W ostatnich miesiącach marka JBL intensywnie rozszerza ofertę słuchawek sportowych. Pomysłów nie brakuje, choć niektóre z kolejnych nowych propozycji tego producenta coraz wyraźniej zaczynają "zahaczać" o siebie konstrukcyjnie. Dobrym przykładem są Endurance Zone i Endurance Peak 4. Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że projektanci wykonali dość prosty zabieg: wzięli obudowy Zone'ów, a następnie doczepili do nich słuchawki dokanałowe. Wygląd tych dwóch modeli jest na tyle podobny, że gdy oba leżą obok siebie w etui ładującym, różnice dostrzega się dopiero po dobrej chwili.
Endurance Zone należą do konstrukcji otwartych, które nie wchodzą głęboko w kanał słuchowy i pozwalają zachować stały kontakt z otoczeniem. Endurance Peak 4 idą w inną stronę. Zamiast rozwiązania typu open-ear zastosowano typową formę dokanałową, dzięki czemu słuchawki tworzą szczelniejsze połączenie z uchem. Z zewnątrz jednak oba modele pozostają do siebie zaskakująco podobne: wciąż mamy charakterystyczny zaczep za ucho i podobny układ korpusu. Można więc powiedzieć, że Peak 4 przypominają sportową ewolucję znanej koncepcji. Konstrukcję częściowo zachowano, ale zmieniono jej najważniejszy "punkt styku" z użytkownikiem.
Budowa
JBL Endurance Peak 4 to bezprzewodowe słuchawki dokanałowe. Konstrukcja wykorzystuje silikonowe haczyki oraz pałąk z pamięcią kształtu, który dopasowuje się do ucha użytkownika i stabilizuje całość podczas ruchu. Sam moduł słuchawki osadzony jest w niewielkiej obudowie, z której wychodzi wspomniany pałąk oplatający małżowinę.
W części dokanałowej zastosowano rozwiązanie OvalTubes wraz z mechanizmem TwistLock. System ten odpowiada za pewne osadzenie słuchawki w uchu i ma zapobiegać jej przemieszczaniu się w trakcie intensywnego ruchu. Konstrukcję przygotowano z myślą o użytkowaniu w trudnych warunkach zarówno pod względem mechanicznym, jak i środowiskowym.
Słuchawki spełniają wymagania normy IP68, co oznacza odporność na wodę i pył (ale uwaga – etui ma klasę odporności IPX2, a więc jedynie podstawową ochronę przed wilgocią). Producent deklaruje, że niestraszny im pot, deszcz czy kontakt z piaskiem, a także wysoka wilgotność i temperatura. Obudowy mają wytrzymywać intensywne użytkowanie, w tym upadki lub silne naprężenia związane z aktywnością fizyczną.
Każda słuchawka waży 10,5 grama i mieści dynamiczny przetwornik o średnicy 10 milimetrów. W obudowie umieszczono także trzy mikrofony, które odpowiadają za rejestrowanie głosu podczas rozmów i ograniczanie hałasu z otoczenia. Całość opiera się na łączności Bluetooth w wersji 5.4.
Kwestię zasilania rozwiązano w sposób typowy dla współczesnych słuchawek bezprzewodowych. Endurance Peak 4 mogą pracować do 12 godzin na jednym ładowaniu przy wyłączonej redukcji hałasu, a etui ładujące pozwala uzupełnić energię jeszcze trzykrotnie. W praktyce daje to maksymalnie ok. 48 godzin działania całego zestawu. Przy aktywnej funkcji ANC czas pracy samych słuchawek skraca się do ok. 8 godzin, a całkowity zapas energii z etui wynosi wtedy łącznie 24 godziny. Producent przewidział również tryb szybkiego ładowania – 10 minut w towarzystwie ładowarki wystarcza, aby zyskać dodatkowe cztery godziny działania. Pełne naładowanie akumulatorów zajmuje ok. dwóch godzin.
Istotnym elementem tej koncepcji jest aplikacja JBL Headphones, która pozwala zarządzać ustawieniami z poziomu smartfona. Za jej pomocą można m.in. skorzystać z trybów związanych z aktywnością fizyczną, określić poziom redukcji hałasu w ramach funkcji Ambient Sound Control (ANC, Ambient Aware i TalkThru), a także spersonalizować brzmienie za pomocą korektora albo Personi-Fi.
Jakość dźwięku
Brzmienie Endurance Peak 4 w dużej mierze zależy od tego, jak bardzo użytkownik lubi "kręcić pokrętłami" – tyle że w tym wypadku odbywa się to w aplikacji. Dostępne tryby sportowe oraz regulacja poziomu redukcji hałasu (w kilku wyraźnie odczuwalnych krokach) realnie wpływają na charakter dźwięku, zwłaszcza w dolnych rejestrach. Im mocniej wchodzimy w ANC, tym bardziej bas nabiera masy i obecności. Podobny efekt daje manipulowanie trybem dźwięków otoczenia. W praktyce oznacza to, że te same słuchawki potrafią zagrać raz bardziej powściągliwie, a innym razem mocno i "kontaktowo".
Jeśli ktoś lubi mieć wrażenie, że muzyka dotrzymuje mu kroku, albo wręcz próbuje go wyprzedzić, to trafił pod właściwy adres.
Niskie tony są wyraźnie zaakcentowane. W porównaniu z Endurance Zone jest ich znacznie więcej, co wynika wprost z "dokanałowości" i nie tyle nawet wpływa na odbiór brzmienia, ile stanowi jego zasadniczą cechę. Nie jest to jednak bezrefleksyjne pompowanie dołu – raczej świadome ustawienie akcentów pod aktywność fizyczną, gdzie rytm i energia mają pierwszeństwo nad subtelnościami. Jeśli ktoś lubi mieć wrażenie, że muzyka dotrzymuje mu kroku, albo wręcz próbuje go wyprzedzić, to trafił pod właściwy adres.
Górę pasma potraktowano z większą uwagą, niż można by się spodziewać po konstrukcji o stricte sportowym charakterze. Soprany są czytelne i szczegółowe, ale nie wchodzą w rejony męczącej ostrości. To raczej spokojna, uporządkowana prezentacja, która pozwala zachować równowagę, nawet jeśli dół pasma momentami próbuje przejąć kontrolę nad sytuacją.
Z włączonym ANC i EQ całość układa się w brzmienie lekko ocieplone, a jednocześnie dynamiczne i uniwersalne. Taki charakter sprawdza się w różnych zastosowaniach: od wymagających playlist treningowych po spokojniejsze formy, jak podcasty czy audiobooki. Nie ma tu silenia się na analityczność ani przesadnego eksponowania szczegółów. Zamiast tego dostajemy przekaz, który łatwo "wchodzi" i nie wymaga ciągłego skupienia, co w ruchu bywa dużą zaletą.
Zjawiska przestrzenne nie wychodzą poza schemat znany z większości modeli bezprzewodowych, aczkolwiek coś niecoś można podkręcić w aplikacji (Spatial Sound). Zasadniczo dźwięk nie zlewa się w bezkształtną masę, co już samo w sobie jest dobrą wiadomością, ale trudno też mówić o efektach, które przenoszą słuchacza "w środek wydarzeń". To raczej uporządkowana, funkcjonalna przestrzeń – taka, która robi swoje i nie przeszkadza.
Na plus wypada czytelność przekazu. Nawet w trudniejszych warunkach, przy hałasie otoczenia, słuchawki zachowują przejrzystość i nie gubią najważniejszych elementów nagrania. Dynamika również spełnia swoje zadanie – nie chodzi tu o spektakularne skoki głośności czy studyjną precyzję, ale o to, żeby muzyka nie brzmiała jednostajnie. I faktycznie, jest w niej wystarczająco dużo życia, by dodać energii podczas ruchu.
Nie jest to model dla tych, którzy chcą analizować nagrania na czynniki pierwsze. Spójność i wygoda odbioru mają tu znaczenie kluczowe, w związku z czym ciężko tak naprawdę rozważać takie aspekty, jak rozdzielczość czy różnicowanie nagrań. Trudno jednak uznać to za wadę w kontekście przeznaczenia. W końcu podczas biegu mało kto zastanawia się nad pracą smyczków w orkiestrze – ważniejsze jest to, żeby muzyka po prostu "niosła". A pod tym względem wszystko się zgadza.
Podsumowanie
Endurance Peak 4 raczej nie zachwycą miłośników studyjnej precyzji, ale w ruchu takie priorytety szybko tracą znaczenie. Liczy się energia, spójność i brak zmęczenia – a tego sportowym JBL-om nie brakuje. W efekcie dostajemy model, który dobrze odnajduje się zarówno na treningu, jak i w codziennym użytkowaniu, oferując brzmienie przyjazne i łatwe w odbiorze.