s-e-r-v-e-r-a-d-s

gadżety

MEE audio Matrix3

test |
MEE audio Matrix3

Solidnie wykonane słuchawki MEE audio Matrix3 wyróżniają się wysokim komfortem użytkowania oraz ciepłym i przyjemnym brzmieniem

Największe z nausznych słuchawek Bluetooth marki Mee audio, Matrixy, doczekały się trzeciego wcielenia. Udoskonalenia, jakie wprowadzono, trudno nazwać kosmetycznymi: wydłużono czas działania w trybie bezprzewodowym do 28 godzin, a czas czuwania do aż 1000 godzin, a ponadto zredukowano wagę całej konstrukcji (do 199 gramów) i dorzucono dłuższy kabel do odsłuchu w trybie pasywnym. Efekt tych działań okazał się na tyle zachęcający, że postanowiliśmy Matrix3 wziąć na redakcyjny warsztat.

Budowa

Główna różnica w wyglądzie pomiędzy "trójkami" a ich poprzednikami polega na wstawkach z tkaniny przypominającej denim (dżins) – zastąpiły one materiał imitujący włókna węglowe. Wygląda to nieźle, na pewno dobrze komponuje się z ubraniami młodzieżowymi, a do tego jest przyjemne w dotyku, zwłaszcza miękkie "poduszki" zdobiące muszle z zewnętrz. Z dokładnie takiego samego materiału wykonano sztywne, eliptyczne etui zamykane na suwak, które zabezpiecza złożone w "rogalik" i na płasko słuchawki podczas transportu.

Na wewnętrznej stronie wzmocnionego stalą pałąka, a także na padach zastosowano kolejny rodzaj materiału – bardzo delikatną w dotyku sztuczną skórę. Same pady wykonano z wysokiej jakości miękkiej pianki z pamięcią kształtu. Są owalne i obejmują całe uszy, tak więc jest to konstrukcja over the ear, czyli wokółuszna. 40-milimetrowe przetworniki umieszczono w muszlach pod niewielkim kątem dopasowanym do ludzkiego ucha i zakryto siateczkami z nadrukami oznaczającymi kanały R i L.

słuchawki MEE audio Matrix3

Przyciski sterujące (trzy wielofunkcyjne: zwiększający głośność/umożliwiający przejście do kolejnego utworu; zmniejszający głośność/umożliwiający przejście do poprzedniego utworu; włącznik/odtwarzanie/pauza/parowanie/odbieranie i kończenie połączeń), wskaźnik LED oraz mikrofon umieszczono w prawej muszli. W lewej znalazły się dwa gniazda: micro-USB do ładowania baterii oraz minijack 3,5mm do odsłuchu w trybie pasywnym (niezbędne kable są częścią wyposażenia).

Matrixy nie są neutralne, ale za to właściwie z każdym repertuarem bardzo przyjemne

Warto podkreślić jedną rzecz: Matrixy3 nosi się bardzo komfortowo. Słuchawki te są lekkie i przyjemne w dotyku w newralgicznych obszarach głowy, pałąk łatwo wyregulować, w czym pomaga podziałka umieszczona na jego wewnętrznej stronie, a hałasy z zewnątrz są – pomimo całkowicie pasywnego tłumienia – mało słyszalne. To zdecydowanie jedne z najwygodniejszych słuchawek w swojej grupie cenowej! Ich obsługa jest równie przyjemna, naciągając nieco fakty, można by nawet powiedzieć, że Matrixy3 są bezobsługowe. W każdym razie wszystko dokładnie przemyślano, ustanowienie połączenia z nadajnikiem Bluetooth, jak również jego przerwanie potwierdzają komunikaty głosowe. Ruchy i gesty użytkownika ograniczono do minimum, np. zaakceptowanie przychodzącego połączenia telefonicznego automatycznie stopuje muzykę, a po zakończeniu rozmowy natychmiast wracamy do jej słuchania od momentu, w którym odtwarzanie zostało wstrzymane. Automatyczne wyłączanie po kilku minutach bezczynności dopełnia obrazu słuchawek, których obsługa nie wymaga zachodu.

Jakość brzmienia

Testowanie Mtrixów3 było ciekawym doświadczeniem. Niby od samego początku dokładnie wiedziałem, o co w tym wszystkim chodzi i nie musiałem się jakoś specjalnie zastanawiać, jak "to ugryźć", ale z czasem zaczęły mnie dopadać wątpliwości. Im dłużej tych słuchawek słuchałem, tym bardziej poprawne, uniwersalne i "bezpieczniejsze" się wydawały. Pierwsze wrażenie – że mam do czynienia z dźwiękiem jakby nadmuchanym, kwiecistym, bogatym, ale i zniekształconym – z czasem ewoluowało, zacząłem dostrzegać pozytywy tej prezentacji, np. całkiem przyzwoite tempo, poczucie obecności instrumentów i dużą ilość "klimatu". Do tego brzmienia trzeba po prostu przywyknąć, osłuchać się z nim tak, by trochę spowszedniało, słuchawki zabrać na spacer, do tramwaju czy metra. Dopiero z czasem przychodzi zrozumienie dla wyborów dokonanych przez producenta.

słuchawki MEE audio Matrix3

Zacznijmy od basu, bo to on jest tu najważniejszy. Jego barwa jest zdecydowanie ocieplona, poczucie większej niż zwykle obfitości towarzyszy nam przez cały czas (biorąc pod uwagę przeznaczenie słuchawek, jest to zasadne), aczkolwiek np. rozciągnięcie pasma w dół jest stosunkowo skromne, subiektywnie subbasu nie ma tu zbyt wiele. Taki charakter niskich tonów oznacza, że kontury instrumentów są delikatniejsze, atak nie łączy się z tzw. "kopem", puls basu jest trochę słabiej wyczuwalny. Sugestywności raczej nie brakuje, nie pojawiają się też większe problemy z przeciągłymi wybrzmieniami, ale ekspresji związanej z mocnym, szybkim, konturowym i dynamicznym uderzeniem basu może niektórym brakować.

Moje początkowe zastrzeżenia w dużym stopniu dotyczyły średnicy. Jeśli przez jakiś czas posłucha się muzyki na PX-ach B&W (zob. recenzję w nr. 12/17 HFC), a potem na Matrixach, to zakres średnich tonów tych ostatnich wyda się stłumiony, jakby odfiltrowany ze składników, które wprowadzają do brzmienia żywość i bogactwo barw. Podobnie będzie z górą – nawet ostrzejsze utwory z dosadnie podanymi sybilantami czy mocno uderzanymi blachami perkusji wydadzą się łagodne. I tak dochodzimy do elementu mogącego wywołać pewną konsternację. Matrixy nie są neutralne, ale za to właściwie z każdym repertuarem (może tylko z wyjątkiem muzyki klasycznej, ale ta i tak nie wydaje się najlepszym wyborem "na miasto") bardzo przyjemne. Słabe realizacje tylko na tym zyskują. Słuchawki wygładzają szorstkie nagrania czy bardziej "metaliczne" momenty, nie są tak bezpośrednie, jak przywołane wcześniej PX-y (to oczywiście inna półka cenowa, ale pamiętajmy, że słuchawki B&W naszpikowano "bajerami", więc porównanie samego tylko brzmienia nie jest wcale takie niedorzeczne). MEE audio to – przynajmniej jeśli o Matrixy chodzi – zupełnie inna bajka, stąd to uderzające wrażenie obfitości i pewnego stłumienia, do czego trzeba przywyknąć. "Tłumik" Matrixów przyjemnie zmienia barwę dźwięku, nie koncentruje uwagi na akustyce, otoczce powietrza czy przejrzystości sceny w takim stopniu, jak to robią PX-y, pogłosy w wyższych rejestrach są ciemnawe, a artykulacja instrumentów perkusyjnych raczej powierzchowna. Dynamika też jest złagodzona, Matrix3 praktycznie zawsze brzmią miękko i w gruncie rzeczy spokojnie. Nie pobudzają wyobraźni w takim stopniu, by można było nieomal ujrzeć żywe instrumenty, ale też mają to "coś": łagodzą przykre dla uszu konsekwencje słabszych realizacji, więc słuchanie muzyki przez cały czas jest po prostu bardzo przyjemne.

słuchawki MEE audio Matrix3

Podsumowanie

Matrix3 należy docenić za walory użytkowe oraz ogólną poprawność i kulturę brzmienia, dzięki którym z przyjemnością można "w biegu" (acz nie tylko) słuchać różnych rodzajów muzyki. Koncepcja brzmienia, jaką realizuje ten model, z pewnością zdobędzie wielu zwolenników.

Werdykt: MEE audio Matrix3

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Solidna budowa. Komfort pierwsza klasa. Obfite, oparte głównie na basie i niższej średnicy, barwne i ciemnawe – niezbyt jasne, ale niezupełnie ciemne – brzmienie

Minusy: Niektórzy konkurenci z tego przedziału cenowego oferują jednak lepszą witalność przy podobnej kulturze brzmienia

Ogółem: Nieprzeciętne słuchawki wyróżniające się wysokim komfortem użytkowania i ciepłym, przyjemnym brzmieniem z tzw. "klimatem"

Ocena ogólna:

PRODUKT
MEE audio Matrix3
RODZAJ
Słuchawki Bluetooth
CENA
599 zł
WAGA
199 g
DYSTRYBUCJA
Rafko Dystrybucja
www.rafko.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Konstrukcja: zamknięta, wokółuszna
  • Przetworniki: dynamiczne, 40mm
  • Impedancja: 32Ω
  • Skuteczność: 96dB
  • Pasmo przenoszenia: 20Hz–20kHz
  • Maksymalna moc wejściowa: 50mW
  • Bluetooth: 4.0, aptX, AAC, A2DP 1.2, HSP 1.2, HFP 1.5, AVRCP 1.4,
  • Obsługa smartfona: Android, iOS, Blackberry, Windows, HTC
  • Bateria: czas działania do 28godz., czas ładowania do 2godz., 1000godz. w trybie stand-by
  • Akcesoria: kabel audio minijack 1,5m, przewód micro-USB (do ładowania), sztywne etui transportowe