s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

Lavardin ISx

test |
Lavardin ISx

Testujemy wzmacniacz Lavardin ISx, który sprawdzi się przede wszystkim w wymagających systemach, gdzie kładzie się nacisk na transparentność, naturalność i swobodę dźwięku.

Model ISx jest następcą produkowanego od osiemnastu lat modelu IS, co w przypadku firmy Lavardin Technologies można traktować w kategoriach wielkiego wydarzenia, ponieważ francuski producent znany jest z tego, że ofertę zmienia niezwykle rzadko. Wzmacniacze wytwarzane przez francuskiego Lavardina są konstrukcjami dopracowanymi i generalnie nie wymagają częstych zmian, a szczególnie elementów mających bezpośredni wpływ na dźwięk.

Z reguły bywa jednak tak, nawet w przypadku takich marek jak Lavardin, że chcąc być na fali, producent mimo wszystko wciąż rozwija się, dopracowując co jakiś czas konkretne urządzenia. Francuzi należą do producentów, dla których wprowadzane zmiany nie są traktowane jako swego rodzaju eksperyment, ale jest to naturalny, przemyślany i długotrwały proces ruchem poparty badaniami i niezliczonymi odsłuchami. Nowy model ma prezentować zdecydowanie lepsze walory dźwiękowe i tak właśnie jest w przypadku świeżego Lavardin ISx.

Konserwatyzm i metodologia

Model ISx oficjalnie zastąpił w katalogu wysłużoną i wielokrotnie nagradzaną, a swoją drogą świetnie brzmiącą konstrukcję, jaką niewątpliwie jest integra IS. Nowy model, mimo że na pierwszy rzut oka jest niemal identyczny z wcześniej produkowanym wzmacniaczem, to jednak wyróżnia się kilkoma detalami. Zmienił się nieco projekt przedniego panelu, bo ISx wyposażono w tabliczkę z diodami informującymi o pracy selektora źródeł i układu regulacji głośności, ulokowaną centralnie. Jest ona wykonana ze szczotkowanego aluminium i ładnie wtopiona w aluminiową przednią płytę.

Lavardin ISx

Front dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych - anodyzowany na czarno, lub w niezwykle atrakcyjnym kolorze burgunda. Zwłaszcza ta druga wersja szczególnie przypadła mi do gustu i jeśli miałbym się zdecydować na kupno tego wzmacniacza, to z pewnością wybrałbym urządzenie w tym właśnie kolorze). Lavardin ISx ma identyczne proporcje, jak produkowany wcześniejszy model – pod względem wymiarów zewnętrznych nie zmieniło się nic, jest to ta sama gabarytowo obudowa podobnie jak wcześniej, tak i teraz, wykonana z dbałością o najmniejsze detale. Podczas gdy w większości wzmacniaczy producenci łączą stalowe obudowy z aluminiowymi frontami, Lavardin stosuje obudowy w całości wykonane z aluminium. Przykłada się to na ograniczenie wibracji, ponieważ aluminium ma lepszy współczynnik tłumienia mikrodrgań od stali.

Chassis wykonano z trzech części – głównej platformy nośnej, górnej pokrywy oraz dodatkowego przedniego panelu ozdobnego zawierającego w sobie wcześniej wspomnianą aluminiową tabliczkę, oraz wykonane również z aluminium pokrętła obsługujące układ regulacji głośności i selektor źródeł. Z tyłu znalazły się najwyższej jakości pozłacane gniazda RCA w ilości czterech par, ale tuż obok nich można zauważyć jeszcze jedna parę zaślepionych otworów dla gniazd obsługujących dodatkowy przedwzmacniacz Phono stworzony dla gramofonów wyposażonych we wkładki magnetyczne typu MM – jak podkreśla francuski producent, ten przedwzmacniacz Phono jest konstrukcją wysokiej klasy, a dzięki idealnej integracji ze wzmacniaczem ISx jest w stanie zaoferować dużo lepsze brzmienie niż jakikolwiek inny zewnętrzny Phono Stage w porównywalnej cenie.

Lavardin model ISx stał się dla mnie wzorcem jakości brzmienia wzmacniaczy ze średniej półki cenowej

Z ciekawostek, warto wskazać na jeszcze jedną znaczącą zmianę w odniesieniu do poprzedniego modelu, a mianowicie Lavardin ISx został wreszcie wyposażony w pilota zdalnego sterowania (w związku z tym tuż za przednim panelem znalazł się dodatkowy układ sterujący silniczkiem elektrycznym napędzającym potencjometr marki Alps służący do regulacji głośności). Pilot prezentuje się przepięknie i podobnie jak obudowa jest również wykonany z aluminium. W obrębie tylnego panelu można zauważyć charakterystyczną czerwoną kropkę przy wejściu IEC dla kabla zasilającego, oznaczającą właściwą polaryzację, co jest charakterystyczne dla wszystkich wzmacniaczy marki Lavardin.

Zaglądając do wnętrza urządzenia widać trochę zmian w stosunku do modelu poprzedniego - producent przeprojektował zarówno przedwzmacniacz, jak i stopnie końcowe. Generalnie skupiono się na udoskonaleniu obwodów mających bezpośredni wpływ na brzmienie, a także użyto innych podzespołów, niż w poprzednio produkowanym egzemplarzu. Główna płytka drukowana nie zmieniła się jednak pod względem budowy - zawiera dość wyraźnie wyodrębnione sekcje dla lewego i prawego kanału. Uwagę zwraca również dość skromny aluminiowy radiator o profilu litery L połączony z aluminiową platformą – jego wymiary zostały ograniczone z tego względu, że w pewnym sensie pośredniczy on w oddawaniu nadmiaru ciepła do aluminiowego chassis, ale pełni on również funkcję ekranu izolującego elektronikę od wpływu pola magnetycznego generowanego przez transformator toroidalny. Samo trafo zainstalowano na specjalnie przygotowanym tłumiku w postaci gumowej poduszki, który ma pochłaniać wibracje, zapewniając tym samym wyższy komfort pracy elektroniki. Efekt dobrego tłumienia potęguje również wykonane w całości z aluminium chassis.

Lavardin ISx

Wśród podzespołów elektronicznych znajdujących się w obszarze głównej płytki drukowanej uwagę zwraca nie tylko mostek prostowniczy zbudowany na bazie elementów dyskretnych (z oddzielnych diod wspartych wysokiej jakości kondensatorami blokowymi), ale również wysokiej klasy kondensatory elektrolityczne magazynujące prąd dla 50-watowych stopni końcowych – są to dwie elektrolityczne jednostki Vishay z logo BCcomponents o pojemności 10.000 mikrofaradów każda. Warto jednak wspomnieć, że w modelu ISx Reference (nieco droższy, ale dysponujący dokładnie tą samą mocą) producent stosuje wydajniejszy bufor prądowy oparty na transformatorze toroidalnym o nieco wyższej mocy, a także dodatkowej parze kondensatorów elektrolitycznych. Tam też użyto dodatkowej puszki szczelnie ekranującej transformator. Model ISx Reference dysponuje wyższą wydajnością prądową, co predysponuje go jeszcze bardziej od podstawowego modelu ISx do pracy z trudniejszymi do napędzania zespołami głośnikowymi. Oczywiście łatwo można się domyśleć, że ze względu na większy bufor prądowy, model ISx Reference będzie również pod pewnymi względami oferował nieco inny charakter brzmienia.

Wracając jednak do testowanego wzmacniacza, to na jego przykładzie widać jeszcze kilka rozwiązań konstrukcyjnych, typowych dla francuskiego Lavardina. Wszystkie wzmacniacze oparte są oczywiście na technologii mającej eliminować ślad pamięciowy w tranzystorach – francuski producent znany jest z własnej koncepcji budowy wzmacniaczy, bezpośrednio powiązanej z działaniem przeciw spowolnieniom czy też zniekształceniom sygnału będącego skutkiem przepływu sygnału przez elementy krzemowe połączonych właśnie z owym chwilowym śladem, mierzonym w milisekundach. Ma to jednak wpływ na dźwięk, poprzez dorzucenie swego rodzaju specyficznej dla tranzystorów twardości brzmienia czy też syntetyczności, której z kolei pozbawione są lampy ze względu na próżnię panującą w ich wnętrzu.

Lavardin ISx

Jak zapewnia francuski producent, to właśnie ze względu na brak występowania efektu pamięciowego w lampach, brzmią one po prostu lepiej niż większość tranzystorowych konstrukcji. Jednak opracowany przez konstruktorów Lavardina układ redukujący ślad pamięciowy w tranzystorach powoduje, że wzmacniacze tej francuskiej marki swym brzmieniem są bliższe lampom. I coś w tym jest, bo na przestrzeni wielu lat miałem już styczność z różnymi konstrukcjami wzmacniaczy marki Lavardin i rzeczywiście brzmią one z goła inaczej niż większość tranzystorowych konstrukcji, prezentując cechy dźwięku bardziej typowe właśnie dla amplifikacji wyposażonych w żarzące się bańki.

Uwagę zwracają również inne drobne elementy konstrukcyjne, jak przewody doprowadzające sygnał do przekaźników selektora źródeł z gniazd RCA znajdujących się w obszarze tylnego panelu – są to jednolite przewodniki solid core wyposażone w lakierowany specjalną farbą izolacyjną centralny rdzeń główny wykonany z miedzi o wysokiej czystości. Z kolei wszystkie punkty masowe połączone są jednym przewodnikiem solid core przechodzącym w podwójny odpowiednik połączony z punktem masowym znajdującym się na płytce drukowanej. Jako przekaźników w obrębie selektora źródeł użyto wyspecjalizowanych hermetycznych jednostek produkcji Finder wyposażonych w kontakty ze stopu palladu pokryte srebrem i złotem. Z kolei tranzystory mocy pracujące w obwodach stopni końcowych oddają ciepło do wspomnianego aluminiowego radiatora za pośrednictwem plastrów termoprzewodzących, co jest lepszym rozwiązaniem od powszechnie stosowanej pasty, mającej tendencję do wypływania przy wyższych temperaturach czy wręcz pogarszania się z czasem parametrów fizyko-chemicznych.

Inny niż wszystkie

Lavardin już lata temu zaskarbił sobie moją sympatię, nie tylko za sprawą starannego wykonania i minimalistycznej, trącącej prostotą konstrukcji, ale przede wszystkim swoim oryginalnym brzmieniem. Model ISx miał być krokiem na przód dla tej francuskiej marki i takim też jest. Powiem więcej, po zapoznaniu się ze zmianami konstrukcyjnymi i brzmieniem tego modelu, uznaję, że jest to krok milowy. Z tego względu prawdopodobnie ta generacja wzmacniaczy tej francuskiej marki znowu będzie cieszyć uszy zarówno nowych, jak i wiernych fanów Lavardina przez długie lata.

ISx wywarł na mnie ogromne wrażenie, bo analizując konstrukcję tego wzmacniacza, spodziewałem się raczej subtelnych zmian w dźwięku niż czegoś spektakularnego, czegoś co sprawi, że zaniemówię z wrażenia. A jednak tak się stało i to już od pierwszych chwil jakie spędziłem w towarzystwie tego niepozornego, lecz starannie zaprojektowanego wzmacniacza. Nie przypominam sobie, żeby w mojej długoletniej pracy w charakterze testera urządzeń hi-fi, high-end, jakiekolwiek urządzenie tak pozytywnie mnie zaskoczyło. Mówiąc inaczej, z tak fantastycznie brzmiącym wzmacniaczem w tym przedziale cenowym, to ja jeszcze nigdy nie miałem do czynienia.

Chodzi mi przede wszystkim o otwartość brzmienia zwłaszcza w zakresie średnich tonów, na co szczególnie wyczulone są kolumny mojej konstrukcji, których często używam podczas testów. W ich towarzystwie Lavardin rozpostarł przede mną cały wachlarz informacji zawarty w zakresie średnich tonów, co nie tylko doprowadziło do przewartościowania mojego podejścia do wzmacniaczy klasy średniej, ale sprawiło również, iż model ISx stał się dla mnie wzorcem jakości brzmienia wzmacniaczy ze średniej półki cenowej. Oferuje on jakość dźwięku na poziomie wielu dużo droższych urządzeń klasy hi-end.

Lavardin ISx

ISx gra bardzo otwartym dźwiękiem, ale nie wiąże się to bynajmniej z jakimś sprytnym zabiegiem zastosowanym przez konstruktorów mającym wyeksponować zakres średnich tonów, ale ze swego rodzaju ponadprzeciętną czytelnością tego zakresu. Słuchając trąbki towarzyszącej Freddy'emu Cole'owi na albumie "Merry Go Round" czy też wszelkich instrumentów smyczkowych na "Libera Me" (w formacie SACD) Larsa Danielssona, przecierałem oczy, a raczej uszy ze zdumienia, bo nie często mam okazję usłyszeć tak otwarcie i bezpretensjonalnie brzmiącą integrę tranzystorową. ISx oferuje ponadprzeciętnie czytelny zakres średnich tonów, a ta szczegółowość brzmienia nie jest wyłącznie zasługą rzetelnie cyzelowanej, detalicznej i rozdzielczej góry pasma, ale również tego, co usłyszmy w średnicy. Można powiedzieć, że to jest właśnie kwintesencja brzmieniowa modelu ISx. W porównaniu do poprzednika testowanego klika lat temu, z całą stanowczością muszę stwierdzić, że obecnie produkowany następca i tak niezwykle udanego modelu IS wykonuje jeszcze większą robotę – ten wzmacniacz można potraktować jako bazę, w oparciu o co, dźwiękowi puryści będą w stanie stworzyć swój system marzeń.

Lavardin brzmi ambitnie o niczym nieograniczonej dynamice w obydwu skalach, dysponując przy tym szybkością błyskawicy, co w połączeniu z niezwykle klarowną prezentacją każdego niuansu tylko potęguje wrażenie nienagannej przenikliwości każdego odtwarzanego dźwięku. Bas jest tak samo wyrafinowany, jak średnie i wysokie tony – dozowany wręcz z aptekarską precyzją, perfekcyjną i z świetną kontrolą. ISx nie ma problemu zejść nisko w muzyce klasycznej opartej na dużych składach symfonicznych, ale też nie traci rezonu z rockiem czy różnymi odmianami metalu, nie wspominając już o eksplodującej rytmiką muzyce tanecznej czy tej żywcem wyjętej z synth-popowych klimatów. Odsłuch najnowszego albumu "City Beats" zespołu De/Vision i eksplodującego energią utworu "They Won't Silenie Us" okazał się dla mnie niezapomnianym przeżyciem, właśnie za sprawą doskonałej muzykalności jaką zaprezentował ten francuski wzmacniacz zintegrowany.

Lavardin oferuje ponadprzeciętnie muzykalne brzmienie, bardziej typowe dla lamp niż tranzystorów, przy czym od razu muszę podkreślić, że o ile ISx dysponuje fenomenalną plastycznością brzmienia, o tyle nie znajdziecie w nim już takiego ciepła jak w niektórych lampowych amplifikacjach. Lavardin pod względem podnoszenia temperatury związanej z reprodukcją barwy zachowuje się dosyć neutralnie, ale z drugiej strony jego chęć do grania i artykulacji, nadawania życia i istoty poszczególnym dźwiękom jest tak duża, że odtwarzana muzyka niemal ożywia się w pomieszczeniu odsłuchowym. Obraz stereo reprodukowany jest przestronnie, ze swobodą i rozmachem, ale też z zachowaniem perfekcyjnego porządku na scenie, również pod względem lokalizacji poszczególnych źródeł pozornych.

Lavardin ISx

Warto wiedzieć

Model ISx, podobnie jak wszystkie pozostałe wzmacniacze z oferty tego francuskiego producenta, został wyposażony w specjalnie oznaczone (czerwoną kropką) wejście IEC dla kabla zasilającego. Producent zaleca podłączenie kabla zasilającego wprost do gniazdka 230V bez użycia żadnych urządzeń filtrujących w postaci listew czy kondycjonerów uznając, że wzmacniacz właśnie wtedy zabrzmi najlepiej. Kropka oznacza właściwą orientację fazową i zgodnie z tym oznaczeniem wtyczkę kabla zasilającego należy podpiąć do gniazdka tak, aby faza znajdowała się właśnie po stronie oznaczonego bolca. Co ciekawe, Lavardin oferuje własnej produkcji dodatkowy kabel zasilający (możemy nim zastąpić tani fabryczny egzemplarz znajdujący się na wyposażeniu każdej amplifikacji), a jest nim model CMR, wyposażony w tajemniczą puszkę.

W ofercie firmy Lavardin znalazła się również prosta listwa dystrybuująca prąd, która według zapewnień producenta, jest pozbawiona jakichkolwiek elementów filtracyjnych – Lavardin znany jest z niechęci do łączenia swoich wzmacniaczy z listwami filtracyjnymi czy kondycjonerami, twierdząc że jego wzmacniacze zabrzmią lepiej bez udziału tego typu dodatkowej "galanterii". Producent zaleca również ustawienie wzmacniacza na drewnianym stoliku lub komodzie, najlepiej z wielowarstwowej sklejki, bo wtedy zabrzmi najlepiej.

Podsumowanie

Podczas odsłuchu Lavardina emocje są takie, jak podczas wykonań na żywo - jest powietrze, oddech, piękna nieco alabastrowa barwa i szokująca otwartość brzmienia, którą docenią zarówno koneserzy dobrego brzmienia, jak i puryści poszukujący klasycznej amplifikacji dysponującej w zasadzie nieograniczonym brzmieniem w każdym aspekcie. Pod względem brzmienia, jest to mój zdecydowany faworyt w swojej grupie cenowej.

Werdykt: Lavardin ISx

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Dysponuje ponadprzeciętną szczegółowością i klarownością brzmienia, fenomenalną barwą oraz zjawiskowo brzmiącym zakresem tonów średnich. Jego dźwięk jest otwarty, swobodny, z mnóstwem informacji i plastyką godną najlepszych lampowych amplifikacji

Minusy: Spora dopłata do pilota zdalnego sterowania. Phono stage w opcji (ale ważne, że jest), do tego niewysoka moc - droższa odmiana ISx Reference oferuje wyższą wydajność prądową, więc sprawdzi się w systemach opartych na bardziej wymagających kolumnach.

Ogółem: Zapewnia perfekcyjną kontrolę brzmienia w pełnym paśmie. Dysponuje zjawiskowo zróżnicowanym basem i nienaganną barwą, okraszoną średnicą o niespotykanej wręcz otwartości i swobodzie brzmienia. Ten elegancki wzmacniacz sprawdzi się przede wszystkim w wymagających systemach, gdzie użytkownik kładzie nacisk na transparentność, naturalność i swobodę dźwięku

Ocena ogólna:

PRODUKT
Lavardin ISx
RODZAJ
Wzmacniacz zintegrowany
CENA
10.990 zł
WAGA
6,5 kg
WYMIARY (S×W×G)
430×80×340 mm
DYSTRYBUCJA
Moje Audio
www.mojeaudio.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Moc: 2x50W (8Ω); 2x104W (2Ω)
  • Konstrukcja o niskich zniekształceniach pamięciowych i wysoką szybkością przełączania
  • Zniekształcenia harmoniczne: 0,005% przy maksymalnej mocy
  • Czułość wejścia: 330mV
  • Impedancja wejściowa: 10kΩ
  • Wejścia analogowe: cztery pary wejść stereo RCA
  • Opcjonalne wejście Phono
  • Opcjonalny pilot zdalnego sterowania (za dopłatą)
  • Pobór mocy: 32W bez sygnału; 180W maksymalnie