Producent TAGA Harmony ma w swojej ofercie trzy odtwarzacze płyt kompaktowych: model TCD-70T (lampowy), TCD-50 oraz bardziej przystępny cenowo TCD-30. Ten ostatni, choć pozbawiony zbalansowanych wyjść XLR, nie sprawia wrażenia sprzętu zrobionego "na pół gwizdka". Wręcz przeciwnie, w środku skrywa całkiem imponujący zestaw komponentów, z przetwornikiem ESS Sabre ES9018 na czele, a także starannie zaprojektowaną sekcję analogową i solidny układ zasilania. Innymi słowy, producent oszczędził na mniej kluczowych obszarach, dbając o to, by muzyka nadal brzmiała tak, jak powinna – czyli tak, żeby po dwóch utworach nie kusiło nas, by wrócić do Spotify.
Budowa
TCD-30 to urządzenie, które nie potrzebuje ekstrawagancji, by robić dobre wrażenie. Ścianka frontowa wykonana jest ze szczotkowanego aluminium, a jej układ jest logiczny. Centralne miejsce zajmuje czytelny wyświetlacz, nad którym umieszczono szufladę transportu – dyskretną, ale gotową do akcji. Z lewej strony znalazło się gniazdo słuchawkowe 3,5mm wraz z niewielkim pokrętłem regulacji napięcia wyjściowego, dzięki czemu muzyki można słuchać bez angażowania całego systemu audio – rzecz przydatna zwłaszcza podczas odsłuchów nocnych.
Tylny panel prezentuje standard w tej klasie odtwarzaczy. Znalazły się tam zarówno klasyczne wyjścia RCA, jak i cyfrowe złącze optyczne oraz koaksjalne. Całości dopełnia gniazdo zasilające IEC połączone z obudową bezpiecznika. Integracja z resztą systemu nie stanowi żadnego wyzwania.
Wnętrze odtwarzacza zorganizowano w sposób schludny i przejrzysty: główna płytka drukowana mieści zarówno tor cyfrowy oraz analogowy, jak i zasadniczą część zasilacza, a towarzyszy jej kilka mniejszych modułów – m.in. ze wzmacniaczem słuchawkowym oraz osobnym zasilaniem dla układów sterujących. Zasilacz oparto na toroidzie o mocy 35VA, który umieszczono na dodatkowej platformie.
Na centralnej płytce SMD znalazł się symetryczny tor analogowy oparty na wzmacniaczach operacyjnych Texas Instruments NE5532, podczas gdy w sekcji cyfrowej pracuje 32-bitowy przetwornik ESS Sabre ES9018 K2M. Za wzmacniacz słuchawkowy odpowiada układ NE5532 współpracujący z niewielkim potencjometrem do regulacji napięcia wyjściowego. Zasilanie podzielono na kilka stabilizowanych sekcji, w których zastosowano wysokiej klasy kondensatory Rubycon. Kondensatory tej marki znalazły się również w pobliżu układów scalonych. Z kolei w obwodach sprzęgających wzmacniacze operacyjne uwagę zwracają kondensatory blokowe Wima, nadające całości audiofilski sznyt.
TAGA Harmony TCD-30 to odtwarzacz, który od pierwszych minut daje się poznać jako przyjazny dla uszu, skłaniający się ku cieplejszej, a jednocześnie dobrze zbalansowanej prezentacji.
TCD-30 wyposażono w zgrabny pilot pozwalający sterować odtwarzaczem z kanapy, w tym – dla tych, którzy cenią klimat – przygasić jasność wyświetlacza, by muzyka mogła grać w półmroku.
Jakość dźwięku
TAGA Harmony TCD-30 to odtwarzacz, który od pierwszych minut daje się poznać jako przyjazny dla uszu, skłaniający się ku cieplejszej, a jednocześnie dobrze zbalansowanej prezentacji. Innymi słowy, zamiast epatować efekciarskimi sztuczkami, "trzydziestka" stawia na naturalny balans tonalny. W towarzystwie wzmacniacza AMC XIA ten "cedek" zabrzmiał gęsto, namacalnie i zaskakująco przestrzennie, pozwalając wychwycić całe mnóstwo drobnych smaczków obecnych w muzyce.
Trudno nie docenić swobody tego odtwarzacza w operowaniu dynamiką – choć poziom jego napięcia wyjściowego oscyluje w okolicach 2V, to z łatwością radzi sobie zarówno z subtelnymi mikrowybrzmieniami, jak i pełną rozmachu dynamiką w skali makro. Gdy w szufladzie napędu wylądował krążek "Lightbulb Sun" Porcupine Tree, gitary zabrzmiały bezpośrednio, żywo i energetycznie, jakby ktoś próbował nimi przewiercić powietrze w pokoju.
Atutem TCD-30 jest również umiejętność porządkowania sceny dźwiękowej. Odtwarzacz ten potrafi wyraźnie kreślić kontury instrumentów i rozkładać źródła pozorne w głębi, zamiast skupiać wszystko na pierwszym planie, co bywa bolączką wielu budżetowych odtwarzaczy. W muzyce klasycznej Mozarta, gdzie na kiepskim sprzęcie orkiestra potrafi zamienić się w dźwiękowy huragan, tu pojawiły się co prawda drobne potknięcia w separacji instrumentów, ale bądźmy szczerzy – w tej klasie cenowej oczekiwanie drobiazgowej precyzji bywa raczej pobożnym życzeniem.
Bas potrafi zaskoczyć nie tylko głębią, ale i energią – w elektronicznych klimatach z albumu "Citybeats" grupy De/Vision pulsował z odpowiednią mocą, nie wymykając się przy tym spod kontroli. To ważne, bo bez porządnego fundamentu cała synth-popowa konstrukcja mogłaby się zawalić niczym domek z kart. Średnie tony mają w sobie odrobinę ciepła i miękkości, dzięki czemu wokale czy instrumenty dęte brzmią w sposób pełny i naturalny, zamiast atakować ucho nadmiarem szczegółów. Wysokie tony płynnie łączą się ze średnicą, nadając przekazowi spójność. Choć potrafią wydobyć całkiem sporo szczegółów, to nie są sztucznie podbite. Podczas odsłuchu "Rites" Jana Garbarka odtwarzacz bez wysiłku wyciągał z płyty mnóstwo informacji, oferując dźwięk o dobrej rozdzielczości i nie próbując przy tym efekciarsko się narzucać.
Podsumowanie
TAGA Harmony TCD-30 to przykład urządzenia, które udowadnia, że za rozsądne pieniądze można dostać sprzęt solidnie wykonany i potrafiący realnie poprawić jakość dźwięku budżetowego systemu audio. Ten odtwarzacz z powodzeniem odnajdzie się też w towarzystwie urządzeń ze średniej półki. Jego brzmienie opiera się na nasyconych barwach, dobrze zachowanym balansie tonalnym i dynamicznym, żywym charakterze, dzięki któremu potrafi tchnąć w muzykę sporo energii. To atrakcyjna opcja dla tych, którzy szukają niedrogiego, ale dopracowanego odtwarzacza CD gwarantującego jakość i satysfakcję z odsłuchu.