s-e-r-v-e-r-a-d-s-3

hi-fi

Klipsch RP-260F

test |
Kolumny podłogowe - Klipsch RP-260F

Nowa seria kolumn Reference Premiere amerykańskiego Klipscha z wielu względów okazuje się przełomowa

Od wielu lat seria Reference traktowana jest przez amerykańskiego producenta priorytetowo, ale też jako wielki poligon doświadczalny. Na przestrzeni ostatnich kilku lat zmiany konstrukcyjne, jakie obejmowały kolejne modele kolumn z tej linii, były zasadnicze, bo skupiały się na najważniejszych elementach. Jak zapewnia producent, najnowsza odmiana Premiere z serii Reference jest wyjątkowa i przede wszystkim przełomowa, bo skupia w sobie najlepsze rozwiązania konstrukcyjne i najnowsze technologie, które dopracowywano przez wiele lat. Poprzednie odmiany kolumn Reference w zasadzie nie pozostawiały wiele do życzenia, gdyż charakteryzowały się nie tylko parametrami technicznymi, o jakich większość producentów budżetowych, a nawet średniej klasy kolumn mogła tylko pomarzyć, ale też znakomitym stosunkiem jakości do ceny.

Najnowsza odmiana Reference Premiere ma być już ostateczną, doprowadzoną do perfekcji serią Klipscha. Nie chce mi się w to wierzyć, bo jak wielokrotnie to już się zdarzało, zawsze można coś ulepszyć i poprawić, a ponadto na niekończącą się pomysłowość amerykańskich inżynierów zasilających szeregi Klipscha zawsze można było liczyć. Przypomnę, że Klipsch jest jednym z najbardziej znanych producentów, specjalizujących się w wytwarzaniu tubowych przetworników, a opracowaną i opatentowaną przez tę firmę tubę Tractrix Horn wraz z tytanową kopułką wysokotonową można traktować wręcz jako znak firmowy. W skład nowej serii kolumn Reference Premiere wchodzą aż trzy modele podłogowe, a testowane kolumny RP-260F są średniej wielkości wolnostojącymi zespołami głośnikowymi. Poza tym w katalogu w obrębie tej najnowszej serii znalazły się również dwie nowe kolumny podstawkowe– dwie obsługujące kanały tylne i boczne surround oraz trzy modele kolumny centralnej. Podobnie jak w poprzednich latach, ten amerykański producent kolumn głośnikowych zadbał zarówno o miłośników stereo, jak i osoby lubiące wielokanałowe kinowe instalacje.

Wysoka skuteczność

Tajemnicą brzmienia kolumn marki Klipsch są przetworniki, zarówno te pracujące w paśmie wysokich, jak i średnich oraz niskich tonów, osiągające nieprzeciętnie wysoką efektywność. Wysokoefektywne kolumny są łatwe do wysterowania, a konstrukcje osiągające skuteczność grubo powyżej 94dB można napędzać już kilkuwatowymi amplifikacjami, w tym również lampowymi. Naturalnie oprócz poprawy współpracy ze wzmacniaczem wysokoefektywne kolumny mają też inne zalety, bezpośrednio przekładające się na dźwięk. A należą do nich dynamika i łatwość w osiąganiu wysokich poziomów głośności bez potrzeby napędzania ich muskularnymi stopniami końcowymi. Z kolumn marki Klipsch szczególnie zadowolone powinny być osoby, którym zależy na osiąganiu wysokich poziomów głośności przy użyciu wzmacniaczy o przeciętnej mocy. Z mojego sporego doświadczenia z kolumnami marki Klipsch wynika, że produkowane przez tę firmę zespoły głośnikowe mają mnóstwo zalet i wszystko na to wskazuje, że niegdyś wielcy przeciwnicy kolumn wyposażonych w tubowe przetworniki wysokotonowe coraz częściej przychylnie patrzą na tego typu rozwiązania. Sam kiedyś byłem sceptycznie nastawiony do modelu dźwięku, jaki oferowały kolumny wyposażone w tubki, ale tacy producenci, jak Klipsch czy JBL sprawili, że zacząłem przekonywać się do takiego brzmienia.

kolumna Klipsch RP-260F

Dzięki opracowanym na nowo tubom i ich optymalizacji pod kątem barwy brzmienia nastąpił spory progres i kiedy wydawało się, że tacy producenci, jak chociażby Klipsch powiedzieli już ostatnie słowo, co jakiś czas pojawiały się jeszcze doskonalsze kolumny, oferujące jeszcze lepszy dźwięk, ale też wyższej klasy wykonanie. Kiedy cofnąłem się do wcześniejszych kolumn serii Reference, a potem ponownie spojrzałem na nie po latach, zauważyłem, że Klipsch nieustannie modyfikował konstrukcję tubki Tractrix Horn, a także samą tytanową kopułkę. Efektem tych żmudnych prac jest najnowszy przetwornik zastosowany właśnie w debiutującej na polskim rynku serii Reference Premiere. Charakterystycznej tubie wtórują dwa przetworniki stożkowe wyposażone w mieniące się miedzianą barwą membrany Cerametallic (połączenie metalu z ceramiką). Kolumny oprócz tego, że otrzymały nowe głośniki, to zostały również wyposażone w solidniejsze i ładniej wykończone skrzynki. Co prawda obudowy nadal oklejane są folią winylową, co w tej cenie nie powinno nikogo dziwić, ale jest ona zdecydowanie wyższej jakości.

Natomiast przednie płyty pokryto nową szczotkowaną okleiną polimerową, która po prostu prezentuje się obłędnie – efekt jest taki, jakby fronty kolumn wykonano ze szczotkowanego aluminium anodyzowanego satynową czernią. To właśnie w ściance frontowej "zatopiono" wszystkie przetworniki, bez jakichkolwiek widocznych detali czy śrub służących do ich mocowania. Postawiono na gładkość i płynność formy, co naturalnie przekłada się na bardzo pozytywny efekt wizualny. Skrzynie są smukłe, ale dosyć głębokie (dwa stożki nisko-średniotonowe mają swoje wymagania co do objętości) z tunelem rezonansowym układu bas-refleks wyprowadzonym na tylnej ściance. Sam tunel ma kształt prostokątny i nawiązuje nim do tubek Tractrix Horn, jednak na tym podobieństwo się kończy (inne krzywizny i bardziej wydatne zaokrąglenia), bo jego kształt został przede wszystkim zoptymalizowany pod kątem jak największej przepustowości fal niskotonowych przy jednoczesnej minimalizacji ryzyka związanego z turbulencjami w momentach, kiedy membrany głośników nisko-średniotonowych pracują przy maksymalnej amplitudzie wychyleń. Kolumny wyposażono w eleganckie i subtelne cokoły, malowane niezależnie od wersji kolorystycznej okleiny w tonacji matowej czerni. Naturalnie do każdej z kolumn producent dołączył kolce.

Nieskrępowana energia

Biorąc pod uwagę cenę testowanych kolumn oraz ich wykonanie, ale przede wszystkim brzmienie, jestem skłonny stwierdzić, że są to jedne z najlepszych kolumn z w tym segmencie cenowym. RP-260F może nie należą do najtańszych zespołów głośnikowych, ale nie są na tyle drogie, żeby zakwalifikować je do średniej półki cenowej – między 6 a 10 tysięcy złotych za parę. Aby stać się posiadaczem RP-260F, wystarczy posiadać ok. 4 tys. zł, co w moim odczuciu jest niewielką kwotą jak na tak dobre kolumny. Co otrzymujemy za te pieniądze? Odpowiedź jest jedna – bardzo wiele! Przede wszystkim kolumny o bardzo wysokiej efektywności, dzięki którym możemy nagłośnić pokój średniej wielkości, a nawet większy – do 35 metrów kwadratowych – i to stosując wzmacniacz o przeciętnej mocy. Podczas testu, między innymi w pomieszczeniu o powierzchni 25 metrów kwadratowych, udało mi się uzyskać wysokie poziomy głośności, łącząc RP-260F z 40-watowym zintegrowanym tranzystorowym wzmacniaczem S1 marki Goldenote. Takich efektów nie uzyskałbym z kolumnami o przeciętnej skuteczności, na przykład Dynaudio czy Chario.

kolumna Klipsch RP-260F

Nowe RP-260F sprawiają wrażenie kolumn, które chcą jak najbardziej umilić pracę wzmacniaczom – obojętnie z jakim wzmacniaczem połączycie te podłogowe kolumny, wcale nie będziecie musieli mocno kręcić w prawo pokrętłem głośności, aby uzyskiwać już naprawdę przyzwoite poziomy głośności – prawda jest taka, że Klipsch najczęściej zadowoli się dużo niższą mocą niż większość innych kolumn. Ta wysoka skuteczność wiąże się z fenomenalną dynamiką w obydwu skalach i błyskawiczną odpowiedzią na zmieniający się rytm. Poza tym nawet przy wysokich poziomach głośności wzmacniacz nie pracuje na skraju swoich możliwości, więc mniej zniekształca, przez co brzmienie cechuje się lepszą kontrolą i klarownością. Kolumny marki Klipsch z pewnością polubią fani ostrego rockowego łojenia – odsłuch kilku albumów zespołu Marilyn Manson utwierdził mnie w tym przekonaniu. Ta muzyka wręcz eksplodowała za pośrednictwem RP-260F, a szczególnie duże wrażenie oprócz dynamiki zrobiła na mnie stereofonia. Przy okazji testów wielu wcześniejszych modeli kolumn poprzedniej serii Reference często zachwycałem się stereofonią i tym, jak duży udział ma w tym głośnik tubowy dzięki czuwającej nad właściwym rozchodzeniem się fal dźwiękowych tubce Tractrix Horn.

Całkowicie przeprojektowana, nowa tubka idzie pod tym względem jeszcze dalej, dzięki czemu doświadczyłem zupełnie nowych wrażeń związanych z przekazem przestrzeni. Słuchając Marilyn Manson, wyglądało to tak, że instrumenty oraz wokal znajdujące się na pierwszym planie były ostro zogniskowane i nałożone na potężne dźwięki drugiego i trzeciego planu. W efekcie podczas odsłuchu większości tych mocniej zagęszczonych utworów te amerykańskie kolumny podłogowe budowały przede mną dosłownie ścianę dźwięku z obficie upakowanymi, ale też ponadprzeciętnie ostro zlokalizowanymi poszczególnymi instrumentami. Nowe tubki Tractrix Horn w kreacji przestrzeni wykonują kawał dobrej roboty i muszę przyznać, że pod tym względem sprawdzają się jeszcze lepiej od poprzednich modeli, instalowanych we wcześniej produkowanych kolumnach serii Reference. RP-260F ochoczo odtwarzają każdy dźwięk i nie ma znaczenia czy chcemy za ich pośrednictwem posłuchać jazzu, klasyki, czy rocka. Każdy z tych gatunków muzycznych brzmi tak energicznie, jak podczas wykonania na żywo. Klipsch poprzez ponadprzeciętnie energiczny przekaz oraz z rozmachem budowaną scenę dźwiękową potęguje wrażenie obcowania z artystami jak na żywo. Dosłownie czujemy na własnej skórze każdy dźwięk czy wibrację.

Słuchając tych kolumn, można odnieść wrażenie, że nic nie umknie naszej uwadze, nawet najmniejsze i najsubtelniejsze dźwięki

Poza tym słuchając tych kolumn, można odnieść wrażenie, że nic nie umknie naszej uwadze, nawet najmniejsze i najsubtelniejsze dźwięki. Kiedy trzeba, to kolumny potrafią gruchnąć potężnym basem, ale też mają wielką zdolność do różnicowania kontrastu dynamicznego w skali mikro, a więc tam, gdzie z pozoru dźwięki są bardziej ulotne, ale w ostatecznym rozrachunku mają równie duży wpływ na charakter brzmienia, jak duże skoki głośności w skali makro. Dwa stożki nisko-średniotonowe nieustannie nadążają za rytmem wyznaczanym przez ponadprzeciętnie efektywny tubowy głośnik wysokotonowy – ich szybkość i sprężystość brzmienia jest imponująca. Dzięki temu nie tylko zakres średnich tonów brzmi witalnie, powodując że wokale otrzymują prawidłowy ciężar i wypełnienie, ale również instrumenty operujące w zakresie niskich tonów nie są ograniczone przez zbytnie uszczuplenie czy też nadmiernie dociążone przez zbyt masywny i wolno reagujący bas. Jednym słowem słychać, że stożki zostały skonstruowane pod dyktando głośnika wysokotonowego wyposażonego w tubę Tractrix Horn. Dzięki temu mamy do czynienia z brzmieniem koherentnym i jednolitym w całym paśmie – co nie było takie oczywiste w przypadku wielu innych kolumn, których miałem okazję słuchać na przestrzeni wielu lat, a które to wyposażane były w tubowe głośniki wysokotonowe czy też elektrostaty lub membrany wstęgowe. Tam zwykle dochodziło do rozwarstwiania się brzmienia na dwa style, gdzie górne rejestry generowane przez egzotyczne tweetery najczęściej pod względem szybkości reakcji na zmieniający się rytm górowały nad tradycyjnymi głośnikami stożkowymi. W przypadku Klipscha ten problem nie występował ani wcześniej, ani tym bardziej teraz – dźwięk cechuje się idealną spójnością dynamiczną oraz jednolitą barwą, reprodukowaną tak samo przez wszystkie przetworniki, co naprawdę ma duże znaczenie w kontekście naturalności brzmienia.

Warto wiedzieć

Instalowany w kolumnach serii Reference Premiere tubowy przetwornik wysokotonowy Tractrix Horn po wielu latach transformacji i zmian otrzymał ostateczną formę w postaci specyficznie ukształtowanej tubki, wykończonej specjalnym materiałem. Sama tubka składa się tak naprawdę z dwóch części – pierwsza z nich jest okrągła i poszerza się do momentu, gdzie płynnie łączy się z prostokątną o bardzo łagodnych krawędziach i narożnikach, z lekko uwypuklonymi obszarami między wspomnianymi narożnikami. Taki a nie inny kształt tub Tractrix Horn został podyktowany latami badań i doświadczeń.

kolumna Klipsch RP-260F

Chodziło o to, aby przy wysokiej efektywności brzmienie tytanowej kopułki było maksymalnie naturalne i transparentne, bez efektu ostrości i nadmiernej agresji. Oczywiście już lata temu Klipsch znakomicie poradził sobie ze stereotypem tubowego, nazbyt agresywnego brzmienia, ale chodziło również o to, aby nowe tubki zapewniały jeszcze lepsze warunki pracy dla tytanowej kopułki, zwłaszcza pod kątem przestrzenności brzmienia. Nowe tubki gwarantują jeszcze szerszy kąt promieniowania dźwięku w szerokim spektrum częstotliwości, a także zostały wyłożone specjalnym gumowatym materiałem, określanym przez producenta jako skompresowana guma, mająca za zadanie tłumić niepożądane rezonanse w zakresie najwyższych tonów i tym samym wpływać na jakość dźwięku poprzez jego subtelne zmiękczenie tam, gdzie jest to wymagane dla jeszcze łagodniejszego brzmienia tub. Pierwsza okrągła część tubki ma za zadanie wzmocnić zakres wysokich tonów o kilka decybeli, natomiast jej druga kwadratowa część kontroluje rozprzestrzenianie się fal akustycznych i czuwa nad ich prawidłową propagacją. Tractrix Horn został wiele lat temu opatentowany przez firmę Klipsch.

Podsumowanie

Magia brzmienia tubowych głośników w przypadku amerykańskiego Klipscha nabiera zupełnie nowego wymiaru. Nowo opracowane tubowe przetworniki wysokotonowe okazują się jeszcze lepsze od poprzednich, wróciły również membrany Cerametallic, ale na tym nie koniec. Zmiany objęły również skrzynki, które teraz zdecydowanie lepiej się prezentują, a także zastosowano nowy tunel bas-refleksu minimalizujący szumy i turbulencje. Wysoka efektywność tych kolumn przekłada się na łatwość w ich wysterowaniu przez znakomitą większość wzmacniaczy.

Poza tym dzięki temu, że RP-260F należą do jednych z najskuteczniejszych kolumn na rynku w ogóle, można je napędzać nawet kilkuwatowymi lampami i słabowitymi tranzystorami bez obaw o przeciążenie stopni końcowych. Jeśli więc poszukujecie efektywnych kolumn podłogowych, za pomocą których będziecie chcieli nie tylko słuchać w domowym zaciszu muzyki przy wysokich poziomach głośności, ale również organizować prywatki, to może się okazać, że te amerykańskie zespoły głośnikowe trafią w Wasz gust. To bezpośrednio i efektownie brzmiące kolumny dla ludzi ceniących sobie w muzyce energiczny i żywiołowy przekaz poparty precyzją w odwzorowaniu wszelkich zjawisk w obydwu skalach dynamiki.

Werdykt: Klipsch RP-260F

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Wysterowanie

Plusy: Znakomita stereofonia i wysoka efektywność. Energiczne, żywiołowe i nienaganne dynamicznie. Nisko schodzący bas, konturowy, rytmiczny i szybki. Wysoka efektywność

Minusy: Koneserom spokojnie sączących się dźwięków z głośnikowych membran mogą wydać się nazbyt krzykliwe

Ogółem: RP-260F wyprowadzają tę serię kolumn na zupełnie nowy poziom, przede wszystkim pod względem jakości dźwięku

Ocena ogólna:

PRODUKT
Klipsch RP-260F
RODZAJ
Kolumny podłogowe
CENA
CENA 3.998 zł (para)
WAGA
22,4 kg (szt.)
WYMIARY
(SxWxG) 229x1006x448 mm
DYSTRYBUCJA
E.I.C. Sp. z o.o.
www.klipschloudspeakers.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Pasmo przenoszenia: 35Hz–24kHz
  • Skuteczność/impedancja: 97dB/8Ω
  • Moc ciągła: 120W, 500W (szczytowa)
  • 2x165mm głośnik niskotonowy z membraną Cerametallic
  • Dwudrożna konstrukcja
  • Podział częstotliwości: 1,5kHz
  • 25,4mm tytanowa kopułka wysokotonowa wyposażona w hybrydową tubę Tractrix Horn nowej generacji