Pierwszy podstawowy model EverSolo DMP-A6 zadebiutował na rynku w 2023 roku i była to prawdziwa sensacja. Idąc za ciosem w bardzo krótkim czasie pojawił się nieznacznie ulepszony model z dopiskiem Master Edition, który również bardzo dobrze się sprzedawał. Producent sukcesywnie wprowadzał bardziej zaawansowane i droższe modele: DMP-A8, DMP-A10, T8 nie zapominając jednak o swoim podstawowym modelu A6. W roku 2025 zadebiutowała druga generacja DMP-A6 zmodyfikowana w stosunku do pierwowzoru, choć pod względem wyglądu niemal identyczna - oznaczona jako Gen 2. To samo dotyczyło wersji Master Edition, która również doczekała się drugiej generacji i właśnie ten model, czyli DMP-A6 Master Edition Gen 2, jest przedmiotem naszego testu.
Już sama powstanie drugiej generacji DMP-A6 Master Edition jasno pokazuje, że producent nie potraktował tego modelu jako "jednorazowego strzału". Skoro pierwsza odsłona w wariancie "ME" spotkała się z dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród bardziej wymagających użytkowników, to trudno się dziwić, że temat pociągnięto dalej. Znalazły się jeszcze obszary, które można było poprawić w stosunku do poprzedniej wersji.
Budowa
Różnice w wyglądzie Gen 2 są mało widoczne, choć wprawne oko szybko wyłapie kilka szczegółów. Obudowa zachowuje znaną formę, aczkolwiek wersja Master Edition zdradza swój status złotymi bądź srebrnymi (w zależności od koloru obudowy) emblematami oraz efektownym gradientowym podświetleniem pokrętła. RGB Dynamic Light prezentuje się elegancko, a możliwość regulacji jego barwy i charakteru sprawia, że nie jest to kolejny gadżet na chwilę, lecz element, który można dopasować do reszty systemu – albo po prostu wyłączyć, jeśli ktoś ma alergię na świecące pierścienie.
Zmiany objęły również panel tylny. Zamiast wejścia USB-C pojawiło się bardziej uniwersalne USB-B, a całość uzupełnia gniazdo HDMI z obsługą kanału zwrotnego audio ARC. To dokładnie ten sam kierunek, który obrano w bazowej wersji Gen 2, więc Master Edition nie próbuje tu iść własną drogą – raczej konsekwentnie korzysta z już wprowadzonych rozwiązań.
Znacznie ciekawiej robi się jednak po zajrzeniu do środka. W wersji Master Edition Gen 2 zastosowano femtosekundowe oscylatory Accusilicon, znane chociażby z droższego modelu DMP-A8. Ich zadaniem jest ograniczenie jittera i obniżenie poziomu szumów, co skutkuje czystszym i bardziej precyzyjnym sygnałem cyfrowym jeszcze przed jego dalszym przetwarzaniem. To jedna z tych zmian, które mają kluczowe znaczenie dla całościowej pracy układu.
Zmiany nie ominęły także sekcji analogowej. W ME Gen 2 zastosowano wzmacniacze operacyjne SoundPlus Texas Instruments OPA1612, układy o bardzo niskim poziomie szumów i wyjątkowo niskich zniekształceniach, sięgających 0,000015% przy 1kHz. Dopełnieniem całości jest nowy zasilacz liniowy, który w drugiej generacji – zarówno w wersji podstawowej, jak i Master Edition – zastąpił wcześniej stosowane zasilacze impulsowe. To zmiana systemowa, a nie punktowa, i wyraźnie pokazuje, że Gen 2 nie jest tylko odświeżeniem nazwy na froncie.
W efekcie DMP-A6 Gen 2 Master Edition jawi się jako konstrukcja dopracowana w detalach, gdzie zmiany nie są przypadkowe. Nie ma tu nerwowego dokładania funkcji na siłę. Zamiast tego postawiono na konsekwentne porządkowanie kluczowych elementów – od zasilania przez zegary, aż po tor analogowy – ubrane w formę, która potrafi być jednocześnie elegancka i odrobinę efektowna. A takie połączenie, wbrew pozorom, wcale nie trafia się tak często.
Jakość dźwięku
W zestawieniu z podstawową wersją DMP-A6 Gen 2, Master Edition prezentuje dźwięk bardziej nasycony pod względem barw, z delikatnie ocieploną sygnaturą, bardzo przyjazną dla ucha. Nie jest to ocieplenie nachalne ani prowadzące do utraty kontroli – raczej subtelne przesunięcie akcentów w stronę większej gładkości i plastyki. Brzmienie jest pełniejsze, bardziej "mięsiste", a jednocześnie zachowuje porządek i czytelność. To granie, które bez skrępowania można określić jako bliższe analogowej estetyce, zresztą bardzo podobnej do tej, która już wcześniej zapewniła poprzedniej wersji Master Edition sporą sympatię użytkowników.
Odsłuchy utworów Beethovena i Mozarta ujawniły brzmienie o wyraźnie bardziej dostojnym charakterze, z większą swobodą w budowaniu sceny i lepszym oddaniem skali.
Najlepiej słychać to w repertuarze klasycznym i jazzowym, gdzie DMP-A6 Master Edition Gen 2 potrafi pokazać swoje mocniejsze strony bez zbędnego popisywania się. Odsłuchy utworów Beethovena i Mozarta w różnych wykonaniach ujawniły brzmienie o wyraźnie bardziej dostojnym charakterze, z większą swobodą w budowaniu sceny i lepszym oddaniem skali. Scena dźwiękowa jest tu nie tylko szersza, ale też rysowana z większym rozmachem i spokojem, co przekłada się na bardziej naturalne rozmieszczenie instrumentów oraz lepszą czytelność planów. Tego rodzaju prezentacja wyraźnie zbliża Master Edition Gen 2 do tego, co można było wcześniej usłyszeć w droższych modelach, jak DMP-A8 czy flagowym DMP-A10.
Również pod względem rozdzielczości i sposobu różnicowania detali wersja Master Edition Gen 2 wypada korzystniej od modelu podstawowego, który sam w sobie – zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę – potrafi zabrzmieć bardzo przekonująco. Tutaj jednak słychać wyraźny krok naprzód. Niższy poziom szumów i wyższa klasa toru cyfrowego oraz analogowego przekładają się na dźwięk bardziej uporządkowany, a jednocześnie bogatszy w informacje. Wysokie tony są wykańczane naturalniej i z większą kulturą, średnica zyskuje na wypełnieniu i klarowności, natomiast bas oferuje lepsze zróżnicowanie oraz więcej niuansów związanych z fakturą i charakterem poszczególnych instrumentów. Nie ma tu wrażenia jednego, uniwersalnego "dołu", tylko wyraźne różnice między kontrabasem, stopą perkusji czy elektrycznym basem.
Master Edition Gen 2 sprawia także, że brzmienie całościowo odbiera się jako bardziej esencjonalne, z wyraźniej zaznaczonym "czarnym tłem", które pozwala dźwiękom swobodniej wybrzmiewać. To cecha typowa dla konstrukcji o niskim poziomie szumów i dobrze zaprojektowanym torze analogowym – i dokładnie tak to tutaj działa. W jazzie, szczególnie w nagraniach Wyntona Marsalisa czy Milesa Davisa, EverSolo potrafił zabrzmieć nieco bardziej finezyjnie, z lepszymi wybrzmieniami talerzy perkusyjnych i pełniej pokazanymi instrumentami dętymi. Trąbka ma odpowiednią masę i blask, ale nie wychodzi przed szereg, a perkusyjne detale pojawiają się tam, gdzie powinny, bez efektu "audiofilskiego konfetti".
Na koniec warto podkreślić, że niezależnie od wykorzystywanego źródła sygnału cyfrowego, DMP-A6 Master Edition Gen 2 prezentuje spójny, dopracowany charakter brzmienia. To wyraźny sygnał, że sekcja cyfrowa i analogowa zostały tu zestrojone z dużą uwagą i pracują w pełnej symbiozie. Efekt nie polega na efektownym podkręcaniu jednego aspektu dźwięku, lecz na całościowym uporządkowaniu prezentacji – i właśnie to sprawia, że z wersji ME po prostu chce się słuchać muzyki, zamiast rozbierać ją na czynniki pierwsze.
Podsumowanie
DMP-A6 Master Edition Gen 2 to propozycja skierowana do użytkowników, którzy od odtwarzacza sieciowego oczekuje czegoś więcej niż tylko poprawnej obsługi plików i stabilnej aplikacji. Kluczową różnicą jest tu jakość dźwięku – dojrzalsza, bardziej nasycona i lepiej poukładana niż w modelu podstawowym. Taki charakter brzmienia szczególnie dobrze sprawdzi się w muzyce jazzowej i klasycznej, czyli repertuarze, który bezlitośnie obnaża słabości toru audio i nie wybacza uproszczeń. Jeśli właśnie po takie nagrania sięgacie najczęściej, to wersja Master Edition Gen 2 pozwoli wyraźniej uchwycić ich skalę, barwę i wewnętrzną dynamikę, dając poczucie obcowania z dźwiękiem o większej kulturze i swobodzie.
Różnica w cenie względem podstawowego DMP-A6 Gen 2 jest zauważalna, ale nie jest przesadnie wygórowana w stosunku do wprowadzonych ulepszeń. Master Edition oferuje brzmienie, które wyraźnie zbliża się do droższych modeli w katalogu EverSolo, zachowując przy tym kompaktową i funkcjonalną formę charakterystyczną dla serii DMP-A6. To rozsądna propozycja dla tych, którzy chcą zrobić krok w stronę wyższej klasy dźwięku bez konieczności sięgania po wyraźnie droższe konstrukcje – i bez poczucia, że za dopłatą kryje się prestiż nazwy.