s-e-r-v-e-r-a-d-s

hi-fi

ISOL-8 MiniSub Wave

test |
ISOL-8 MiniSub Wave

Jeśli macie już system niezłej klasy, to warto zadbać o jakość jego zasilania. Testowany przez nas ISOL-8 MiniSub Wave jest propozycją zdecydowanie wartą uwagi.

Szef firm ISOL-8 i Trilogy Audio to znany zapewne wielu audiofilom Nic Poulson, który zaczął swoją karierę w BBC, ale w przeciwieństwie do większości swoich kolegów inżynierów, którzy pożegnawszy się z BBC, zaczęli tworzyć repliki słynnych monitorów, buduje audiofilskie produkty prądowe i elektronikę. Obie jego marki zapracowały na uznanie dzięki solidnemu wykonaniu, przemyślanym rozwiązaniom i przede wszystkim klasie dźwięku. Jednak nazwisko Nic Poulson może się kojarzyć części z Państwa także z inną marką zajmującą się akcesoriami prądowymi, a mianowicie IsoTekiem. I jest to jak najbardziej dobre skojarzenie, gdyż Poulson był współzałożycielem tej firmy, którą opuścił na skutek tzw. "kreatywnych różnic" nie do pogodzenia. Śmiem jednak twierdzić, że Nicowi odejście z tej firmy wyszło na dobre. Obecnie tworzy bowiem kondycjonery, listwy i kable zasilające dopasowane do różnych potrzeb i robi to według własnego pomysłu, korzystając z ogromnego doświadczenia i wiedzy.

Wszyscy, którzy mieli styczność z produktami marki ISOL-8, wiedzą doskonale, że ten człowiek naprawdę wie, co robi. Dowodzi tego również i elektronika spod szyldu Trilogy Audio. Znakomite wzmacniacze, w tym słuchawkowe, przedwzmacniacze, zarówno liniowe, jak i gramofonowe, zdobyły serca wielu miłośników dobrego brzmienia.

ISOL-8 MiniSub Wave

Na sukces marki Trilogy składa się wiele czynników, ale zaryzykuję stwierdzenie, że jednym z kluczowych jest znakomite, dopracowane zasilanie każdego z tych urządzeń. Dlaczego to tak ważne? Choć pisaliśmy o tym już wiele razy, warto przypomnieć jeszcze raz, choćby dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z Audio (właśnie przez duże "A"), iż prąd z sieci elektrycznej zasilający nasze urządzenia niesie z sobą mnóstwo "śmieci". Są tam zakłócenia, przepięcia, składowa DC (prądu stałego). Wszystkie one pojawiają się w sieci m.in. za sprawą różnego rodzaju urządzeń podłączonych do tejże sieci elektrycznej. De facto więc gdy stosujemy akcesoria prądowe, chodzi nie tylko o wyeliminowanie zakłóceń płynących z zewnątrz, ale także tych, które powstają już w naszym mieszkaniu/domu, a nawet w samym systemie audio. Jeśli więc chcemy zapewnić naszemu systemowi optymalne warunki pracy, należy wszystkie owe "śmieci" odfiltrować, zabezpieczając jednocześnie system przed przepięciami.

Po dłuższym odsłuchu i kilkukrotnym przepinaniu urządzeń między tymi dwom kondycjonerami mogę napisać, że poprawia się właściwie każdy z opisanych wyżej aspektów dźwięku

Produkty marki ISOL-8 (warto tu zwrócić uwagę, na sprytnie wymyśloną nazwę marki, którą czyta się tak samo, jak słowo isolate, czyli izolacja, izolowanie) pełnią taką właśnie funkcję i z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że są w tym wyjątkowo skuteczne.

Poulson poszedł nawet krok dalej. W ramach ISOL-8 stworzył bowiem ofertę, w której można znaleźć produkty dopasowane do różnych potrzeb i możliwości finansowych potencjalnych nabywców. Podzielił portfolio na trzy grupy produktów. W pierwszej, High Performance, znajdują się urządzenia wysokiej klasy rozsądnie wycenione, przeznaczone do systemów domowych. Do nich należy m.in. testowany kondycjoner MiniSub Wave. Dalej mamy grupę produktów skierowanych do wymagających audiofilów. W niej znajduje się choćby używany przeze mnie od kilku lat topowy zintegrowany kondycjoner Substation Integra. Piszę o "topowym zintegrowanym", jako że na szczycie listy znajduje się dzielony/modularny kondycjoner – Substation LC i HC. W jego przypadku całkowicie odizolowano (tzn. wydzielono do osobnych obudów) zasilanie dla urządzeń o niskim i wysokim zapotrzebowaniu na prąd. Istnieje także możliwość zamówienia produktów z trzeciej serii, Custom, przeznaczonych do większych (raczej profesjonalnych, a nie domowych) systemów.

Zajmijmy się tą pierwszą grupą, jako że to jej częścią jest testowany MiniSub Wave. Znajdziemy w niej kable zasilające, listwy sieciowe, kondycjonery, w tym również wyspecjalizowane – np. VCM1080 przeznaczony do zasilania telewizora bądź projektora. Model MiniSub Chroma dla odmiany przeznaczony jest dla posiadaczy systemów A/V (ma gniazdka dedykowane do urządzeń wideo). Dwa pozostałe kondycjonery w tej serii mają niemal identyczną budowę. Różnica pomiędzy nimi polega na dodaniu filtra (niepożądanej) stałej składowej prądu płynącego z gniazdka do wersji Axis. Poza tym elementem MiniSub Wave i Axis są właściwie identyczne.

ISOL-8 MiniSub Wave

Co więc oferuje MiniSub Wave? Obudowa urządzenia jest podobna do mojej Substation Integry. Urządzenie jest dość spore (444x85x305mm) i waży 6,5kg. To właściwie pełnowymiarowy komponent, z ładnym, aluminiowym frontem w kolorze srebrnym (za dopłatą można zamówić urządzenie z czarnym frontem) ozdobionym jedynie centralnie zlokalizowaną diodą. Resztę obudowy wykonano ze stalowej blachy malowanej proszkowo na czarno. Całość jest sztywna, dobrze spasowana i porządnie wykończona, dzięki czemu MiniSub Wave może spokojnie stać na półce obok innych urządzeń – nie trzeba go chować gdzieś za szafkę z powodów estetycznych. Ważniejszą (przynajmniej od strony praktycznej) stroną kondycjonera jest jego tył. Umieszczono tam 6 gniazd typu Schuko, każde z nich zamykane uchylaną plastikową klapką. Z praktyki, tzn. na podstawie użytkowania mojej Substation Integry, mogę powiedzieć, że nie jest optymalne rozwiązanie, bo wpięcie wtyczki przewodu zasilającego jedną ręką jest niemal niemożliwe. Oczywiście argumentem za jest zabezpieczenie niewykorzystanych gniazd przed kurzem.

Gniazda są podzielone na dwie sekcje, cztery z nich są przeznaczone do zasilania urządzeń o średnim bądź niskim zapotrzebowaniu na prąd, czyli większości używanych w domowych systemach. Wszelkie źródła – odtwarzacze CD, DAC-i, przedwzmacniacze liniowe i gramofonowe, tunery podpinamy właśnie do tych czterech gniazd. Dwa pozostałe to gniazda wysokoprądowe przeznaczone do zasilania prądożernych urządzeń, czyli w praktyce wzmacniaczy (także zintegrowanych w subwooferach czy kolumnach aktywnych). W przeciwieństwie do mojej Substation Integry, MiniSub Wave wyposażony jest w standardowe gniazdo zasilające IEC, co pozwala zastosować z nim dowolny kabel sieciowy (oczywiście ISOL-8 rekomenduje używanie jego produktów). Przypomnę, że w Substation Interze wykorzystano profesjonalny 20-amperowy wtyk PowerCon Neutrika, co zmusza użytkownika do wykorzystania kabla w takowy wyposażony, a tych na rynku nie ma zbyt wiele.

Obok umieszczono jeszcze zacisk uziemienia. Podział gniazd według wykorzystania nie jest przypadkowy. Po pierwsze każde z nich jest osobno filtrowane, by wyeliminować zakłócenia tworzone przez każde z podłączonych urządzeń (pisałem o tym wcześniej, a jedną z ogromnych zalet ISOL-8 jest dbanie nie tylko o eliminację zakłóceń płynących z sieci, ale także wpływu jednych zasilanych z Wave'a urządzeń na drugie). Po drugie dla gniazd nisko-średnioprądowych zastosowano inne filtry – rozwiązanie nazwane "transmodal filter", dla wysokoprądowych natomiast filtr wysokoprądowy. Kondycjoner zapewnia oczywiście także ochronę podłączonych do niego urządzeń przed przepięciami pojawiającymi się w sieci elektrycznej. Urządzenie nie posiada żadnego włącznika. Założenia są proste – podłączamy do niego kabel zasilania i jest od razu gotowe do pracy, a z drugiej strony po prostu go nie wyłączamy, chyba że planujemy dłuższy wyjazd. Wówczas, podobnie jak właściwie w przypadku każdego urządzenia audio, powinniśmy wyciągnąć wtyczkę kabla zasilającego z gniazdka.

Jakość brzmienia

Choć pojawia się to często w moich testach, przypomnę dla porządku dwie kwestie. Przede wszystkim na co dzień podstawowym kondycjonerem w moim systemie jest ISOL-8 Substation Integra, a ponieważ 6 gniazdek to często za mało, używam również świetnej polskiej listwy GigaWatt PF Mk2. Do pokoju odsłuchowego mam dociągniętą osobną linię zasilającą od skrzynki (na osobnym bezpieczniku) na bazie kabla GigaWatt LC-Y. Linia ta kończy się w sumie czterema gniazdkami – dwoma Furutecha i dwoma GigaWatta. Gniazdek jest sporo, bo po pierwsze, gdy je instalowałem, nie miałem jeszcze kondycjonera ISOL-8, a posiadane listwy jednak ograniczały dynamikę (w przypadku podpięcia do nich wzmacniaczy). Substation Integra tę kwestię rozwiązała i wzmacniacz podpinam do niego. Nie zmienia to faktu, że czasem trafiają do mnie wyjątkowo prądożerne bestie, które jednak brzmią najlepiej podłączone prosto do gniazdka w ścianie – wówczas duża ilość gniazdek się przydaje.

ISOL-8 MiniSub Wave

Pierwsza część testu była czasochłonna, jako że uznałem, iż warto sprawdzić sytuację, z jaką pewnie będzie mieć do czynienia spora część potencjalnych nabywców. Wpiąłem system (uproszczony do transportu sieciowego, DAC-a i integry) do "zwykłej" listwy sieciowej. Przez "zwykłą" rozumiem nie taką z supermarketu, ale powiedzmy nieco lepszą, profesjonalną, choć wcale nie adresowaną dla rynku audio, którą kupiłem do pierwszego audiofilskiego systemu kilkanaście lat temu (i ciągle dobrze działa). Nie wdając się w szczegóły, daje ona lepszy efekt niż plastikowe listwy z marketu, acz produktom audiofilskim nie dorównuje. Przepięcie systemu z Substation Integry do owej listwy spowodowało mały szok – wzrost szumu tła, zszarzenie barw, rozmycie ataku, ograniczenie klarowności i dynamiki. Po kilkunastu minutach adaptacji słuchu owe zmiany nie były już tak bolesne, bo w końcu przy produktach prądowych nie mówimy o różnicach porównywalnych z wymianą źródła, wzmacniacza czy kolumn na o klasę lepsze. Te zmiany są mniejsze, subtelniejsze, acz gdy się dozna ich działania, trudno się już bez nich obyć.

Po dobrej godzinie takiego słuchania urządzenia przepiąłem do testowanego kondycjonera ISOL-8 MiniSub Wave. Efekt przypominał to, co mi daje porządne espresso. Muzyka zyskała na witalności, wigorze, kolorach. Poprawiła się dynamika, czystość dźwięku, lepszy był wgląd w głębsze warstwy muzyki. Wszystko to za sprawą niedocenianego (bo z jego obecności nie do końca zdajemy sobie świadomie sprawę), znacząco obniżonego poziomu szumu tła. Gdy jest on niski, to tło wydaje się czarniejsze, co z kolei sprawia, że barwa, jej cieniowanie, drobne elementy muzyki, niewielkie zmiany dynamiki – wszystko to staje się ważniejszą częścią muzyki, która w ten sposób brzmi prawdziwiej i naturalniej. Analizując poszczególne zakresy pasma, powiedziałbym, że najefektowniejsze zmiany zaszły na jego górze. O zmianie w zakresie czystości już pisałem, a ona pociąga za sobą z jednej strony większą dźwięczność, z drugiej... gładkość. Na pozór może wydawać się to sprzecznością, ale nią nie jest. Dźwięczność może przeradzać się w agresywność, szorstkość, ale nie musi, czego dowodzi MiniSub Wave. Wybrzmienia się dłuższe, bardziej soczyste, ale znikają (przynajmniej z dobrych nagrań) wszelkie irytujące, kujące w uszy elementy.

W pozostałej części pasma zmiany są mniej efektowne, ale nie mniej ważne. Bas jest bardziej zwarty, ma lepszy timing, poprawia się różnicowanie i nasycenie. Ta ostatnia cecha natomiast to największy zysk w zakresie średnicy, czyli de facto kluczowej części pasma. Ta robi się gęstsza, bardziej namacalna, po prostu bardziej przekonująca. Całość przekazu z ISOL-em-8 zyskuje na spójności i czymś, co można określić mianem wewnętrznego spokoju. Nie należy tego mylić z uspokojeniem dynamiki, bo ta, jak już wspominałem, poprawia się. Chodzi raczej o brak nerwowości, o wewnętrzną spójność/harmonię dźwięku. Raz jeszcze powtórzę – wszystko to nie są zmiany fundamentalne, proszę wziąć na to poprawkę i nie oczekiwać po MiniSub Wave cudów. Ani ISOL-8, ani żadne inne urządzenie prądowe nie zrobi ze słabego systemu znakomitego. Dobry kondycjoner ma za zadanie uwolnić potencjał danego urządzenia/systemu, który wcześniej był ograniczony za sprawą "brudnego" prądu.

Teraz pytanie brzmiało – czy porównanie MiniSuba Wave z dwa razy droższą Substation Integrą ma sens. Uznałem, że tak – przecież testowane urządzenia najlepiej jest odnosić do droższych/lepszych od niego, by się dowiedzieć, co robi dobrze, a za co warto zapłacić więcej. W tym konkretnym przypadku droższy model eliminuje dodatkowo stałą składową (DC), a także na gniazdach wysokoprądowych potrafi dostarczyć wyższy prąd niż MiniSub Wave (16A vs 10A). Tyle jeśli chodzi o przewagę na papierze. A w praktyce? Po dłuższym odsłuchu i kilkukrotnym przepinaniu urządzeń między tymi dwoma kondycjonerami mogę napisać, że poprawia się właściwie każdy z opisanych wyżej aspektów dźwięku. To typowy przykład, że zawsze może być jeszcze trochę lepiej, bardziej, mocniej... Nie będę więc wymieniał wszystkich zalet po kolei, dodając przy każdej z nich, że się poprawiły. Napiszę tylko, że najwyraźniejszą spośród subtelnych zmian była ta w zakresie dynamiki, przede wszystkim w skali makro.

ISOL-8 MiniSub Wave

W czasie testu używałem znakomitej integry w klasie A włoskiej firmy GrandiNote, modelu Shinai. To nadal nie jest najbardziej prądożerne urządzenie na świecie (pomimo konieczności zasilania go dwoma kablami), ale najwyraźniej owe 16A Integry wobec 10A dostarczanych przez testowanego Wave'a (na gniazdach wysokoprądowych) robiło różnicę. Czy różnicę wartą dużej dopłaty (mojego kondycjonera używam z topowym kablem zasilającym ISOL-8, więc de facto różnica w cenie to niemal trzykrotność)? To już kwestia indywidualnego wyboru oczywiście. Kalkulując na zimno, MiniSub Wave oferuje na pewno lepszy stosunek jakości do ceny i do wielu systemów ze średniej półki będzie wystarczająco dobry, uzasadniając inwestycję. Patrząc jednakże wyłącznie przez pryzmat jakości brzmienia – warto kupić droższy model, bo choć zysk nie będzie współmierny (w audio nigdy nie jest) do poniesionych nakładów, to trudno jest tak naprawdę wycenić bardziej intensywne, wspanialsze doświadczenia muzyczne, nieprawdaż?

Podsumowanie

Jeśli macie już Państwo system niezłej klasy (wcale niekoniecznie za 50 czy 100 tysięcy) i zwłaszcza jeśli mieszkacie w mieście, gdzie prąd w gniazdkach jest mocno zanieczyszczony, zróbcie sobie wielką frajdę i zadbajcie o jakość zasilania. Testowany model marki ISOL-8, kondycjoner MiniSub Wave jest propozycją zdecydowanie wartą uwagi. Jego cena nie jest jeszcze bardzo wysoka (jak na realia branży), oferuje aż 6 gniazdek (z czego 2 wysokoprądowe dla wzmacniaczy), co powinno wystarczyć w przypadku większości systemów audio, a samo urządzenie ma reprezentacyjny wygląd. Dedykowane filtry dla nisko- i wysokoprądowych urządzeń, ochrona przez przepięciami, izolacja nawet między podłączonymi do kondycjonera urządzeniami – to wszystko kolejne ogromne zalety przekładające się na to, co usłyszycie ze swoich głośników. Z nich popłynie bardziej dynamiczny, czystszy, bardziej kolorowy, ale jednocześnie gładszy, spójniejszy i bardziej angażujący dźwięk. Słuchanie muzyki będzie po prostu prawdziwszym, przyjemniejszym przeżyciem. Jeśli na tym Wam zależy, to koniecznie przetestujcie MiniSub Wave we własnym systemie.

Werdykt: ISOL-8 MiniSub Wave

  • Jakość dźwięku

  • Jakość / Cena

  • Wykonanie

  • Możliwości

Plusy: Uniwersalność – gniazda wysoko- i niskoprądowe, nie ogranicza dynamiki, zdecydowanie poprawia jakość dźwięku

Minusy: Chętnie wyeliminowałbym plastikowe klapki na gniazdach

Ogółem: Ładne, dobrze wykonane i przemyślane urządzenie, którego wpływ na brzmienie będzie zauważalny i jednoznacznie pozytywny

Ocena ogólna:

PRODUKT
ISOL-8 MiniSub Wave
RODZAJ
Kondycjoner sieciowy
CENA
Srebrny - 4.990 zł
Czarny - 5.499 zł
WAGA
6,5 kg
WYMIARY (SxWxG)
444x85x305 mm
DYSTRYBUCJA
Moje Audio
www.mojeaudio.pl
NAJWAŻNIEJSZE CECHY
  • Ilość gniazd zasilających: 6 (2 wysokoprądowe, 4 nisko-średnioprądowe)
  • Maksymalny prąd ciągły: 6A na pojedynczym gnieździe nisko-średnioprądowym
  • 6A na wszystkich gniazdach nisko-średnioprądowych razem
  • 10A na pojedynczym gnieździe wysokoprądowym
  • 10A na obu gniazdach wysokoprądowych razem
  • Gniazdo zasilające: IEC
  • Napięcie zasilające: 230V