hi-fi

SPEC RSA-777 EX

test |
Wzmacniacz zintegrowany - SPEC RSA-777 EX Rekomendacja

Inżynierowie japońskiego SPEC-a udowodnili już wielokrotnie, że w zakresie analogowej klasy D są prawdziwymi mistrzami. Przetestowaliśmy nowy, otwierający ofertę, model integry RSA-777 EX.

Bodaj cztery lata temu zacząłem swoją przygodę z wzmacniaczami marki SPEC. Pierwszym był model RSA-717EX. Była to najmniejsza integra, otwierająca wówczas ofertę japońskiej firmy. Integra, dziś powiedziałbym, typowo japońska, czyli wyspecjalizowana. I owszem, na froncie można było znaleźć wyjście słuchawkowe, ale to było jedyne odstępstwo od zasady minimalizmu, czy specjalizacji, której marka od początku swego istnienia pozostaje wierna. Choć już wówczas popularne stawały się urządzenia wielofunkcyjne, Japończycy ich nie oferowali wychodząc z założenia, że niezależnie od półki cenowej, dany produkt ma przede wszystkim grać najlepiej jak to możliwe, a jeśli dodatkowe funkcje stają na przeszkodzie głównemu celowi, to należy z nich zrezygnować. Gdy więc oferują wzmacniacz zintegrowany nie ma on wbudowanego DAC-a, streamera czy phono. Jak pokazał zarówno wspomniany test RSA-717 EX i kolejnych modeli, takie podejście przyniosło pożądane efekty w postaci klasowego, dynamicznego, a jednocześnie wyrafinowanego brzmienia, które przynajmniej mnie przekonało, że klasa D nie jest taka zła.

Gdy wyjąłem z pudełka następcę wspomnianej integry, RSA-717 EX odniosłem wrażenie, że spotykam się ze starym znajomym. Oczywiście nie mam aż tak dobrej pamięci, ale sięgnąłem po zdjęcia poprzednika, a te potwierdziły owo pierwsze wrażenie – z zewnątrz te dwa wzmacniacze trudno odróżnić. Wyglądają właściwie tak samo, mają takie same wymiary, tyle samo ważą, a gdy spojrzeć w specyfikację to i pod względem podawanych parametrów są na dobrą sprawę identyczne. To niewielkie, pięknie wykonane i wykończone urządzenie i już na pierwszy rzut oka widać, że to produkt SPEC-a. Obudowę wykonano z aluminium, boczne ścianki przedłużono na froncie tak, by ich dolne krawędzie pełniły funkcję przednich nóżek, a także trzecią, niezależną nóżkę umieszczoną centralnie blisko tylnej krawędzi obudowy, wykonano z drewna.

SPEC RSA-777 EX

Wzmacniacz pracuje w (analogowej) klasie D, która jest wysoce efektywna i produkuje jedynie bardzo niewielką ilość ciepła. Dzięki temu urządzenie nie wymaga stosowania radiatorów czy otworów wentylacyjnych, a elementy wykonane z naturalnego drewna nie są wystawiane na potencjalnie szkodliwe działanie ciepła. Producent mógł więc się skupić na konkretnych zaletach wybranych gatunków tego materiału – wyprofilowane ścianki wykonano z sosny, którą połączono z doskonale tłumiącym wibracje klonem (nóżki). Stosowanie drewna do strojenia brzmienia SPEC stosuje bodaj od początku działalności i sądząc po efektach brzmieniowych po prostu ma rację. Dobrze więc, że i w otwierającym ofertę produkcie zastosowano to rozwiązanie (nawet jeśli w mniejszym wymiarze niż w droższych modelach) tym bardziej, że dzięki niemu testowany wzmacniacz wygląda po prostu ślicznie!

Na przedniej ściance umieszczono dwa nieduże pokrętła. To po lewej odpowiada za wybór jednego z czterech wejść – dostępne są trzy wejścia niezbalansowane (RCA) i jedno zbalansowane (XLR). Drugim regulujemy głośność. Jak podkreśla producent, to właśnie ten element jest jednym z ulepszeń, które mają sprawić, że RSA-777 EX będzie brzmiał lepiej od poprzednika pomimo braku zmian widocznych z zewnątrz. Inżynierowie SPECa zdecydowali się bowiem zastąpić tradycyjny potencjometr w pełni analogowym rozwiązaniem, w którym pokrętło generuje jedynie polecenie dla układu regulacji głośności. Ten ostatni steruje głośnością poprzez regulację poziomu rezystancji. Dzięki tej zmianie to, co słyszymy z głośników ma być zawsze takiej samej, wysokiej jakości w przeciwieństwie do potencjometrów, które często słabiej radzą sobie z niskopoziomowymi sygnałami.

Nie zmieniło się natomiast podejście SPEC-a do kwestii zdalnego sterowania głośnością – w standardzie jej po prostu brak. Osoby, dla których jest ona niezbędna, muszą więc zakupić opcjonalny odbiornik zdalnego sterowania (podłączany do dedykowanego gniazda na tylnej ściance wzmacniacza) oraz pilot.

SPEC RSA-777 EX

Blisko bocznych krawędzi frontowej ścianki umieszczono dwa przełączniki hebelkowe. Po prawej stronie duży, który jest głównym włącznikiem wzmacniacza, po lewej mniejszy, który przełącza wyjścia – aktywujemy nim głośnikowe bądź słuchawkowe (aktywne jest jedno z nich, a drugie jest odcinane). Ostatnim elementem frontu jest bowiem wyjście na małego jacka.

Wbudowany wzmacniacz słuchawkowy oparto na układzie z op-ampami, który korzysta z głównego zasilacza i regulacji głośności integry. Jak podaje producent wyjście to jest w stanie oddać 105mW dla 30Ω, 120 dla 50, 125 dla 100, 95 dla 300 i 60mW dla 600Ω. Wspomniany główny włącznik jest, jak zawsze w przypadku SPEC-a, dość specyficzny, bo by zmienić jego pozycję należy najpierw pociągnąć go do siebie – inaczej ani drgnie. To rodzaj zabezpieczenia przed przypadkowym włączenie/wyłączeniem urządzenia. Na tylnej ściance znalazło się gniazdo zasilania, wyjścia głośnikowe, trzy wejścia liniowe (RCA) oraz jedno wejście zbalansowane (XLR).

SPEC RSA-777 EX dysponuje mocą 50/75/100W odpowiednio dla 8/6/4Ω. W celu minimalizacji kosztów, w porównaniu do droższych modeli, zdecydowano się zintegrować kontroler PWM (modulacji szerokości impulsów) z odpowiadającymi za wzmocnienie sygnału (zwiększenie jego amplitudy) mosfetami – źródłem tego rozwiązania jest firma Infineon, a nazywa się ono PowlRaudio.

Wśród ulepszeń wprowadzonych w stosunku do poprzednika producent wymienia także nowy, lepszy zasilacz impulsowy, wykorzystujący m.in. dedykowane kondensatory Hibiki-Ichi opracowane wspólnie na potrzeby SPEC-a z Nichiconem. Dodatkowo sekcję zasilacza znakomicie zaekranowano. W układzie wykorzystano również wykonywane na zamówienie, jak zwykle w przypadku SPEC-a dobierane pod kątem konkretnego zastosowania w konkretnym modelu, sprzęgające wysokiej klasy kondensatory olejowe, czy metalowe rezystory.

SPEC RSA-777 EX

Wzmacniacz, jak przystało na klasę D, w spoczynku jest wyjątkowo oszczędny zużywając zaledwie 18W, a jego maksymalne zużycie jest dziesięciokrotnie większe.

Urządzenie jest nieduże, mierzy zaledwie 350x95x375mm waży 7kg, ale jak już wspomniałem, dzięki typowemu dla SPEC-a połączeniu materiałów, ciekawemu dizajnowi i wysokiej klasie wykonania i wykończenia, prezentuje się na półce znakomicie.

Jakość brzmienia

Odsłuch SPEC-a zacząłem nietypowo, jako że podpiąłem go najpierw do kolumn, których test już właściwie kończyłem – Dynaudio Contour 30i. To kolumny które, jak się okazało, potrzebują mocniejszego wzmacniacza niż moje Shinai (30W w klasie A). W teście służyły mi więc przede wszystkim 350W monobloki LampizatOr Metamorphosis, ale uznałem, że sprawdzę, jak z tymi kolumnami wypadnie 100W (impedancja Dynek to 4Ω) RSA-777 EX. Od razu napiszę, że bardzo mi to połączenie przypadło do gustu. Testowana integra brzmi bowiem nieco mniej lampowo, niż droższe modele tego producenta, co świetnie zgrało się z gęsto, gładko brzmiącymi kolumnami.

Moje pierwsze wrażenia nie dotyczyły tym razem przestrzenności, plastyczności, czy nawet gładkości brzmienia, tylko dynamiki, świetnej kontroli, bardzo pewnego prowadzenia tempa i rytmu, czystości i uporządkowania prezentacji. Słowem na pierwszy plan wysuwały się raczej cechy kojarzone z wzmacniaczami tranzystorowymi, a nie lampowymi. A przecież te drugie są wzorem dla pana Shirokazu Yazaki, człowieka stojącego za tą marką. I to słychać w każdym z jego produktów, tyle że, co poniekąd oczywiste, gdy dąży się do jakiegoś ideału w audio to najbliżej jego osiągnięcia zwykle dociera się wtedy, gdy nie trzeba się mieścić w ograniczonym budżecie. Tym razem testujemy jednakowoż model otwierający ofertę i pewnie dlatego nieco inaczej rozkładają się akcenty, nieco inne cechy brzmienia zyskują na ważności, niż w bardziej kosztownych modelach.

SPEC RSA-777 EX

Zanim przejdę do odsłuchu właściwego, już z moimi kolumnami GrandiNote MACH4, wspomnę o jednej ciekawej kwestii. Producent nie podaje gainu tego wzmacniacza. Podejrzewam, iż nie jest on zbyt wysoki, co wnoszę z faktu, że zarówno z Dynaudio, jak i ze zdecydowanie łatwiejszymi do napędzenia MACH-ami pokrętło głośności w SPEC-u wędrowało w okolice połowy skali, a zdarzało się, że i dalej, co raczej w moim systemie się nie zdarza. Nie jest to oczywiście żaden problem, ale trzeba się do tego przyzwyczaić. Brzmienie uzyskane z moimi kolumnami pokazało, że w dobrym zestawieniu dynamika i energia będą należeć do mocnych zalet testowanej integry. Acz, czego należało się spodziewać, nie mówimy tu o brutalnej sile, jaką oferuje wiele wzmacniaczy w klasie D opartych na popularnych modułach kilku producentów. Tu bardziej przypomina to ciągle dobry wzmacniacz lampowy, albo tranzystor w klasie A, a brutalną siłę zastępuje wyrafinowanie, bardzo dobre różnicowanie, soczystość i nasycenie niskich tonów.

Brzmienie jest dość gęste, mocne, ale jednocześnie czyste, transparentne. Wzmacniacz potrafi zaprezentować dużą ilość najdrobniejszych informacji wydobytych z dobrych nagrań, choć nie dorównuje w tym względzie droższym modelom SPEC-a. Rozdzielczość jest bowiem dobra, ale nie wybitna. Dobre jest także różnicowanie zarówno w zakresie barwy, jak i dynamiki w całym paśmie. Ta ostatnia, niczym z dobrej lampy, stoi robi wrażenie w pierwszym rzędzie w skali mikro, i ciągle na dobrym, choć nie powalającym na kolana w skali makro. Wynika to pewnie, przynajmniej po części, ze sposobu prezentowania muzyki. To nie jest integra, która podawałaby dźwięk, przepraszam za kolokwializm, na twarz. Wydarzenia rozgrywają się na scenie przed nami, ale nie siedzimy w pierwszym rzędzie, ale powiedzmy w dziesiątym.

Daje to tak naprawdę szerszą, pełniejszą perspektywę na wszystko, co się rozgrywa na scenie, ale nie buduje wrażenia, że możemy dotknąć wykonawców znajdujących się na wyciągnięcie ręki. To zresztą jedna z różnic w porównaniu do brzmienia wielu wzmacniacz lampowych. Bliskość i namacalność muzyków i wokalistów robi ogromne wrażenie, zapewnia wyjątkowe przeżycia, tyle że ma niewiele wspólnego z tym, czego doświadczamy w czasie większości koncertów, bo tam rzadko siedzimy aż tak blisko sceny, więc i kontakt z wykonawcami nie jest aż tak intymny. Dewizą SPECa jest przecież "Real Sound", czyli dźwięk prawdziwy, realistyczny, co w rozumieniu twórców urządzeń tej marki oznacza maksymalnie zbliżony do dźwięku live. Opisany sposób prezentacji muzyki jest więc tak naprawdę bardziej realistyczny, niż w przypadkach, gdy słuchacz lokowany jest na wyciągnięcie dłoni od wykonawców.

SPEC RSA-777 EX

SPEC RSA-777 EX, przynajmniej tak to odebrałem bez bezpośrednich porównań, gra bardziej neutralnie od droższych modeli tego producenta. Czy to znaczy lepiej, czy gorzej, tak naprawdę ocena wynikać będzie z indywidualnych preferencji. Jako fan lamp, a SET-ów w szczególności, wybrałbym nieco cieplejsze, gęstsze, bardziej obecne brzmienie modeli droższych. Mogę sobie jednakże spokojnie wyobrazić, że niektórzy woleliby owo chłodniejsze, przez co pozornie czystsze, bardziej przejrzyste brzmienie testowanej integry. Piszę "pozornie" bo tak naprawdę RSA-M3 EX, czy jego następca, RSA-M99, oferują dźwięk wyższej klasy, także w zakresie czystości i transparentności brzmienia, ale wyższa gęstość, nasycenie dźwięku sprawiają, że może się wydawać, iż tak nie jest.

W przypadku RSA-777 EX łatwo się zachwycić na przykład trąbką, czy puzonem potrafiącymi lekko zakłuć w uszy, soczystym, albo dobrze różnicowanym brzmieniem blach perkusji. Do gustu wielu przypadnie zapewne bas, który potrafi zejść nisko i mocno uderzyć, jest dość zwarty, ale nigdy nie suchy, czy przesadnie konturowy.

Doskonale łączy zalety tranzystorów: dynamikę, energetyczność, dobrą kontrolę głośników z gładkością, bardzo dobrą mikrodynamiką i świetną przestrzennością kojarzonymi z lampami.

Łącząc niejako zalety lampy i tranzystora, SPEC potrafi w przekonujący sposób odtworzyć popisy Rona Cartera na kontrabasie, pięknie prezentując jego barwę, nadając każdemu szarpnięciu struny odpowiednią szybkość i sprężystość, a odpowiedzi pudła głębię. A zaraz potem sprawić, że krew zacznie szybciej krążyć w żyłach, gdy energią i mocą brzmienia elektrycznego basu zaimponuje Stanley Clarke czy Marcus Miller. Testowana integra jest bowiem wzmacniaczem bardzo uniwersalnym, więc rodzaj muzyki nie ma dla niej wielkiego znaczenia. Choć muszę przyznać, że wyjątkowo przypadła mi do gustu duża klasyka w jego wydaniu. To kwestia zarówno wspominanej już dobrej perspektywy, z której obserwujemy wydarzenie na scenie, rozmach, energia prezentacji, jak i duża, poukładana, wieloplanowa scena, które razem sprawiają, że orkiestra wypada bardzo dobrze. Acz gałkę głośności trzeba ustawić w położeniu, które jest nieco absorbujące dla oczu...

Im dłużej słuchałem nowego SPEC-a, a słuchałem sporo bo spodobał mi się sposób jego prezentacji muzyki, tym bardziej dochodziłem do przekonania, że to średnica jest w pewnym sensie najmniej lampowa. Acz dodam od razu, że i tak bardziej niż w przypadku wielu innych tranzystorów i większości wzmacniaczy w klasie D (poza innymi SPECami, rzecz jasna). Gładkość, płynność, niezłe nasycenie, umiejętnie oddana barwa – to wszystko znajdziecie w brzmieniu RSA-777 EX. Nie będzie to jednakże dźwięk tak gesty, tak trójwymiarowy, tak obecny jak z dobrymi lampami, czy innymi SPEC-ami. Wokale brzmią bardzo dobrze, ale nie są aż tak ekspresyjne jak wyższymi modelami, czy dobrymi lampami. W przypadku instrumentów akustycznych to dobre różnicowanie, czystość i przejrzystość brzmienia, które umożliwiają swobodne zaglądanie w głębsze warstwy muzyki będą zaletami wymienianymi w pierwszym rzędzie. Czy to źle? Ależ skąd! To przecież wszystko niezbędne cechy, by dźwięk był możliwie najprawdziwszy. Po prostu nie łączyłbym RSA-777 EX z superprzejrzyście brzmiącymi kolumnami, ale raczej z takimi nieco gładziej i pełniej brzmiącymi.

SPEC RSA-777 EX

Choć nie zrobiłem tego w przypadku poprzednika testowanej integry, tym razem sprawdziłem jak spisuje się wyjście słuchawkowe RSA-777 EX. Jako że wzmacniacz dysponuje wyjściem na małego jacka na partnera wybrałem moje ulubione Finale Audio Sonorus VI (wyposażone standardowo w taki właśnie wtyk). Uzyskane w tym zestawie brzmienie odzwierciedlało opisane wcześniej. To zdarza się rzadko by wyjście słuchawkowe w integrze było podobne, zwłaszcza w zakresie klasy, do tego, które oferuje w połączeniu z kolumnami. A jednak tym razem również i przez słuchawki otrzymałem czyste, przestrzenne, energetyczne brzmienie, gładkie, ale z odrobiną pazura gdy był potrzebny, z bardzo dobrze prowadzonym tempem i rytmem, mocnym, ale nieprzesadzonym basem.

Równo, płynnie, przejrzyście – tak właśnie brzmiały Sonorusy podłączone do wyjścia słuchawkowego RSA-777 EX. Słowem, to jeden z tych przypadków, gdy niejako w gratisie dostajemy dodatek wysokiej klasy. Zewnętrzne urządzenie zdolne zaoferować więcej kosztowałoby zapewne ładnych klika tysięcy złotych, więc rozglądać się za takowym będą jedynie wymagający entuzjaści odsłuchów słuchawkowych.

Podsumowanie

Trudno jest dokładnie porównać dwa wzmacniacze, których słuchało się w odstępie ponad czterech lat. Wydaje mi się jednakże, iż inżynierom SPEC-a faktycznie udało się uzyskać wyraźną poprawę świetnego już przecież brzmienia RSA-717 EX, wartą wprowadzenia na rynek nowego modelu. RSA-777 EX to małe, zgrabne, świetnie wyglądające urządzenie o mocy wystarczającej do napędzenia większości kolumn - chciałoby się powiedzieć, wielkie serce w małym ciele,. Sugeruję sprawdzanie potencjalnych połączeń z glośnikami, ale nie pod kątem wystarczającej mocy by dane paczki napędzić, tylko uzyskiwanego brzmienia. Gładkie, grające pełnym dźwiękiem kolumny z mocną średnicą sprawdzą się, w mojej opinii, lepiej niż oferujące jasną, lekko odchudzoną prezentację.

SPEC doskonale łączy zalety tranzystorów: dynamikę, energetyczność, dobrą kontrolę głośników z gładkością, bardzo dobrą mikrodynamiką i świetną przestrzennością (acz z prawdziwszą, nieco oddaloną perspektywą) kojarzonymi raczej z lampami. Na dodatek jest niewielki, lekki, wizualnie prezentuje się znakomicie, zużywa niewiele prądu i dobrze sprawdza się również jako wzmacniacz słuchawkowy. Posłuchajcie go koniecznie!

Werdykt: SPEC RSA-777 EX

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Gładkie, przestrzenne, muzykalne, a jednocześnie dynamiczne, równe, świetnie kontrolowane brzmienie.

Minusy: Konieczność dokupienia pilota.

Ogółem: Pięknie wykonany, łączy cechy wzmacniacza w klasie D i lampowego, oferując dynamiczne, ale i muzykalne granie.

Ocena ogólna:

PRODUKT
SPEC RSA-777 EX
RODZAJ
Wzmacniacz zintegrowany
CENA
5.500 euro
WAGA
7 kg
WYMIARY (S×W×G)
350×95×375 mm
DYSTRYBUCJA
Galeria Audio
www.galeriaaudio.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Pasmo przenoszenia: 10Hz-30kHz±1dB (6Ω, 1W)
  • Moc wyjściowa: 100W×2 (4Ω), 75W×2 (6Ω), 50W×2 (8Ω)
  • TDH: 0,02% (dla 1kHz, przy 80% mocy wyjściowej)
  • Czułość wejściowa: 300mVrms
  • Wejścia: 3xRCA, 1xXLR
  • Wyjścia: głośnikowe, słuchawkowe (na małego jacka)
  • Opcjonalny pilot zdalnego sterowania