s-e-r-v-e-r-a-d-s-3

hi-fi

KECES Audio Ebravo

test |
Transport sieciowy - KECES Audio Ebravo Najlepszy Zakup

Transport Ebravo marki KECES audio przypomina, że o klasie urządzenia ostatecznie decyduje to, jak radzi sobie z muzyką.

Założona w 2002 roku w Nowym Taipei na Tajwanie, marka KECES Audio początkowo skupiała się na zasilaczach i rozwiązaniach poprawiających jakość zasilania. Z czasem jej katalog zaczął się rozszerzać o kolejne komponenty hi-fi – przedwzmacniacze, wzmacniacz zintegrowany i końcówki mocy. Brakowało jednak źródła cyfrowego. Lukę tę wypełniły dwa urządzenia: najpierw transport sieciowy Ebravo, a ostatnio przetwornik cyfrowo-analogowy Euphony.

Oba trafiły do podstawowej serii Essential, którą obecnie tworzą także zrecenzowane wcześniej na naszych łamach switch Ewave oraz dzielony przedwzmacniacz gramofonowy Ephono+. To segment, w którym producent stara się zachować rozsądny balans między ceną, funkcjonalnością a jakością wykonania. Nie jest tajemnicą, że KECES od lat wyróżnia się także nietypowymi gabarytami swoich produktów. Zamiast klasycznej szerokości (ok. 43cm) stawia na kompaktowe obudowy, których najdłuższy bok ma zaledwie 22cm. W przypadku opisywanego tu Ebravo taki format pozwolił stworzyć niewielki transport plików przeznaczony do współpracy z zewnętrznym przetwornikiem cyfrowo-analogowym albo wzmacniaczem wyposażonym w DAC-a i odpowiednie wejścia cyfrowe, oferujący dostęp zarówno do zasobów lokalnych, jak i popularnych serwisów streamingowych.

Budowa

Przednia ścianka Ebravo powstała z grubego anodowanego aluminium, natomiast pozostałe elementy wykonano ze stalowych paneli. Górną część z wytłoczoną nazwą producenta zintegrowano z bokami, co po skręceniu z podstawą dało zwartą i odporną na wibracje konstrukcję.

KECES Audio Ebravo

Front może nieco zaskoczyć osoby przyzwyczajone do współczesnych streamerów wyposażonych w duże dotykowe, kolorowe wyświetlacze. KECES postawił na niewielki, dwuwierszowy ekran o niebieskim podświetleniu, który wygląda trochę jak rekwizyt z czasów, gdy szczytem technologii były płyty CD. Wyświetlane informacje ograniczają się do najważniejszych parametrów – aktywnego źródła, długości słowa, częstotliwości próbkowania oraz poziomu głośności. Nazw utworów czy wykonawców tutaj nie znajdziemy.

Obsługę maksymalnie uproszczono. Z przodu znajdują się tylko trzy przyciski. Pierwszy odpowiada za przełączanie urządzenia w tryb czuwania oraz resetowanie ustawień, drugi pozwala wybrać sposób komunikacji (Network albo Bluetooth), a trzeci służy do wygaszenia wyświetlacza i diody LED. Między włącznikiem a przyciskami można też zauważyć coś, co przypomina odbiornik podczerwieni, jednak w zestawie nie znajdziemy pilota.

Transport może pracować zarówno w sieci przewodowej, jak i bezprzewodowej. Do routera podłączymy go za pomocą gniazda Ethernet RJ45, natomiast alternatywą pozostaje dwuzakresowe (2,4GHz i 5GHz) Wi-Fi zgodne ze standardem IEEE 802.11 b/g/n/ac. Ebravo obsługuje certyfikowany przez DLNA protokół UPnP, dzięki czemu bez problemu współpracuje z serwerami NAS i innymi zasobami sieciowymi. Do dyspozycji użytkownika pozostaje również port USB-A umożliwiający podłączenie pamięci flash lub zewnętrznego dysku.

Urządzenie odtwarza pliki MP3, AAC, ALAC, APE, FLAC, WAV, WMA, OGG i AIFF o parametrach do 24-bitów i 192kHz. Obsługa streamingu uwzględnia bezpośrednią transmisję danych dzięki Spotify Connect i TIDAL Connect. Ten ostatni z jakiegoś powodu nie wspiera hi-res audio (mimo zaznaczenia jakości Max). Producent przewidział także własną aplikację 4Stream dostępną na systemy iOS oraz Android, która dodatkowo umożliwia korzystanie z takich serwisów, jak Qobuz czy iHeartRadio, oraz odtwarzanie plików z podłączonego pendrive'a. Co prawda podczas testu apka nie współpracowała z najnowszą wersją Androida, jednak większość funkcjonalności (poza nawigowaniem po podłączonym nośniku USB) była dostępna za pomocą oprogramowania Pro-Ject Home.

Ponieważ Ebravo jest transportem, a nie kompletnym odtwarzaczem sieciowym z przetwornikiem cyfrowo-analogowym, wyposażono go wyłącznie w wyjścia cyfrowe. Do dyspozycji oddano optyczne TOSLINK, koncentryczne RCA oraz profesjonalne AES/EBU na złączu XLR, spotykane znacznie rzadziej w urządzeniach z tego przedziału cenowego. Producent nie zdecydował się natomiast na wyjście USB Audio, uznając najwyraźniej, że przy ograniczeniu do sygnału PCM 24/192 tradycyjne interfejsy cyfrowe będą w pełni wystarczające.

Po zdjęciu pokrywy widać, że Ebravo jest konstrukcją wyjątkowo prostą. Wewnątrz znajdują się tylko dwie niewielkie płytki drukowane. Większa, przymocowana bezpośrednio do panelu tylnego, integruje układy wejść i wyjść oraz moduł komunikacji bezprzewodowej odpowiedzialny za obsługę Wi-Fi i Bluetooth 5.1. Druga, umieszczona przy froncie, odpowiada za funkcje sieciowe i odtwarzanie plików. Znaczną część wnętrza pozostawiono pustą, co wynika przede wszystkim z zastosowania zewnętrznego zasilacza. Nie jest to więc urządzenie przeładowane elektroniką, ale też trudno oczekiwać czegoś innego po kompaktowym transporcie plików o masie zaledwie jednego kilograma.

KECES Audio Ebravo

Całość zasila niewielki zewnętrzny zasilacz impulsowy 12V DC, co oznacza możliwość... łatwego upgrade'u. KECES, wierny swoim korzeniom, proponuje jako opcjonalne rozszerzenie liniowy zasilacz P6. Co ciekawe, kosztuje on dokładnie tyle samo co sam Ebravo. Trudno o bardziej bezpośredni sposób na przypomnienie klientowi, od czego tajwańska marka zaczynała swoją działalność.

Jakość brzmienia

Brzmienie Ebravo można określić jako spokojne, płynne i nastawione przede wszystkim na komfort słuchania. Połączenie z przetwornikiem Hegla D50 zaowocowało przekazem przesuniętym nieco w stronę muzykalności, z lekko ocieploną średnicą, z subtelnie zaakcentowanym jej niższym podzakresem. Dzięki temu wokale oraz instrumenty akustyczne zyskały odrobinę masy i nasycenia, nie tracąc przy tym naturalności.

Konsekwentnie podąża własną drogą, stawiając na naturalny przepływ muzyki i przyjazny odbiór nagrań.

W gruncie rzeczy trudno się tu do czegoś przyczepić. Owszem, bas jest raczej miękki i plastyczny, ale jednocześnie dobrze rozciągnięty. Bez trudu schodzi naprawdę nisko, budując solidny fundament dla całego przekazu. Z pewnością nie jest to dół nastawiony na bezwzględną dyscyplinę czy twardy kontur. Ebravo preferuje bardziej swobodne podejście, skupiając się na płynności i wypełnieniu. Niskie tony mają odpowiednią objętość, a ich charakter dobrze współgra z ogólnym "płynnym" sposobem prezentacji.

Średnica to jeden z mocniejszych elementów brzmienia Ebravo. Jest przyjemnie gładka, wolna od nerwowości i wyostrzeń. Dźwięk nie próbuje zwracać na siebie uwagi sztucznie podkreślonymi szczegółami czy rozjaśnioną górą pasma. Przekaz jest spójny i uporządkowany, wszystko znajduje się dokładnie tam, gdzie powinno. To zdecydowanie jeden z tych wypadków, kiedy podczas odsłuchu nie analizuje się poszczególnych elementów nagrania, tylko "po prostu" słucha się muzyki.

Nie oznacza to jednak, że Ebravo coś ukrywa. Wręcz przeciwnie – ilość przekazywanych informacji jest zaskakująco duża jak na urządzenie z tego przedziału cenowego. Szczegóły są łatwe do wychwycenia i tworzą wiarygodny obraz nagrania, tyle że nie są wysuwane na pierwszy plan. Innymi słowy nie jest to brzmienie analityczne ani nastawione na drobiazgowe rozbieranie muzyki na czynniki pierwsze. Informacje są dostępne wtedy, gdy chcemy ich "poszukać", tzn. nie dominują nad całością przekazu.

Pewnym kompromisem pozostaje mikrodynamika, zdolność do różnicowania najsubtelniejszych zmian natężenia dźwięku, i rozdzielczość. W tym aspekcie droższe konstrukcje potrafią pokazać więcej. Ebravo nie rekompensuje tego jednak efekciarskim charakterem ani próbami sztucznego podkręcania kontrastów. Konsekwentnie podąża własną drogą, stawiając na naturalny przepływ muzyki i przyjazny odbiór nagrań.

Najbardziej charakterystyczną cechą tego transportu jest właśnie łatwość słuchania. Podczas testów ani razu nie miałem ochoty na to, by ściszyć muzykę albo zrobić sobie przerwę z powodu zmęczenia dźwiękiem. Nawet słabiej zrealizowane, jak album "The Joshua Tree" U2 zachowywał przystępny charakter. W "Bullet the Blue Sky" gitara pozostawała agresywna i odpowiednio szorstka, ale jej dźwięk nie zmieniał się w nieprzyjemny, drażniący hałas. Z kolei w "With or Without You" Ebravo dobrze oddawał pulsującą linię basu i stopniowo narastające napięcie, nie wyostrzając przy tym wokalu Bono.

KECES Audio Ebravo

Lepsze realizacje, takie jak "The Church with One Bell" Johna Martyna, pozwalały natomiast docenić gęstość barw, naturalne wybrzmienia oraz atmosferę nagrania. W "The Sky Is Crying" głos Martyna miał odpowiednią masę i emocjonalną surowość, a gitara zachowywała zarówno plastyczność, jak i wyraźny rysunek. Ebravo zdaje się koncentrować na wydobyciu tego, co w muzyce jest najważniejsze – rytmu, melodii, barwy i emocji. Nie próbuje zwracać uwagi na siebie, lecz na nagranie. Brzmi to jak coś oczywistego, ale wcale nie jest takie częste, bo niektóre urządzenia zachowują się podczas odsłuchu jak statyści marzący o głównej roli. Transport KECES-a pozostaje jakby w cieniu, pozwalając całą pracę wykonać muzyce.

Podsumowanie

KECES Ebravo oferuje najważniejsze funkcje potrzebne do odtwarzania muzyki z sieci, w tym serwisów streamingowych, zamknięte w niewielkiej, solidnie wykonanej obudowie. Nie imponuje liczbą dodatków ani rozbudowaną obsługą, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie taka była intencja producenta. W centrum uwagi znalazły się łatwość obsługi, stabilna praca i współpraca z zewnętrznym przetwornikiem cyfrowo-analogowym.

Transport KECES-a prezentuje muzykę w sposób spokojny, uporządkowany i pozbawiony nerwowości. Lekko ocieplona średnica, dobrze wypełniony bas oraz brak tendencji do eksponowania szczegółów sprawiają, że muzyka płynie swobodnie i bez wysiłku. Zamiast skupiać uwagę na pojedynczych aspektach nagrania, Ebravo buduje spójny obraz muzyki jako całości. Szczegółów jest pod dostatkiem, ale pozostają one częścią muzycznego przekazu, a nie jego głównym bohaterem.

Oczywiście nie jest to konstrukcja pozbawiona kompromisów. Ograniczenie do formatu PCM 24/192, brak wyjścia USB Audio czy pewne niedociągnięcia związane z aplikacją pokazują, że producent musiał zmieścić się w określonych ramach budżetowych. Mimo to Ebravo pozostawia po sobie bardzo pozytywne wrażenie. Nie dlatego, że próbuje za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, lecz dlatego, że konsekwentnie realizuje własne założenia. To dopracowany, uczciwie wyceniony transport sieciowy, który dobrze wie, jaka jest jego rola w systemie audio.

Werdykt: KECES Audio Ebravo

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Wysoka jakość wykonania. Prosta obsługa i stabilna praca. Możliwość rozbudowy o zasilacz liniowy. Muzykalne, spójne i niewymuszone brzmienie.

Minusy: Ograniczenie do PCM 24-bit/192kHz. Problemy aplikacji 4Stream z najnowszą wersją Androida.

Ogółem: Dopracowany transport sieciowy o spokojnym, miłym dla ucha dźwięku. Rozsądnie łączy jakość wykonania, funkcjonalność i kulturę brzmienia.

Ocena ogólna:

PRODUKT
KECES Audio Ebravo
RODZAJ
Transport sieciowy
CENA
2.640zł
WAGA
1 kg
WYMIARY (S×W×G)
220×220×66mm
DYSTRYBUCJA
Audiofast
www.audiofast.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Wejścia: Network (802.11 b/g/n/ac 2,4GHz i 5GHz Wi-Fi oraz Ethernet 10/100M), Bluetooth 5.1
  • Wyjścia: optyczne TOSLINK, koncentryczne RCA, AES/EBU (XLR) do 192kHz/24-bit
  • Obsługiwane formaty audio: MP3, AAC, ALAC, APE, FLAC, WAV, WMA, OGG, AIFF
  • Protokoły strumieniowania: DLNA, Spotify Connect, TIDAL Connect
  • Usługi strumieniowania w aplikacji: Spotify, Deezer, TuneIn, Tidal, Qobuz itp.
  • Zasilanie: 2,5/5,5mm, 12V DC/1A