Jeszcze kilka lat temu subwoofer w systemie stereo bywał traktowany trochę jak "ciało obce". Dziś ta perspektywa wyraźnie się zmieniła, a wielu renomowanych producentów kolumn ma w swojej ofercie nawet po kilka modeli subwooferów. To dlatego na naszych łamach pojawia się w ostatnim czasie tak wiele testów urządzeń tego typu. Dziś kolejna propozycja, model Abyss 10 firmy Martin Logan.
Coraz więcej melomanów i audiofilów zaczyna dostrzegać, że dobrze zintegrowany subwoofer nie służy tylko do "dorzucenia basu", ale przede wszystkim do uporządkowania całego pasma, poprawy skali dźwięku i oddania tego, co często umyka nawet bardzo dobrym kolumnom. To już nie jest kwestia ilości najniższych składowych pasma, ale przede wszystkim jakości i kontroli. W tym kontekście szczególnie ciekawie wygląda podejście firm, które od lat budują swoją pozycję na precyzji i charakterystycznym sposobie prezentacji dźwięku. Martin Logan to przecież marka kojarzona przede wszystkim z elektrostatami, a więc konstrukcjami, które potrafią z niezwykłą lekkością i dokładnością oddać średnicę i wysokie tony.
Ale żeby taki dźwięk miał odpowiedni fundament, potrzebne jest coś więcej niż tylko szybki przetwornik niskotonowy. Dlatego obserwujemy w ostatnich latach bardzo mocne wejście firmy właśnie w subwoofery, traktowane nie jako efektowny dodatek, ale pełnoprawny element systemu. Model Abyss 10 wpisuje się w ten kierunek bardzo wyraźnie. To konstrukcja, która nie próbuje imponować samą specyfikacją, choć ta – z wydajnym wzmacniaczem i rozbudowanym układem DSP – robi swoje. Kluczowe jest jednak to, że mamy do czynienia z subwooferem zaprojektowanym z myślą o realnej integracji z systemem, niezależnie od tego, czy mówimy o kinie domowym, czy o ambitnym systemie stereo.
Abyss 10 to nowa konstrukcja Martina Logana wśród wysokowydajnych subwooferów aktywnych. Jednostka ta nastawiona jest na bezkompromisową reprodukcję basu, niezależnie od akustyki panującej w pomieszczeniu. Potężny hybrydowy system głośnikowy napędzany jest przez wzmacniacz o wysokiej mocy, dochodzącej w piku do 1600W, a sterowanie odbywa się za pośrednictwem zaawansowanego układu DSP, dzięki czemu Abyss 10 ma zadowolić najbardziej wymagających użytkowników systemów wielokanałowych, bądź stereofonicznych.
Budowa
Martin Logan Abyss 10 jak na nowoczesną aktywną konstrukcję przystało cechuje się wyjątkowo solidną konstrukcją. Skrzynia jest wręcz pancerna, wykonana z płyt MDF o grubości 2,5cm, co przy zwartej konstrukcji obudowy zapewnia bardzo sztywną komorę głośnikową, odporną na rezonanse i wibracje. Ponadto na przegrodach zastosowano dodatkowe wzmocnienia, a dla uzyskania sprzyjających warunków pracy, w komorze znalazł się specjalny materiał tłumiący. Jednak szczególną uwagę zwraca hybrydowy system głośnikowy oparty na klasycznym głośniku niskotonowym o średnicy 254mm napędzanym przez wzmacniacz oraz dwóch membranach biernych znajdujących się po bokach obudowy o średnicy identycznej ze średnicą napędzanego woofera.
Membrany bierne pełnią rolę jak klasyczny układ bas-refleks, mając za zadanie wzmocnić zakres niskich tonów w konkretnym obszarze częstotliwości. Działają jednak na zupełnie innej zasadzie niż bas-refleks. Układ rezonansowy oparty na membranach biernych działa tak, że na skutek zmian ciśnienia wewnątrz obudowy przez głośnik niskotonowy, membrany bierne wprawiane są w ruch, a ich drgania zamieniane są na dźwięk w zakresie niskich tonów, co powoduje wzmocnienie basu. Membrany bierne zamieniają więc energię zmiennego ciśnienia panującego wewnątrz obudowy na energię mechaniczną, a potem akustyczną.
Bas-refleks robi to od razu bez udziału dodatkowych elementów mechanicznych, które muszą być wprawiane w ruch. Membrany bierne nie wytwarzają jednak szumów, a w ich obrębie nie powstają turbulencje, jak ma to miejsce w przypadku układu bas-refleks. W Abyss 10 zastosowano dwie membrany bierne, niwelując tym samym niewielkie straty energii na skutek pracy zawieszenia membran, więc hybrydowy układ zastosowany w Abyss 10 łączy w sobie zalety przepływu dużej energii typowej dla układu bas-refleks z wielką kulturą pracy typową właśnie dla membrany biernej.
Abyss 10 imponuje szeroką gamą złączy w obrębie tylnego panelu. Znalazły się tam zarówno wejścia wysokopoziomowe w formie gniazd akceptujących wtyki, jak i niskopoziomowe w postaci zbalansowanego wejścia XLR dla kanału LFE, a także stereofonicznych wejść RCA oraz oddzielnego złącza dla kanału LFE w kombinacji wejścia i wyjścia. Zatem układ wzmacniający bas mnożna rozbudować o kolejny sub przy wykorzystaniu gniazd LFE, bez względu na to iloma wyjściami subwooferowym dysponuje amplituner kina domowego. Dodatkowo Abyss 10 wyposażono w układ kalibracji ARC znacznie ułatwiający adaptację subwoofera do konkretnego pomieszczenia, a także sprawnie działającą aplikację sterującą Martin Logan Subwoofer Control, dzięki czemu bez opuszczania miejsca odsłuchowego obsłużymy z poziomu tabletu czy smartfona zarówno podstawowe ustawienia, jak i te najbardziej zaawansowane.
Jakość dźwięku
Martin Logan Abyss 10 jest w stanie wytworzyć bas szybki i dynamiczny przy zachowaniu bezwzględnej kontroli. Ze względu na nietuzinkowe rozwiązania, ten amerykański subwoofer łączy w sobie wiele cech brzmienia typowych zarówno dla konstrukcji bas-refleks, jak i zamkniętych. Ale bez wad tych pierwszych, jak i drugich. Bas jest swobodnie rozciągnięty do najniższych partii, a siła z jaką uderza oraz jego objętość, masywność oraz różnorodność zrobią wielkie wrażenie nawet na wytrawnych kinomanach i audiofilach.
Ze względu na nietuzinkowe rozwiązania, ten amerykański subwoofer łączy w sobie wiele cech brzmienia typowych dla konstrukcji zamkniętych, jak i bas-refleks.
Membrany bierne bardzo dobrze radzą sobie z oddaniem energii napędzającego je potężnego woofera, ale bez wzmacniacza o odpowiednio wysokiej mocy, tak efektywnie przetwarzanego basu nie udałoby się uzyskać. Również pancerna obudowa sprzyja powstaniu w pełni kontrolowanego basu, niewymykającego się spod rygoru wyznaczanego przez rytmikę poszczególnych dźwięków. W praktyce słychać to najlepiej w scenach filmowych, gdzie niskie częstotliwości nie są tylko dodatkiem, ale nośnikiem emocji. Weźmy na ten przykład film "Mission: Impossible Rogue Nation" – momenty pościgów czy eksplozji zyskują zupełnie inną skalę. To nie są jedynie uderzenie basu, ale cała fala, która rozlewa się po pomieszczeniu, budując napięcie, a gdy pojawia się nagły impuls np. wybuch, czy uderzenie, Abyss 10 nadaje mu fizyczną obecność, którą możemy poczuć całym ciałem. W scenach złożonych, gdzie wiele rzeczy dzieje się jednocześnie, subwoofer nie zamienia wszystkiego w jednorodny pomruk. Przeciwnie, potrafi świetnie oddać "ciężar" przelatującego helikoptera, krótki, punktowy impuls wystrzału i długie, nisko schodzące tło ambientowe. Dzięki temu bas nie przykrywa reszty pasma, tylko je porządkuje i dopełnia, budując fundament dla całej sceny dźwiękowej.
W muzyce jest podobnie, choć tutaj jeszcze wyraźniej wychodzi na jaw, że Abyss 10 nie jest tylko dodatkiem, ale pełnoprawnym elementem systemu. Na "The Endless River" w formacie DTS-HD Master Audio grupy Pink Floyd od pierwszych minut słychać było, że ten subwoofer wspaniale potrafi oddać skalę nagrania. Organy nie były jedynie tłem, lecz nabrały odpowiedniej masy i oddechu, szczególnie w najniższych rejestrach, gdzie zamiast rozmytego pomruku pojawiała się konkretna, pulsująca struktura dźwięku.
W systemie stereo z japońskim wzmacniaczem Accuphase E-270 i kolumnami podstawkowymi Castle Richmond Anniversary Limited Edition, efekt był może mniej spektakularny, ale za to bardziej znaczący w dłuższych odsłuchach. W trzeciej części "E≠mc²" Marka Bilińskiego z albumu "Po Drugiej Stronie Światła" monumentalne partie organowe nie tylko schodziły nisko, ale przede wszystkim zyskały odpowiednią skalę. W połączeniu z chórem tworzyło to wrażenie dużej, niemal sakralnej przestrzeni, a takiego efektu same monitory, bez wspomagania subwooferem, nie byłyby w stanie zapewnić. W nagraniach jazzowych z kontrabasem prowadzonym miękko i blisko mikrofonu, subwoofer potrafił subtelnie dociążyć najniższe składowe, dodając instrumentowi objętości, ale bez pogrubiania jego konturu.
Jednak największy popis swoich możliwości Abyss 10 pokazał we współczesnych produkcjach ambientowych. Potrafił wygenerować potężne, długie fale niskich częstotliwości, które wypełniały pomieszczenie, ale ani na moment nie tracił kontroli. Bas nie "ciągnął się" bez końca, pojawiał się szybko, z odpowiednią energią i równie szybko wygasał. I to właśnie ta kontrola zrobiła na mnie największe wrażenie.
Za sprawą Abyss 10 niskie tony są więc czyste, sprężyste i precyzyjne, ale bez ograniczania ich zasięgu czy masywności. To pokazuje, że dobrze zaprojektowany układ z membranami biernymi może nie tylko dorównać klasycznym rozwiązaniom, ale w wielu sytuacjach zaoferować bardziej uporządkowany i naturalny bas. Dlatego osobom zainteresowanym rozszerzeniem swojego systemu o subwoofer (czy nawet kilka) proponuję odsłuch tego modelu, bo jest to jeden ciekawszych subów dostępnych na rynku w tym przedziale cenowym.
Podsumowanie
Martin Logan na przykładzie Abyss 10 pokazał, że mocno zaawansowany technicznie aktywny subwoofer klasy średniej, może zapewnić brzmienie na poziomie konstrukcji klasy hi-end. Przemyślaną konstrukcję wyposażono w hybrydowy układ głośnikowy (woofer wsparty dwoma membranami biernymi), wzmacniacz oferujący wysoką moc, oraz sterujący całością zaawansowany procesor DSP, co w połączeniu ze sprytnie zaprojektowaną obudową, dają nadzwyczajny efekt!
Abyss 10 zachwyca czystym, zwinnym, energicznym i mocno rozciągniętym basem zarówno w konfiguracji wielokanałowej, jak i stereofonicznej. Zakres niskich tonów jest bardzo zróżnicowany, dzięki czemu jest w stanie wpisać się w brzmieniowe walory konkretnego materiału dźwiękowego, bez względu na to, czy będzie to muzyka, czy ścieżka filmowa. Do tego dochodzi możliwość kalibracji oraz funkcja sterowania za pośrednictwem smartfona oraz szeroki wachlarz złączy i okazuje się, że otrzymujemy nadzwyczaj funkcjonalny, hi-endowo brzmiący subwoofer w okazyjnej cenie do jego możliwości.