Rynek domowych systemów muzycznych od kilku lat wyraźnie skręca w stronę rozwiązań typu "wszystko w jednym". Zamiast klasycznych zestawów złożonych z kilku oddzielnych komponentów coraz częściej pojawiają się urządzenia, które w jednej obudowie łączą funkcje streamera, wzmacniacza i głośników. Cambridge Audio z EVO ONE, Ruark z modelami R410, R610 czy R810, JBL z L42 MS Classic, Sonus faber z Omnią, a nawet Naim z Mu-so Qb, Cabasse z The Pearl i Devialet z serią głośników Phantom – wszyscy oni dostrzegli, że taki format przestał być niszowym kompromisem, a stał się pełnoprawną alternatywą dla tradycyjnego systemu stereo. W pewnym sensie protoplastą tej idei był jeszcze Zeppelin Bowersa & Wilkinsa, który udowodnił, że pojedyncza bryła może być czymś więcej niż designerskim gadżetem.
Primare Allt-i-Ett (co po szwedzku oznacza "wszystko w jednym") wpisuje się w ten trend, ale robi to na własnych warunkach. To pierwsze w historii tej marki rozwiązanie typu all-in-one, zaprojektowane nie jako okrojona wersja "prawdziwego" systemu audio, lecz jako kompletne urządzenie wysokiej klasy. Producent wyraźnie adresuje je zarówno do osób, które nie mają miejsca, czasu lub ochoty na budowanie klasycznego zestawu, jak i do doświadczonych użytkowników szukających dodatkowego systemu do sypialni czy gabinetu. Allt-i-Ett ma być centrum domowej rozrywki, które obsłuży muzykę, telewizor i słuchawki, nie domagając się przy tym kilkupoziomowego stolika RTV. Cena 12.990zł jasno pokazuje, że nie jest to sprzęt masowy, ale też nie próbuje on udawać taniej zabawki w drogim opakowaniu.
Budowa i funkcjonalność
Już pierwszy kontakt z Allt-i-Ett zdradza, że Primare potraktował temat bardzo poważnie. Obudowa jest solidna, dopracowana w najdrobniejszych detalach i sprawia wrażenie produktu klasy premium, a nie designerskiego eksperymentu. Widać tu skandynawskie zamiłowanie do porządku i umiaru, co w praktyce sprowadza się do prostego wniosku: wszystko jest na swoim miejscu i nic nie wygląda na przypadkowe. Minimalizm w tym wydaniu nie oznacza ascetyzmu, raczej spokojną pewność siebie.
Na górnej powierzchni urządzenia umieszczono panel z dwoma wyświetlaczami. Jeden, podzielony na dwa segmenty, jest dotykowy i pełni funkcję centrum sterowania, drugi natomiast ma regulowane położenie – może się podnosić, zmieniając kąt nachylenia. Co istotne, regulacja tego kąta odbywa się z poziomu dołączonego pilota, a nie poprzez kombinację przycisków godną gry zręcznościowej.
Front Allt-i-Ett skrywa zestaw sześciu przetworników ukrytych za łatwo zdejmowalną maskownicą. Poniżej znalazło się subtelne podświetlenie, które rozjaśnia przestrzeń bezpośrednio przed urządzeniem. Ma ono dwa poziomy intensywności i można je całkowicie wyłączyć. Delikatna iluminacja pojawia się również wokół pokrętła głośności umieszczonego w jednej linii z wyświetlaczami. Całość tworzy spójny wizualnie układ, w którym nawet radiatory wkomponowano w bryłę obudowy tak, że ich wyeliminowanie zepsułoby efekt. Ten jest wyrazisty, ale daleki od krzykliwości – Allt-i-Ett bardziej sugeruje swoje możliwości, niż próbuje je demonstrować.
Tylny panel oferuje zestaw złączy, który trudno uznać za kompromisowy. Do dyspozycji są dwa wejścia cyfrowe optyczne, jedno koaksjalne, HDMI eARC oraz USB-A przeznaczone do odtwarzania plików z pamięci masowych. Sekcję analogową reprezentuje pojedyncze wejście stereo RCA, które może pracować zarówno z poziomem liniowym, jak i jako wejście gramofonowe dla wkładek MM wraz z dedykowanym zaciskiem uziemienia. Jest także wyjście subwoofera z regulacją poziomu i częstotliwości odcięcia w szerokim zakresie, gniazdo anteny FM/DAB+, złącza LAN IN i LAN OUT, jak również wejście i wyjście trigger oraz gniazdo zewnętrznego odbiornika podczerwieni. Obecność wyjścia sieciowego pozwalającego podłączyć kolejne urządzenie, na przykład dysk sieciowy NAS, jest rozwiązaniem spotykanym rzadko, ale biorąc pod uwagę przeznaczenie urządzenia – bardzo logicznym.
Funkcjonalnie Allt-i-Ett jest pełnoprawnym centrum multimedialnym. Obsługuje sieć przewodową i bezprzewodową, oferuje AirPlay 2, Bluetooth, a także bezpośrednie strumieniowanie przez Spotify Connect, Tidal Connect i Qobuz Connect. Do tego dochodzi aplikacja Prisma, która umożliwia m.in. dostęp do radia internetowego oraz lokalnych zasobów UPnP/DLNA. Urządzenie posiada również wbudowany tuner FM i DAB+ z możliwością zapamiętywania stacji. Warto wspomnieć o certyfikacji JPLAY, która według producenta stanowi alternatywę dla rozwiązań typu Connect i pozwala na sterowanie streamingiem, radiem oraz zasobami sieciowymi z poziomu jednej aplikacji, bez użycia komputera. Obsługa Roona jest przewidziana po uzyskaniu certyfikacji.
Nie zabrakło także rozwiązań słuchawkowych – Allt-i-Ett oferuje zarówno klasyczne wyjście jack 3,5mm, jak i możliwość przesyłania sygnału do słuchawek Bluetooth. To praktyczny dodatek, szczególnie w sytuacji, gdy muzyka ma towarzyszyć tylko jednej osobie, bo np. reszta domowników w danym momencie woli ciszę.
Od strony konstrukcyjnej urządzenie opiera się na rozbudowanym systemie DSP, który odpowiada za podział sygnału pomiędzy wzmacniacze oraz przetworniki. W procesie projektowania wykorzystano system pomiarowy Klippel NFS stosowany na co dzień przy zaawansowanych konstrukcjach głośnikowych. W obudowie pracuje dziesięć przetworników: sześć niskotonowych (z czego dwa umieszczono z tyłu, a kolejne dwa w podstawie), dwa średniotonowe i dwa wysokotonowe w falowodach, a całość jest napędzana przez cztery monofoniczne wzmacniacze o łącznej mocy szczytowej 300W. Ciekawym rozwiązaniem jest połączenie cyfrowego podziału pasma między niskimi tonami a resztą pasma z klasyczną, pasywną zwrotnicą między sekcją średnio- i wysokotonową. To najlepsza ilustracja tego, że technologia w Allt-i-Ett nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem, które wykorzystano w świadomy sposób.
Całość uzupełniają funkcje DSP, takie jak automatyczna korekcja akustyki pomieszczenia (z poziomu aplikacji Prisma), 11-pasmowy korektor graficzny, tryby ustawienia urządzenia w zależności od miejsca (wolnostojące, przy ścianie, w narożniku) oraz technologia BACCH 3D (dostępna po aktualizacji). Wszystko to zostało zamknięte w jednej, spójnej bryle, która ma ułatwiać codzienne użytkowanie, a nie zmuszać do ciągłego zaglądania w menu. Krótko mówiąc, Allt-i-Ett jest urządzeniem zaprojektowanym z myślą o użytkowniku, który chce korzystać z możliwości współczesnego audio bez poczucia, że obsługuje centrum dowodzenia lotów kosmicznych.
Jakość brzmienia
Przygotowanie Allt-i-Ett do pracy zaczyna się od jego ustawienia w pomieszczeniu. To nie tylko kwestia estetyki – odległość od ścian, wciśnięcie go w kąt albo ustawienie w "wolnym polu" ma realny wpływ na brzmienie, zwłaszcza na bas. Do tego dochodzi funkcja Auto Room EQ, która obiecuje okiełznać akustykę pokoju. Rzecz jednak w tym, że w trakcie testu aplikacja Prisma na Androida odmówiła współpracy (prawdopodobnie wciąż trwały prace nad jej aktualizacją), uniemożliwiając tym samym dostęp do kilku kluczowych opcji, w tym obsługi plików z nośników USB i dysków NAS. W pudełku z akcesoriami zamiast wspomnianego w briefie mikrofonu pomiarowego znalazłem... wskaźnik polaryzacji sieciowej. Primare zaleca, by przewód fazowy trafił do prawego bolca w gnieździe AC, patrząc od tyłu urządzenia (to tak na marginesie). Można więc snuć domysły, że z pełnią funkcji, zwłaszcza zaś z Auto Room EQ brzmienie byłoby jeśli nie wyraźnie lepsze, to chociaż cokolwiek inne.
Allt-i-Ett potrafi być dyskretnym towarzyszem codziennych zajęć, a chwilę później bez problemu odnaleźć się w głośniejszym, bardziej angażującym trybie słuchania.
Gdy w końcu Allt-i-Ett zaczął grać (siłą rzeczy korzystałem głównie z Tidal-a Connect, od czasu do czasu posiłkując się cyfrowym wejściem optycznym), jego największym atutem okazała się rzadko spotykana w systemach all-in-one dojrzałość przejawiająca się w zupełnym braku nerwowości, kulturze i ogładzie. Duża w tym zasługa środkowej części pasma. Na koncertowym albumie Patricii Barber "Monday Night Live At The Green Mill Volume 3" wokale były czyste, bliskie i intymne. Okazało się, że Primare potrafi zrobić coś więcej, niż tylko postawić głos na pierwszym planie. Równie ważne jest dla niego ambientowe tło. Atmosferę nagrania buduje w sposób pewny, spokojny i niewymuszony, nie sprawiając wrażenia balansowania na granicy swoich możliwości.
Primare konsekwentnie udowadnia także, że sensowny bas w urządzeniu typu "wszystko w jednym" przestał być jedynie obietnicą składaną na potrzeby folderów reklamowych. Niskie tony w Allt-i-Ett mają zarówno odpowiednią dynamikę, jak i przekonującą barwę, i co równie istotne – nie sprawiają wrażenia sztucznie napompowanych. W elektronice syntetyczne impulsy są podawane wyraźnie, z konkretnym atakiem i wyczuwalnym "kopem", który jednoznacznie lokuje ten system półkę wyżej niż wiele kompaktowych konstrukcji. Na albumie "Re: ECM" Ricardo Villalobosa i Maxa Loderbauera bas tworzył solidną, dobrze kontrolowaną podstawę, zachowując porządek nawet w tych momentach, gdzie w dole pasma kumulowała się duża ilość energii. Mamy tu więc do czynienia z basem, który nie próbuje imponować samą masą, jego kontrola oraz czytelność także potrafią być całkiem przekonujące.
Na tym tle średnica i góra pasma układają się w spójną, przyjazną dla ucha całość, która sprzyja dłuższym odsłuchom. Brzmienie jest raczej miękkie, ale nie rozmyte – szczegóły nie są maskowane ani "wygładzane do wspólnego mianownika". Allt-i-Ett potrafi być dyskretnym towarzyszem codziennych zajęć, a chwilę później bez problemu odnaleźć się w głośniejszym, bardziej angażującym trybie słuchania. Nie ma tu wrażenia nerwowości czy sztucznego podkreślania szczegółów, które po kilku utworach zaczyna męczyć.
Wysokie tony poprowadzono z pewnym umiarem i bardzo dobrze zespolono ze środkiem pasma. Informacji nie brakuje, ale nigdy nie są one podawane w sposób agresywny czy natarczywy. To właśnie w tym zakresie słychać przewagę Allt-i-Ett nad tańszymi konstrukcjami, które często próbują udawać szczegółowość nadmiarem energii w górze pasma. W Primare wszystko pozostaje na swoim miejscu, dzięki czemu całość sprawia wrażenie przemyślanego i świadomego strojenia. Skandynawska powściągliwość okazuje się tu nie ograniczeniem, lecz atutem – zamiast efektownej demonstracji dostajemy brzmienie, którego chce się słuchać dłużej niż przez jeden wieczór.
Podsumowanie
Primare Allt-i-Ett pokazuje, jak daleko zaszła ewolucja urządzeń typu "wszystko w jednym" i jak bardzo zmieniło się myślenie o tej kategorii. Nie jest to designerski gadżet udający system audio ani droga na skróty dla tych, którzy nie chcą się "bawić w klocki". Szwedzki producent potraktował temat serio, proponując konstrukcję, która łączy rozbudowaną funkcjonalność, dopracowaną formę i brzmienie stojące wyraźnie po stronie dojrzałości, a nie efektownych sztuczek.
Allt-i-Ett przekonuje spójnością – zarówno w sposobie obsługi, jak i w charakterze brzmienia. Średnica jest naturalna i wciągająca, bas zaskakuje dynamiką, a góra brakiem natarczywości – całość zestrojono tak, by dźwięk sprzyjał długim odsłuchom bez zmęczenia. To urządzenie, które równie dobrze odnajdzie się w roli głównego systemu w nowoczesnym wnętrzu, jak i jako drugi, bardziej "codzienny" zestaw dla wymagającego słuchacza.
Nie obyło się bez drobnych zgrzytów – problemy z aplikacją na Androida, w tym automatyczna korekcja pomieszczenia, potrafią irytować, szczególnie przy tej cenie. Nie zmienia to jednak faktu, że całościowo Allt-i-Ett jest jedną z najbardziej dopracowanych i przemyślanych propozycji w segmencie all-in-one. Zamiast krzyczeć możliwościami, Primare stawia na kulturę grania, funkcjonalność i konsekwencję. A to połączenie, które w audio zwykle starzeje się znacznie wolniej niż marketingowe fajerwerki.