hi-fi

Emotiva Airmotiv GR1

test |
Słuchawki przewodowe - Emotiva Airmotiv GR1 Rekomendacja

Przetestowaliśmy pierwsze słuchawki w ofercie amerykańskiej Emotivy – Airmotiv GR1, które wyróżniają się solidnością wykonania i pomysłem na dźwięk.

Kilka tygodni temu, głównie za sprawą amerykańskiego recenzenta sprzętu audio Steve'a Guttenberga, znanego m.in. z tekstów w "Absolute Sound", "Stereophile" czy "Home Theater", współpracy z Chesky Records i kanału Audiophiliac na YouTube, gruchnęła wiadomość o tym, że Emotiva wprowadza do sprzedaży pierwsze w swojej historii słuchawki – Airmotiv GR1. Znając podejście Dana Laufmana, założyciela amerykańskiej firmy, do kwestii cen, można było oczekiwać, że pojawią się ciekawe "nauszniki" w przyjaznej cenie. I dokładnie tak się stało.

Budowa

Jeśli chodzi o wygląd, to GR1 nie mają się czego wstydzić. W przeciwieństwie do wielu dużych, niezgrabnych, czasem wręcz siermiężnych słuchawek aż się proszą o założenie na głowę. Widać i czuć, że są solidne. Zamiast trzeszczącego plastiku o wątpliwej jakości i trwałości do ich budowy wykorzystano głównie metal. Z materiału tego wykonano chwytaki połączone z muszlami i zintegrowane z regulacją opierającą się na zapadkach oraz rdzeniu wchodzącym w część nagłowną pałąka. Tę obszyto skórą wegańską (ekologiczną alternatywą dla skór naturalnych): szeroka i gruba opaska z wierzchu jest gładka, zaś od strony głowy perforowana, co wspomaga wentylację.

Emotiva Airmotiv GR1

Miękkie wymienne pady z pianki z pamięcią kształtu, także obszyte skórą (część okalająca uszy i dotykająca głowy również jest dodatkowo wentylowana), dobrze przylegają do głowy, ale dość ciasno obejmują uszy, do czego trzeba się po prostu przyzwyczaić (po kilku tygodniach intensywnego użytkowania pady ostatecznie się ułożą). Innymi słowy komfort noszenia GR1 jest całkiem niezły, jednak nie może się równać z tym, jaki oferują np. Sennheisery HD 660S. Ponadto poduszki nie są zbyt grube (ich tylna część jest w jednym miejscu nieco grubsza), co w naturalny sposób zmniejsza dystans na linii przetwornik–ucho. Płytkie oprawy muszli wykonano z drewna w kolorze Ebony (heban). W każdą wbudowano gniazdo 2,5mm. Od zewnątrz "zamknięto" je płaskimi metalowymi płytkami, w których wycięto liczne małe otwory – nie jest to więc klasyczne zamknięcie. Na powierzchnię płytek naniesiono jeszcze cienką warstwę aluminium (grill zewnętrzny), którego struktura przypomina plaster miodu.

W ten sposób nawiązano do płaskiej, dwuwymiarowej struktury złożonej z atomów węgla połączonych w sześciokąty, czyli do grafenu – materiału wykorzystanego w przetwornikach (zob. dalej). Każda komórka tej struktury porządkuje dziurki w układzie heksagonalnym. Na środku tego niby-ażuru umieszczono logo Emotivy (charakterystyczna literka Є). Sam producent nazywa swoją konstrukcję półaperiodyczną (de facto jest półotwarta), przekonując, że to swoiste "best of both worlds", czyli połączenie zalet konstrukcji otwartych (naturalność i otwarcie dźwięku) oraz zamkniętych (izolacja od otoczenia).

Emotiva Airmotiv GR1

Najważniejszym elementem konstrukcji Airmotiv GR1 są przetworniki, które bez wątpienia mają swój rys i odciskają trwałe piętno na brzmieniu słuchawek. Ich membrany wykonano z politereftalanu etylenu (PET, ang. Polyethylene terephthalate), na który chemicznie z obu stron naparowano siatkę z wysoce wytrzymałego grafenu. Cewki nawinięto drutem aluminiowym pokrytym warstwą miedzi, co pozwoliło zmniejszyć ich masę. Uzyskane parametry, przede wszystkim niska impedancja (32Ω) i wysoka skuteczność (106dB), powodują, że GR1 można śmiało podłączyć wprost do smartfona. Szczerze mówiąc, trudno oprzeć się wrażeniu, że słuchawki te miały też łączyć to, co najlepsze ze świata audio mobilnego oraz stacjonarnego. Nie bez powodu 2-metrowej długości odłączany kabel (wykonany z miedzi OFC, w tekstylnym biało-czarnym oplocie, nieplączący się, niemikrofonujący, niezbalansowany, aczkolwiek można go zastąpić kablem zbalansowanym) zakończono małym jackiem, przezornie dołączając do zestawu przejściówkę na ¼" (6,3mm) TRS. Całości wyposażenia słuchawek Emotivy dopełnia bardzo solidny, twardy futerał zapinany na zamek, z uszkiem i nóżkami.

Jakość brzmienia

Słuchawki Emotivy nie mają zbyt wiele wspólnego z tzw. wzorcową charakterystyką przenoszenia – ich brzmienie jest na to zbyt... napęczniałe. Nie używam tego określenia po to, by je zdyskredytować, wręcz przeciwnie. Wiele (moim zdaniem zbyt wiele) "nauszników", których brzmienie można określić jako liniowe, nie daje takiej przyjemności z odsłuchu, jak GR1. Rzecz w tym, że słuchawki te w znacznie większym stopniu działają na emocje, wchodząc w nagrania jak w masło i pokazując je jakby od środka – nie chodzi jednak o rozbieranie ich na czynniki pierwsze, a o perspektywę dla słuchacza – a to sprawia, że ich brzmienie odbiera się jako wyjątkowo bliskie, intymne i angażujące.

Emotiva Airmotiv GR1

To, jak Airmotiv GR1 prezentują bas, świetnie słychać np. w otwierającym nową płytę Paula McCartneya ("McCartney III") utworze "Long Tailed Winter Bird" (TIDAL Master). Nie nazwałbym tego brzmienia potężnym (pod tym względem wzorcem pozostają dla mnie NDH 20 Neumanna), ale bez wątpienia niskie tony są solidne: mają dobre dociążenie, masę i barwę. I kiedy "wchodzą", to brzmienie dostaje "kopa", a jednocześnie pojawia się dodatkowy wymiar: wypełnienie, motoryka i energia, bez których ta muzyka byłaby w znacznej mierze niekompletna. Owszem, bas jest trochę zmiękczony, nie ma idealnych konturów, impulsy są zaokrąglane, a przez to nieco słabsze, czasem może brakować twardości, ale jego wypełnienie i obfitość są ZAWSZE pożądane.

Nagle okazuje się, że utwory, które wcześniej z jakiegoś powodu drażniły, wydawały się jednowymiarowe i bezbarwne, na GR1 wciągają do środka, pochłaniają całą uwagę.

W efekcie w brzmieniu niskich składowych na ogół nie brakuje oddechu, są grane pełną piersią i wspomagają wgląd w nagranie. Na ogół, bo jak pokazały nagrania z basem syntetycznym, np. "Dark Streets" Johnny'ego Greenwooda (ścieżka dźwiękowa do filmu "You Were Never Really Here", TIDAL) czy "Recat" Ricardo Villalobosa i Maxa Loderbauera ("Re: ECM", TIDAL), czasami przydałyby się trochę wyraźniejsze impulsy, bardziej zdecydowane transjenty i (a jednak!) wyraźniejsze "odejście", tj. pokazanie muzyki z pewnej perspektywy.

Emotiva Airmotiv GR1

Średnica słuchawek Emotivy to dla mnie clou ich sugestywnego, muzykalnego i bliskiego brzmienia. Tu ulokowane są te składniki, które sprawiają, że ich brzmienie jest tak bezpośrednie i intymne. Wydaje się, że za taką prezentację w dużej mierze odpowiada odległość pomiędzy membranami a kanałami usznymi. W GR1, jak już wspomniałem, jest ona niewielka. W przeciwieństwie do M1070 Monoprice'a, z grubymi na przeszło 3cm, mięsistymi skórzanymi padami, które dają wrażenie "przyglądania się" muzyce z pewnej odległości, lądujemy wśród dużych i bliskich źródeł pozornych, w samym środku tego, co dzieje się na scenie.

A dzieje się tam naprawdę sporo: ogólna precyzja i rozdzielczość zakresu średnio-wysokotonowego są naprawdę dobre. GR1 przekazują dzięki temu sporo informacji, które trafiają do uszu w sposób jakby bardziej bezpośredni niż w przypadku innych słuchawek. Uwagę zwraca nasycenie barw i separacja instrumentów. Dzięki nim dwu- czy trzygodzinne słuchanie nawet gorzej zrealizowanych nagrań jest przez cały czas tak samo przyjemne i angażujące. Wielokrotnie podczas odsłuchów dochodziłem do wniosku, że najciekawiej na słuchawkach Emotivy brzmią nagrania albo tzw. nowoczesne, albo zremasterowane na nowo, na nowoczesną modłę, tj. z płaskim zakresem dynamicznym. Nagle okazuje się, że utwory, które wcześniej z jakiegoś powodu drażniły, wydawały się jednowymiarowe i bezbarwne, na GR1 wciągają, pochłaniają całą uwagę.

Emotiva Airmotiv GR1

Górne rejestry w wydaniu GR1 także są nieco specyficzne. Soprany rzadko kiedy wychodzą przed szereg, czasami wydają się wręcz cofnięte, ale są przy tym czyste i gładkie, nie świszczą i nie przytłaczają metalicznością, choć mają wyczuwalny ciężar. Takie ich ustawienie powoduje, że brzmienie w wielu nagraniach odbiera się, zwłaszcza początkowo, jako ciemnawe. Adaptacja słuchu przebiega jednak zaskakująco szybko i po niedługim czasie okazuje się, że to inne słuchawki (jak np. M1070) są cokolwiek rozjaśnione, nieco za bardzo rozświetlone, choć niekiedy także – aby być sprawiedliwym – bardziej finezyjne, lotne i lepiej wyciągające pogłosy.

Mimo bliskości dźwięku, jego bezpośredniości i namacalności muzyka grana na GR1 jakoś specjalnie się nie dusi (wyjątkiem są wspomniane już nagrania z syntetycznym basem). Poczucie powietrza w nagraniach pojawia się zwłaszcza tam, gdzie o oddech zadbano na etapie realizacji. Wystarczy sięgnąć po dowolną płytę ECM-u. Scena ma w tych nagraniach wyraźną szerokość, dzięki czemu dźwięki wychodzą "poza głowę" głównie w wymiarze horyzontalnym, choć głębia także bywa symulowana całkiem dobrze.

Emotiva Airmotiv GR1

Przydałaby się jednak lepsza trójwymiarowość. Spłaszczenie przekazu to ewidentnie "strata" wynikająca z "zysku", jakim jest bliskie, portretowe podanie dźwięku. Wszystko to wyraźnie słychać w takich nagraniach, jak "Splash" Yosiego Horikawy ("Vapor", TIDAL). Ołówek w "Letter" z tej płyty rysuje delikatny, ale zdecydowany uśmiech – zaczyna się wyraźnie z lewej strony u góry, potem przemieszcza się z tyłu głowy, by zakończyć linijkę po stronie przeciwnej, na odpowiedniej wysokości (na Monolith M1070 Monoprice'a linia ta przebiega bardziej przez środek głowy). Wgląd w to nagranie, jaki zapewniają słuchawki Emotivy, jest ekscytujący, podobnie zresztą jak i kilka innych aspektów ich brzmienia.

Podsumowanie

Airmotiv GR1 nie są najlepszymi słuchawkami na świecie, ale mają to "coś", co sprawia, że potrafią wciągnąć w przekaz. Nakładają na nagrania swój filtr, wprowadzając w ten sposób wartość dodaną, dzięki czemu bardzo łatwo wkręcić się w muzykę. Nic dziwnego, że kiedy przyszedł czas na ich oddanie, nie znalazłem w sobie wystarczającej siły i skapitulowałem – skończyło się na ich zakupie. I choć wiem, że nie każdemu przypadną do gustu, to w mojej opinii zasługują na rekomendację – zdecydowanie warto ich posłuchać!

Werdykt: Emotiva Airmotiv GR1

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Kompaktowe, zgrabne i bardzo solidne. Łatwe do wysterowania. Brzmienie muzykalne, ciepłe, barwne, bliskie, namacalne, intymne...

Minusy: W nagraniach z syntetycznym basem brakuje perspektywy, "odejścia". Przydałaby się lepsza dynamika, trójwymiarowość i (czasami) nieco twardszy bas.

Ogółem: Słuchawki, które trochę oszukują, ale robią to "w dobrej wierze", w wyniku czego wciągają w muzykę jak mało które.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Emotiva Airmotiv GR1
RODZAJ
Słuchawki przewodowe
CENA
1.450 zł
WAGA
400 g (bez kabla)
DYSTRYBUCJA
SoundClub
www.soundclub.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Konstrukcja: półotwarta
  • Przetworniki: dynamiczne
  • Pasmo przenoszenia: 23Hz–24,5kHz
  • Efektywność: 106dB
  • Impedancja: 32Ω
  • THD: <0,05%