s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

NuPrime ST-10

test |
NuPrime ST-10

Testujemy uniwersalny wzmacniacz mocy NuPrime ST-10, z którym dobrze zabrzmi większość zestawów głośnikowych ze średniej półki cenowej.

Firma NuPrime opiera swoją ofertę na nietuzinkowo prezentujących się urządzeniach – dzięki charakterystycznej, wręcz futurystycznej linii wzorniczej, urządzeń produkowanych pod szyldem tej marki nie można pomylić z żadnymi innymi. Amerykanie dość jasno dali do zrozumienia, że wzmacniacze klasy D są dla nich siłą napędową, a wręcz priorytetem, nic więc dziwnego, że sporo miejsca w katalogu wśród amplifikacji zajmują właśnie konstrukcje tego typu. Widać jednak na przykładzie wcześniejszych konstrukcji, z jakimi miałem już do czynienia, że NuPrime stara się walczyć ze stereotypem brzmienia typowego dla wzmacniaczy klasy D, a więc chłodnego, syntetycznego, pozbawionego tego pierwiastka muzykalności, z jakim często mamy do czynienia w przypadku tranzystorowych amplifikacji AB czy A. Nie wspominając już o stricte lampowych konstrukcjach lub hybrydach (gdzie najczęściej dochodzi do połączenia przedwzmacniacza pracującego w domenie lampowej z tranzystorowymi stopniami końcowymi).

Pomysłów, aby "ucywilizować" brzmieniowo wzmacniacze klasy D, jest wiele. NuPrime również ma swoje sposoby na osiągnięcie brzmienia o satysfakcjonującej jakości z bardzo wydajnych końcówek klasy D. Jednym z nich jest stosowanie obwodów wstępnie wzmacniających sygnał, pracujących w klasie A (nie mylić z typowym przedwzmacniaczem, za pomocą którego możemy przecież regulować poziom napięcia podawanego do stopni końcowych – w tym przypadku wartość ta jest stała, natomiast sam sposób wzmacniania sygnału opiera się na obwodach mających za zadanie wstępnie ocieplić i nieco wygładzić dźwięk wzmacniacza). NuPrime sięga również po inne nietypowe rozwiązania, o których wspomnę w dalszej części opisu technicznego, testowanego modelu ST-10.

Niepozorna postura, duże możliwości

Model ST-10 z pewnością należy zaliczyć do kontynuatora stylu wzorniczego, z jakim miałem już do czynienia, testując chociażby końcówkę mocy STA-9 – tutaj nacisk położono na monolityczność obudowy. Front i pozostałe elementy spojono ze sobą w taki sposób, aby wzmacniacz sprawiał wrażenie, że odlano go z jednego kawałka. I może tak być, że smukła, niewysoka obudowa niespecjalnie będzie nam kojarzyć się z muskularnymi stopniami końcowymi, dysponującymi sporą mocą i wydajnością prądową, jednak zapewniam, że po uruchomieniu wzmacniacza i po pierwszych dźwiękach wydobywających się z kolumn towarzyszących ST-10 szybko zmienicie zdanie. Stopnie końcowe, w jakie wyposażono ową konstrukcję, są w stanie wykrzesać z siebie 150 watów dla lewego i prawego kanału, niezależnie od tego czy wzmacniacz zostanie obciążony 4-, czy 8-omowym zestawem głośnikowym, co należy uznać za imponujące wartości. Dlatego też wielu użytkowników z pewnością ucieszy ponadprzeciętna kompaktowość tego wzmacniacza i niska waga, dochodząca ledwie do sześciu kilogramów – wzmacniacz można ustawić dosłownie wszędzie.

NuPrime ST-10

Jeśli spojrzymy na tylny panel NuPrime ST-10, to widać, że jest to typowa dwukanałowa końcówka mocy bez możliwości mostkowania stopni końcowych do kanału mono w celu zwiększenia mocy, tak jak miało to miejsce w testowanej ostatnio przeze mnie końcówce mocy STA-9. Tutaj jednak producentowi chodziło o coś innego, a mianowicie o uzyskanie jak najwyższej jakości brzmienia w trybie dwukanałowym. Dlatego też ST-10 zaprojektowano w oparciu o jeszcze lepsze i wyższej jakości podzespoły.

Tylny panel posiada parę wejść niezbalansowanych na złączach RCA oraz zbalansowanych na złączach XLR, dzięki czemu ST-10 można stosować również w rozbudowanych instalacjach wielokanałowych (przykładowo w kinie domowym, gdzie odległości od źródła są spore, a transmisja sygnału może odbywać się tylko i wyłącznie poprzez złącza XLR). Jest też przełącznik hebelkowy służący nastawie aktualnie obsługiwanych przez wzmacniacz wejść oraz solidne terminale wyjściowe, akceptujące w zasadzie wszystkie typy końcówek kabli głośnikowych.

NuPrime oferuje obszerną stereofonię z naciskiem na pokazanie źródeł pozornych o niemal naturalnych gabarytach, co szczególnie powinni docenić miłośnicy muzyki klasycznej i instrumentalnej

Wnętrze pokazuje, na jakie technologie stawia NuPrime. Widać to chociażby na przykładzie układu zasilającego – podczas gdy większość stopni końcowych klasy D współpracuje z impulsowym układem zasilającym, w modelu ST-10 producent zdecydował się pójść nieco inną drogą i wykorzystać tradycyjny obwód oparty na transformatorze toroidalnym. Wiadomym jest też, że układ impulsowy jest w stanie osiągnąć wyższą sprawność niż klasyczny system zasilania, ale tutaj chodziło przede wszystkim o wysoką jakość, a tę wciąż oferują układy oparte na transformatorze wspomaganym przez mostek prostowniczy i baterię kondensatorów. Choć muszę przyznać, że droższa elektronika, oparta na rozbudowanych i mocno doinwestowanych układach impulsowych, jest w stanie osiągać wysoką jakość brzmienia – więc nie jest to regułą, przynajmniej jeśli porównamy obydwa układy bez względu na cenę, bo podejrzewam, że w przypadku ST-10 to właśnie cena odegrała kluczową rolę w dokonaniu wyboru – taniej było wykorzystać tradycyjny układ zasilający, bo oferował on lepsze brzmienie niż układ impulsowy za porównywalne pieniądze. NuPrime ST-10 jest bardzo prostym konstrukcyjnie urządzeniem, o czym przekonałem się, analizując jego budowę – każdy ze stopni końcowych, oczywiście pracujących w klasie D, dysponuje oddzielnym torem zasilającym oraz podwójnym układem chłodzenia opartym na niewielkich radiatorach aluminiowych – w tym wypadku pełnią one raczej funkcję symboliczną, bo stopnie końcowe niespecjalnie się nagrzewają ze względu na wysoką efektywność. Z drugiej strony nie oznacza to, że projektant powinien całkowicie zrezygnować z układu chłodzenia, ponieważ zafundowałby w ten sposób wzmacniaczowi mocną destabilizację termiczną i przy różnych poziomach mocy stopnie końcowe mogłyby brzmieć niespójnie. Mniej więcej 60% wnętrza ST-10 wypełnia płytka drukowana z obwodami stopni końcowych i częścią układu zasilania, natomiast pozostałą powierzchnię pozostawiono dla płaskiego, sporego transformatora toroidalnego.

NuPrime ST-10

Dynamicznie, gładko, barwnie!

NuPrime ST-10 oferuje dźwięk zdecydowanie wyłamujący się poza niegdyś utarte stereotypy brzmienia amplifikacji opartych na stopniach końcowych klasy D. Wcale mnie to nie dziwi, ponieważ na przestrzeni ostatnich kilku lat można było zauważyć wyraźny progres pod względem jakości brzmienia konstrukcji klasy D. Obecnie wiele osób podczas ślepych testów nie byłoby w stanie odróżnić brzmienia oferowanego przez aktualnie produkowane wzmacniacze klasy AB i D. Zresztą podobne przypadki można by mnożyć, porównując ze sobą przykładowo tranzystory i lampy, o czym przekonałem się, testując jakiś czas temu integrę Alabaster marki Sonneteer, oferującą na wskroś lampowy charakter brzmienia!

Obecnie jesteśmy świadkami mocnego zacierania się różnic między poszczególnymi typami wzmacniaczy, co oczywiście powinno ucieszyć fanów pewnych walorów brzmieniowych, które niegdyś były trudne do pogodzenia. Dawniej lampy oferowały z reguły niską moc, ale świetne brzmienie i aby uzyskać satysfakcjonujące efekty, należało stosować przede wszystkim wysokoefektywne kolumny. Teraz lampy osiągają moc i wydajność prądową na poziomie porównywalnym z tranzystorami. Z kolei tranzystory, dzięki stosowaniu lampowych przedwzmacniaczy czy innych wynalazków, są w stanie osiągać dźwięk zbliżony do typowych konstrukcji lampowych. To samo dotyczy raczkujących niegdyś konstrukcji pracujących w klasie D, które w ostatnich latach udoskonalono na tyle, że obecnie mogą konkurować ze wzmacniaczami klasy AB, podczas gdy purystyczne wzmacniacze klasy A nieco odchodzą w cień ze względu na modną obecnie ekologię i związaną z tym oszczędność energii.

NuPrime ST-10

NuPrime ST-10 jest znakomitym przykładem na ewolucję konstrukcji pracujących w wysokoefektywnej klasie D, gdyż pozbawiony jest typowych wad nękających niegdyś takie konstrukcje. Bas ma doskonałą kontrolę i siłę przebicia, a do tego ST-10 dokłada ładną, plastyczną barwę i zróżnicowany charakter, co jest bardziej typowe dla amplifikacji pracujących w klasie AB. Podobnie jest ze średnimi i wysokimi tonami – słuchając jazzu w wykonaniu bandu towarzyszącego Patricii Barber, miałem do czynienia z niemal naturalną barwą instrumentów szarpanych czy dętych. Słychać było tak duże zaangażowanie wzmacniacza w oddanie charakteru i muzykalności odtwarzanej muzyki, jak w przypadku konstrukcją klasy AB. Do tego NuPrime świetnie brzmi z gatunkami muzycznymi, gdzie nacisk położony jest na dynamikę i obszerność brzmienia. Słuchanie Metalliki to była dla mnie prawdziwa uczta, podobnie było, gdy sięgałem po różne odmiany rocka, nie wspominając już o muzyce klasycznej czy elektronicznej. Szczególnie przypadła mi do gustu drobiazgowość w oddaniu wszelkich niuansów wysokich tonów – muzyka w wykonaniu Jarre'a pełna była mikrodetali, a każdy najmniejszy szczegół odtwarzany był z rozdzielczością godną wzmacniaczy średniej klasy.

NuPrime oferuje obszerną stereofonię z naciskiem na pokazanie źródeł pozornych o niemal naturalnych gabarytach, co szczególnie powinni docenić miłośnicy muzyki klasycznej i instrumentalnej. Trochę może tu jednak brakować perfekcjonizmu w uporządkowaniu położenia konkretnych źródeł pozornych względem siebie – w muzyce jazzowej, głównie nagraniach live, brakowało mi nieco rozciągnięcia w głąb sceny dźwiękowej. Natomiast największą zaletą modelu ST-10 jest możliwość grania przy wysokich poziomach głośności oraz zdolność do wysterowania większości dostępnych na rynku średniej klasy zespołów głośnikowych, a zarazem dźwięk o jakości, jaką do tej pory osiągały jedne z lepszych konstrukcji wśród wzmacniaczy pracujących w klasie AB.

NuPrime ST-10

Warto wiedzieć

NuPrime projektuje urządzenia elektroniczne w oparciu o specyficzny design, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym – generalnie producent upiekł tutaj dwie pieczenie na jednym ogniu, bo postawił na wyróżniający się wygląd i swego rodzaju symbiozę, jaka będzie występować tylko i wyłącznie w przypadku kompletnych systemów marki NuPrime. Dla uzyskania jednolitego wyglądu całego zestawienia zapewne większość użytkowników i tak będzie sięgać po pełne systemy NuPrime, tj. wzmacniacze będą łączyć z komponentami tej samej serii z katalogu amerykańskiego producenta, co naturalnie przełoży się na większe zyski ze sprzedaży, ale i pozwoli producentowi zyskać status marki symptomatycznej, oferującej coś zupełnie innego niż znakomita większość producentów, a przecież o to także w tym biznesie chodzi.

Podsumowanie

W przypadku tego konkretnego wzmacniacza śmiało mógłbym odnieść się do pewnej analogii związanej z motoryzacją, a mianowicie kojarzy mi się on z małym, lekkim i kompaktowym samochodem (czytaj hot hatch), oferującym osiągi na poziomie znacznie droższych, niemal stricte sportowych pojazdów, zachowując jednak dużą funkcjonalność i przede wszystkim akceptowalną cenę dla szerszego grona użytkowników.

Werdykt: NuPrime ST-10

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Osobliwy design i minimalizm idący w parze ze dużą wydajnością prądową i wysoką mocą. Brzmienie zdyscyplinowane, z niemal żelazną kontrolą w zakresie niskich tonów i spektakularną dynamiką, zwłaszcza w skali makro. Naturalny, plastyczny i dość barwny dźwięk

Minusy: Z niektórymi gatunkami muzycznymi głębia sceny może wydać się niewystarczająca

Ogółem: To uniwersalny wzmacniacz, z którym dobrze zabrzmi większość zestawów głośnikowych ze średniej półki cenowej. Jego gabaryty mogą być nieco mylące, bo spora rozpiętość dynamiczna i wysoka moc wiąże się zwykle z wyższą masą i większą obudową

Ocena ogólna:

PRODUKT
NuPrime ST-10
RODZAJ
Wzmacniacz mocy stereo
CENA
7.275 zł
WAGA
6 kg
WYMIARY (SxWxG)
215x59x394 mm
DYSTRYBUCJA
Rafko Dystrybucja
nuprime.rafko.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Moc: 2x150W (4Ω); 2x150W (8Ω)
  • Pasmo przenoszenia: 0Hz–60kHz
  • Minimalne zużycie prądu: 16W
  • Zniekształcenia: 0,01%
  • Odstęp sygnał/szum: 110dB przy mocy 1W, 10W, 100W
  • Wzmacniacz pracujący w klasie D
  • Czułość wejścia: 0,89V rms
  • Impedancja wejściowa: 23,5kΩ
  • Wejścia analogowe: 1 para wejść stereo RCA, 1 para wejść stereo XLR
  • Transformator toroidalny dużej mocy
  • Końcówki mocy przełączające się przy częstotliwości 600kHz
  • Wzmocniony przebieg drugiej harmonicznej dla uzyskania efektu lampowego grania
  • Obudowa dostępna w wersji czarnej