s-e-r-v-e-r-a-d-s

wszystkie

EKSTREMALNE KOLUMNY JBL EVEREST DD 67000

news |

W branży hi-end ekstremalne konstrukcje za kosmiczne pieniądze nie są czymś niezwykłym.

W branży hi-end ekstremalne konstrukcje za kosmiczne pieniądze nie są czymś niezwykłym. Wydawało się, że już Everest DD 66000 stanowił szczyt tego, co potrafi udany mariaż supertechnologii i głębokiej znajomości techniki dźwiękowej. Okrzyknięto go, i słusznie, najdoskonalszym z instrumentów do odtwarzania muzyki, jaki stworzyła firma JBL. Jednak prace nad tym systemem rozpoczęto 12 lat temu, a od tamtego czasu w laboratoriach JBL wiele się zmieniło. Prace nad następcą legendarnego modelu DD66000 były tylko kwestią czasu, choć nie ulegało wątpliwości, że odziedziczy on zarówno stylistykę, zawierającą tradycyjne i nowoczesne elementy firmowego stylu, jak i te rozwiązania technologiczne, które się nie zestarzały. Na pierwszy rzut oka nowe DD67000, także oprawiony w drewno różane lub klon, wygląda niemal identycznie, jak poprzedni model. Teraz także po zdjęciu maskownicy widzimy dwa potężne, głośniki niskotonowe o średnicy 38cm o stożkowej, trójwarstwowej membranie typu "sandwich". Połączenie dwóch warstw delikatnej, papierowej fibry i rdzenia ze sztywnej, sprężystej pianki gwarantuje dźwiękową neutralność, zagęszczają basy i wygładzają pasmo, a przy tym tłumią wewnętrzne rezonanse. Membranę wprawia w ruch 10cm cewka, a całość osadzono w masywnym koszu odlanym z aluminium. Górę pasma kształtuje 10cm, kompresyjny przetwornik wysokotonowy z czystego berylu, a za najwyższe rejestry odpowiada 25mm, również berylowy tweeter, z precyzją i mistrzostwem odtwarzający dźwięk o częstotliwości sięgającej 60kHz, a więc daleko poza szczyt percepcji ludzkiego ucha. Jednak każdy z tych komponentów nie byłby wart więcej, niż materiał, z którego został wykonany, gdyby nie ich doskonała integracja, dzięki której system perfekcyjnie odtwarza przejścia od najgłębszych nut po wyżyny częstotliwości. Przetworniki i zwrotnica zostały umieszczone w imponującej obudowie ze zoptymalizowanej płyty MDF, przypominając legendarne konstrukcje JBL-a - Hartsfield i Paragon. Specjalnie zagięta powierzchnia frontu łączy boczne ścianki i główną tubę. Ta ostatnia otrzymała "usta", z materiału SonoGlass, podobnie jak tuba przetwornika ultrawysokotonowego. Tak uformowana kolumna z łatwością reprodukuje dźwięk w paśmie 29Hz-60kHz - charakterystyka przetwarzania jest gładka i rozciągnięta, kierunkowość w całym paśmie doskonale zrównoważona, a zniekształcenia harmoniczne praktycznie pomijalne. Umieszczone na froncie panele kontrolne pozwalają na precyzyjne strojenie dołu i góry pasma oraz innych parametrów, odpowiadających za optymalizowanie brzmienia w każdym pomieszczeniu. Potężna (110cm wysokości) kolumna spoczywa na czterech stopach ze stali nierdzewnej. Waga 142kg też robi wrażenie? i zaraz przychodzi refleksja, że cenowo oznacza to zaledwie nieco ponad tysiąc złotych za kilogram. Przyznacie, że jak za najlepszy sprzęt odsłuchowy w historii JBL, to nie tak drogo?
Ciekawostką jest, że tak ekstremalne kolumny, również pod względem ceny, znalazły nabywcę w Polsce. Każda z kolumn DD67000, zamówionych przez prywatnego odbiorcę, które jadą właśnie do Polski, kosztuje bagatelka 159 tys. zł. A przecież same z siebie nie będą grały, więc trzeba jeszcze zapewnić im odpowiednie towarzystwo. Kolumny DD67000 predestynowane są do współpracy ze wzmacniaczem o optymalnej mocy sięgającej 500W.

INFO www.jbl.com.pl

jbl