s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

Spendor D7

test
Spendor D7

Model D7 okazuje się jedną z najbardziej wyrafinowanych konstrukcji wśród podłogowych kolumn marki Spendor

Model D7 Spendora prezentuje zupełnie odmienny styl i wzornictwo w stosunku do innych kolumn pochodzących z oferty tego brytyjskiego producenta. Trzeba podkreślić, że firma Spendor jest marką z tradycjami i w jej przypadku widać pewien konserwatyzm. Żeby to sobie uzmysłowić, wystarczy zapoznać się bliżej z katalogiem, a zwłaszcza serią Classic, do której należą cztery klasyczne studyjne monitory z rodowodem BBC. Archaiczne wręcz kształty tych kolumn jednym mogą się podobać, a innym nie. Z tego też względu w ofercie marki Spendor znaleźć można inne kolumny ze stylistyką zdecydowanie bardziej odpowiadającą obecnie panującym trendom wzorniczym. Takich konstrukcji w katalogu brytyjskiego producenta jest kilka, jak chociażby modele serii A czy też zespoły głośnikowe ST. Natomiast jeśli idzie o najbardziej wyszukany design, to zdecydowanie najciekawsze pod tym względem są, oprócz kolumn ST, również dwie inne konstrukcje – testowane podłogówki D7 oraz monitory D1. Skrzynki urzekają smukłą linią i nienaganną stolarką, a dostępna szeroka gama wykończeń sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Dopracowane w detalach

Wystarczy spojrzeć na model D7 i wszystko staje się jasne – są to zdecydowanie najlepiej dopracowane kolumny, jakie występują nie tylko w katalogu marki Spendor, ale w ogóle, zwłaszcza jeśli porównamy je z konkurencyjnymi produktami. Perfekcyjna stolarka urzeka, bo fornir jest obrobiony z kunsztem najwyższej klasy. Dostępne są wersje pokryte kilkoma warstwami lakieru bezbarwnego na wysoki połysk oraz matowa. Skrzynie wykonano z płyt MDF o dużej gęstości, a wewnątrz zastosowano liczne poprzeczne wzmocnienia w równych odstępach. Między tymi wzmocnieniami wytworzyły się swego rodzaju komórki, z których każda tłumiona jest starannie dopasowanymi i ułożonymi kawałkami gąbki akustycznej. Zastosowano dwa rodzaje gąbek z porami o różnej wielkości i gęstości. Tak więc tłumienie odbywa się w różnych zakresach częstotliwości i w zależności od miejsca. Jednak tuż za głośnikami pozostawiono wolną przestrzeń na potrzebę systemu bas-refleks. Ten z kolei jest nietypowy, a wylot w formie szczeliny sugeruje, że mamy do czynienia z linią transmisyjną.

Ale mogę zapewnić naszych Czytelników, że to na pewno nie jest lina transmisyjna. Jest to układ bas-refleks, ale wykonany nietypowo, ponieważ producentowi zależało na uzyskaniu jak największej neutralności w basie. Układ zastosowany w przypadku testowanych kolumn nie działa na takiej zasadzie, żeby wykorzystać maksimum energii pochodzącej od głośników odtwarzających bas. W tym konkretnym przypadku układ rezonansowy zaprojektowano pod kątem większych strat, ale z możliwością wyprowadzenia energii w sposób jak najbardziej liniowy i w możliwie najszerszym zakresie bez wyraźnych podbić. Komora, w której pracują woofery, jest też odgrodzona od sekcji wylotowej grubym ustrojem akustycznym składającym się z trzech gąbek, które w praktyce pozostawiają minimalny prześwit. Tak więc widać, że ograniczenie przepływu fal akustycznych, a tym samym ich energii było tutaj celowym działaniem i oczywiście ma to przełożenie na dźwięk w paśmie basu, ale o tym później.

D7 wykonano z dbałością o najmniejsze detale, bo po pierwsze producenta zobowiązuje do tego cena tych kolumn, a po drugie Spendor zawsze słynął z wysokiej jakości wykonania, więc i w przypadku testowanych zespołów głośnikowych utrzymano ten poziom. Wystarczy rzut oka na zwrotnicę – w jej obrębie użyto droższych polipropylenowych, walcowych kondensatorów o niskiej impedancji, natomiast cewki nawijane są na rdzenie ze sproszkowanego żelaza, bo im wierny jest Spendor. Nie oszczędzano na okablowaniu, bo pochodzi ono od znanego i szanowanego producenta van den Hul, a w tym konkretnym przypadku zastosowano model CS 12. Trio głośnikowe pochodzi od norweskiego Seasa i jest wyprodukowane na specjalne zamówienie i według ścisłych wytycznych Spendora. Wysokie tony odtwarza miękka tekstylna kopułka, chłodzona płynem ferromagnetycznym i wyposażona w specjalną soczewkę akustyczną zintegrowaną z siatką ochronną. Poniżej znalazł się stożkowy przetwornik odtwarzający pasmo średnich i niskich tonów. W tym przypadku kosz odlano w metali lekkich, a w centrum układu magnetycznego zamiast typowej nakładki uszczelniającej znalazł się stożek fazowy o aerodynamicznym kształcie, nieco przypominający czoło pocisku.

Membranę wykonano ze specjalnej mieszanki polimerów i jest ona zaprojektowana z naciskiem na najwyższą jakość brzmienia średnich tonów, a w mniejszym stopniu basu. Z kolei głośnik niskotonowy, znajdujący się tuż pod stożkiem nisko-średniotonowym, dzieli z nim co prawda wspólną komorę, ale jest to już zupełnie odmienna konstrukcja. Jego membranę wykonano z kompozytu kevlaru – dużą i sztywną kevlarową nakładkę połączono z celulozowym stożkiem. Taka membrana ma znakomite właściwości pod kątem tłumienia wewnętrznego, ale jednocześnie ze względu na swoją formę i wykonanie jest bardzo sztywna i lekka, a więc idealnie nadaje się właśnie do odtwarzania niskich tonów. Obydwa woofery oprócz tego, że dokręcane są do skrzyni za pomocą kilku śrub, to dodatkowo opierają się magnesami o wspomniane poprzeczne wzmocnienia – między magnesem a wzmocnieniem zastosowano materiał tłumiący. Taka konstrukcja jest sztywna i sprawia, że ewentualne wibracje błyskawicznie są odprowadzane od głośników poprzez elementy konstrukcyjne znajdujące się wewnątrz skrzynek. Producent ukrył terminale wejściowe w tylnej części, tuż przy charakterystycznym wylocie z układu rezonansowego – są to wysokiej klasy pojedyncze gniazda. Kolumna spoczywa na specjalnym cokole będącym jednocześnie integralną częścią tunelu wylotowego systemu bas-refleks wraz ze specjalnie wyprofilowanym dyfuzorem ukierunkowującym fale dźwiękowe opuszczające komorę kolumny.

Idealne brzmienie?

Model D7 nie ma szczególnej specyfiki brzmienia i tak wyraźnych cech, które stanowiłyby o jego odmienności na tle konkurencji. Są to jednak kolumny wyjątkowe, ale jednocześnie niepopadające w skrajności. Słuchając Spendorów, nie miałem wrażenia, że próbują coś dodawać, silić się, czarować i szokować. Brzmienie jest niemal idealnie zbalansowane (sporo zależy od elektroniki towarzyszącej), dzięki czemu te brytyjskie kolumny nie preferują konkretnych gatunków muzycznych. Ciężar prezentowanego dźwięku jest równomiernie rozłożony na całe pasmo, wobec czego w przypadku D7 absolutnie nie możemy mówić o faworyzowaniu któregokolwiek z zakresów częstotliwości. Bas jest mocny i, owszem, ma przebicie, potrafi też zejść naprawdę nisko, ale nie działa on na zasadzie dopalacza, nie przytłacza, ale spójnie i rzetelnie dopełnia od dołu pasmo tak, że podczas odsłuchu nie miałem wrażenia, że czegoś mi brakuje. Przyznam się, że próbowałem Spendory wyprowadzić z równowagi, bo wertując płyty i pliki muzyczne specjalnie wybierałem trudny materiał dźwiękowy, chcąc je zmusić do kapitulacji. Nie udało mi się doprowadzić do takiego momentu, żeby zwłaszcza w paśmie niskich tonów coś im umknęło, albo żeby nie zapanowały nad jakimś specyficznym dźwiękiem.

kolumny głośnikowe Spendor D7

Próby z albumem "Amarok" Mike'a Oldfielda te brytyjskie podłogówki przeszły śpiewająco. W ich prezentacji najbardziej urzekło mnie to, że były w stanie przy całym natłoku informacji rzetelnie podawać każdy dźwięk, ale jednocześnie sprawiały, że odtwarzana muzyka tworzyła coś w rodzaju nierozerwalnej materii, na którą to składają się dźwięki współistniejące z sobą w idealnej symbiozie. Każdy dźwięk, a było ich mnóstwo i o sporym zagęszczeniu, podawany był rzetelnie, czytelnie i z wielką atencją. Sądzę, że swój spory udział w tym wszystkim miały średnie tony. D7 prezentują je w sposób, jakiego wręcz powinniśmy wymagać od kolumn na tym poziomie cenowym, ale niestety nie zawsze mamy z tym do czynienia. W przypadku tych brytyjskich podłogówek moją uwagę już na samym początku odsłuchu zwrócił właśnie średni zakres częstotliwości. Słuchając smyczków w klasyce czy trąbki w jazzie, miałem wrażenie, że muzyka jest przez te kolumny prezentowana w skali 1:1 pod względem wierności przekazu – nie odnotowałem żadnych przekłamań w barwie. Biorąc pod uwagę naturalność brzmienia średnicy D7, muszę przyznać, że w swoim przedziale cenowym Spendory w zasadzie nie mają pod tym względem konkurencji. Średnie tony są po prostu znakomite, wokale bardzo czyste, namacalne i niewymuszone. Przekazane bez najmniejszego błędu czy fałszu. Średnica jest zjawiskowa i jeśli trzeba, to gra pierwsze skrzypce, zwłaszcza w klasyce. Ale tutaj od razu muszę podkreślić, że D7 są kolumnami prezentującymi idealną równowagę tonalną i jeśli dysponujecie znakomicie zrealizowanymi płytami, to Spendory pokażą ich piękno w pełnej krasie. Trąbka Milesa Davisa za pośrednictwem tych smukłych podłogówek wypadła olśniewająco, ale też rzetelnie i bez podbarwień. Wysokie tony odtwarzane przez miękką kopułkę zostały dobrane idealnie w proporcjach zarówno w stosunku do średnicy, jak i basu – górne rejestry sprawiają wrażenie, jakby pojawiały się tylko wtedy, kiedy trzeba. Nie miałem wrażenia, że zakres wysokich tonów zanadto się rozhasał, ale dźwięki, które trzeba było odtworzyć, zostały odtworzone. Trójkąt zabrzmiał fenomenalnie, nie tylko pod względem barwy, ale też wybrzmienia.

Klawesyn również, a jest to przecież bardzo trudny w odtwarzaniu instrument i z jego złożonym charakterem nie wszystkie kolumny są w stanie sobie poradzić, a "siódemkom" się to udało i to bez większego wysiłku. Jak już wcześniej wspominałem, testowane kolumny dysponują liniowo brzmiącym basem – niskie tony pracują równo i mają dynamikę typową dla zamkniętej skrzyni, ale z drugiej strony potrafią zapuszczać się bardzo nisko, co jest typowe dla bas-refleksu. Specyficzny projekt układu rezonansowego w dużej mierze odpowiada za takie, a nie inne brzmienie. Oprócz tego bas jest niesamowicie neutralny i nie ma tendencji do podbijania niższych czy wyższych partii. Muszę przyznać, że z tak zrównoważonymi w basie kolumnami dawno nie miałem do czynienia. Podobny styl brzmienia prezentują droższe zespoły głośnikowe Polk Audio, ale Spendor dodaje do basu swego rodzaju masę, która, co ciekawe, wcale nie przytłacza. Bas nie jest ani zbyt ciężki, ani zbyt lekki. Te kolumny są idealne do stworzenia brzmienia, z jakim możemy mieć do czynienia już na poziomie systemów stereo klasy hi-end za niemałe pieniądze. Zatem łącząc je z równie wybitnie brzmiącym wzmacniaczem i źródłem, istnieje duże prawdopodobieństwo, że już za stosunkowo niewielkie pieniądze uda Wam się stworzyć system marzeń, który będzie cieszył ucho przez długie lata.

Warto Wiedzieć

Czy warto sobie zawracać głowę bi-wiringiem? Na przykładzie testowanych kolumn wyraźnie widać, że producent zrezygnował z użycia podwójnych gniazd, które umożliwiałyby napędzanie kolumn za pomocą dwóch par kabli czy też podwójnych stopni końcowych. Bi-wiring i bi-amping ma zarówno swoich gorących zwolenników, jak i przeciwników. Fakty są jednak takie, że napędzanie kolumn osobnymi wzmacniaczami w przypadku kiedy na poziomie gniazd tor sygnałowy jest podzielony na sekcję wysokotonową i nisko-średniotonową nie ma sensu. Wynika to z tego, że tor wysokotonowy pobiera znikome ilości mocy i zwykle jest to zaledwie kilka watów, zwłaszcza przy tak wysokim podziale częstotliwości, jaki zastosowano akurat w przypadku testowanych kolumn.

Wartość 3,2kHz sprawia, że głośnik wysokotonowy ma wręcz komfortowe warunki pracy i mimo że dostosowano go do pracy przy niższym zakresie częstotliwości, to jednak tak wysoki podział sprawia, że jego transparentność rośnie, ponieważ nie pracuje on blisko granicy swoich możliwości – zminimalizowano ryzyko zniekształceń. Gdy głośnik ma pewien zapas pod względem obciążenia i pracy przy określonych częstotliwościach, jest on w stanie osiągać jeszcze lepsze brzmienie. I o to chodziło konstruktorom tych kolumn, o spowodowanie, że każdy z głośników będzie pracował przy dużym zapasie, co pozwala wyciągnąć z nich to, co najlepsze. Zatem łączenie tego typu kolumn za pomocą dwóch par kabli czy napędzanie ich za pośrednictwem podwójnych stopni końcowych nie ma większego sensu, stąd też producent świadomie zrezygnował z użycia podwójnych terminali wejściowych.

Podsumowanie

Model D7 jest w katalogu marki Spendor wyjątkową konstrukcją, ponieważ łączy w sobie atrakcyjną stylistykę i nowoczesny design z brzmieniem najwyższej próby, z jakim można mieć do czynienia w przypadku kolumn podłogowych za podobne pieniądze. Spendor zachwyca naturalnym i niemal idealnie zbalansowanym brzmieniem, dzięki czemu można za jego pośrednictwem zgłębiać każdy gatunek muzyczny. Te kolumny szczególne wrażenie zrobią na osobach poszukujących w muzyce prawdy. Spendory mają jednak też tę zaletę, że pewne niedociągnięcia realizatorskie są w stanie wybaczyć i w ostateczności wygładzić co nieco, jednak w tym przypadku też istnieją pewne granice. D7 są czułe na niedostatki w elektronice i należy je łączyć z wysokiej klasy wzmacniaczami, ale ze względu na przyjazną impedancję i skuteczność nie trzeba stosować mocarnych konstrukcji. Podczas testu korzystałem ze wzmacniacza lampowego Octave V 80SE, a także z dwóch tranzystorowych integr Hegla – H80 i H360. Z tymi wzmacniaczami siódemki zabrzmiały fantastycznie pod każdym względem, pokazując jednocześnie zalety własne i amplifikacji, z jakimi przyszło im współpracować. Jeśli więc poszukujecie wybitnie zrównoważonych i wyrafinowanych kolumn bez jakichkolwiek braków czy skaz w brzmieniu, to model D7 może okazać się poszukiwaną przez Was konstrukcją.

Werdykt: Spendor D7

  • Jakość dźwięku

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Jakość / Cena

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Wykonanie

    ★ ★ ★ ★ ★
  • Możliwości

    ★ ★ ★ ★ ★

Plusy: Idealna równowaga tonalna, wysokiej klasy średnie tony i mocny liniowy bas. Dobrze oddane wrażenia przestrzenne

Minusy: Nie wybaczają błędów w konfiguracji elektroniki

Ogółem: D7 stworzono dla estetów i koneserów kolumn oferujących brzmienie najwyższej jakości. Są dobrym partnerem dla większości wzmacniaczy niezależnie od tego czy to lampa, czy tranzystor

Ocena ogólna:

★ ★ ★ ★ ★
PRODUKT
Spendor D7
RODZAJ
Kolumny podłogowe
CENA
16.900 zł (standard), 19.900 zł (premium)
WAGA
21kg (szt.)
WYMIARY
(SxWxG) 192x950x320 mm
DYSTRYBUCJA
Nautilus Dystrybucja
dystrybucja.nautilus.net.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Pasmo przenoszenia: 29Hz–25kHz
  • Skuteczność/impedancja: 90dB/8Ω
  • Moc ciągła: 200W
  • 150mm głośnik niskotonowy z membraną z kompozytu kevlarowego
  • 150mm głośnik nisko-średniotonowy EP77 z polimerową membraną
  • 22mm miękka tekstylna kopułka wysokotonowa z soczewką akustyczną, chłodzona ferrofluidem
  • Dwuipółdrożna konstrukcja
  • Obudowa bas-refleks
  • Podział częstotliwości: 900Hz; 3,2kHz
  • Dostępne wykończenie w wersji standard: czarny popiół, wiśnia, ciemny orzech, jasny dąb
  • Dostępne wykończenie w wersji premium: ciemny połysk, biały satynowy

Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Więcej o polityce cookies