hi-fi

Exposure 2510

test |
Wzmacniacz zintegrowany - Exposure 2510 Rekomendacja

Model 2510 zastąpił w ofercie marki Exposure wysłużony, ale bardzo udany wzmacniacz 2010S2D. Sprawdziliśmy, jak spisuje się nowsza amplifikacja...

Firma Exposure działa na rynku od lat siedemdziesiątych XX w., mozolnie budując swoją renomę wśród najlepszych brytyjskich producentów audio. Ta stosunkowo niewielka manufaktura ceniona jest za wysoką jakość wykonania i brzmienia swoich produktów przy zachowaniu rozsądnych cen.

Najlepszym przykładem jest wielokrotnie nagradzany i świetnie sprzedający się wzmacniacz Exposure 2010S2D. Teraz zastąpił go model 2510, który otrzymaliśmy do testów. Nowa konstrukcja cechuje się obniżonym poziomem zniekształceń, a także wyższym współczynnikiem tłumienia, co ma bezpośredni wpływ na jakość brzmienia.

Budowa

Model 2510 podobnie jak większość produktów pochodzących z oferty Exposure, prezentuje stonowaną, wręcz skromną stylistykę. Daremnie tu szukać elementów ozdobnych, oryginalnie pociągniętych linii czy rzucających się w oczy detali, mających uatrakcyjnić bryłę. Jest to prosty, klasyczny wzmacniacz z dwoma pokrętłami z przodu.

Obudowę wykonano w całości z aluminium. Jest to materiał cechujący się wysokim współczynnikiem tłumienia wewnętrznego, więc aluminiowe chassis zapewnia pracującej wewnątrz elektronice bardzo dobre warunki do pracy. I co ważne, obudowa pełni również rolę wielkiego radiatora. Dlatego, podobnie jak przypadku innych wzmacniaczy marki Exposure, również w modelu 2510 nie ma potrzeby stosowania tradycyjnych radiatorów. Bipolarne tranzystory marki Toshiba zamocowano poprzez aluminiowy płaskownik do dolnej płyty, tworzącej z resztą obudowy jeden wielki radiator odprowadzający nadmiar ciepła ze stopni końcowych.

Exposure 2510

Wzmacniacz pracujący w klasie AB, dysponuje mocą 75W na kanał, więc przy wyższych poziomach głośności obudowa nagrzewa się nieco, choć nie aż tak, żeby można by na niej smażyć jajka, jak w przypadku amplifikacji A-klasowych. Niewielkie ilości wydzielanego ciepła świadczą o tym, że chassis pełniące jednocześnie rolę radiatora sprawdza się w tym przypadku dobrze. Zresztą podobne rozwiązania stosują w swoich wzmacniaczach inni producenci, na przykład Naim.

Wnętrze wypełnia jedna, duża drukowana płytka, na której widać dwie wyraźnie wydzielone sekcje dla lewego i prawego kanału, zarówno w przypadku toru zasilającego, jak i przedwzmacniacza oraz stopni końcowych. Dzięki temu, że tranzystory mocy znalazły się pod spodem płytki drukowanej, udało się nieco skrócić ścieżki dla toru wysokoprądowego końcówek mocy.

Układ zasilania składa się z toroidalnego transformatora o mocy 200VA, cechującego się niskimi szumami. Tę jednostkę dostarczył renomowany producent Noratel. Natomiast w magazynie prądowym znalazły się dwa wysokiej jakości elektrolityczne kondensatory o pojemności 10.000µF każdy, firmy Kendeil. Mostek prostowniczy wykonano z elementów dyskretnych, co również ma wpływ na redukcję szumów, a także szybkość działania prostownika.

W torze sygnałowym i zasilającym dla stopni przedwzmacniacza dominuje architektura na bazie elementów dyskretnych. Uwagę zwracają pierwszorzędne elementy, takie jak kondensatory marki Elna serii Silmic, a także blokowe kondensatory foliowe Wima oraz Evox Rifa. W obwodzie selektora źródeł pracują wysokiej jakości, mające opinię bezawaryjnych, hermetyczne przekaźniki marki Motorola. Z kolei w gałęzi regulacji głośności, zastosowano niebieski potencjometr marki Alps zintegrowany z silniczkiem elektrycznym na potrzeby układu zdalnego sterowania.

Exposure 2510

Tył wzmacniacza jest gęsto usiany różnymi rodzajami wejść i wyjść. Jeśli chodzi o analogowe gniazda RCA znalazło się pięć par wejść, w tym jedna para AV, służących jako bezpośrednie podłączenia końcówki mocy. Jest również wyjście z pętli sygnałowej, a także wejście Phono, obsługiwane przez całkiem przyzwoity przedwzmacniacz obsługujący gramofonowe wkładki magnetyczne typu MM. Podczas odsłuchu 2510 pokusiłem się o porównanie wbudowanego weń przedwzmacniacza Phono z zewnętrzną jednostką w postaci pa1.2 marki Music Hall i ku mojemu zaskoczeniu z gramofonem Music Hall mmf 1.5 brzmienie cechowało się jakością nie gorszą niż, gdy korzystałem z zewnętrznego przedwzmacniacza Phono.

Dla osób chcących skorzystać z oddzielnych stopni końcowych, być może nawet monobloków, przewidziano wyjścia stereo z sekcji przedwzmacniacza. Model 2510 wyposażono w pilot zdalnego sterownia, umożliwiający między innymi zmianę poziomu głośności czy obsługę selektora wejść.

Jakość brzmienia

Exposure 2510 ma swój nieodparty urok dzięki pewnym cechom dźwięku, kojarzącym się zarówno z tranzystorami, jak i lampami. Dobrze słychać to na przykładzie reprodukowanej barwy, a w szczególności brzmienia takich instrumentów jak trąbka, skrzypce czy saksofon. Dlatego ten wzmacniacz bardzo dobrze sprawdzi się w repertuarze jazzowym i klasyce.

Wzmacniacz Exposure 2510 połączyłem z kolumnami Xavian Accorda i jak się okazało, była to bardzo dobra konfiguracja, pokazująca zarówno zalety wzmacniacza, jak i zestawów głośnikowych. W utworach Wyntona Marsalisa z płyty "The Magic Hour" brzmienie trąbki dostało takiego szczególnego dopalenia barwy w subtelne ciepło i blask, a więc elementy bardziej typowe dla lamp niż tranzystorów. Exposure sprawił, że znane mi niemal na pamięć utwory, zyskały na wypełnieniu, plastyce i właśnie nasyceniu barwy. Muszę jednak zaznaczyć, że to ocieplenie barwy generowane przez brytyjski wzmacniacz nie jest tak intensywne, jak w przypadku chyba najcieplej brzmiącego tranzystora jaki słyszałem w zbliżonej cenie, a więc konstrukcji Sonneteer Alabaster.

Exposure 2510

Średnie tony okazały się być jedną z najmocniejszych stron Exposure 2510. W tym zakresie częstotliwości oferuje otwarty i nieskrępowany przekaz, poparty dość obficie, wręcz soczyście, zaprezentowaną barwą. Oczywiście dochodzi do tego jeszcze świetna kontrola i timing, zwłaszcza w utworach Wyntona Marsalisa, pokroju "You And Me", gdzie w początkowej fazie utworu wyraźnie słychać klaśnięcia, a razem z nimi w wyznaczanym przez nie rytmie, dochodzące do głosu kolejne instrumenty. W tym fragmencie Exposure pokazał jak znakomitą kontrolę sprawuje nad dźwiękiem. Miałem wręcz nieodparte wrażenie obcowania z artystami niczym podczas wykonania na żywo.

Exposure nadaje brzmieniu instrumentów specyficznego wypełnienia, za co odpowiada mocniej zaakcentowana niższa średnica oraz wyższe partie niskich tonów. Muszę jednak przyznać, że zdarzało mi się słyszeć wzmacniacze, oferujące bardziej wykonturowane brzmienie, jak chociażby francuski Lavardin ISx, ale niestety jest on droższy od Exposure 2510.

Oferuje zrównoważony przekaz w całym odtwarzanym paśmie, ale szczególnie słyszalne jest to w zakresie wysokich tonów, które nie są przejaskrawione czy podbite na przejściu ze średnich tonów.

Exposure ma nieco inną receptę na dźwięk. Dociąża brzmienie na przełomie średnicy i basu, ale nie wpływa to na zaburzenie równowagi tonalnej, ani tym bardziej utratę motoryki dźwięku. Po prostu brzmienie ma więcej wyrazu, jest bardziej dociążone i wypełnione, potęgując tym samym wrażenie obcowania z prawdziwymi instrumentami, zwłaszcza dętymi. Jeśli chodzi o bas to w przypadku 2510 cechuje się on bardzo dobrą kontrolą i siłą przebicia, charakterystyczną nawet dla wzmacniaczy tranzystorowych dysponujących znacznie wyższą mocą niż te 75W na kanał.

Generalnie bas zapuszcza się nisko, pozwalając swobodnie zabrzmieć instrumentom operującym w paśmie niskich tonów. Ale co ciekawe, niskie tony oddane są wiarygodnie, bez sztucznego napompowania i nadmiernego wzmocnienia. Szczególnie dobrze rzutuje to na oddanie dźwięku takich instrumentów jak gitary basowej czy kontrabasu, co szczególnie dobrze było słychać w utworach Lee Ritenoura z koncertowej płyty "Alive In L.A.". Bas wibrował z właściwą sprężystością i energią, ale jednocześnie nie narzucał swojego charakteru, pozwalając konkretnym instrumentom zabrzmieć tak, jakby życzył sobie tego realizator dźwięku.

Exposure 2510

Exposure 2510 oferuje zrównoważony przekaz w całym odtwarzanym paśmie, ale szczególnie słyszalne jest to w zakresie wysokich tonów, które nie są przejaskrawione czy podbite na przejściu ze średnich tonów. Brzmienie tego wzmacniacza cechuje się detalicznym przekazem, wysoką kulturą i świetną rozdzielczością. Co więcej nie mamy do czynienie z narzucaniem własnego charakteru grania w górnych rejestrach. Na słowa uznania zasługuje również stereofonia. W utworach Jana Garbarka Exposure z podwójnego albumu "Rites", Exposure znakomicie poradził sobie z rozmieszczeniem konkretnych instrumentów na scenie, a także drobniutkich dźwięków. Nawet w mocno zagęszczonych partiach instrumentalnych, każdy dźwięk miał swoje miejsce w przestrzeni, nie przysłaniając innych. Scena dźwiękowa jest raczej kameralna, bez rozrzucania daleko na boki czy w górę, pojawiających się w przestrzeni detali. Za to zachowana jest dbałości w odwzorowaniu ich gabarytów i lokalizacji. Można powiedzieć, że jest to granie ze studyjnym zacięciem.

Podsumowanie

Exposure 2510 nie musi przecierać szlaków, gdyż wcześniej zrobił to starszy, bardzo udany model 2010S2D. Jest to bowiem konstrukcja będąca rozwinięciem jednostki, stworzonej wiele lat temu. Ten nowy model oferuje jeszcze precyzyjniejsze i bardziej rozdzielcze granie. Zyskuje na tym cały muzyczny przekaz, bo słuchacz ma pełniejszy i dokładniejszy wgląd w odtwarzaną muzykę i to niezależnie od jej gatunku.

Exposure 2510 dysponuje mocą w zupełności wystarczającą do napędzania nawet bardziej wymagających kolumn, a na dodatek jest równo brzmiącym wzmacniaczem, wokół którego można zacząć budować dobrze brzmiący system.

Werdykt: Exposure 2510

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Zrównoważone, barwne brzmienie o subtelnym lampowym szlifie, ale i tranzystorowej kontroli i mocy.

Minusy: Typowe dla Exposure wyjścia ze stopni końcowych z terminalami akceptującymi wyłącznie wtyki. Brak dodatków w postaci Bluetooth czy przetwornika C/A.

Ogółem: Prosta konstrukcja, nastawiona na wydobycie jak najwyższej jakości dźwięku i to jest najmocniejszą stroną tego wzmacniacza.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Exposure 2510
RODZAJ
Wzmacniacz zintegrowany
CENA
7.995 zł
WAGA
7 kg
WYMIARY (S×W×G)
440×90×300 mm
DYSTRYBUCJA
Rafko Dystrybucja
www.exposure.rafko.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Moc wyjściowa na kanał: 75W (8Ω)
  • Pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz
  • Całkowite zniekształcenia harmoniczne: <0,015%
  • Stosunek sygnał/szum: 100dB
  • Impedancja wejściowa: 14kΩ
  • Separacja kanałów: 80dB
  • Stopnie wyjściowe pracujące w klasie AB
  • Magazyn prądowy: 2x10000µF
  • Toroidalny transformator o dużej mocy (200VA) i niskich szumach
  • Wejścia analogowe niezbalansowane RCA: 5 par
  • Wyjścia analogowe niezbalansowane RCA: 1 para wyjść z przedwzmacniacza
  • Pętla magnetofonowa
  • Wejście Phono dla gramofonów z wkładkami typu MM, 2,5mV, 47kΩ
  • Wyjścia ze stopni końcowych akceptujące wtyki
  • Wersje kolorystyczne: czarny, srebrny