hi-fi

Lumin T2

test |
Sieciowy odtwarzacz plików - Lumin T2 Rekomendacja

Firma Lumin była jednym z pierwszych producentów sieciowych odtwarzaczy i serwerów audio wysokiej klasy. Przetestowaliśmy najnowszy model T2.

Ponad sześć lat temu testowałem Lumina T1 i pamiętam, że towarzyszyły temu duże emocje. Była to wówczas ciekawostka i po części zagadka, bo to jeden z pierwszych odtwarzaczy sieciowych akceptujący pliki w formacie DSD. Za sprawą kolejnych DAC-ów, przede wszystkim LampizatOra, już wówczas byłem fanem tego formatu, więc od początku patrzyłem na T1 przychylnym okiem. Tym bardziej, że było to urządzenie świetnie wykonane, a nie po prostu kolejny komputer. Drugim powodem ówczesnej konfuzji był fakt, iż do swojej oferty wprowadził go wrocławski dystrybutor, firma Moje Audio. Z jej szefem, panem Krzysztofem Owczarkiem, znałem się od dłuższego czasu, więc doskonale wiedziałem, iż dobiera on do swojej oferty marki, według określonego klucza. Najistotniejsze jest w tym brzmienie wysokiej klasy, ale koniecznie muzykalne, można by rzec "analogowe", czy "japońskie", posługując się pewnymi stereotypami.

Skąd więc zainteresowane czysto cyfrową marką? Po pierwszych odsłuchach stało się to dla mnie jasne. Otóż T1 był jednym z tych cyfrowych źródeł, których słuchało mi się niemal równie przyjemnie, jak gramofonu. Na dobrą sprawę wszystkie kolejne urządzenia Lumina, a przetestowałem ich już całkiem sporo, utwierdziły mnie w tym przekonaniu, gdyż oferują brzmienie wysokiej klasy, ale zawsze z nutką muzykalności, płynności, kojarzącymi się ze źródłami analogowymi. Tak się złożyło, że minął już dłuższy czas od mojego ostatniego testu produktu tej marki, dlatego gdy dostałem propozycję przesłuchania odtwarzacza sieciowego T2, zgodziłem się natychmiast.

Dla tych, którzy nie mieli styczności z ta marką, krótka informacja. Producentem Lumina jest firma Pixel Magic Systems mająca swoją siedzibę w Hong Kongu. Zanim jej szefowie, prywatnie miłośnicy muzyki, postanowili zająć się produktami audio, ich biznes dotyczył obróbki wizyjnych sygnałów wysokiej rozdzielczości. Panowie wielokrotnie powtarzali, że tym, co sprawiło iż postanowili rozszerzyć zakres swojej działalności poprzez markę Lumin, była rosnąca dostępność plików w formacie DSD. Wówczas większość z nich była po prostu zgrywana z płyt SACD, ale to wystarczyło, by zająć się opracowaniem audiofilskiego odtwarzacza plików, który akceptował zarówno format PCM (także wysokiej rozdzielczości) jak i DSD. Tak powstał model A1, a później szereg kolejnych.

Lumin T2

Produkty Lumina od początku wyróżniały się, oprócz obsługi formatu DSD, świetnym wykonaniem obudów, które były wydrążonymi blokami aluminium. W niektórych modelach zasilacz był w osobnej obudowie, a cała obsługa odbywała się bezprzewodowo. W ciągu ostatnich lat firma sporo się nauczyła i dziś zasilacze, poza topowymi modelami, są zintegrowane w obudowach urządzeń. W miarę rozwoju tego typu usług dodano obsługę muzycznych serwisów streamingowych, a w końcu również Roona (tzn. np. testowany T2 może funkcjonować jako end-point dla serwera z Roonem).

Początkowo dostępna była aplikacja sterująca wyłącznie na mobilne urządzenia Apple, ale kilka lat temu opracowana została również jej wersja na Androida. Zwłaszcza ta ostatnia od dość siermiężnej, wyewoluowała do bardzo przyjaznej dla użytkowników. Równolegle do udoskonalania obsługi z pomocą aplikacji sterującej, Lumin opracował i niedawno wprowadził opcjonalny pilota zdalnego sterowania. Dostarczany on jest z zewnętrznym odbiornikiem IR, który wymaga jedynie wolnego portu USB w posiadanym urządzeniu. Jest kompatybilny z bodaj wszystkimi modelami odtwarzaczy i transportów sieciowych tej marki. Na liście są nawet najstarsze modele, czyli A1 i T1.

Trzonem oferty Lumina nadal są odtwarzacze sieciowe, czyli streamery z wbudowanym DAC-iem i wyjściami analogowymi, które można wprost podłączyć do wejść przedwzmacniacza liniowego/integry, a modele wyposażone w regulację głośności, wprost do końcówki mocy. Dziś Lumin oferuje cztery modele odtwarzaczy: topowy X1, nowość P1, testowany T2 oraz otwierający ofertę D2. Coś dla siebie znajdą również posiadacze dobrych DAC-ów potrzebujący jedynie wysokiej klasy transportu sieciowego. Dla nich przeznaczone są modele U1 i U1 Mini. Portfolio uzupełniają: końcówka mocy AMP, oraz wzmacniacz zintegrowany z odtwarzaczem plików, czyli M1. Skupmy się jednakże na testowanym modelu T2.

Budowa

Testowany Lumin T2 należy do kategorii odtwarzaczy sieciowych, czyli poza możliwościami odtwarzania muzyki z lokalnej sieci, internetu, serwisów streamingowych i zewnętrznych nośników USB, jest wyposażony w wysokiej klasy przetwornik cyfrowo-analogowy oparty na dwóch kościach ESS SABRE32 ES9028Pro. Dzięki temu nie jest konieczne posiadanie zewnętrznego DAC-a, odpada więc jedno dodatkowe ogniwo w systemie, plus dodatkowe połączenia i ich koszty (kabli sygnałowych i zasilającego). Układ przetwornika cyfrowo-analogowego wsparty jest precyzyjnym, dyskretnym zegarem. Za przetwarzanie sygnału o maksymalnej rozdzielczości 32bitów i 384kHz lub 1-bitowego DSD do DSD512, odpowiada potężny procesor nowej generacji. Układ wyjściowy jest w pełni zbalansowany i zarówno w nim, jak i w przeprojektowanym analogowym buforze wyjściowym, zastosowano komponenty najwyższej klasy.

Lumin T2

Całość wspiera dopracowany zasilacz impulsowy pracujący w wydzielonej komorze obudowy, która izoluje go od czułych na zakłócenia układów elektronicznych. Producent deklaruje na swojej stronie, iż w T2 po raz pierwszy tak znacząco przeprojektowano oryginalne elementy stosowane od czasów modeli A1 i T1, a jednocześnie sięgnięto po szereg rozwiązań opracowanych na potrzeby topowego modelu X1.

Istotnym elementem wyposażenia modelu T2, wykorzystywanym również w X1, jest superprecyzyjna, 32-bitowa, cyfrowa regulacja głośności Leedh. Producent określa ją mianem bezstratnej i sądząc po opiniach użytkowników, które można znaleźć w sieci, sprawdza się ona doskonale nawet w systemach z wysokiej półki, w których T2 napędza bezpośrednio końcówki mocy. Co ważne, gdy chcemy korzystać z regulacji głośności w zewnętrznym przedwzmacniaczu bądź integrze, w aplikacji Lumin możemy włączyć stały poziom sygnału wyjściowego. Ogromną rolę odgrywa także oprogramowanie Lumina, które umożliwia (wsparty hardwarem) upsampling każdego sygnału do postaci DSD128 lub PCM 32/384, współpracę z popularnymi serwisami streamingowymi – Tidalem, Spotify, Qobuz, czy radiem internetowym TuneIn. T2 potrafi zdekodować pliki MQA, może pracować jako end-point dla serwera z Roonem, obsługuje także applowski AirPlay i protokół UPnP AV.

Obudowa składa się z elementów precyzyjnie obrabianych na maszynach CNC. Jej kształt jest charakterystyczny dla marki Lumin. Urządzenie nie jest zbyt duże. Na grubym, lekko wypukłym froncie, w wycięciu, umieszczono jedynie niewielki wyświetlacz, a pod nim napis "Lumin". Urządzenie dostępne jest w dwóch kolorach – tradycyjnym dla marki srebrnym oraz wprowadzonym jakiś czas temu, czarnym. Podobnie jak we wcześniejszych modelach górna płyta/pokrywa wystaje z tyłu poza obrys urządzenia, dzięki czemu zestaw złączy znajduje się pod "daszkiem". W przeszłości w związku z tym rozwiązaniem zdarzały się problemy ze zmieszczeniem tam większych wtyków kabli zasilających. Tym razem jednakże, kabel zasilający Metrum Lab Edge z solidnym wtykiem Furutecha zainstalowałem w gnieździe IEC bez problemu i nawet została jeszcze niewielka przestrzeń nad nim.

Lumin T2

Zestaw złączy na tylnym panelu uzupełniają główny włącznik, wyjścia analogowe RCA i XLR, porty LAN (gigabitowy) i USB, pozłacany zacisk uziemienia oraz cyfrowe wyjście SPDIF/BNC. Port USB może służyć jako cyfrowe wyjście więc wraz z BNC dają opcje wysłania cyfrowego sygnału do zewnętrznego urządzenia (DAC-a).

Jakość brzmienia

Już pierwsze chwile z T2 pokazały, że nie ustępuje on modelowi T1, a muzykalnością, gładkością i płynnością brzmienia zbliża się do tego, co oferują klasowe gramofony. Jednocześnie jego prezentacja jest precyzyjniejsza, czystsza i daje lepszy wgląd w każde nagranie, acz ten ostatni aspekt jest w pewnym sensie opcjonalny, albo ujmując rzecz inaczej, nienachalny. To od słuchacza zależy, czy skupi się wyłącznie na muzyce i związanych z nią emocjami, czy da się porwać pewnie prowadzonemu rytmowi, czy raczej zechce przyjrzeć się bliżej jakości samej realizacji i/lub wydania. Sam należę do tej pierwszej grupy miłośników muzyki, acz wymagam od systemu i każdego z jego komponentów, by jak najlepiej pokazywał różnice między nagraniami.

Wcześniej Lumin T1, a teraz T2 nie należą do odtwarzaczy, na których każde nagranie brzmi dobrze. Niektórzy producenci stosują takie "sztuczki" uśredniając brzmienie, czyli de facto pogarszając różnicowanie. Na krótką metę może to być przyjemne, ale na dłuższą jest po prostu nudne, nie mówiąc o tym, że zaprzecza idei high fidelity. Jak wspomniałem, Lumin tego nie stosuje i dobrze. Na pewno część zasług leży po stronie kości Sabre i konstruktorów tego urządzenia, którzy wykorzystali zalety owych kości, by otrzymać tak dobrą, tak prawdziwie i naturalnie brzmiącą prezentację.

Lumin T2 ma wszystko, by stać się cyfrowym centrum domowego systemu wysokiej klasy.

Przystępując do testu pierwsze co zrobiłem, to zainstalowałem aplikację Lumin na swoim telefonie z Androidem. Dobrze pamiętam czasy, gdy obsługa była możliwa jedynie za pomocą urządzeń z logiem w postaci nadgryzionego jabłka, a wczesna wersja aplikacji na Androida, zdecydowanie ustępowała iOS-owej. Co prawda w przypadku T2 z góry wiedziałem, że będę grał muzykę przede wszystkim z serwera Roon, którego używam na co dzień, więc i obsługę będę prowadzić z pomocą aplikacji sterującej tego producenta, ale chciałem najpierw sprawdzić, czy ekipa Lumina dotrzymała słowa i poprawiła apkę na Androida. Nie miałem akurat tabletu pod ręką, na którym aplikacja Lumina miałaby szansę wyglądać lepiej, ale nawet na ekranie smartfona widać było znaczący postęp. Ładniejszy interfejs, dostęp do wszystkich opcji i funkcji urządzenia, zdecydowanie zwiększona funkcjonalność (obsługa tagów, lepsza obsługa playlist, itd.), żadnych problemów ze znalezieniem odtwarzacza w domowej sieci, ani biblioteki plików. Ponadto możliwość integracji z serwisami streamingowymi – słowem znaczący postęp. Brawo!

Test Lumina odbywał się w moim referencyjnym systemie, w którym pliki są przechowywane na NAS-ie. W systemie pracuje serwer dedykowany do odtwarzania muzyki z Roon Core na pokładzie. Za jego zasilanie odpowiada zasilacz liniowy Keces P8 (mono), a w jego wnętrzu pracują na zmianę topowe karty JCATa – modele NET i USB XE, wsparte zasilaczem hybrydowym Ferrum Hypsos. Sygnał z serwera trafia do odpowiedniego (w zależności od używanej w danym momencie karty) wejścia LampizatOra Pacific, a w tym przypadku jego miejsce zajął Lumin T2 (jego wejście Ethernet). W systemie pracuje również switch Silent Angel Bonn N8 z firmowym zasilaczem liniowym Forester F1. Zarówno serwer, jak i Lumin podłączone były do switcha za pomocą znakomitych kabli ethernetowych David Laboga Digital Sound Wave Sapphire, natomiast kable zasilające, sygnałowe i głośnikowe, to doskonałe produkty innej polskiej marki – Metrum Lab z serii Edge.

Lumin T2

Jako że odsłuchy prowadziłem z T2 podłączonym do wejścia wzmacniacza zintegrowanego, w ustawieniach tego pierwszego wyłączyłem regulację głośności – na wyjścia podawany był więc sygnał o stałym (maksymalnym) poziomie. Jeśli posiadacie końcówkę mocy warto sprawdzić połączenie bezpośrednie Lumina z jej wejściami, jako że regulacja głośności Leedh to propozycja warta uwagi i może pozwolić wyeliminować przedwzmacniacz z systemu. W trakcie testu nie dysponowałem żadną końcówką, więc pozostało mi używać testowanego odtwarzacza jako źródła z nieregulowanym wyjściem.

Za odsłuchy zabrałem się korzystając z Roona – jego core (rdzeń) pracuje na dedykowanym serwerze, a apkę sterująca mam na laptopie. Roon od razu na liście dostępnych urządzeń, do których może odtwarzać muzykę, pokazał T2 – wystarczyło kliknąć, sprawdzić ustawienia i zabrać się za słuchanie.

Jedną ze zmian w porównaniu do poprzednika (T1) są inne kości DAC. Wcześniej pochodziły one od Wolfsona, teraz od ESS Sabre. Te pierwsze dość powszechnie kojarzone są z wysoce muzykalnym brzmieniem, a drugie z bardziej audiofilskim, czyli skupiającym się na aspektach takich jak: transparentność, detaliczność i wierność prezentacji. Dlatego wśród miłośników brzmienia (umownie analogowego) większą popularnością cieszą się te pierwsze, a przetworniki/odtwarzacze z Sabre'ami raczej omijają szerokim łukiem. Tymczasem przykład DAC-a Brinkmann Nyquist (jednego z najlepszych, jakie znam) pokazał, że na Sabrze da się zrobić przetwornik wysoce muzykalny, a przy tym precyzyjny, przejrzysty i rozdzielczy. Jak mi powiedział jego konstruktor, sama kość to tylko relatywnie niewielka część układanki. Ostateczny dźwięk zależy od całego układu, którym wybraną kość/kości się obuduje. Najwyraźniej Matthias Lück nie jest jedynym, który potrafi wykorzystać zalety chipów Sabre'a, jako że ekipa Lumina także osiągnęła znakomite efekty.

Sekret testowanego odtwarzacza polega na tym, że z jednej strony jego prezentacja opiera się na barwnej, rozdzielczej, ale i czystej, detalicznej średnicy, a z drugiej, na fakcie, iż skraje pasma, choć pełnią rolę pomocniczą, w niczym nie ustępują tonom średnim. Oczywiście wisienką na torcie jest doskonałe zszycie całego pasma. Gdy na przykład, na krążku zespołu Steve'a Gadda mistrz perkusji popisywał się swoim talentem i umiejętnościami, na pierwszy plan wychodziły tony wysokie w postaci lśniących, czystych i odpowiednio dociążonych blach perkusji, ale obok nich, na drugim skraju pasma, równie efektownie, równie przekonująco wypadały bębny. Mocne, szybkie, zwarte, sprężyste, świetnie różnicowane, powodujące mimowolne wystukiwanie rytmu, stanowiły całość z talerzami. W tle, zgodnie z intencją realizatora nagrania, przygrywały, przede wszystkim w zakresie średnicy, pozostałe instrumenty. To tylko jeden z przykładów, ale przy dowolnym innym krążku słyszałem to samo. Poszczególne nagrania, a nie T2, decydowały o tym, która część pasma w danym momencie jest najważniejsza. Ze wszystkich odsłuchów wynikało więc, iż testowany model oferuje brzmienie bardziej neutralne niż jego poprzednik, ale nie było ono przez to mniej naturalne. Połączenie tych dwóch pozornie sprzecznych atrybutów, charakteryzuje komponenty audio z wysokiej półki – jasne więc, iż Lumin T2 do nich należy!

Lumin T2

Mocną stroną Lumina jest również przestrzenny aspekt prezentacji, zarówno lokalizacja, jak i trójwymiarowość poszczególnych źródeł pozornych. Połączenie tych zalet z tak dobrym różnicowaniem pozwala tworzyć przekonujące, plastyczne obrazy wydarzeń rozgrywających się zarówno na niewielkiej scenie, jak i w dużych lokalizacjach. Dlatego właśnie równie dobre wrażenie robiło solowe nagranie Jarreta z Kolonii, zespołu Arne Domnerusa z klubu Pawnshop, jak i fantastyczny popis tego ostatniego w wielkim kościele z towarzyszeniem organów. W każdym z tych przypadków Lumin potrafił wykorzystać bogactwo informacji dotyczących akustyki pomieszczenia, pokazać pogłos, odbicia dźwięków nawet od odległych ścian i w ten sposób stworzyć wrażenie przebywania w jednej przestrzeni z wykonawcami.

Na koniec ciekawostka. Otóż, w trakcie tego testu w moje ręce trafił sampler z pięcioma plikami w rzadko spotykanym formacie DSD512. Nie omieszkałem więc wypróbować maksymalnych możliwości T2. To są pliki naprawdę dużej wielkości więc byłem ciekawy, czy oby na pewno wszystkie elementy systemu odtwarzającego, od NAS-a, przez domową sieć, switch, po Lumina, poradzą sobie z nimi. Jak się okazało, nie było żadnego problemu. Testowane urządzenie szybko rozpoczęło odtwarzanie, nie było żadnej, że tak to ujmę, czkawki. Zagrało czysto, rozdzielczo, płynnie i, co charakterystyczne dla tego formatu plików i urządzeń Lumina, niezwykle muzykalnie, płynnie – kojarzyło mi się to z miękkością czarnej płyty. Nie używam co prawda Tidala, ale w celach testowych posiadam kilka plików MQA, z którymi Lumin poradził sobie bez problemu, poprawnie je rozpakowując i odtwarzając w odpowiedniej rozdzielczości.

Podsumowanie

Lumin T2 ma wszystko, by stać się cyfrowym centrum domowego systemu wysokiej klasy. Jeśli szukacie odtwarzacza plików obsługującego serwisy streamingowe, z funkcją RoonReady, z odtwarzaniem plików PCM wysokiej rozdzielczości, DSD do DSD512, czy MQA, w stosunkowo niewielkiej, świetnie się prezentującej obudowie, T2 oferuje to wszystko i jeszcze więcej. Do wyboru użytkownik dostaje bowiem jeszcze szereg opcji sterowania z dopracowaną (wreszcie!), aplikacją Lumin na czele dostępną na urządzenia z systemem iOS i Android. Jednak osoby preferujące tradycyjne rozwiązania, mogą dokupić pilota.

Strona funkcjonalna i wygląd urządzenia to oczywiście tylko jedna strona medalu. Drugą jest wyrafinowane, poukładane, świetnie różnicowane, rozdzielcze, czyste, a jednocześnie niezwykle muzykalne brzmienie, które sprawia, że Lumin T2 zachęca do spędzania długich godzin z muzyką. W porównaniu do poprzednika, zmieniło się więc niemal wszystko i to zdecydowanie na plus. Na szczęście urządzenie Lumina nadal brzmieniem przypomina gramofony, acz jeszcze wyższej klasy niż to miało miejsce w przypadku starszego modelu.

Werdykt: LUMIN T2

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Muzykalność połączona z wysoką rozdzielczością, płynność z precyzją, przestrzenność z dobrym PRAT-em.

Minusy: Nie sprząta, nie pierze, nie gotuje...

Ogółem: Klasowe źródło cyfrowe załatwiające temat plików właściwie dowolnych rozdzielczości i formatów oraz serwisów streamingowych.

Ocena ogólna:

PRODUKT
LUMIN T2
RODZAJ
Sieciowy odtwarzacz plików
CENA
19.990 zł
WAGA
6 kg
WYMIARY (S×W×G)
350×60×345 mm
DYSTRYBUCJA
Audio Atelier
www.mojeaudio.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Obsługa UPnP AV, gapless, playlisty, Roon Ready
  • Kompatybilny z Air Play, Spotify Connect
  • Obsługiwane formaty audio (bezstratne): DSD: DSF (DSD), DIFF (DSD), DoP (DSD); PCM: FLAC, Apple Lossless (ALAC), WAV, AIFF (stratne): MP3, AAC, MQA
  • Obsługiwane częstotliwości próbkowania i długości słów: PCM, 44,1kHz-384kHz, 16-32bit, stereo; DSD do DSD 512 (22,6MHz), 1bit, stereo
  • Wejścia: Ethernet Network 1000Base-T, USB storage dla zewnętrznych nośników: pendrivy, dyski twarde USB (pojedyncza partycja, FAT32, exFAT lub NTFS)
  • Wyjścia: Analogowe: XLR (6Vsms), RCA (3Vrms); Cyfrowe BNC SPDIF: PCM 44,1kHz-192kHz, 16-24bit i DSD (DoP) 2,8MHz (DSD64), 1bit; Cyfrowe USB: DSD512 (natywnie), PCM 44,1-384kHz, 16-32 bity, stereo