Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na używanie plików cookies zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Więcej o polityce cookies

s-e-r-v-e-r-a-d-s

muzyka

David Bowie - Blackstar

recenzja
David Bowie - Blackstar

Ostatnia płyta Davida Bowie nagrana z muzykami jazzowymi, którzy czują rocka

O muzyce

Pod koniec 2014 roku ukazała się kompilacja Bowiego "Nothing Has Changed" z jedyną premierową kompozycją "Sue (Or In A Season Of Crime)". Utwór został nagrany z Marią Schneider, jedną z najbardziej kreatywnych postaci współczesnego jazzu. W jakiejś mierze to właśnie jej zawdzięczamy kształt ostatniej płyty "Blackstar", gdyż to ona poleciła Bowiemu kwartet saksofonisty Donny'ego McCaslina i wizytę na jego koncercie w nowojorskim klubie "55 Bar". Następnego dnia Bowie wraz z przyjacielem i producentem Tonym Viscontim zaproponowali zespołowi udział w jednej sesji (nagrano pierwszą wersję "Tis A Pity She Was A Whore"), a później współpracę przy nagraniu całego materiału. Ten zarejestrowano w studiu Magic Shop w trakcie trzech kilkudniowych sesji między styczniem a marcem 2015 roku. David Bowie bardzo chciał nagrać płytę z muzykami jazzowymi, którzy niekoniecznie będą grać jazz. Raczej chodziło o jazzmanów grających rocka, z ich muzyczną intuicją, otwartymi umysłami i umiejętnością improwizacji.

To żadne novum w muzyce Bowiego, jeśli weźmiemy pod uwagę choćby współpracę w latach 70. ze znakomitym pianistą Mikiem Garsonem czy gitarzystą Patem Methenym. Nie bez znaczenia jest też "umiłowanie" Bowiego do saksofonu, instrumentu na którym potrafił grać, jednak nie w stopniu pozwalającym na zrealizowanie każdej muzycznej idei. W tej roli znakomicie sprawdził się Donny McCaslin. Powstał niezwykły, głęboki zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej album. Począwszy od dwuczęściowej tytułowej suity, przez niemal idylliczne "Dollar Days", zwierzęce i agresywne "Sue (Or In A Season Of Crime)", a skończywszy na przejmujących "I Can't Give Everything Away" i "Lazarus". Szczególnie ten ostatni z fragmentem "Spójrz tutaj, jestem w niebie" wydaje się pożegnaniem muzyka z życiem. "Blackstar" stał się jednocześnie jednym z najpiękniejszych prezentów, na jaki mogliśmy liczyć od artysty. Jednego z największych naszych czasów. Jak wielkiego? Przekonamy się (odczuwając jednocześnie i boleśnie przeraźliwą "pustkę") dopiero za jakiś czas. ★ ★ ★ ★ ★

O dźwięku

To świetny przykład "nowoczesnej produkcji", której wyróżnikiem jest dość oczywista kompresja dynamiki. Wystarczy jednak znać się na rzeczy, by uniknąć dźwiękowej katastrofy. Dzięki temu "Blackstar" wciąga bogatym, ciepłym brzmieniem i przekonującą przestrzenią uzyskaną głównie przez pogłosy i zabawy z fazą. Wokal podany "na twarz", wypchnięty do przodu, wzmacnia namacalność przekazu. Tam, gdzie nakłada się na siebie wiele instrumentów, przydałaby się może ciut lepsza rozdzielczość, ale z drugiej strony nic w tym nagraniu nie męczy. ★ ★ ★ ½

Wykonawca
David Bowie
Album
Blackstar
Wytwórnia
Sony Music
Dostarczył
HIGHRESAUDIO
Format
FLAC 24/96
album