hi-fi

SPEC RMP-X3 EX

test |
Odtwarzacz sieciowy - SPEC RMP-X3 EX Wybór Redakcji

Odtwarzacz sieciowy nie dość, że od firmy japońskiej, co samo w sobie jest rzadkością, to jeszcze od specjalisty od wzmacniaczy w klasie D, czyli SPEC-a? Taki właśnie produkt trafił do testu...

Wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia z marką SPEC były zdecydowanie pozytywne. Filtry głośnikowe tej marki pokazały, że ten rodzaj produktu bynajmniej nie powinien być zaliczany do kategorii audio-voo-doo, bo jest oparty o solidną inżynierską wiedzę, a jego wpływ na brzmienie daleko wykracza poza, jak to czasem określamy, "na granicy percepcji". Jednak wzmacniacze w klasie D okupowały bardzo, bardzo odległą pozycję na liście sprzętów, których chciałbym używać na co dzień. Przynajmniej do czasu, gdy trafił do mnie pierwszy model właśnie SPEC-a. Japońscy inżynierowie, fani wzmacniaczy lampowych, stworzyli bowiem niezwykłe analogowe(!) konstrukcje, które brzmieniem przypominają lampy i to bardzo dobre, a jednocześnie pozbawione kilku ich wad. A ponieważ i wykonanie tych urządzeń jest bardzo japońskie, tzn. zadbano o najmniejsze nawet szczegóły i połączono metal z drewnem, więc z ogromną przyjemnością postawiłbym jeden z ich produktów u siebie na stoliku. Kilka lat temu byłoby to nie do pomyślenia – ja i klasa D, ale dzięki SPEC-owi jest to jak najbardziej realna opcja.

Słowem, hasło SPEC budzi u mnie same jednoznacznie pozytywne skojarzenia, więc na pytanie czy chciałbym przetestować kolejne urządzenie tego producenta, odpowiedziałem twierdząco, nie czekając nawet na doprecyzowanie, jaki model do mnie trafi. Chwilę później jednakże moje brwi powędrowały wysoko na czoło, gdy usłyszałem hasło: streamer. Streamer z Japonii? Przecież to kraj, w którym płyta CD ciągle trzyma się chyba najlepiej na świecie (jako dominujący nośnik), a jeśli nie CD to drugim wyborem są nośniki analogowe, ale na pewno nie pliki. A więc streamer i na dodatek od SPEC-a - brzmiało to jak pomyłka, albo żart.

Miałem już za sobą znakomite doświadczenia z odtwarzaczami sieciowymi z Kraju Kwitnącej Wiśni marki Fidata, ale została ona stworzona przez komputerowych specjalistów. Natomiast SPEC z odtwarzaniem plików zupełnie mi się do tej pory nie kojarzył. Chociaż faktem jest, że założyciele tej japońskiej firmy to ludzie z ogromnym doświadczeniem w branży. Jeden z nich, pan Shirokazu Yazaki, pracował m.in. w Pioneerze, gdzie miał swój wkład w powstanie niektórych magnetofonów kasetowych i odtwarzaczy CD/SACD, słowem zdobył doświadczenie także i w cyfrowym audio. Nie zmienia to faktu, że gdyby mnie, a pewnie i wielu fanów marki, ktoś spytał, jakiego rodzaju produktu SPEC raczej nigdy nie stworzy, to myślę, że streamer byłby numerem jeden na takiej liście. Skoro jednakże takie urządzenie powstało to można było z góry założyć, że będzie czymś specjalnym, a ja musiałem tego posłuchać.

Budowa

Otwierając pudełka, jako że przyszły dwa, odkrywałem więc produkt absolutnie mi nie znany, o którym niczego nie czytałem i nie słyszałem. Wystarczyło jednakże wyjąć oba elementy z bardzo solidnych kartonów, bym jako fan marki mógł się poczuć, jak w domu. Japończycy konsekwentnie trzymają się wypracowanego stylu swoich urządzeń, których obudowy mają wiele cech wspólnych. Przede wszystkim są wykonane z grubych płatów aluminium wykończonych na mat. Po drugie, obudowa spoczywa albo na drewnianych nóżkach, albo na całej drewnianej podstawie ze zintegrowanymi (także drewnianymi) nóżkami, w niektórych modelach także boczne ścianki wykonane są z drewna. Dobór drewna nigdy nie jest u SPEC-a przypadkowy. Tym razem, po wielu testach producent wybrał klon pochodzący z Hokkaido. Materiał ten ma mieć pozytywny wpływ na brzmienie, działając podobnie jak w instrumentach z drewnianymi pudłami rezonansowymi - sprawia, że dźwięk jest cieplejszy i bardziej naturalny.

SPEC RMP-X3 EX

W przypadku RMP-X3 EX mamy do czynienia z całą drewnianą platformą opartą na zintegrowanych nóżkach. Dotyczy to obu obudów. Dostajemy bowiem odtwarzacz sieciowy w pełnowymiarowej obudowie z zasilaczem wydzielonym do osobnej, mniej więcej o połowę mniejszej, ale wykonanej i wykończonej identycznie jak główne urządzenie, obudowy. I to już jest pierwszy element wskazujący, że mamy do czynienia z produktem wysokiej klasy. Jest to analogowy zasilacz liniowy. Wydzielenie tej sekcji urządzenia do osobnej obudowy jest niezwykle ważne, gdy celem jest najwyższa jakość dźwięku. Japończycy, jak to oni, potraktowali zasilacz tak samo jak odtwarzacz, dzięki czemu z dumą można go postawić na półce obok, czy pod streamerem zamiast chować go za stolikiem. Wewnątrz zastosowano m.in. nowe kondensatory elektrolityczne Nichicona o nazwie Hibiki-Ichi, także wybrane dla ich pozytywnego wpływu na brzmienie.

Na frontach obu urządzeń umieszczono pięknie wygrawerowane logo SPEC-a. W zasilaczu uzupełnia je charakterystyczny dla marki włącznik oraz zielona dioda zapalająca się po włączeniu. O specyficznym rodzaju głównego włącznika wspominałem już w poprzednich recenzjach. Tego typu rozwiązania są stosowane np. w niektórych samolotach, by uniemożliwić ich przypadkowe użycie. Żeby zmienić jego pozycję, należy najpierw pociągnąć gałkę do siebie, a dopiero potem przestawić do drugiej pozycji. Na tylnej ściance obudowy zasilacza umieszczono klasyczne gniazdo IEC służące do podłączenia go do prądu oraz wielopinowe, zakręcane, do którego podłączany jest gruby kabel zasilający (w zestawie) łączący zasilacz z głównym urządzeniem.

Sam odtwarzacz nie ma własnego włącznika – używa się wyłącznie tego na froncie zasilacza, co oznacza, że musi on być łatwo dostępny (co podkreślam, gdyby komuś przyszło do głowy chować to piękne urządzenie w trudno dostępnym miejscu). Na jego froncie umieszczono niewielki wyświetlacz zajmujący ok. połowy powierzchni centralnie zlokalizowanego okienka. Obok znalazło się miejsce dla dwóch przycisków służących do manualnej obsługi urządzenia, w tym do aktualizacji oprogramowania odtwarzacza, którą można wykonać, gdy jest ono podłączone do sieci, a producent udostępni stosowną aktualizację. Miałem okazję wykonać taką operację. Potrwała ona kilka minut i przebiegła absolutnie bezproblemowo.

Z tyłu, oprócz gniazda zasilania, nie znajdziemy zbyt wielu złączy. Sygnał może trafiać do urządzenia wyłącznie przez gniazdo LAN, czyli z domowej sieci. Dalej wysyłany jest przez wysokiej klasy wyjścia analogowe, zbalansowane (XLR) bądź niezbalansowane (RCA). Gdy przyjrzymy się bliżej to dostrzeżemy jeszcze jedno niewielkie gniazdo, które można wykorzystać do podłączenia zewnętrznego zegara. Niewiele odtwarzaczy plików oferuje taką możliwość, a przecież korzysta z niej jedna z topowych marek, a mianowicie dCS. Dobry zegar potrafi poprawić brzmienie nawet kosztujących krocie urządzeń cyfrowych, więc należy docenić, iż SPEC zapewnia użytkownikom taką opcję. Producent oprócz wymienionych już elementów, czyli drewnianej platformy i analogowego, osobnego zasilacza, jako równie ważne założenia przy pracach nad tym odtwarzaczem wskazuje uzyskanie doskonałego współczynnika sygnału do szumu, izolację od zakłóceń elektromagnetycznych, którą uzyskano stosując pokrycie wnętrza obudowy specjalną substancją, ultraprecyzyjny zegar TCXO o bardzo niskim poziomie jittera, czy najwyższej klasy przetworniki cyfrowo-analogowe ESS Sabre. Oddzielne zasilanie dla sekcji cyfrowych i analogowych rozumie się właściwie samo przez się.

Możliwości

Z powyższego opisu wynika jasno, że jest to prawdziwy odtwarzacz sieciowy, tzn. pliki muzyczne można odtwarzać tylko i wyłącznie z sieci. Nie ma gniazda USB więc zewnętrzne nośniki nie wchodzą w grę. Nie ma również żadnego wyjścia cyfrowego, słowem nie ma opcji wykorzystania RMP-X3 EX jako transportu sieciowego z zewnętrznym DAC-iem. Dostajemy wysoce wyspecjalizowane i, znając SPEC-a, dopracowane w najdrobniejszych szczegółach urządzenie przynajmniej jeśli chodzi o stronę hardwarową.

SPEC RMP-X3 EX

Jak zapewne wiedzą osoby używające na co dzień plików muzycznych są jeszcze dwa elementy, które mają duże znaczenie dla komfortu obsługi urządzenia je odtwarzającego. Po pierwsze musi być wszechstronne w zakresie akceptowanych formatów i rozdzielczości plików. Rzut oka w specyfikację SPEC-a pokazuje, iż potrafi on odtwarzać pliki AIFF, WAV, FLAC, Apple Lossless, czyli PCM w rozdzielczościach od 44.1 do 384kHz, 16 lub 24-bitowe (32-bitowe też, ale kto ma takie pliki?). Potrafi także odtworzyć 1-bitowy format DSD (2.8 MHz, 5.6 MHz i 11.2MHz). Obsługuje również funkcję gapless, acz producent podkreśla, że zawsze pojawi się przerwa w odtwarzaniu przy przejściu z jednego formatu na inny. Słowem testowany SPEC powinien spełnić wszystkie wymagania każdego audiofila.

Kwestia druga – łatwość, czy wygoda obsługi? Producenci takich urządzeń podchodzą do tego różnie. Niektórzy tworzy własne aplikacje – tak zrobił np. Linn, Lumin, a także wspominana wcześniej Fidata. Inni stawiają na ogólnie dostępne, najczęściej darmowe aplikacje, zewnętrznych producentów. W dzisiejszych czasach dochodzi do tego jeszcze jedna kwestia – internetowe serwisy streamingowe. Dla części osób ich obsługa jest na tyle ważna, że jej brak może być czynnikiem decydującym o zakupie danego urządzenia. A jak podszedł do tego SPEC? Jak wspomniałem wcześniej, Japonia to rynek, na którym ciągle królują nośniki fizyczne. W instrukcji znajdziecie nawet sekcję mówiącą o odtwarzaniu płyt CD – wystarczy je zripować i odtworzyć pliki za pomocą RMP-X3 EX. Popularność plików i serwisów streamingowe nie jest tam tak duża, jak w innych częściach świata.

Mówiąc szczerze, nie spodziewałem się więc zaawansowanych rozwiązań softwarowych po firmie z tego kraju. Jak pokazuje przykład Fidaty, firmy związanej z branżą komputerowej, hardware wysokiej klasy jest krokiem pierwszym, a software ewentualnie kolejnym. I faktycznie przeglądając instrukcję testowanego odtwarzacza, gdy doszedłem do sekcji opisującej odtwarzanie muzyki przeczytałem, iż użytkownicy komputerów z systemem Windows powinni używać Windows Media Playera w wersji 12, a Maców Media Link Playera. Na Macach się nie znam, natomiast wizja używania Windows Media Playera do odtwarzania muzyki w wysokiej klasy systemie, nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem.

Niezależnie od rodzaju muzyki, formatu i rozdzielczości odtwarzanych plików SPEC tworzył wciągające, energetyczne, niezwykle bogate w informacje, komunikatywne prezentacje, których po prostu chciało się słuchać.

Na szczęście używanie takiego czy innego komputera do odtwarzania muzyki nie jest jedyną opcją. Wiele osób, w tym i ja, muzykę w plikach przechowuje na NAS-ach, czasem na domowym komputerze udostępniającym zasoby w domowej sieci. Jest to rozwiązanie gorsze o tyle, że zwykle taki komputer wykorzystywany jest również do innych celów, a to ma negatywny wpływ na jakość brzmienia. SPEC również wymienia odtwarzanie muzyki z NAS-a jako jedną z podstawowych opcji sugerując, iż sprawdzone przez nich rozwiązania to urządzenia Buffalo LinkStation oraz QNAPy z serii TS. Jak się okazało, nawet mój stareńki, czekający na wymianę ZYX współpracował z RMP-X3 EX bezproblemowo. Słowem wydaje się, że to właśnie wykorzystanie NAS-a jako źródła plików dla SPEC-a, jest najlepszym rozwiązaniem. Aby wykorzystać taką konfigurację i wygodnie sterować odtwarzaniem, najlepiej będzie zainstalować stosowną aplikację na urządzeniu przenośnym. Ponieważ im większy ekran tym wygodniejsza obsługa, więc wskazany jest tablet, acz smartfon również może spełniać rolę pilota.

Jaka aplikacja? SPEC sugeruje np. soft o nazwie Kinsky Linna, który dobrze działa z wieloma odtwarzaczami sieciowymi. Ja, trochę przez przypadek, na swoim androidowym tablecie najpierw uruchomiłem firmową aplikację Lumina i okazało się, że działa ona ze SPEC-em bez zarzutu, podobnie jak Kinsky. Koniec końców sięgnąłem jednakże po płatną (koszt to, o ile pamiętam, nieco ponad 20zł) wersję Bubble UpnP. Ze znanych mi aplikacji tego typu po prostu działa najlepiej, a dodatkowo pozwala odtwarzać muzykę nie tylko z lokalnych dysków, ale i z chmury. To nie wszystko – do dyspozycji dostajemy również radio internetowe, ale i współpracę z Tidalem czy Qobuzem. Nie jestem użytkownikiem żadnego z tych ostatnich, więc nie sprawdziłem ich ze SPEC-em, ale Ci którzy korzystają z tych serwisów dzięki Bubble UpnP powinni móc ich z japońskim urządzeniem w ten sposób używać.

Jakość brzmienia

Gdy przyszło do odsłuchów porównywałem brzmienie SPEC-a z moim zestawem składającym się z dedykowanego pasywnego PC-ta z liniowym zasilaczem HDPlex, kartą USB JCat Femto, regeneratorem sygnału USB Ideon Audio 3R Master Time i przetwornikiem cyfrowo-analogowym LampizatOr Golden Atlantic. W obu przypadkach muzyka była odtwarzana ze wspomnianego NAS-a poprzez domową sieć. Brzmienie RMP-X3 EX na początku nieco mnie zaskoczyło. Znając wzmacniacze SPEC-a i zamiłowanie inżynierów tej marki do lamp spodziewałem się dźwięku podobnego (w ogólnych zarysach) do uzyskiwanego z lampowym DAC-iem LampizatOra. Tymczasem testowany odtwarzacz idzie w innym kierunku, gdyż jak sądzę jego twórcy zakładali, iż będzie on najczęściej współpracował ze wzmacniaczami tej marki. Pierwszą rzeczą na jaką zwróciłem uwagę była szybkość, wręcz natychmiastowość ataku. Czy to przy uderzeniu pałeczki w membranę bębna, szarpnięciu struny gitary, czy nawet kontrabasu, czy szybkim pociągnięciu smykiem po strunach skrzypiec, faza ataku była mocno, wyraźnie zaznaczona. Co ważne, nie towarzyszyło temu jej sztuczne utwardzenie.

SPEC RMP-X3 EX

Będąc świeżo po serii fantastycznych koncertów w czasie Warsaw Summer Jazz Days, mając ciągle w uszach ten żywy dźwięk, nie mogłem nie docenić, jak bardzo pod tym względem SPEC zbliżał się z muzyki granej na żywo. Tym bardziej, że kolejną cechą tego urządzenia jest wysoki poziom energii dźwięku, a to przecież element, który najmocniej chyba różni nagraną muzykę od wykonywanej na żywo. Dzięki tej cesze mój system brzmiał niesamowicie żywo, dynamicznie, z rozmachem, pobudzająco, niczym dobre espresso. Trafiają się czasem urządzenia, które idą na żywioł tzn. są pod wymienionymi wyżej względami podobne do SPEC-a, tyle że ten ostatni zachowuje przy tym pełną kontrolę nad odtwarzanym dźwiękiem. Nieograniczona żywiołowość i energia – jak najbardziej – ale jednak trzymane w ryzach, z wszystkimi elementami precyzyjnie poukładanymi i doskonale współgrającymi. To duża sztuka, która wielu urządzeniom, nawet z bardzo wysokiej półki, nie do końca się udaje.

Odsłuchy zacząłem od koncertu Antonio Forcione i to już przy nim wsłuchiwałem się w to, jak szybkie są uderzenia w struny, jak mocny, wyrazisty, szybki dźwięk reprodukuje SPEC. W porównaniu do mojego zestawu, ten japoński zawodnik grał bardziej audiofilsko, że tak to ujmę. Co to znaczy? Grał nieco bardziej konturowo, świetnie różnicując dźwięki, z wysoką dynamiką, imponował rozdzielczością i w bardziej wyrazisty sposób pokazywał mnóstwo drobnych elementów, smaczków. W brzmieniu gitary było nieco więcej pudła, za każdym szarpnięciem struny, szła nieco większa masa. Nie znaczy to wcale, że RMP-X3 EX sztucznie odchudzał dźwięk, że nie dodawał absolutnie nic od siebie, a każdego elementu w dźwięku było dokładnie tyle, ile uchwycono go w nagraniu. Nie było mowy o jakimkolwiek dociążeniu dźwięku dodanego przez odtwarzacz, czy o jego ociepleniu.

Ujmując rzecz inaczej – SPEC grał bardziej neutralnie, nieco (ale bez przesady) bardziej analitycznie. I to jest moim zdaniem doskonałe rozwiązanie, jeśli ze źródła sygnał trafia do grającego ciepło i naturalnie wzmacniacza wysokiej klasy - takiego jak propozycje japońskiej marki, albo jak mój GrandiNote Shinai, czyli tranzystor w klasie A, ale też i większość wzmacniaczy lampowych. Gdy do tego typu amplifikacji podłączy się jeszcze źródło grające ciepło, gęsto to istnieje ryzyko, że ostateczny dźwięk będzie za bardzo "podgrzany", zbyt słodki, czasem za wolny. Źródło powinno być maksymalnie neutralne, transparentne i rozdzielcze, a dopiero wzmacniacz i kolumny powinny kształtować ostateczne brzmienie. Testowany odtwarzacz sieciowy SPEC-a jest takim właśnie rozwiązaniem, a każda godzina spędzona na jego słuchaniu potwierdzała, że pod względem jakości dźwięku już to pierwsze podejście SPEC-a do produktów tego typu, wyszło im doskonale.

Kolejne płyty, a także połączenie z lampowym wzmacniaczem Audio Reveal First, czy tranzystorowym dzielonym setem pre + monobloki (w klasie AB) marki Kinki Studio potwierdzały wnioski z pierwszych kilku minut słuchania. Każde zestawienie ze wzmacniaczem grającym pełnym, wypełnionym, równym dźwiękiem sprawdzało się doskonale pozwalając elementom znajdującym się w torze za SPEC-em, decydować o ostatecznym charakterze brzmienia. Im wyższej klasy był wzmacniacz (bo kolumn za każdym razem używałem tych samych), tym dojrzalszy, bardziej rozdzielczy, lepiej zróżnicowany, ale jednocześnie płynniejszy i bardziej angażujący był dźwięk. Oczywiście źródło tego typu oznacza również, że spore znaczenie ma również to, co odtwarzamy. Nie mówię o formacie, czy nawet rozdzielczości plików (choć różnice między nimi też było słychać), a o ich jakości. SPEC potrafił zbudować równie piękny, wciągający spektakl muzyczny z materiałem w rozdzielczości 16/44,1 z płyty Michaela Hodgesa, czy Stanleya Clarke'a, jak z hi-resami ze słynnego "Jazz at the Pawnshop" Arne Domnerusa. Niemniej gdy przyszło do plików np. z albumem U2 "Joshua Tree" jasno pokazał, że techniczna strona tego nagrania jest po prostu słaba.

Jedną z mocnych stron testowanego odtwarzacza, co było dla mnie w pewnym stopniu zaskoczeniem, była przestrzenność dźwięku. Po tak rozdzielczym, precyzyjnym źródle należy oczekiwać precyzji lokalizacji źródeł pozornych, ich namacalności, acz osiągniętej bardziej za sprawą wyrazistych konturów niż wypełnienia (które z kolei jest mocną stroną mojego zestawu z lampowym DAC-em) i to właśnie zapewnia RMP-X3 EX. Tyle że dostajemy też świetnie pokazaną, acz uzależnioną od jakości nagrania przestrzeń. To właśnie tak dobre zróżnicowanie wielkości sceny, w zależności od nagrania, wyróżnia ten odtwarzacz spośród wielu innych, które znam. Na krążku z elektroniczną muzyką Andreasa Vollenweidera zostałem wręcz otulony muzyką ze wszystkich stron. Na płycie Floydów, którzy także lubowali się w używaniu efektów przestrzennych, oprócz sporej, stabilnej sceny przede mną, gdy trzeba było niektóre dźwięki wyskakiwały z boku, z góry, czasem nawet z tyłu.

SPEC RMP-X3 EX

Gdy jednak na wspominanym już "Jazz at the Pawnshop" miałem być widzem obserwującym wydarzenia na stosunkowo niewielkiej scenie przede mną, to dokładnie tak się czułem. Na tym właśnie nagraniu słychać było świetną gradację planów, precyzję lokalizacji poszczególnych instrumentów, których brzmienie było jeszcze doskonale różnicowane. W ten sposób powstawał niezwykle bogaty w detale i subtelności obraz, który z jednej strony był wyjątkowo spójny i naturalny, z drugiej pozwalał łatwo zajrzeć poza pierwszy plan i "przyjrzeć" się wybranemu instrumentowi. Niezależnie więc od nagrania, czy przestrzeń była odpowiednio uchwycona w nagraniu, czy wykreowana w studio, zawsze była przekonująca, prawdziwa, w sensie wiernego oddania zamiarów twórców danej realizacji. Słuchało się więc tego znakomicie, a jednocześnie nie było mowy o jednostajności, jak w przypadku urządzeń, które zawsze pokazują wielką i właściwie taką samą scenę niezależnie od tego, co zapisano w nagraniu.

Niezależnie od rodzaju muzyki, formatu i rozdzielczości odtwarzanych plików (byle jakość nagrań była dobra) SPEC tworzył wciągające, energetyczne, niezwykle bogate w informacje, komunikatywne prezentacje, których po prostu chciało się słuchać. Może zauważyliście Państwo, że na dobrą sprawę w całkiem długim tekście nie wspomniałem w ogóle o basie, wysokich, czy średnicy? Tak wyszło. Dlaczego? Ano dlatego, że w ciągu kilkunastu dni spędzonych z tym urządzeniem nie zwracałem uwagi na te aspekty brzmienia. Po prostu wypadały tak naturalnie, że jako takie, nie miały znaczenia. Doskonale spełniały swoje role jako elementy składowe muzyki, ale to właśnie ona, to jak brzmiała, jak ekscytujące, przyjemne i angażujące było jej słuchanie, liczyło się naprawdę. Dla mnie o to właśnie chodzi w high-endzie. O poziom, w którym sprzęt i poszczególne elementy brzmienia ustępują pola Muzyce przez duże "M". Takie powinno być źródło wysokiej klasy i taki właśnie jest odtwarzacz sieciowy SPEC RMP-X3 EX!

Podsumowanie

Rzadko się zdarza, żeby już pierwszy produkt danego typu pochodzący od producenta (nawet znanego i uznanego) specjalizującego się tak naprawdę w urządzeniach innego rodzaju, oferował od razu tak wysoki poziom brzmienia jak odtwarzacz sieciowy SPEC-a. RMP-X3 EX ma wszystkie cechy rasowego źródła wysokiej klasy – wysoką rozdzielczość, transparentność, czystość i neutralność brzmienia, odpowiednią dynamikę i energetykę grania, precyzję, płynność i spójność. Równie dobrze brzmi na nim muzyka akustyczna, wokale, jak i elektryczna czy elektroniczna. Rewelacyjnie wypadają nagrania live, ale i studyjnym niczego nie brakuje. Dźwięk jest z jednej strony neutralny, z drugiej naturalny, mimo że nie ma mowy o żadnym jego sztucznym ocieplaniu. Każde dobrej jakości nagranie brzmi ciekawie i wciągająco nawet jeśli słucha się go po raz setny, jeśli tylko muzyka do nas trafia. Do tego, jak przystało na SPEC-a, RMP-X3 EX wygląda po prostu obłędnie (choć to oczywiście rzecz gustu), bo jakość wykonania i wykończenia nie różni się w najmniejszym nawet stopniu od innych produktów tej marki. SPEC już pierwszym swoim odtwarzaczem sieciowym rzuca wyzwanie wielkim świata high-endowego streamingu i ma ku temu podstawy. Jeśli szukacie takiego urządzenia do wysokiej klasy systemu to koniecznie dajcie SPEC-owi szansę – może być dokładnie tym, czego szukacie.

Werdykt: SPEC RMP-X3 EX

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Szybkość, dynamika, energetyka, wysoka rozdzielczość, przestrzenność, neutralność i precyzja dźwięku.

Minusy: Przydałaby się własna aplikacja dedykowana temu urządzeniu.

Ogółem: Pięknie wykonane źródło bardzo wysokiej klasy, którego słuchanie nigdy się nie nudzi. Dzięki RMP-X3 EX każde nagranie dobrej jakości, brzmi ciekawie i wciągająco.

Ocena ogólna:

PRODUKT
SPEC RMP-X3 EX
RODZAJ
Odtwarzacz sieciowy
CENA
48.000 zł
WAGA
9,5 kg
7 kg
WYMIARY (S×W×G)
440×124,5×386 mm (odtwarzacz)
260×124,5×372 mm (zasilacz)
DYSTRYBUCJA
Galeria Audio
www.galeriaaudio.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Wyjścia analogowe: 1 x RCA + 1 x XLR (oba 2 Vrms)
  • Wejścia cyfrowe: 1 x RJ45 (LAN); BNC 50Ω 10MHz (dla zewnętrznego zegara)
  • Dekodowane formaty: AIFF; WAV; FLAC; Apple Lossless (352.8kHz i 384kHz nieskompresowane); DSD: 1-bitowe 2.8MHz/5.6MHz/11.2MHz
  • Odtwarzane rozdzielczości PCM: 44.1/48kHz, 88.2kHz/96kHz, 176.4kHz, 192kHz, 352.8kHz, 384kHz; 16/24/32 bity
  • Sterowanie: z poziomu aplikacji poprzez domową sieć