Najbardziej przystępna cenowo linia w katalogu Perlistena nosi oznaczenie "A" i obejmuje dziś cztery konstrukcje: najmniejsze podstawkowe A2s, większe monitory A3m oraz dwa modele wolnostojące – A3t i A4t. Logika tej serii jest dość czytelna, choć producent nieco komplikuje sprawę nazewnictwem. A3t to nic innego jak rozwinięcie koncepcji znanej z A3m: symetryczny układ głośnikowy, tyle że osadzony w znacznie większej obudowie, która pozwala mu swobodniej "oddychać".
Model A4t idzie o krok dalej. Zachowuje znany z A3m i A3t symetryczny, dwudrożny układ, ale dodaje do niego kolejny woofer. W efekcie mamy do czynienia z konstrukcją dwuipółdrożną, ulokowaną w jeszcze większej skrzynce, co nie jest wyłącznie kwestią gabarytów, lecz realnych możliwości pracy w zakresie niskich częstotliwości. To właśnie A4t stoją na szczycie hierarchii tej serii, oferując najbardziej rozbudowany zestaw przetworników i największy potencjał dynamiczny i właśnie te kolumny są przedmiotem niniejszego testu.
Rozbudowany układ głośnikowy przekłada się na zdolność do przyjmowania wyższych mocy niż w przypadku pozostałych modeli z rodziny A3. Model A4t schodzi też najniżej w basie, co czyni te kolumny najbardziej "pełnopasmową" propozycją w tej serii. Krótko mówiąc, jeśli w serii "A" pojawia się gdzieś słowo "naj", to bardzo często właśnie przy A4t.
Budowa
Kolumny Perlisten A4t bazują na systemie głośnikowym znanym z monitorów A3m oraz kolumn podłogowych A3t. Konstrukcja opiera się na symetrycznym układzie głośnikowym, z centralnie umieszczonym tweeterem pracującym w potężnym falowodzie, co jest przez producenta określane mianem "Acoustic Suspension". Uzupełnienie tego układu o dodatkowy woofer ma na celu zwiększenie ilości niskich tonów i jeszcze lepsze ich rozciągnięcie. Według danych producenta, A4t schodzą do 36Hz przy niewielkim spadku ciśnienia akustycznego, co jest efektem zarówno obecności dodatkowego przetwornika, jak i zastosowania obudowy typu bas-refleks.
Rozbudowany układ głośnikowy znajduje odzwierciedlenie w wyraźnie większych gabarytach konstrukcji. Front kolumn, zdominowany przez duże przetworniki oraz masywny falowód głośnika wysokotonowego, sprawia wrażenie solidnego i wyraźnie zaznacza obecność A4t w pomieszczeniu. Centralnie umieszczony falowód odpowiada za kontrolę kierunkowości wysokich tonów promieniowanych przez kopułkę wykonaną z kompozytu o nazwie Teteron, a jego specyficzna geometria ma sprzyjać lepszemu zgraniu fazowemu tweetera z głośnikami nisko-średniotonowymi.
Przetworniki nisko-średniotonowe oraz niskotonowy wyposażono w membrany wykonane z lekkiego i sztywnego włókna węglowego. Zastosowany materiał zapewnia wysoką odporność mechaniczną oraz ogranicza straty energii generowanej przez układ napędowy. Stożkowe przetworniki współpracują z rozbudowanymi układami magnetycznymi z długą szczeliną, dzięki czemu cewka głośnikowa pozostaje w optymalnym strumieniu pola magnetycznego nawet przy dużych wychyleniach. Takie rozwiązanie pozwala zachować stabilne warunki pracy (niskie zniekształcenia oraz znakomita odpowiedź impulsowa) także przy wysokich poziomach głośności.
Jakość dźwięku
Perlisten A4t to kolumny, które bez skrępowania można nazwać wyczynowymi – ich zdolność do przyjmowania dużych mocy i generowania wysokiego ciśnienia akustycznego robi wrażenie już od pierwszych minut odsłuchu. Nawet przy bardzo głośnym graniu pozostają opanowane, zachowując czystość przekazu, swobodę dynamiczną i wyraźnie wyczuwalny zapas mocy. Doprowadzenie ich do granic możliwości okazuje się zadaniem zaskakująco trudnym. Jednocześnie A4t nie są konstrukcjami kapryśnymi pod względem efektywności – do ich wysterowania nie potrzeba ekstremalnie wydajnych wzmacniaczy, choć wyraźnie dają do zrozumienia, że słabe lampy czy anemiczne tranzystory nie będą dla nich najlepszym partnerem. Podawana przez producenta minimalna moc wzmacniacza na poziomie ok. 50W wydaje się być w pełni uzasadniona.
Podczas testów kolumny współpracowały z integrą Accuphase E-270, a także z dwukanałową końcówką mocy EverSolo AMP-F10 oferującą wyraźnie większą rezerwę mocy niż japońska integra. W obu tych konfiguracjach kolumny bez problemu radziły sobie z reprodukcją dynamiki. Szczególnie wyraźnie było to słychać w energetycznej muzyce zespołu De/Vision z albumów "13" oraz "Citybeats". Perlisten A4t od pierwszych sekund pokazały, że nie są kolumnami, które trzeba "rozkręcać", by pokazały swój potencjał. Ich swoboda dynamiczna była odczuwalna natychmiast, a wraz ze wzrostem poziomu głośności nie pojawiało się wrażenie kompresji czy nerwowości. Wręcz przeciwnie – im głośniej grały, tym bardziej ujawniała się ich wewnętrzna stabilność i pewność prowadzenia dźwięku.
To właśnie przy bardzo wysokich poziomach głośności A4t pokazały klasę w zakresie makrodynamiki. Nagłe skoki energii, charakterystyczne dla zespołu De/Vision, były oddawane z imponującą swobodą, bez efektu "spięcia" czy spłaszczenia przekazu. Uderzenia syntetycznego basu miały odpowiednią masę, ale równie istotne było ich wygaszanie – szybkie, kontrolowane, pozbawione niepożądanego podbarwienia czy przeciągania.
Bas w wykonaniu Perlistenów nie był jedynie fundamentem, lecz integralną częścią struktury nagrania. Partie niskotonowe prowadzone były z wyraźną dyscypliną rytmiczną, co przekładało się na bardzo czytelny puls muzyki. Każdy impuls miał jasno określony początek i koniec, a jednocześnie nie brakowało w tym zakresie odpowiedniego wolumenu i zejścia. Tam, gdzie materiał muzyczny tego wymagał, kolumny bez wysiłku schodziły w najniższe rejestry, zachowując przy tym pełną kontrolę.
Ta szybkość i zdolność do natychmiastowej reakcji na zmiany sygnału znalazły równie przekonujące potwierdzenie w repertuarze jazzowym. Utwory Patricii Barber, odtwarzane z TIDAL-a za pośrednictwem EverSolo T8, pozwoliły docenić nie tylko skalę możliwości dynamicznych A4t, ale także ich subtelność i umiejętność różnicowania drobnych niuansów.
Szczególnie wyraźna była ich zdolność do oddania zróżnicowania energii basu – od ledwie zarysowanych, miękkich muśnięć strun kontrabasu, po bardziej zdecydowane, rytmicznie akcentowane fragmenty. Kontrabas nie był jedynie masą dźwięku, lecz instrumentem o wyraźnie określonej strukturze i fakturze. Można było niemal śledzić ruch palców po strunach, poczuć napięcie i rozluźnienie ich. Perlisten A4t pokazały w tym zakresie rzadką umiejętność łączenia głębi z precyzją. Nisko schodzący bas nie dominował przekazu, lecz stanowił jego stabilny fundament, na którym opierała się reszta pasma. Jednocześnie zachowana była pełna przejrzystość średnicy i swoboda wysokich tonów, dzięki czemu całość brzmiała spójnie i naturalnie.
W praktyce przekładało się to na wrażenie pełnej kontroli nad dźwiękiem i to niezależnie od poziomu głośności czy charakteru nagrania. Perlisten A4t nie sprawiały wrażenia kolumn pracujących na granicy swoich możliwości - wręcz przeciwnie. Pokazywały, że mają jeszcze duży zapas i właśnie ta rezerwa mocy i kontrola, jest jedną z ich najbardziej przekonujących cech.
Średnie tony były prezentowane w sposób neutralny i analityczny. Przekaz skupiał się na oddaniu struktury brzmieniowej instrumentów przy zachowaniu ich neutralnej barwy, co sprzyja poczuciu wysokiej wierności. Natomiast w przypadku wysokich tonów A4t nie mają w zwyczaju niczego w tym zakresie ukrywać, niezależnie od repertuaru. Góra pasma w wykonaniu Perlisten A4t jest jednym z tych elementów, które od pierwszych minut odsłuchu pokazują ambicje tej konstrukcji. Nie chodzi tu wyłącznie o ilość detali, lecz o sposób ich prezentacji – niezwykle uporządkowany, szybki i pozbawiony sztucznej ekspozycji.
Szczególnie imponująca jest dynamika w skali mikro. Najdrobniejsze impulsy np. delikatne wybrzmienia talerzy perkusyjnych, subtelne przesunięcia szczoteczek po werblu czy krótkie, niemal ulotne akcenty w najwyższych rejestrach fortepianu, pojawiają się z natychmiast, bez cienia ospałości czy zaokrąglenia konturów. A4t nie wygładzają tych informacji, ale też nie nadają im sztucznej ostrości. Dzięki temu przekaz pozostaje niezwykle czytelny, a jednocześnie naturalny. Dużą rolę odgrywa w tym charakterystyczny dla Perlistena układ wysokotonowy z centralnie umieszczoną kopułką, współpracującą z falowodem o precyzyjnie kontrolowanej kierunkowości.
W praktyce przekłada się to na wyjątkową stabilność obrazu stereofonicznego i zdolność do utrzymania spójności wysokich tonów nawet przy bardziej złożonym materiale muzycznym. Wysokie tony nie "rozlewają się", lecz pozostają dokładnie tam, gdzie powinny, jako integralna część konkretnego źródła pozornego. Ponadto nie dominują przekazu, lecz wnoszą do niego powietrze, przestrzeń i poczucie realnej obecności instrumentów. To właśnie ta zdolność do pokazania najdrobniejszych niuansów, bez naruszania naturalnej równowagi tonalnej, sprawia, że Perlisten A4t potrafią oddać zarówno subtelność nagrań akustycznych, jak i energię współczesnych realizacji z imponującą wiarygodnością. Ich brzmienie pozostaje czyste i precyzyjne, ale nie chłodne. A4t nie próbują ocieplać przekazu ani maskować jego charakteru.
Dobrze zrealizowane nagrania potrafią zabrzmieć wręcz spektakularnie pod względem ilości informacji. Słychać nie tylko sam dźwięk talerza, ale również jego metaliczną strukturę, sposób, w jaki energia rozchodzi się po jego powierzchni, oraz naturalne wybrzmienia z uwzględnieniem akustyki pomieszczenia, w którym zrealizowano nagranie. Z drugiej strony, ich wysoka rozdzielczość oznacza również brak taryfy ulgowej dla słabszych realizacji. Nagrania o kiepskiej jakości, z nadmiernie skompresowaną dynamiką lub zbyt agresywnie zrealizowaną górą pasma, zostaną pokazane bez upiększania - jest to konsekwencja dużej neutralności tych kolumn. A4t nie dodają nic od siebie, ale też niczego nie ukrywają. W praktyce daje to wrażenie obcowania z dźwiękiem niezwykle transparentnym.
Na osobną uwagę zasługuje sposób budowania przestrzeni. Obszerny obraz stereo, znany już z monitorów A3m, w A4t nie tylko się utrzymał, ale został dodatkowo rozbudowany. Konstrukcje podłogowe oferują wyraźnie większą swobodę w prezentowaniu poszczególnych planów oraz rozmiarów źródeł pozornych. W muzyce Mike'a Oldfielda, zwłaszcza na albumie "Return To Ommadawn", Perlisteny A4t pokazały jedną ze swoich najbardziej imponujących cech, a mianowicie zdolność do budowania sceny dźwiękowej, która jest nie tylko szeroka, ale przede przede wszystkim trójwymiarowa. Ta muzyka jest pełna warstw, subtelnych przesunięć planów i drobnych elementów pojawiających się na granicy percepcji, dlatego stanowi doskonały materiał testowy dla kolumn.
Już pierwsze fragmenty utworu pokazują, że przestrzeń rozciąga się wyraźnie na szerokość, jak i w głąb. Poszczególne źródła pozorne są rozmieszczone z dużą precyzją, ale bez sztucznego wyostrzania konturów. Zamiast punktowego rysowania, mamy tu raczej naturalne osadzenie instrumentów w powietrzu, z wyraźnie wyczuwalną objętością. Szczególnie dobrze wypadają drobne syntezatorowe detale i ambientowe tekstury, które w tej muzyce pełnią rolę subtelnego tła. Na Perlistenach A4t nie giną one w strukturze nagrania, lecz zachowują swoją indywidualność i miejsce w przestrzeni. Pojawiają się często daleko za główną linią instrumentów, tworząc wyraźne, wieloplanowe tło. Te kolumny potrafią pokazać nie tylko ich obecność, ale także dystans między dźwiękiem znajdującym się blisko słuchacza a tymi, które są częścią dalszego planu.
Jednym z najmocniejszych atutów A4t okazuje się również precyzja pierwszego planu. Instrumenty prowadzące np. gitara akustyczna ma stabilną, jednoznacznie określoną lokalizację. Nie przemieszcza się wraz ze zmianą dynamiki ani nie traci ostrości przy bardziej złożonych fragmentach aranżacji.
W przypadku "Return To Ommadawn" Perlisteny A4t pozwalają w pełni docenić kunszt produkcji tego albumu, jego przestrzeń, subtelność i wielowarstwowość, ukazując zarówno spektakularne fragmenty, jak i najdrobniejsze detale ukryte głęboko w tle nagrania.
Podsumowanie
Jak przystało na duże kolumny wolnostojące Perlisteny A4t oferują dźwięk pełnowymiarowy, o niemal nieograniczonej skali dynamicznej. Bas ma solidny zasięg i potrafi być zarówno szybki, jak i potężny, średnica analityczna i wielowarstwowa, a wysokie tony energiczne i precyzyjne. Całość tworzy spójny i konsekwentny przekaz, w którym poszczególne zakresy pasma dopełniają się wzajemnie.
Na duży plus należy zapisać również kreowanie przestrzeni, która w przypadku tych kolumn jest obszerna i wielowymiarowa. Równie istotna jest ich odporność na wysokie poziomy głośności, przy których zachowują czystość i kontrolę przekazu. Tym modelem Perlisten pokazuje, że potrafi projektować kolumny o wyraźnie "wyczynowym" charakterze także poza najwyższą półką cenową, korzystając z rozwiązań znanych z droższej serii S, ale w znacznie bardziej przystępnej formie. Rekomendacja dla A4t jest więc zwykłą formalnością!