hi-fi

Cambridge Audio AXA35

test |
Wzmacniacz zintegrowany - Cambridge Audio AXA35 Najlepszy Zakup

Czy wzmacniacz za niespełna 1,5 tys. złotych "ma prawo" dobrze wyglądać i grać? Sprawdzamy to na przykładzie integry A35 z nowej serii Cambridge'a.

Nowa seria "entry-level" o nazwie AX od Cambridge Audio to dość zaskakujące posunięcie zważywszy na to, że całkiem niedawno światło dzienne ujrzały jubileuszowe, topowe urządzenia z linii Edge, a zaraz potem dołączył do nich gramofon Alva TT. Niespodzianka jest tym większa, że na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z powtórką z linii Topaz.

Chwilowo nie jest do końca jasne, czy AX-y zastąpią Topazy, czy też uzupełnią ofertę, "wbijając klin" między serie Topaz i CX. Tak czy inaczej, Cambridge dało nam właśnie sześć nowych i, co ważne, niedrogich urządzeń – dwa amplitunery R100 i R85, dwa wzmacniacze zintegrowane A35 i A25, i dwa "cedeki" C35 i C25 – z których na początek do testu trafiła mocniejsza integra AXA35.

Budowa

Komponenty serii AX wyglądają tak, jakby projektant postanowił połączyć niskobudżetowe Topazy z topowymi Edge'ami. Od flagowców zapożyczono kolor obudowy i kilka detali, jak np. włącznik, a z "budżetówki" ogólny wygląd. Nie potrzeba dyplomu Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania, żeby dostrzec podobieństwo między AM5 a AXA25 czy AM10 a opisywanym tu AXA35, o odtwarzaczach CD z obu serii nie wspominając.

Cambridge Audio AXA35

Zaledwie 8cm wysokości wzmacniacza A35 na zdjęciach może sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia z urządzeniem mniejszym niż standardowe, ale w rzeczywistości to typowy "gabaryt" hi-fi. Centralne miejsce na aluminiowym froncie zajmuje niewielki wyświetlacz z białą matrycą punktową, który pokazuje aktywne wejście, wzmocnienie (-80–0dB) oraz ustawienia menu – regulację niskich oraz wysokich tonów i balans między kanałami. Pod wyświetlaczem umieszczono pięć przycisków wyboru wejść (A1/AUX, A2–A4 i Phono).

Włącznik z lewej ma funkcję stand-by (we wzmacniaczu fabrycznie włączono funkcję APD, czyli Auto Power Down, co oznacza, że po 20 minutach bezczynności automatycznie się wyłączy), tuż obok znajduje się niezłocone wejście 6,3mm dla słuchawek (32–600Ω), "oczko" dla pilota i minijack dla źródeł mobilnych. Po drugiej stronie wyświetlacza ulokowano gałkę siły głosu (kręci się bez oporu, więc regulacja głośności jest elektroniczna) oraz przycisk menu.

Cambridge Audio AXA35

Tył to – z jednym wyjątkiem – powtórka z AM10. Tym wyjątkiem jest gniazdo USB-A 5V/500mA, które można wykorzystać np. do zasilania adaptera Bluetooth, który jednak trzeba dokupić (powinien się sprawdzić BT100 z oferty Cambridge'a). Obok znalazły się cztery wejścia o poziomie liniowym, wejście gramofonowe MM oraz wyjście do nagrywania. Całości złączy dopełniają przeciętnej jakości pojedyncze terminale głośnikowe z plastikowymi kołnierzami (w grę wchodzą albo gołe przewody, albo zakończone bananami) oraz – trochę niespodziewanie, biorąc pod uwagę cenę wzmacniacza – wtyczka IEC dla kabla zasilającego.

Za taką przestrzeń należy się co najmniej piątka z plusem.

Wnętrze nie zaskakuje niczym szczególnym. Po lewej stronie (patrząc od przodu) umieszczono zasilacze: impulsowy, obsługujący gniazdo USB oraz sekcję standby, dzięki czemu wzmacniacz w trybie czuwania pobiera tylko 0,5W, oraz liniowy, oparty na całkiem pokaźnym toroidzie. Kondensatory filtrujące znalazły się na płytce końcówki mocy – dla każdego kanału pracuje para 2x2200µF. Zamiast tranzystorów zastosowano scalaki (prawdopodobnie LM3886T, aczkolwiek oznaczenia są nieczytelne) oferujące moc 35W na kanał. Przykręcono je do radiatora, który biegnąc w poprzek obudowy, stanowi ekran dla układu wejściowego i przedwzmacniacza zajmujących płytkę PCB po prawej stronie. Preamp, podobnie jak w AM10, oparto na dwóch scalakach NE5532.

Jakość brzmienia

Patrzę na cenę A35 i zastanawiam się, czy za tak niewielkie pieniądze można oczekiwać czegoś więcej. Moim zdaniem nie. Mało tego, to co słyszę w relacji do ceny zasługuje na szczere uznanie. I naprawdę się zdziwię, jeśli A53 i partnerujący mu odtwarzacz C35 nie staną się hitem.

Cambridge Audio AXA35

Dźwięk spokojnie płynie, a jednocześnie nie daje o sobie zapomnieć, uszy co i rusz "wyciągają się" w kierunku kolumn. Te skromnie wyglądające w tabelce z danymi 35W na kanał jest najprawdopodobniej zaniżone, bo ATC SCM 7 grają bez żadnego problemu, a przecież ich zapotrzebowanie na prąd jest ogólnie znane. I już wiem, że niskobudżetowy wzmacniacz z przekonującą przestrzenią nie jest tylko pobożnym życzeniem – A35 pod tym względem naprawdę "daje radę". Wszystko tu do siebie pasuje: wyraźna lokalizacja i namacalność pierwszoplanowych instrumentów, dająca złudzenie przestrzennego rozmieszczenia źródeł dźwięku stereofonia, szerokość, a nawet poczucie głębi sceny. Za taką przestrzeń należy się co najmniej piątka z plusem.

Góra pasma jest niewysilona, ale wyrazista, może ciut "mechaniczna", ale potrafi dotrzeć do wielu niuansów. Taki Edge A przekaże więcej detali, powietrza, mikroplanktonu, wybrzmień i słodyczy, ale... za cenę 15 razy większą. Schodzimy na ziemię, bo recenzja dotyczy wzmacniacza entry-level, dla początkujących audiofilów, a może nawet tych, którzy jeszcze nie podejrzewają, że nimi są. Dzięki A35 zapewne już wkrótce się nimi staną. Ten wzmacniacz przerywa zaporę dla dźwięku za 1500zł, nie krzyczy, że za te pieniądze lepiej się nie da, naprawdę pozwala usłyszeć "więcej".

Cambridge Audio AXA35

Jego brzmienie jest żywe i duże (chodzi o skalę), a takie instrumenty, jak np. trąbka grają z werwą, mają w sobie potrzebny pierwiastek witalności i drapieżności, co jednak wcale nie jest dokuczliwe. Średnica ładnie przekazuje barwy i emocje – głos Etty Cameron ("Etta", FLAC 24/96) jest ciepły, niski, głęboki i zmysłowy, a Billie Holiday ("All Or Nothing At All", FLAC 24/192) charakterystycznie chrapliwy i "nosowy".

Od dołu pasmo zamyka sensownie zebrany bas, który wpływa na całkiem niezłą aktywność dynamiczną wzmacniacza. Miękkość niskich tonów jest wyraźna, ale A35 nie ma problemów z motorycznością, timing nie kuleje, szybkość jest wystarczająca, a puls wyczuwalny. Poza tym to zmiękczenie przeciwdziała swego rodzaju brutalizacji dźwięku, która objawia się syntetycznością przekazu – tego w brzmieniu A35 nie uświadczymy. Za te pieniądze? Bajka.

Podsumowanie

Jeśli ktoś raz zakosztował hi-endu z prawdziwego zdarzenia, to nie ma dla niego odwrotu, zakup wzmacniacza za 1500zł nie wchodzi w grę. Ale jest też bardzo liczna grupa osób, które szukają swojego Graala za niewielkie pieniądze, o czym w Cambridge Audio doskonale wiedzą. To właśnie tłumaczy wprowadzenie budżetowej serii AX, która za sprawą takich urządzeń, jak A35 ma szanse na sukces.

Werdykt: Cambridge Audio AXA35

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Wygląd, brzmienie i cena, czyli to, co najważniejsze.

Minusy: Przydałyby się lepszej jakości gniazda (zwłaszcza głośnikowe) i wbudowany moduł Bluetooth.

Ogółem: Bardzo "równy" wzmacniacz, bez ewidentnych wad, z niepoślednimi w tej cenie zaletami, z których na pierwszy plan wysuwa się sugestywna przestrzeń i duża skala dźwięku.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Cambridge Audio AXA35
RODZAJ
Wzmacniacz zintegrowany
CENA
1.490 zł
WAGA
5,6 kg
WYMIARY (S×W×G)
83×430×335 mm
DYSTRYBUCJA
Audio Center Poland
www.audiocenter.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Wejścia: 4x RCA, 1x Phono, 1x 3,5mm Aux (przedni panel)
  • Wyjścia: głośnikowe pojedyncze, Rec Out, zasilanie USB 5V
  • Moc wyjściowa: 2x35W (przy 8Ω)
  • Współczynnik THD (nieważony): <0,01% dla 1kHz, 80% mocy znamionowej; <0,15% 20Hz–20kHz, 80% mocy znamionowej
  • Pasmo przenoszenia (-3dB): 5Hz–50kHz
  • Stosunek sygnał/szum (przy 1W): >82dB (nieważony)
  • Impedancja wejściowa: 47kΩ
  • Współczynnik tłumienia wzmacniacza mocy: >50
  • Maksymalny pobór mocy: 260W
  • Pobór mocy w trybie czuwania: <0,5W
  • Regulacja tonów niskich/wysokich: regulacja poziomu, wzmocnienie/wyciszenie +/-10dB dla 100Hz i 10kHz