wiele lat, a niektóre modele czasami zyskują na wartości, jak w przypadku dzieł sztuki. Jednak określenie hi-end to temat na odrębny artykuł.