s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

Moon by Simaudio Neo ACE

test
Moon by Simaudio Neo ACE

Testujemy jednego z liderów wśród urządzeń typu all-in-one z górnej półki charakteryzującego się brzmieniem wysokiej klasy, transparentnym i przestrzennym, z mnóstwem mikroinformacji.

Coraz więcej poważnych producentów audio, nawet tych najbardziej dotąd bezkompromisowych i purystycznych, wprowadza do oferty aspirujące do miana hi-endu urządzenia typu wszystko w jednym, łączące wzmacniacz stereo, odtwarzacz sieciowy i przetwornik C/A.

I dokładnie takie urządzenie, tuż po testach Atoma (Naim) i I35 Prisma (Primare), trafiło do testów – ACE z serii Nēo kanadyjskiej marki Moon by Simaudio. Trudno o lepszą, bardziej adekwatną nazwę, bowiem ACE to akronim od A Complete Experience (ang. pełne doznanie).

Budowa i funkcjonalność

ACE prezentuje się dość skromnie, jest niski i niezbyt głęboki, a jednocześnie ciężki, za co po części odpowiada obudowa: grube aluminiowe boki i front oraz stalowy spód, tył i góra, ale też całkiem spory toroid, który wypełniono czymś, co z wyglądu przypomina beton. Czołówka z charakterystycznymi panelami po bokach i dużym, wygodnym pokrętłem głośności kojarzy się bardziej z urządzeniami Marka Levinsona (zwłaszcza wersja czarno-srebrna), a więc poważnymi klockami, a nie lifestyle'owymi dziwadełkami. Gdyby nie OLED-owy wyświetlacz, można by powiedzieć, że wygląd ACE'a jest na wskroś tradycyjny.

Moon by Simaudio Nēo ACE

Matryca jest niewielka, ale zapewnia dobry kontrast i czytelność, a to wystarczy, by bez problemu poruszać się po menu, skonfigurować urządzenie wedle własnych potrzeb (np. ustawić czułość każdego z wejść) i precyzyjnie ustalić poziom głośności (regulacja jest elektroniczna, oparta na układzie MUSES72320, ze skokiem 0,5dB). Jeśli chodzi o funkcje strumieniowania, to do sterowania niezbędna jest aplikacja na urządzenia mobilne (iOS i Android), dostosowana do autorskiego systemu MiND (Moon inteligent Network Device).

Z jej poziomu wybierzemy materiał do odtwarzania (z serwerów UPnP, zasobów lokalnych, radia internetowego, zapisanych playlist oraz serwisów Deezer, Qobuz i TIDAL), jak również wejście, na które ma być podawany sygnał, a ponadto wyregulujemy głośność i włączymy/wyłączymy ACE'a. Trzeba przyznać, że zatrudnieni przez Moona programiści wykonali kawał dobrej roboty, bo korzystanie z aplikacji, zwłaszcza na tablecie, nie przysparza żadnych problemów. Osobną kwestią pozostaje nie do końca intuicyjne poruszanie się po kolejnych planszach, ale całość spokojnie da się "ogarnąć".

Dźwięki swobodnie wykraczają poza głośniki, transparentność i duża ilość planktonu wzmaga poczucie trójwymiarowości przekazu

Wróćmy do frontu. Oprócz już wymienionych wyświetlacza i pokrętła głośności, które umożliwia także poruszanie się po menu, umieszczono na nim siedem przycisków (pięć po lewej i dwa po prawej stronie matrycy): Standby, Mute, Display (do przyciemnienia/wyłączenia wyświetlacza), Setup i OK (do poruszania się po menu), a także wyjście słuchawkowe Phones (6,3mm), wejście analogowe MP w standardzie 3,5mm dla urządzeń mobilnych i niebieską diodę nad matrycą, którą także można wyłączyć.

Z tyłu rządzą gniazda cyfrowe: dwa wejścia optyczne i dwa elektryczne (współosiowe) plus dedykowane komputerom USB-B. Wejścia analogowe w postaci złączy RCA są trzy; dwa mają funkcję Bypass, a jedno jest dedykowane dla gramofonów z wkładkami MM. Jest też jedno wyjście analogowe: pre-out/sub-out do podłączenia końcówki mocy albo subwoofera. Poza tym mamy gniazdo dla anteny Wi-Fi, gniazdo LAN, przyciski Reset/WLAN/Update, gniazda sterowania SimLink In/Out, RS232 i transmisji sygnałów IR In, trzpień uziemiający dla gramofonu, pojedyncze wyjścia głośnikowe (akceptują gołe przewody, widełki oraz banany), gniazdo zasilające IEC, gniazdo dla bezpiecznika oraz główny włącznik. W obudowie ukryto także moduł Bluetooth zapewniający transmisję w standardzie aptX.

Moon by Simaudio Nēo ACE

ACE dysponuje mocą, która na papierze nie robi wielkiego wrażenia: 85W dla obciążenia 4Ω wygląda jeszcze jako tako, ale już dla kolumn 8-omowych zostaje skromne 50W (co ciekawe, końcówki mocy zbudowano na układach scalonych Texas Instruments LM3886T z serii Overture, pracujących w klasie AB). W praktyce nie ma to jednak większego znaczenia, wzmacniacz bez najmniejszych problemów wysterował monitory ATC SCM7 o efektywności 83dB, co oznacza, że jest wydajny prądowo. Zawsze można też skorzystać z możliwości podbicia czułości dla każdego z wejść, nawet Bluetooth (regulacja w zakresie od -10 do +10dB; podczas testu każde z wykorzystywanych wejść miało Offset ustawiony na +6dB i już przy 50dB robiło się wystarczająco głośno, a skala kończy się na 80dB; maksymalną głośność można ustawić samemu w zakresie 20–80dB).

Przetwarzaniem sygnałów cyfrowych na analogowe zajmuje się kość ESS Sabre ES9010, dzięki której przez USB można odtwarzać muzykę z plików PCM 32bit/384kHz oraz DSD 11,2MHz (DSD256). W trybie sieciowym odtworzymy maksymalnie PCM 24/192 i DSD64.

Jakość brzmienia

Nie bez kozery na samym początku przywołałem dwa inne, pod względem funkcjonalnym niemal identyczne urządzenia: I35 Prisma Primare'a i Atom Naima. Brzmieniowo Moon przypomina bardziej Naima, aczkolwiek jest od niego bardziej wyrafinowany i bez wątpienia efektowniejszy. Z kolei od Primare'a odróżnia go przede wszystkim prezentacja góry pasma: z jednej strony ACE jest pod tym względem bardziej konwencjonalny (I35 nie szafuje detalami, np. szybciej obcina wybrzmienia i pokazuje szczegóły jakby bardziej "globalnie", co wiąże się z tym, że przejście między górą i średnicą jest praktycznie niezauważalne), z drugiej trudno nie docenić jego otwartości, żywości i dynamiki, zwłaszcza w małej oraz średniej skali. Wespół z nieprzeciętną przejrzystością i rozdzielczością daje to wrażenie lekkiego rozjaśnienia, ale też większej werwy i drapieżności, przynajmniej w porównaniu z I35, któremu czasami jakby brakuje iskry, blasku.

Kolejna sprawa to kwestia prezentowania zjawisk przestrzennych. Primare zwłaszcza pierwszy plan przedstawia w sposób nietypowy, scena przypomina jak gdyby sferę, dźwięki są zawieszone w wirtualnej przestrzeni, instrumenty grają "na zewnątrz", z przodu jest mnóstwo powietrza. ACE również pod tym względem zachowuje się bardziej typowo, acz wzorowo: front sceny jest bardziej płaski, ale wielowarstwowość, głębia są bardzo wyraźne. Dźwięki swobodnie wykraczają poza głośniki, transparentność i duża ilość planktonu wzmaga poczucie trójwymiarowości przekazu.

Moon by Simaudio Nēo ACE

Jeśli chodzi o barwy, to Moon jest w dużym stopniu neutralny. Na pewno nie jest to urządzenie dla tych, którzy w przekazie cenią składniki ocieplające barwę w całym paśmie: słodkość, zgęstniałą soczystość, basowe otulenie. W jego brzmieniu wyraźne jest poczucie żywości, transparentności, daje się też zauważyć, zwłaszcza w porównaniu z I35, lekkie wyszczuplenie. Można jednak temu zaradzić, bowiem ACE jest czuły na zmianę kabla zasilającego, co pozwala zauważalnie zmodyfikować jego brzmienie – podczas testu najpierw z przyzwyczajenia korzystałem z budżetowej "purpurowej prądówki" Melodiki (MDP10), z którą brzmienie było jednak zbyt rozjaśnione; zamiana na Furutecha FP-3TS762 wyrównała przekaz tonalnie, przesuwając "punkt ciężkości" z wyższej średnicy na wyższy podzakres basu/niższą średnicę. Dzięki temu percepcję w większym stopniu angażowała "waga" dźwięków, ich wypełnienie.

Z drugiej strony niskie tony straciły minimalnie na szybkości i precyzji. Z MDP10 kontrabas brzmiał nieco bardziej realistycznie, był wzorowo zwarty, a jego energia lepiej kontrolowana – był prawdziwym motorem napędowym. W średnicy pojawiło się jednak wyszczuplenie, zabrakło tej magii, którą (bez względu na kabel) tak czarował I35, delikatnego ocieplenia w barwie zwiększającego namacalność, specyficznej gładkości i "analogowej" aury. Poszukiwania idealnego kabla zasilającego mogą więc pochłonąć dużo czasu (i gotówki), ale – jak to mówią – "happiness is the road".

Generalnie Moon jest na średnicy bardziej bezkompromisowy niż I35, co – jeśli trafi się na nie najlepiej zrealizowane nagranie – może być dokuczliwe (przesadne eksponowanie sybilantów). Ale też pod jednym względem "kanadyjczyk" ma przewagę: jest w tym zakresie pasma wyraźniejszy, co skutkuje choćby czytelniejszymi wokalami i zachwycającą precyzją w prezentowaniu różnego rodzaju zabiegów artykulacyjnych, zwłaszcza na instrumentach akustycznych.

Moon by Simaudio Nēo ACE

Jeśli chodzi o jakość brzmienia z poszczególnych wejść/źródeł, to nie ma niespodzianek: ACE najlepiej prezentuje się jako USB-DAC, zapewniając niepospolitą rozdzielczość i wgląd w nagranie. Cyfrowe wejścia S/PDIF dają niemal równie dobry efekt, z minimalnie słabszą namacalnością. Strumieniowanie przez LAN także zapewnia wysokiej klasy brzmienie, zarówno z NAS-a, jak i serwisów Tidal Hi-Fi/Qobuz, acz ustępuje graniu przez USB. Najmniej przekonujący jest Bluetooth, co w praktyce i tak nie ma znaczenia, bo najczęściej będzie on służył do przesłania dźwięku z serwisów typu YouTube.

Podsumowanie

Kluczem do wyciągnięcia z ACE'a tego, co najlepsze będą pozostałe elementy toru – okablowanie i kolumny. Jeśli dobierze się je z głową, satysfakcja będzie całkowita. Osobiście uważam, że lepszym wyborem jest jedno wysokiej klasy urządzenie niż kilka za łącznie taką samą cenę. Zwłaszcza jeśli prezentuje ono tak dojrzałe i efektowne brzmienie, jak player Moona.

Werdykt: Moon by Simaudio Nēo ACE

  • Jakość dźwięku

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Jakość / Cena

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Wykonanie

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Możliwości

    ★ ★ ★ ★ ★

Plusy: Solidna budowa, podzespoły wysokiej jakości, "klasyczny" wygląd komponentu hi-fi. Wzorowo działająca aplikacja na urządzenia mobilne. Brzmienie wysokiej klasy, transparentne i przestrzenne, z mnóstwem mikroinformacji, rytmicznym basem i – przy odrobinie uwagi – barwną średnicą

Minusy: ACE jest czuły na okablowanie, w związku z czym łatwo niechcący popsuć jego brzmienie

Ogółem: Jeden z liderów wśród urządzeń typu all-in-one z wysokiej półki

Ocena ogólna:

★ ★ ★ ★ ★
PRODUKT
Moon by Simaudio Nēo ACE
RODZAJ
Wzmacniacz z DAC-iem i funkcjami sieciowymi
CENA
12.790 zł
WAGA
WYMIARY (S×W×G)
429×890×366 mm
DYSTRYBUCJA
Audio Center Poland
www.audiocenter.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Wejścia cyfrowe: USB-B, 2x Toslink, 2x S/PDIF (koncentryczne), LAN
  • Wejścia analogowe: 2x RCA, 3,5mm, phono MM
  • Wyjścia analogowe: pre-out/sub-out (RCA), pojedyncze głośnikowe, słuchawkowe 6,3mm
  • Łączność bezprzewodowa: Wi-Fi, Bluetooth (aptX)
  • DAC: ESS Sabre ES9010, kompatybilne formaty audio: PCM 32/384, DSD256 (USB); PCM 24/192, DSD64 (LAN); PCM 24/96 (Wi-Fi)
  • Moc: 50W/8Ω; 85W/4Ω
  • Impedancja wejściowa: 22,1kΩ
  • Stosunek sygnał/szum: 100dB
  • Zniekształcenia: 0,02%
  • Pasmo przenoszenia: 10Hz–80kHz (+0/-3dB)
  • Obsługa: pilot, aplikacja MiND (Android, iOS)
  • Dostępne wykończenie: czarne, czarno-srebrne