hi-fi

Cambridge Audio Alva TT

test |
Gramofon - Cambridge Audio Alva TT

Przetestowaliśmy gramofon marki Cambridge Audio, Alva TT – analogowy plug'n'play z Bluetoothem obsługującym aptX HD.

Choć na wielu zdjęciach nowemu gramofonowi Cambridge'a towarzyszy topowa integra tego producenta, Edge A, to Alva TT nie należy formalnie do tej samej serii. Wizualnie te dwa urządzenia świetnie do siebie pasują, ale Alva jest z nieco innej, bardziej lifestyle'owej bajki. To "analog", który po wyjęciu z pudełka jest niemal gotowy do grania. Ma już zamontowane ramię z wkładką MC, której praktycznie nie trzeba ustawiać, a do tego wbudowany przedwzmacniacz korekcyjny. Największym zaskoczeniem jest jednak co innego: nadajnik Bluetooth.

Owszem, nie jest to pierwszy gramofon wykorzystujący tę technologię, ale za to pierwszy, który pozwala na bezprzewodowe przesłanie sygnału HD o parametrach 24bity/48kHz. I choć początkowo podchodziłem do tego rozwiązania jak pies do jeża (pomyślcie tylko: sygnał z wkładki zostaje najpierw przekonwertowany na postać cyfrową, a następnie wysłany bezprzewodowo i ponownie przekonwertowany na postać analogową, co nie może pozostać bez wpływu na brzmienie), to szybko dałem się przekonać, zwłaszcza że Alva TT jest kompatybilny nie tylko z bezprzewodowymi głośnikami, ale także słuchawkami. Na jednym ze zdjęć promocyjnych obok Alvy leżą... słuchawki B&W PX obsługujące aptX HD, ale nie zdziwię się, jeśli Cambridge niedługo zaproponuje swoje "nauszniki", uzupełniające idącą z duchem czasu ofertę.

Budowa

Przeniesienie napędu w gramofonie Cambridge'a odbywa się bezpośrednio. Rozwiązanie to ma kilka zalet (aczkolwiek nie jest pozbawione wad, bolączką takich konstrukcji są przede wszystkim wibracje), do których zalicza się choćby wyższy moment obrotowy niż w przypadku gramofonów z napędem paskowym, co oznacza, że talerz jest mniej podatny na działanie sił zewnętrznych, takich jak np. nacisk igły na płytę. Ponadto gramofony Direct Drive charakteryzują się bardzo stabilnymi prędkościami. Wydaje się również, że jest to po prostu rozwiązanie wygodniejsze, co mogło mieć znaczenie w przypadku gramofonu, którego "nie trzeba oswajać" – talerz zakładamy bezpośrednio na oś (szpindel) silnika i voilà, kto by się tam przejmował jakimś paskiem, który prędzej czy później trzeba będzie wymienić.

Cambridge Audio Alva TT

W Alvie TT zastosowano silnik o średnim momencie obrotowym, z dwiema prędkościami 33 1/3 oraz 45 obr./min. Wyboru dokonujemy w bardzo wygodny sposób, dwoma przyciskami umieszczonymi z lewej strony plinty, obok głównego włącznika. Nie trzeba więc ani przekładać paska, ani zdejmować talerza – kolejny plus dla tych, którzy obawiają się "skomplikowanej" obsługi gramofonu. Podstawa składa się z dwóch części – dolną, charakterystycznie ściętą, wykonano z tworzywa, a górną z aluminium – co sprawia, że cała konstrukcja wygląda na solidną i mocną.

Alva TT nie ma klasycznych nóżek, obudowę podklejono trzema kawałkami materiału tłumiącego wibracje. À propos wibracji silnika – od spodu widać, że producent walczył z tym problemem, o czym świadczy 10 gumowych "kołków" rozłożonych po obwodzie plinty, zapewne amortyzujących motor.

Ciężki talerz o średnicy 30,5cm wykonano z polioksymetylenu (POM), rzeźbiąc na powierzchni małe rowki. POM, znany również jako acetal, poliacetal i poliformaldehyd, jest termoplastyczny, a budowane z niego części wymagają dużej sztywności, niskiego tarcia i trwałości wymiarowej. Typowe zastosowanie wtryskowego POM to elementy konstrukcyjne o wysokiej wydajności, np. koła zębate, łożyska kulkowe, wiązania narciarskie, łączniki, rękojeści noży i blokad. Materiał ten stosuje się zarówno w przemyśle motoryzacyjnym, jak i przemyśle elektronicznym. Dzięki wysokiej gęstości POM-u talerz Alvy TT ma odpowiednią masę, a w połączeniu z silnikiem pozwala utrzymać stabilne obroty. Jeśli wierzyć zapewnieniom producenta, to kołysanie i drżenie dźwięku nie przekracza 0,6%.

Cambridge Audio Alva TT

Proste aluminiowe ramię o długości efektywnej 9,5 cala i masie 11 gramów jest jednolitą konstrukcją ze zintegrowaną główką. Brak łączeń ma skutkować mniejszymi naprężeniami i bardziej bezpośrednimi reakcjami. Alvy TT nie wyposażono, jak można by sądzić, w budżetową wkładkę MM, tylko w wysokopoziomową Alvę MC z igłą o szlifie eliptycznym (jej koszt to 500 euro). Aluminiowy wspornik odsłonięto, co ma obniżać poziom rezonansów i wibracji. Zalecany nacisk igły wynosi 2 gramy, a nominalne napięcie wyjściowe 2mV (1kHz). Przeciwwaga ramienia ma postać typowego krążka przesuwanego po odkręcanym trzpieniu. Nacisk igły (Tracking Force) to jedyna rzecz, którą trzeba ustawić samodzielnie (zob. dalej). Antiskating także jest superwygodny – zamiast ciężarka na żyłce zastosowano suwak z pozycjami 0, 1 i 2.

Wbudowany przedwzmacniacz korekcyjny bazuje na rozwiązaniach stosowanych wcześniej przez Cambridge'a w phono-stage'ach Alva Solo i Alva Duo. Jego wzmocnienie wynosi 42dB, a dokładność korekcji RIAA 0,3dB (30Hz–20kHz). Impedancja wejściowa to 47kΩ, a pojemność wejściowa 320pF. Niestety (dla niektórych zapewne "stety") producent nie przewidział możliwości wyłączenia przedwzmacniacza i przesłania sygnału na inne phono. Dlatego należy uważać, żeby przypadkiem nie podłączyć Alvy TT do wejścia wzmacniacza z już wbudowaną płytką przedwzmacniacza, bo może to doprowadzić do uszkodzenia sprzętu. Gramofon Alva TT podłączamy wyłącznie do wejścia liniowego!

Spójność, płynność, naturalność i muzykalność przekazu mają w tym wypadku pierwszeństwo nad wnikliwą analizą i detalami

Tył gramofonu wygląda o tyle nietypowo, że zamiast najczęściej spotykanej dziurki dla zasilacza gniazdkowego mamy trójbolcowe gniazdo zasilające IEC oraz przycisk parowania Bluetooth wraz z niebiesko świecącą diodą LED oraz przełącznikiem, który pozwala ją wyłączyć (mała rzecz, ale nocą niezastąpiona). Jest też para pozłacanych wyjść RCA oraz mocowania zawiasów dla pokrywy przeciwkurzowej z przyciemnionego akrylu. Całości wyposażenia dopełniają mała plastikowa waga Ortofona, kabel zasilający i interkonekt Cambridge'a 300 Series Analogue.

Konfiguracja i jakość brzmienia

Wyjęcie gramofonu z pudełka i ustawienie nacisku za pomocą dołączonej wagi dźwigniowej Ortofona zajmuje góra 15 minut (igłę umieszczamy w zagłębieniu z podziałką przy wartości 2g; przeprowadzamy serię pomiarów z antiskatingiem ustawionym na 0, za każdym razem korygując przeciwwagę na ramieniu w taki sposób, by uchwycić moment równowagi; ustawienia kończymy, ustawiając antiskating na 2. Warto skorzystać z bardziej precyzyjnej wagi gramofonowej albo jubilerskiej, ustawiając nacisk minimalnie większy niż zalecane 2 gramy). Prostota obsługi koresponduje tu z przyjaznym dla ucha brzmieniem, które "wchodzi" wyjątkowo gładko i nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Idę o zakład, że takie właśnie było główne założenie: zero komplikacji, maksimum przyjemności.

Cambridge Audio Alva TT

Nawet ten dziwacznie wyglądający w połączeniu z analogową "szlifierką" Bluetooth daje się nie tylko zaakceptować, ale wręcz polubić, bo dźwięk można przesłać zarówno na głośnik (wypróbowałem m.in. połączenie z Cambridge'owym Yoyo S), jak i na słuchawki, i cieszyć się muzyką dogęszczoną analogowym sosem i doprawioną szczyptą niepodrabialnych trzasków. Oczywiście im lepsze towarzystwo mu zapewnimy, tym więcej z Alvy TT uda się wycisnąć. Podczas testu gramofon pracował z kilkoma wzmacniaczami (m.in. IDA-8 NuPrime'a, Classic Remix Pathosa i Uniti Star Naima) i każdy z nich odcisnął na brzmieniu swoje piętno.

Alva TT jest stosunkowo przezroczysty, choć bez wątpienia ma też swoje cechy charakterystyczne. Spójność, płynność, naturalność i muzykalność przekazu mają w tym wypadku pierwszeństwo nad wnikliwą analizą i detalami. Co prawda szczegółów nie brakuje, ale są one raczej dopełnieniem, częścią większego planu i czasami (zależy to od płyty) jakby cichaczem wtapiają się w tło – selektywność nie jest tu bowiem najważniejsza. Spędziłem sporo czasu na porównaniu plików HD (FLAC 24/44,1; remaster z 2018 roku) i winylu (2x180g) "Aerial" Kate Bush, do czego wykorzystałem streamer/wzmacniacz Naima Uniti Star.

Cambridge Audio Alva TT

Gramofon Cambridge'a zaskoczył mnie masywnością i ilością niskich składowych, pliki nie brzmiały tak potężnie i, o ironio, "gęsto". Z drugiej strony "cyfra" okazała się bardziej selektywna (poszczególne dźwięki mniej się ze sobą zlewały) i lotna – brzmienie było mniej dociążone, nie miało tak mocnego fundamentu, "punkt ciężkości" znajdował się wyżej. Pod względem namacalności punktował jednak "analog", zapewniając czytelną, trójwymiarową scenę ze wzorową stereofonią i piękną plastyczną przestrzenią.

Gramofon Cambridge'a całkiem wyraźnie pokazuje różnice między różnymi płytami. Stare wydania POLJAZZ-u zachowały charakterystyczną "twardość" i dźwięczność; nowsze, jak choćby wspomniany "Aerial", cechowały obfite, smoliste barwy i ciepło, którego podświadomie oczekujemy, kładąc na talerzu czarne płyty. Akcenty dynamiczne, szybkość i zwartość okazały się całkiem satysfakcjonujące, przy czym Alva TT nie jest demonem dynamiki i koncentruje się bardziej na wydarzeniach w skali makro, czemu towarzyszy niezła motoryczność.

Cambridge Audio Alva TT

Warto dodać, że wkładka MC i wbudowane phono dają na wyjściu stosunkowo niski sygnał (porównania dokonałem przy użyciu Uniti Star Naima; dla odtwarzanych plików głośność ustawiałem zwykle na 50, a dla gramofonu nawet na 65, co daje różnicę mniej więcej 7–8dB), więc przy niskich poziomach głośności dynamika może wydawać się przeciętna, zwłaszcza ta w skali mikro. Generalnie jednak Alva TT prowadzi bardziej spokojną "narrację", pozbawioną ostrych, nieprzyjemnych elementów, nastawioną na spójność barw i naturalność, a nie dzielenie włosa na czworo. Niewątpliwie wiele osób właśnie w taki sposób wyobraża sobie brzmienie gramofonu – jako ciepłe, spójne, łagodne, nieco zaokrąglone, a przy tym niepozbawione szczegółów.

Na koniec wróćmy jeszcze do Bluetootha. Bezprzewodowy głośnik/słuchawki to jedno, ale sygnał można przecież przesłać do kompatybilnego wzmacniacza, takiego jak np. Edge A (to kolejny powód, dla którego te dwa urządzenia świetnie do siebie pasują). Nie miałem go niestety pod ręką, ale przydał się Naim, który podobnie jak topowy "piec" Cambridge'a obsługuje kodek aptX HD. Sparowanie nastąpiło szybko, a wyświetlane na ekranie Uniti Star logo Qualcomma nie pozostawiało wątpliwości, że sygnał faktycznie jest HD (24/48).

Gramofon podłączyłem do Naima także w tradycyjny sposób, za pomocą interkonektu analogowego, więc praktycznie w locie mogłem porównać oba typy transmisji. Biorąc pod uwagę zawiłą ścieżkę sygnału, Bluetooth okazał się zaskakująco "słuchable", dając zauważalnie głośniejsze, jeszcze bardziej dociążone brzmienie, aczkolwiek też nieco zgrubne, dlatego osobiście nie rezygnowałbym z połączenia analogowego, które zapewnia lepszą równowagę tonalną i wyraźniejsze szczegóły. Na pewno warto też zainwestować w lepszy interkonekt, bo ten od Cambridge'a to model absolutnie podstawowy, który niczym szczególnym się nie wyróżnia.

Podsumowanie

Pozostaje pytanie, do kogo skierowany jest gramofon Cambridge'a. Winylowi puryści raczej pogardliwie przyjmą fakt pojawienia się gramofonu z Bluetoothem (nie sądzę, by obsługa aptX HD cokolwiek tu zmieniła). Z kolei winylowi nowicjusze wybiorą coś bardziej budżetowego (na rynku jest przynajmniej jeden gramofon, który ma nie tylko Bluetooth, ale nawet wbudowany moduł streamujący pliki!). Grupą docelową jest więc ta "pomiędzy", do której zaliczają się osoby z "hajpem" na winyl, skłonne zapłacić przede wszystkim za wygodę rozwiązania oferowanego przez Cambridge'a, stroniące od zabawy ze skomplikowanymi regulacjami i osobnymi zakupami (wkładka, phono, ramię), oczekujące przyjemnego, ciepłego, naturalnego, analogowego brzmienia. Jeśli jesteście w grupie "pomiędzy", Alva TT powinna się znaleźć na Waszej krótkiej liście gramofonów do sprawdzenia. To naprawdę udany zestaw, nie tylko ze względu na łatwość obsługi.

Werdykt: Cambridge Audio Alva TT

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Wygląd i bezproblemowa obsługa. Brzmienie przyjemnie ocieplone, naturalne, muzykalne, z konkretną podstawą basową i sporą ilością detali, świetnie skrojone na potrzeby fanów czarnych płyt.

Minusy: Dynamika, zwłaszcza przy cichych odsłuchach, nie rzuca na kolana. Brak możliwości pominięcia wbudowanego phono-stage'a.

Ogółem: Świetny zestaw dla osób, które cenią sobie wygodę i szukają gramofonu o brzmieniu bardziej wyrafinowanym od konstrukcji budżetowych.

Ocena ogólna:

PRODUKT
Cambridge Audio Alva TT
RODZAJ
Gramofon analogowy z ramieniem, wkładką, przedwzmacniaczem i Bluetooth
CENA
6.990 zł
WAGA
11 kg
WYMIARY (S×W×G)
435×139×368 mm
DYSTRYBUCJA
Audio Center Poland
www.audiocenter.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Napęd: bezpośredni
  • Prędkości: 33 1/3, 45 obr./min
  • Moment obrotowy silnika: 1,6 kg/cm
  • Współczynnik drżenia i kołysania dźwięku: <0,1%
  • Talerz: POM (polioksymetylen), średnica 305mm
  • Ramię: jednoczęściowy odlew aluminiowy, długość efektywna 238mm, masa efektywna 11 g
  • Wzmocnienie przedwzmacniacza gramofonu przy 1kHz: 42dB
  • Nominalna moc wyjściowa przedwzmacniacza gramofonu (z wkładką CA): 250m Vrms
  • Ekwiwalent szumu na wejściu przedwzmacniacza gramofonu (A-ważony): 0,1µ Vrms
  • Dokładność krzywej korekcji RIAA przedwzmacniacza gramofonu: +/- 0,3dB 30Hz–20Hz
  • Stosunek sygnał/szum przedwzmacniacza (ref. 1V na wyjściu, pasmo 20–20 kHz): >90dB
  • Współczynnik zawartości harmonicznych i szumu (THD+N) przedwzmacniacza przy 1kHz: 0,0025%
  • Wyjścia audio: RCA, poziom liniowy
  • Bluetooth: SBC, aptX, aptX HD
  • Pobór mocy: ok. 6W, maks. 20W, <0,5W (czuwanie)
  • Wkładka: z ruchomą cewką o wysokim sygnale wyjściowym, pasmo przenoszenia +/- 1dB: 30Hz–20kHz, igła Eliptyczna, wspornik z aluminium, poziom sygnału wyjściowego 2mV przy 1kHz, siła nacisku 2g