![]()
|
![]() E-PRENUMERATA NUMER 11/09
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/08
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/06
Z P£YT¡ CD
PURE to wyj±tkowa kolekcja cudownie nagranych nastrojowych utworów rockowych, jazzowych i klasycznych w wykonaniu takich gwiazd jak: Antonio Forcione, Daniel Mulhern, Fred Simon, Nicolas Meier, Charlie Haden i wielu innych... Legendy HI-FI
![]() Nie tylko HI-FI
![]()
Nowo¶ci Apple |
||||
|
Wywiady Wywiad z MARCINEM NOWAKOWSKIM Dodany 2010-02-10Marcin Nowakowski jest praktycznie jedynym w Polsce saksofonist± smooth jazzowym. W 2009 roku ukaza³ siê jego drugi solowy album „Better Days” i nie by³oby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, ¿e p³ytê nagra³ z plejad± amerykañskich sidemanów, a produkcj± zaj±³ siê Jeff Lorber – co ju¿ samo w sobie jest gwarantem najwy¿szej jako¶ci, równie¿ pod wzglêdem brzmienia. W morzu pseudo smooth jazzowych sk³adanek, które wyrastaj± w naszym kraju jak grzyby po deszczu, warto skierowaæ wzrok i s³uch na smooth jazz uprawiany w czystej postaci przez tego zdolnego muzyka. Droga Marcina Nowakowskiego do okre¶lenia w³asnego „ja” w muzyce te¿ by³a interesuj±ca… HFC: Czy „pokocha³e¶” saksofon bêd±c dzieckiem, czy te¿ mi³o¶æ do tego instrumentu dojrzewa³a w Tobie? Marcin Nowakowski: Prawda jest taka, ¿e pokocha³em saksofon, bêd±c dzieciakiem. Pamiêtam doskonale filmy amerykañskie czy nawet polskie, w których pojawia³ siê ten instrument – ju¿ wtedy by³em nim oczarowany. Fascynowa³ mnie saksofon, ale ze wzglêdu na wiek nie mog³em na nim graæ. Moja edukacja muzyczna rozpoczê³a siê od fortepianu, to by³o w podstawowej szkole muzycznej. W szkole drugiego stopnia przypad³ mi w udziale fagot, przy czym obiecano mi, ¿e po roku bêdê móg³ siê uczyæ gry na dwóch instrumentach jednocze¶nie. Tej umowy niestety nie dotrzymano, ale trzeba pamiêtaæ o tym, ¿e to by³y trochê inne czasy. Teraz w³a¶ciwie w szkole muzycznej ka¿dy mo¿e uczyæ siê i graæ tak, jak chce, a za moich czasów granie czegokolwiek poza klasyk± nie by³o mile widziane. Zacz±³em uczyæ siê sam gry na saksofonie, korzystaj±c z podrêczników. Mia³em te¿ sporo szczê¶cia, bo w Pañstwowej Szkole Muzycznej przy ul. Bednarskiej w Warszawie utworzono wydzia³ jazzu i oczywi¶cie postanowi³em tam zdawaæ. Dosta³em siê i od tej pory wszystko potoczy³o siê po mojej my¶li. Mia³em znakomitych nauczycieli: Zbyszka Namys³owskiego i Mariusza „Fazi” Mielczarka. To by³a ¶wietna szko³a, otrzyma³em porz±dne podstawy, za które jestem im ogromnie wdziêczny. Gdyby nie oni, sam nie wiem, jak potoczy³aby siê moja kariera... HFC: Czy ju¿ w ¶redniej szkole muzycznej wiedzia³e¶, ¿e raczej nie zostaniesz filharmonikiem? MN: Tak, chocia¿ wcze¶niej, jak gra³em na fagocie, to sz³o mi bardzo dobrze i chcieli mnie obsadziæ w szkolnej orkiestrze. Mia³em ju¿ wtedy jednak inn± wizjê grania i mojej muzycznej przysz³o¶ci. „Klasykê” oczywi¶cie lubiê, nie jestem „antyklasykiem” (¶miech), mam swoich ulubionych kompozytorów, przede wszystkim Bacha oraz Griega i Beethovena, zreszt± tak naprawdê lubiê ka¿d± dobr± muzykê bez podzia³u na gatunki. HFC: Kiedy poczu³e¶ siê muzykiem pe³n± gêb±, kiedy odby³e¶ pierwsz± powa¿n± trasê koncertow± i z kim? MN: To by³o na drugim roku w ¶redniej szkole muzycznej, trasa z Maryl± Rodowicz. Wtedy to by³a dla mnie wielka rado¶æ, prze¿ycie i wyró¿nienie. HFC: Bardzo szybko wpad³e¶ w machinê zwan± polskim show-biznesem, gra³e¶ równie¿ w „Metrze” Janusza Józefowicza... MN: To by³y g³ównie zastêpstwa za Mariusza „Fazi” Mielczarka, ale te¿ kolejna dobra szko³a, w której trzeba by³o siê szybko uczyæ z nut. Pamiêtam, ¿e by³em w tamtym czasie ogromnie zabiegany, bo np. po spektaklu „Metra” ³apa³em autobus do szko³y na Bednarskiej, gdzie gra³em w big-bandzie prowadzonym przez Ptaszyna Wróblewskiego. Ciekawe i szalone czasy, karko³omne wyzwania, które dzi¶ mile wspominam. HFC: Od lat jeste¶ cenionym sidemanem. Wszystko zaczê³o siê od Woobie Doobie i od nagrañ z Natali± Kukulsk±? MN: Tak, pierwsz± p³ytê z Natali± Kukulsk± nagra³em ju¿ w 1997 roku i w³a¶ciwie od tego czasu datuje siê moja dzia³alno¶æ jako muzyka sesyjnego. P³yta „Puls” Natalii odnios³a w owym czasie ogromny sukces – okry³a siê podwójn± platyn±. W tym samym roku wzi±³em równie¿ udzia³ w nagraniu utworu „Members of Pozytywne Wibracje”. Mia³em wtedy przyjemno¶æ wspó³pracowaæ z Micha³em Urbaniakiem i Kayah. Utwór ten by³ singlem promuj±cym kompilacjê „Pozytywne Wibracje vol. 1”. Do dzi¶ jako sideman nagra³em ponad 30 p³yt. HFC: Kiedy w takim razie z muzyka sesyjnego sta³e¶ siê solist± pracuj±cym na w³asne konto, na w³asne nazwisko? MN: Rzeczywi¶cie sporo czasu minê³o, zanim nagra³em debiutancki album „Smooth Night” (2005 r.). Ta p³yta mia³a ukazaæ siê du¿o wcze¶niej, ale zawsze by³y jakie¶ „wa¿niejsze” nagrania, projekty, koncerty itp. Zawsze chcia³em nagraæ solow± p³ytê, my¶lê, ¿e ka¿dy muzyk o tym marzy, nawet ci, którzy na co dzieñ uwa¿aj± siê za typowych sidemanów. Po wielu staraniach, wyrzeczeniach w koñcu uda³o siê to zrealizowaæ. HFC: „Smooth Night” jak na nasze warunki odniós³ spory sukces, bo album otrzyma³ status z³otej p³yty. MN: Prawdê mówi±c, nie spodziewa³em siê, ¿e odniesie a¿ taki sukces i ¿e uda mi siê dotrzeæ z t± muzyk± do tak wielu odbiorców. Tym wiêksza wiêc by³a rado¶æ. HFC: Twoja muzyka to wed³ug mnie kwintesencja smooth jazzu i nie ukrywam, ¿e d³ugo czeka³em na takie d¼wiêki w wykonaniu polskiego muzyka. Okre¶lenie smooth jazz sta³o siê w ostatnich latach takim kluczem, wytrychem, za pomoc± którego mo¿na sprzedaæ prawie wszystko, a smooth jazzu w tym jak na lekarstwo. Kiedy zacz±³e¶ siê interesowaæ tym gatunkiem? MN: To by³o dosyæ dawno i pamiêtam pierwsze p³yty Jeffa Lorbera, Erica Marienthala, które udawa³o mi siê w tamtym czasie dostaæ. Nie ukrywam, ¿e to by³o ju¿ na etapie szko³y ¶redniej i czu³em, ¿e ten gatunek interesuje mnie najbardziej. HFC: Zapytam siê zaczepnie czy w takim razie Kenny G te¿ w jakim¶ stopniu Ciê inspirowa³? MN: No tak, to jest „znienawidzony” saksofonista w¶ród muzyków, szczególnie saksofonistów. Nie wszystko mi siê podoba, ale trzeba doceniæ warsztat tego cz³owieka, a przede wszystkim robotê producentów, z którymi pracowa³. Teraz jest tak, ¿e ktokolwiek zagra melodyjnie na saksofonie sopranowym, to zaraz pojawia siê zarzut: grasz jak Kenny G. Mo¿e nast±pi³o przesilenie materia³u, „przelansowanie” i st±d ta niechêæ do tego muzyka. HFC: Zostawmy w spokoju Kenny’ego G i powróæmy jeszcze na chwilê do Twojego debiutu, na którym ju¿ pojawi³a siê zagraniczna gwiazda w postaci gitarzysty Paula Jacksona Jr. – cz³owieka, który pracowa³ choæby nad „Thrillerem” Michaela Jacksona, ale tak¿e z Alem Jarreau, Whitney Houston, Lutherem Vandrossem i… ta lista nie mia³aby koñca. MN: To ju¿ jest cz³owiek-legenda. To by³o dla mnie ogromne wyró¿nienie, sam fakt, ¿e zechcia³ zagraæ na p³ycie „Smooth Night”. HFC: Jak dosz³o do tej wspó³pracy? MN: To d³uga historia. Pewna osoba w USA, która pracowa³a z Paulem Jacksonem Jr., poleci³a moj± skromn± osobê. Dziêki temu przes³ucha³ moje nagrania no i ostatecznie zgodzi³ siê nagraæ do tych utworów partie gitary. Znalezienie czasu przez Paula na nagranie tych partii te¿ trochê trwa³o, ale w koñcu siê uda³o i by³em z tego faktu niezwykle szczê¶liwy. Nie ukrywam, ¿e przy nowej p³ycie po prostu postanowi³em pój¶æ za ciosem i te¿ zaprosiæ Pula Jacksona Jr. do wspó³pracy. HFC: Czy w przypadku „Smooth Night” nagranie powsta³o „zaocznie”, przez ocean? MN: Tak, Paul przes³a³ ¶cie¿ki z nagran± gitar±, a w Polsce by³y miksowane. HFC: Czy w fazie rozmy¶lañ nad now± p³yt± za¶wita³a Ci my¶l, ¿e mo¿e by tak ca³y ten materia³ nagraæ w Stanach, ze ¶mietank± muzyków smooth jazzowych? MN: Absolutnie nie by³o takich planów. Tak naprawdê „Better Days” nagrywa³em w Polsce blisko dwa lata. Sz³o to dosyæ opornie, niestety d³ugo trwa³o, wiêc pomy¶la³em, ¿e trzeba poprosiæ kolegów zza oceanu, ¿eby praca nad t± p³yt± troszeczkê „nabra³a tempa”. Paul Jackson Jr. skontaktowa³ nas z Jeffem Lorberem, po czym wys³a³em mu p³ytê „Smooth Night”, demo, wszystkie materia³y, no i w rezultacie Jeff zgodzi³ siê wyprodukowaæ jeden utwór. Nagranie zosta³o przez niego wyprodukowane i przes³ane do mojej akceptacji. By³em na tyle zadowolony z tej produkcji, ¿e natychmiast pomy¶la³em o innych utworach. Nic nie wskazywa³o na to, ¿e wybiorê siê do Stanów, ale sytuacja trochê wymusi³a takie w³a¶nie rozwi±zanie. Postanowi³em wiêc wyjechaæ do Los Angeles i tam kontynuowaæ nagrania. HFC: Przyznam siê, ¿e kilka miesiêcy temu dosta³em od Paula Jacksona Jr. jego najnowsz± p³ytê „Lay It Back” z adnotacj±, ¿e dobrze zna i wspó³pracuje z polskim saksofonist± Marcinem Nowakowskim. Pomy¶la³em wiêc, ¿e bêdzie podobnie jak w przypadku debiutu, czyli Paul zagra w jednym czy dwóch utworach. Tym razem jednak by³o zupe³nie inaczej. Jak to siê sta³o, ¿e Jeff Lorber, facet niezwykle zapracowany, zgodzi³ siê na produkcjê ca³ej p³yty? MN: Po przylocie do Los Angeles udali¶my siê do jego studia nagrañ JHL Studio, Pacific Palisades, malowniczo po³o¿onego nad Pacyfikiem. Jest to prywatne studio Jeffa wyposa¿one m.in. w konsoletê SSL 4000, przedwzmacniacze Neve, API, system rejestracji Protools HD i bardzo wiele analogowych instrumentów klawiszowych. Pocz±tkowo Lorber wiedzia³, ¿e ma produkowaæ trzy utwory… HFC: Czyli za³o¿y³e¶, ¿e bêdzie kilku producentów? MN: Za³o¿y³em, ¿e Jeff wyprodukuje trzy nagrania, do reszty zaprosimy muzyków i bêdziemy to miksowaæ w Polsce. Tyle, ¿e ju¿ pierwszego dnia Lorber zapyta³ mnie, czy mam ze sob± saksofon. Odpowiedzia³em, ¿e owszem, mam w baga¿niku. On na to: rozk³adaj instrument, bêdziemy graæ. Tak zaczê³o siê wspólne granie, Jeff pozna³ pozosta³e utwory, które chcia³em umie¶ciæ na p³ycie, i sam wyszed³ z propozycj± produkcji ca³o¶ci p³yty. HFC: A Ty oczywi¶cie odpowiedzia³e¶, ¿e nie, dziêkujê, nie jestem zainteresowany! MN: (¶miech) Nie waha³em siê nawet sekundy. Jeff da³ mi kredyt zaufania, powiedzia³, ¿e zainwestuje swój czas i ¿e je¿eli ta p³yta odniesie jakikolwiek sukces, nawet niewielki, to bêdzie produkowa³ moje nastêpne p³yty. Je¿eli nie, to nasza wspó³praca zakoñczy siê na „Better Days”. Przy nagrywaniu partii saksofonów mia³em spor± presjê, ale z koñcowego efektu jestem bardzo zadowolony. HFC: P³yta przede wszystkim ¶wietnie brzmi, to jest ¶wiatowy poziom. Jak dalece Jeff Lorber ingerowa³, decydowa³ o brzmieniu tej p³yty? Zaufa³e¶ mu do koñca, czy mia³e¶ w³asne wyobra¿enie, jak ten album powinien brzmieæ? MN: Okaza³o siê przy nagrywaniu, ¿e nasze wizje brzmienia by³y bardzo podobne, nie by³o w tym wzglêdzie kwestii spornych. Pojawia³y siê tylko sugestie moje czy Jeffa, ale ogólny kierunek by³ ten sam. Ma³o tego, Jeff Lorber nie blokowa³ mnie te¿, je¶li chodzi o grê na saksofonie, wrêcz zachêca³ do szukania nowych mo¿liwo¶ci, nowych d¼wiêków. HFC: Jakim cz³owiekiem jest Lorber w kontaktach miêdzyludzkich? MN: Pogodnym i weso³ym, ale szanuj±cym swój czas. Jest równie¿ bardzo konkretny, je¶li praca, to rzeczywi¶cie nie ma czasu na inne rzeczy. Je¶li przerwa, to nie d³u¿sza ni¿ piêæ minut, je¶li kawa, to proszê bardzo, ale ju¿ pita w studiu. Do tego jest surowy i s³owa krytyki te¿ mnie nie ominê³y, ale z dnia na dzieñ tych s³ów krytycznych pod moim adresem by³o coraz mniej. HFC: Czy w takim razie by³ czas, ¿eby porozmawiaæ np. o wielkich gwiazdach, z którymi nagrywa³, o jego solowych projektach? MN: Pewnie, by³y wspólne kolacje i d³ugie rozmowy, g³ównie o muzyce. Pokazywa³ mi swoje archiwalne nagrania. Mog³em wiêc pos³uchaæ i przekonaæ siê, jak to by³o robione przed laty, jak by³o nagrywane. Dla mnie, muzyka, który zna³ to wcze¶niej z p³yt, by³o to wielkie prze¿ycie. Wys³uchanie poszczególnych ¶ladów, poszczególnych muzyków, to naprawdê niezwyk³e do¶wiadczenie. HFC: Ile dni spêdzi³e¶ w Mie¶cie Anio³ów? MN: Ponad miesi±c, w tym 16–18 dni sesyjnych. HFC: Jak rozumiem, czas pobytu zmienia³ siê w trakcie? MN: Oczywi¶cie, pobyt w Los Angeles mia³ byæ krótszy. Poza tym Jeff Lorber w tym samym czasie promowa³ swój najnowszy album „Heard That” nagrany dla Peak Records i mia³em w±tpliwo¶ci, czy podo³a wszystkiemu, ale to perfekcyjnie zorganizowany cz³owiek i niezwykle oddany temu, co robi. Dochodzi³o do takich sytuacji, ¿e lecia³ do Atlanty na koncert, po czym wraca³ samolotem o pi±tej rano, a ju¿ o jedenastej spotykali¶my siê w studiu. HFC: Album „Better Days” (swoj± drog± to ¶wietny tytu³ na czas kryzysu) promuje nagranie „Waiting For You” z Jeffem Pescetto, który ¶piewa³ np. na solowej p³ycie Davida Fostera „River Of Love”. Jego charakterystyczny g³os mo¿na us³yszeæ na p³ytach Kenny’ego Logginsa, Michaela Boltona, Dave’a Koza czy Boneya Jamesa. Sk±d pomys³ na w³a¶nie tego wokalistê? MN: To dobry znajomy Jeffa Lorbera, a my szukali¶my wokalisty, który móg³by za¶piewaæ w „Waiting For You”. Zaprosi³ Pescetto do studia, us³ysza³em jak ¶piewa, stwierdzi³em, ¿e bardzo mi siê podoba i pasuje do tego nagrania. Lorber oznajmi³: w takim razie zaczynamy nagrywaæ. Ja na to, przepraszam, ale nie ma tekstu do tego utworu. Nie ma problemu – odpowiedzia³ Lorber – Jeff napisze. Napisa³ tekst w pó³ godziny i zaaran¿owa³ chórki. Profesjonalnie, szybko i ³adnie. HFC: Równie¿ w „Waiting For You” na perkusji zagra³ Dave Weckl, w Polsce znany przede wszystkim z Electric Band Chicka Corei. To spotkanie te¿ zawdziêczasz Lorberowi? MN: Tak, pozostali muzycy to sugestie Jeffa, który tylko pyta³ siê, czy ten lub tamten muzyk mi odpowiada. Dla mnie czêsto to by³ problem na zasadzie: chcesz zaprosiæ Dave’a Weckla? Fajnie, tyle tylko, ¿e ja nie mam pieniêdzy! Spokojnie – odpowiada³ Lorber – czy podoba Ci siê, jak ten muzyk gra? Pewnie, ¿e tak. W takim razie zagra na Twojej p³ycie – mówi³ Jeff. To by³y sytuacje, które, nie ukrywam, mnie szokowa³y, ale z drugiej strony oczywi¶cie bardzo cieszy³y. HFC: W dwóch tematach pojawia siê gitarzysta Michael Landau – w tym wypadku lepiej chyba nie wymieniaæ, dla kogo i z kim gra³ ten cz³owiek... MN: (¶miech) W zasadzie on i Paul Jackson Jr. to dwóch najbardziej znanych sidemanów w LA. HFC: Interesuje mnie jeden aspekt zwi±zany z tymi muzykami. Czy oni s± wci±¿ g³odni nowych doznañ w studiu, czy to nie jest tylko lub a¿ doskona³e rzemios³o? MN: My¶lê, ¿e tak. Tym bardziej, ¿e zdawali sobie sprawê z tego, ¿e nie mam amerykañskiego feelingu tylko europejski, co dla nich te¿ by³o wyzwaniem. Gram bardziej „europejskie d¼wiêki” ni¿ amerykañskie, dlatego oni s± otwarci na tak± w³a¶nie wspó³pracê. Poza tym w rozmowach sami stwierdzili, ¿e oni nie napisaliby takich tematów, takich kompozycji. To jest zwi±zane w³a¶nie z inn± kultur±, odmiennym podej¶ciem do muzyki. Jednak wszyscy muzycy, z którymi mia³em przyjemno¶æ tam pracowaæ, poza doskona³ym rzemios³em byli bardzo wra¿liwi i otwarci na muzykê. HFC: P³ytê nazwa³e¶ „Better Days”, choæ nagranie na albumie nosi tytu³ „Better Days Ahead”. Pamiêtam, ¿e kilka lat temu album pod takim tytu³em nagra³ gitarzysta Norman Brown, chcia³e¶ unikn±æ takiej samej nazwy? MN: Z tym wi±¿e siê pewna ciekawostka, bo album „Better Days” z kolei nagra³ kiedy¶ saksofonista Everette Harp, o czym przypomnia³ nasz perkusista Tony Moore. Najlepiej w tej sytuacji zareagowa³ Jeff Lorber, mówi±c: No i co z tego! To nie ma znaczenia! HFC: Wiêkszo¶æ utworów na „Better Days” jest Twojego autorstwa, utwór „Sensual” napisa³ Wojtek Olszak, a Jeff Lorber „Huggy Bear”. Lorber sam zaproponowa³, ¿e napisze jeden temat? MN: To jest kompozycja, która mia³a siê znale¼æ na jego p³ycie „He Had A Hat”, ale by³a zbyt funkowa i odstawa³a od ca³o¶ci, wiêc z niej zrezygnowano. Cieszê siê, bo dziêki temu trafi³a na mój album. Inicjatywa te¿ wysz³a od Jeffa, a to dla mnie wyró¿nienie, bo tak naprawdê niechêtnie oddaje swoje kompozycje innym. HFC: Z coverów siêgn±³e¶ po bardzo optymistyczny temat „I Love Your Smile”, na pocz±tku lat 90. wylansowany przez Shanice! MN: Postawi³em na optymizm, w koñcu po „Smooth Night” musi przyj¶æ „Better Day”. Chcia³em, ¿eby ta p³yta by³a bardziej energetyczna, st±d tylko dwie ballady, a reszta funkuj±co-swinguj±ca. HFC: Chelsea Nicole ¶piewaj±ca w „I Love Your Smile” to nowa twarz? MN: Wbrew pozorom nie. ¦piewa³a ju¿ na p³ytach Jeffa Lorbera, a gdy za¶piewa³a w studiu, zrobi³a na mnie bardzo dobre wra¿enie i znakomicie zinterpretowa³a ten temat. HFC: Na „Better Days” grasz g³ównie na alcie, ale siêgasz równie¿ po sopran, tenor, flet, a nawet saksofon barytonowy. W jakim celu, g³ównie „barwowym”? MN: Chcia³em, ¿eby spektrum brzmieniowe by³o jak najwiêksze i bardzo „soczyste”. Z drugiej strony chcia³em unikn±æ monotonni, z któr± czêsto mamy do czynienia w przypadku tego rodzaju muzyki. HFC: Czy trudno jest nagraæ tak± p³ytê z takim muzykami? Mam tu na my¶li zarówno zgranie terminów, jak i kwestie finansowe. MN: Logistycznie nie by³o to a¿ takie trudne. Praca tam jednak ró¿ni³a siê od tego, do czego by³em przyzwyczajony w Polsce. Zreszt± zapamiêta³em jedn± z³ot± my¶l Jeffa Lorbera, który powiedzia³, ¿e my musimy szanowaæ pieni±dze i czas, bo je¿eli bêdziemy graæ ¼le i nie bêdziemy szanowaæ ludzi, to mo¿emy wyl±dowaæ pod mostem. Odno¶nie do finansowania tego projektu to mia³em na szczê¶cie sponsora, który pokry³ koszty wynajêcia studia i muzyków. Drugi sponsor, partner barterowy, pokry³ koszt przelotów, a resztê finansowa³em sam. Akurat trafi³em na niski kurs dolara (¶miech), wiêc jestem w czepku urodzony, bo pewnie teraz tego projektu nie uda³oby siê sfinansowaæ. HFC: Twoje p³yty s± wydawane przez w³asn± firmê Smooth Jazz Records. Nie my¶la³e¶ o podpisaniu kontraktu z du¿± wytwórni±? MN: Wydaje mi siê, ¿e uk³ad, który teraz funkcjonuje, jest dla mnie optymalny. Postanowi³em wydawaæ sam, poniewa¿ mam wiêksz± kontrolê zarówno nad stron± muzyczn±, jak i marketingow± czy np. poligrafi±. To wszystko s± wa¿ne elementy, które w rezultacie sk³adaj± siê na to, czy p³yta odnosi sukces. Mam wiêc w³asn± firmê, a p³yty w Polsce dystrybuuje Universal Music. Dziêki temu mam pe³n± dowolno¶æ w ewentualnym doborze dystrybutora w USA, Japonii czy na zachodzie Europy. HFC: Jakie masz konkretne nadzieje zwi±zane z p³yt± „Better Days”? MN: Mam nadziejê, ¿e dotrê do jeszcze wiêkszej ilo¶ci s³uchaczy, na tym rzeczywi¶cie bardzo mi zale¿y. To, w jakim nak³adzie sprzeda siê „Better Days”, jest w tym momencie spraw± drugorzêdn±, dla mnie sam fakt wydania jej w takim sk³adzie jest ju¿ sukcesem. HFC: Jest szansa, ¿eby ta p³yta mocno zaistnia³a na rynku amerykañskim, który prze¿ywa recesjê? Muzyka smooth jazzowa te¿ nie sprzedaje siê tak dobrze, jak jeszcze kilka lat temu... MN: No tak, stacji radiowych graj±cych smooth jazz jest coraz mniej, a wiele z nich zosta³o w³±czonych do sieci radiowych i graj± niestety tzw. sieczkê. Powiem tak, gdybym siê przeprowadzi³, co zreszt± zasugerowa³ Jeff Lorber, szanse by³yby du¿o wiêksze. Z pozycji Polaka, Europejczyka te szanse nie s± zbyt du¿e. Jestem jednak pe³en optymizmu i my¶lê, ¿e bêdzie dobrze. HFC: Na jakim sprzêcie s³uchasz muzyki w domu? MN: Pewnie siê zdziwisz (¶miech), ale mam jeszcze straszenie stary i ciê¿ki wzmacniacz Technicsa oraz ma³e standy Revoxa. Odtwarzacz CD te¿ firmy Technics i te¿ jeszcze z czasów, kiedy ten sprzêt by³ Made in Japan. St±d pewnie jeszcze w ogóle gra. Je¶li pytasz o s³uchanie muzyki, to najczê¶ciej s³ucham w samochodzie, podczas czêstych podró¿y. S³ucham swoich ulubionych p³yt, radia tylko sporadycznie. HFC: Zatem jakie s± ulubione pod wzglêdem muzycznym i brzmieniowym p³yty Marcina Nowakowskiego? MN: Oczywi¶cie mam takie tytu³y, np. dwie ostatnie p³yty Jeffa Lorbera „He Had A Hat” i „Heard That” i wymieniam je nie dlatego, ¿e ten cz³owiek wyprodukowa³ mój album. Obie brzmi± fantastycznie i s± bardzo ró¿ne brzmieniowo. Pierwsza z nich to rodzaj superprodukcji, piêknie zrealizowanej, z zaproszonymi gwiazdami, natomiast druga to kwintesencja nowoczesnego fusion. Polecam tak¿e „Roundtrip” ¶wietnego saksofonisty Kirka Whaluma. Poza tym czêsto wracam do „Lay it Back” Paula Jacksona Jr., „Way Up!” Waymana Tisdale’a, „The Dance” Dave’a Koza, „Kind of Blue” Milesa Davisa, „Back on The Block” Quincy Jonesa czy „A Change of Heart” Davida Sanborna. Oficjalna strona Marcina Nowakowskiego: http://www.nowakowski.net.pl Rozmawia³: Sylwester Podgórski, Polskie Radio Koszalin Artyku³ pochodzi z numeru 4-5/2009 miesiêcznika „Hi-Fi Choice & Home Cinema” Ostatnie wywiady: |
||||
|
||||