![]()
|
![]() E-PRENUMERATA NUMER 11/09
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/08
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/06
Z P£YT¡ CD
PURE to wyj±tkowa kolekcja cudownie nagranych nastrojowych utworów rockowych, jazzowych i klasycznych w wykonaniu takich gwiazd jak: Antonio Forcione, Daniel Mulhern, Fred Simon, Nicolas Meier, Charlie Haden i wielu innych... Legendy HI-FI
![]() Nie tylko HI-FI
![]()
Nowo¶ci Apple |
||||
|
Wywiady Wywiad z KRZYSZTOFEM ZAWADZKIM Dodany 2009-09-11![]() Od ponad 20 lat Walk Away jest wizytówk± fusion na polskim rynku. Krzysztof Zawadzki oprócz macierzystej formacji wdra¿a, jak sam mówi, „amerykañskie koncepcje”, dziêki czemu gra³ z Randym Breckerem, Bobem Bergiem, Deanem Brownem, Erikiem Marienthalem, Hiramem Bullockiem i innymi gwiazdami ¶wiatowego jazzu. Do tej pory w naszym cyklu nie pojawi³ siê ¿aden perkusista, wiêc nadarza siê okazja do spojrzenia na ¶wiat muzyki uchem bêbniarza... Hi-Fi Choice & Home Cinema: Podobno to wcale nie perkusja by³a Twoim pierwszym instrumentem? Krzysztof Zawadzki: Pierwszym instrumentem by³ akordeon i nie ukrywam, ¿e to by³o marzenie mojej mamy. HFC: A dla Ciebie sta³ siê trochê przekleñstwem? KZ: (¶miech) Zawsze tak jest, kiedy dziecko zmusza siê do czego¶ i pó¼niej to piêtno zostaje. HFC: Co tak naprawdê spowodowa³o, ¿e tym ukochanym instrumentem sta³a siê perkusja? A mo¿e komu¶ to zawdziêczasz? KZ: Nie, chyba tylko sobie. Tak naprawdê to od najm³odszych lat bêbni³em na czym siê da³o, ³±cznie z urwaniem z wieszaka na spodnie drewnianego kijka, który s³u¿y³ mi za pa³kê. We wszystkim widzia³em bêbny, a akordeon by³ tylko dodatkiem. ![]() HFC: W którym momencie przekona³e¶ mamê, ¿e jednak chcesz graæ na perkusji? KZ: Nie by³o takiego momentu. W ¶redniej szkole muzycznej gra³em w zespole sk³adaj±cym siê z samych akordeonów i bêbnów, a ja gra³em na akordeonie basowym, tyle tylko, ¿e w ka¿dej wolnej chwili æwiczy³em na perkusji. Którego¶ razu profesor klasy akordeonu Witold Kulpowicz (ojciec S³awomira Kulpowicza) mówi do mnie: zostaw ten akordeon i graj z nami na bêbnach. Tak wiêc bêd±c w klasie akordeonu, gra³em na perkusji. Nastêpnie bez wiedzy rodziców zapisa³em siê do szko³y, do klasy perkusji. Dosta³em siê, o czym nastêpnie zakomunikowa³em rodzicom. Mimo ¿e postawi³em ich przed faktem dokonanym, przyjêli to dosyæ spokojnie. HFC: Co wed³ug Ciebie oprócz oczywi¶cie poczucia rytmu i ogólnej muzykalno¶ci powinno cechowaæ dobrego, rasowego perkusistê? KZ: To trudne pytanie. Zadaniem perkusisty jest „trzymanie” ca³ego zespo³u, ale s± gatunki muzyczne w których bêbny bardziej „koloruj±”, ni¿ nadaj± groove. Naj³atwiej by³oby porównaæ znaczenie perkusji w muzyce do pêdzla w malarstwie. Perkusja ma kolosalne znaczenie, je¶li mówimy o barwie czy brzmieniu nagrañ. HFC: Czujesz siê perkusist± stricte jazzowym czy jednak tym graj±cym fusion? KZ: Moje korzenie s± jazzowe, najpierw to by³ straight ahead i pó³ swojego ¿ycia gra³em jazz. Generalnie czujê siê muzykiem, a czy gram straight ahead czy fusion to tak naprawdê nie ma dla mnie znaczenia. ![]() HFC: Na jakim sprzêcie grasz? Co jest najwa¿niejsze, jakie cechy i aspekty? KZ: Jestem wierny firmie Sonor, z któr± jestem zwi±zany od ponad 30 lat. Byæ mo¿e jest to zwi±zane z moim idolem, czyli Jackiem DeJohnette’em, który w tamtym czasie gra³ w³a¶nie na perkusji tej firmy. To brzmienie tak strasznie mi pasowa³o, ¿e zamówi³em wtedy ten sam model, na którym gra³ mój guru. HFC: Lubisz „obstawiaæ” siê zestawem perkusyjnym czy jeste¶ minimalist±, jak np. Stewart Copeland z The Police? KZ: Jak by³em m³ody, to mia³em do¶æ du¿y zestaw, sporo talerzyków, bêbenków itp. Ale z tego siê najzwyczajniej w ¶wiecie wyrasta. HFC: A mo¿e to zale¿y od tego, co siê gra, jaki projekt siê realizuje? KZ: Ja realizuj±c ró¿ne projekty, w ró¿nych gatunkach muzycznych, u¿ywam tych samych bêbnów. To jest ewentualnie kwestia zmiany naci±gów, odpowiedni dobór rozmiarów talerzy czy werbla do danego rodzaju muzyki. Teraz mam w³a¶ciwie dwa zestawy perkusyjne, jeden to stary, jeszcze z lat 60., jazzowy Gretsch (do jobów stricte jazzowych) no i Sonor, o którym wspomina³em, a który sprawdza siê w muzyce pop, fusion czy równie¿ w niektórych nagraniach jazzowych. HFC: Nieczêsto siê zdarza, by formacja jazzowa za³o¿ona ju¿ w czasie studiów, w Twoim wypadku Walk Away, przetrwa³a tyle lat. Na czym polega sukces d³ugowieczno¶ci Walk Away i w czym tkwi si³a tej grupy? KZ: Rzeczywi¶cie od 1985 roku minê³o trochê lat. Ponad 12 lat grali¶my w niezmienionym sk³adzie, w kwintecie, i po prostu pó¼niej byli¶my ju¿ zmêczeni sob±. Ci±gle w trasie. Ka¿dy z muzyków chcia³ realizowaæ w³asne rzeczy, a ja zacz±³em wdra¿aæ „koncepcje amerykañskie”. By³o wiêc i Walk Awal, i projekty amerykañskie. HFC: Czy do dzi¶ Walk Away traktujesz priorytetowo? KZ: Tak, choæ czasami j± zaniedbujê (¶miech). Ca³y czas to jest moje „serce”, moje dziecko, pêpowina, od której trudno siê oderwaæ. HFC: No w³a¶nie, patrz±c z perspektywy, czy uwa¿asz, ¿e to dziêki Walk Away otworzy³y siê dla Ciebie drzwi do wspó³pracy z gwiazdami ¶wiatowego jazzu? KZ: W tamtych czasach (koniec lat 80. i pocz±tek 90.) to niespecjalnie mog³o procentowaæ, oprócz oczywi¶cie ogrania i do¶wiadczenia. Mam tu na my¶li komunikacjê ze ¶wiatem, która polega³a na porozumiewaniu siê faksami czy telefaksami. Zaproszenie kogo¶ z zagranicy to by³ horror. W takim teleksie mo¿na by³o zawrzeæ kilkana¶cie s³ów i ewentualnie zapytaæ: grasz czy nie? To by³y trudne czasy. ![]() HFC: Kiedy tak naprawdê zacz±³e¶ zapraszaæ gwiazdy pokroju Erica Marienthala czy Mike’a Sterna? KZ: W 1994 r. nagrywali¶my w Warszawie p³ytê i to by³o w czasie, kiedy odbywa³ siê Warsaw Summer Jazz Days. Na tym festiwalu gra³ Eric Marienthal ze swoim zespo³em i moja my¶l by³a prosta – mo¿e zagra³by co¶ na naszej p³ycie. Spotka³em siê z nim hotelu, zostawi³em nasze nagrania, opowiadaj±c o Walk Away. Pos³ucha³, stwierdzi³, ¿e fajna muzyka i nie ma problemu. Tak siê akurat z³o¿y³o, ¿e mia³ wolny dzieñ, wiêc ¶ci±gn±³em go do studia. Najciekawsze, ¿e dzieñ lub dwa pó¼niej by³ Mike Stern i pomy¶la³em, ¿e jak zagra³ Marienthal, to czemu nie Stern. Pojecha³em po Sterna, który mia³ tego dnia koncert, przywioz³em bardzo pó¼n± por± do studia i sesja trwa³a chyba do trzeciej nad ranem. HFC: To okaza³o siê dosyæ proste. KZ: Tak, wcze¶niej by³a jeszcze Ula Dudziak, Frank Gambale i Nippy Noya. To by³y pocz±tki. De facto jednak to przej¶cie na „amerykañskie ¶cie¿ki” nast±pi³o po nagraniu p³yty „F/X” Walk Away, gdzie oprócz Mike’a Sterna, Erica Marienthala na przeszkadzajkach zagra³ Mino Cinelu. HFC: Po tej p³ycie zrozumia³e¶, ¿e to jest ta Twoja droga... KZ: Nie. To wysz³o dosyæ spontanicznie. Skoro nagrali¶my p³ytê, to naturalnie pó¼niej nast±pi³a trasa koncertowa. Odby³a siê trasa, zreszt± zwi±zana równie¿ z 10-leciem zespo³u. Przy okazji okaza³o siê, ¿e nie trzeba wielkich zabiegów, aby go¶ciæ u siebie znanych wykonawców, ¿e oni s± fantastycznymi, otwartymi i zwyk³ymi lud¼mi. No i siê zaczê³o... Bill Evans, Randy Brecker, Eric Marienthal, który cyklicznie przyje¿d¿a³ do Polski, Dean Brown no i, niestety ¶w. pamiêci, Hiram Bullock... HFC: No w³a¶nie, powspominajmy tych, którzy ju¿ odeszli, a z którymi mia³e¶ przyjemno¶æ graæ. Mo¿e zacznijmy od ¶wietnego saksofonisty, m.in. Milesa Davisa, Boba Berga. KZ: Tak, to by³a jedna z pierwszych takich spektakularnych dla mnie tras po Polsce, bo z Davidem Kikoskim na zmianê z Joey’em Calderazzo, no i równie¿ ¶w. pamiêci Andrzejem Cudzichem. Grali¶my totalny straight ahead i tê trasê wspominam niezwykle przyjemnie. HFC: Wiadomo¶æ, ¿e odszed³ w tym roku genialny gitarzysta Hiram Bullock, pewnie by³a dla Ciebie szczególnie bolesna? KZ: Najpierw bolesne by³o to, ¿e pó³ roku wcze¶niej odszed³ Steve Logan, z którym i Ja, i Hiram grali¶my cztery lata. Steve w³a¶ciwie gra³ we wszystkich moich projektach zagranicznych i równie¿ w Walk Away International Edition. Odej¶cie Steve’a by³o dla mnie niespodziewane, wierz mi, przez kilka miesiêcy nie mog³em siê pozbieraæ. I pod koniec lipca tego roku kolejny cios, odszed³ Hiram. A jeszcze trzy miesi±ce wcze¶niej gra³em z nim trasê i by³y plany kolejnych. HFC: Jakim cz³owiekiem by³ Hiram Bullock? Z tego co wiem, by³ osob±, której nie mo¿na by³o nie lubiæ? KZ: Po pierwsze wulkan energii, cz³owiek, który nigdy nie by³ zmêczony. Po drugie zawodowiec w ka¿dym calu. Czasami by³o tak, ¿e podpierali¶my siê na rzêsach, niewyspani, a on zawsze u¶miechniêty, gotowy do pracy i bezproblemowy. HFC: Ale mia³ mimo wszystko problemy? KZ: Pamiêtam jak po koncercie bodaj¿e w Radomiu zosta³ przeprowadzony czat z fanami. Jeden z czatuj±cych zapyta³ Hirama, czy ma przyjació³. I on wtedy, pamiêtam, odpowiedzia³: nie mam przyjació³, ja jestem sam. HFC: Zaskoczy³ Ciê wtedy? KZ: Strasznie. Dotar³o wtedy do mnie, ¿e pod tym „p³aszczykiem” cz³owieka duszy, towarzystwa jest typem samotnika, a raczej osoby samotnej i trochê zagubionej. Co nie znaczy, ¿e by³ cz³owiekiem zamkniêtym w sobie. HFC: Mia³ wtedy problemy z narkotykami? KZ: On mia³ problemy bardzo dawno temu. Nie tylko narkotyki, ale i alkohol, szczególnie kiedy gra³ w triu Jaco Pastoriusa. Gra³em z Hiramem prawie piêæ lat i nigdy nie by³o narkotyków, po prostu siê „wyczy¶ci³”, odci±³ siê od tego. Okaza³o siê natomiast, ¿e ma raka krtani i da³o siê to ju¿ zauwa¿yæ na ostatniej trasie, kiedy by³ ewidentnie przygaszony. Pó¼niej mia³ chemioterapiê, przesta³ graæ i po jakim¶ czasie choroba cofnê³a siê. Wyleczy³ siê, ale z drugiej strony zw±tpi³ w siebie i wróci³ do na³ogów. Gra³ jeszcze w orkiestrze Gilla Evansa prowadzonej przez brata Gilla, ale ju¿ tam mia³ problemy i niestety znaleziono go martwego, a lekarz orzek³ zawa³ serca. HFC: To by³ pewnie szok dla ¶rodowiska muzycznego w Stanach, bo ten gitarzysta gra³ prawie z ka¿dym... KZ: Znaleziono go martwego ok. 12 w nocy w Nowym Jorku, a ja o godz. 4 rano dosta³em wiadomo¶æ z San Diego, ¿e nie ¿yje. Po czterech godzinach ludzie z San Diego, a konkretnie Dean Brown wiedzieli, ¿e Hiram nie ¿yje. Z pocz±tku ta wiadomo¶æ w ogóle do mnie nie dociera³a. Czyta³em drugi raz, trzeci... w koñcu zadzwoni³em do Stanów, ¿eby siê upewniæ. To by³ szok. HFC: My¶lê, ¿e szok równie¿ dla polskich fanów talentu tego niezwyk³ego gitarzysty. Spo¶ród muzyków, z którymi gra³e¶, kilku z pewno¶ci± zas³uguje na szczególne podkre¶lenie. Saksofonista Bill Evans, graj±cy kiedy¶ z Milesem, realizuje siê w bardzo ró¿nych projektach: jazzowych, fusion, smoothjazzowych, wold music... KZ: I ostatni zupe³nie zaskakuj±cy projekt soulgrassowy z banjo i trochê w stylu Bella Flecka, ale z wiêkszym naciskiem na muzykê soul. Ten facet lubi „kombinowaæ” w tym pozytywnym znaczeniu, nie odcina kuponów, poszukuje. Przy tym wszystkim ma swój styl. HFC: Jakie masz do¶wiadczenia ze wspó³pracy z Mike’em Sternem? KZ: Tylko studyjne, ale interesuj±ce. To wygl±da³o tak, ¿e gramy mu numer, a on jeszcze nic nie wie, nie dosta³ nut, a ju¿ gra. I wszystko jest ok! W pewnym momencie jest „dziura” na solo, wiêc on wchodzi z solówk±, choæ nie wiedzia³, ¿e to ma byæ akurat jego solo. Tak naprawdê nie zd±¿yli¶my mu nic powiedzieæ, on ca³y czas gra³, skoñczy³ siê numer i Mike mówi: nastêpny! (¶miech) HFC: Kolejny ¶wietny gitarzysta z Australii, Frank Gambale, którego polska publiczno¶æ mog³a poznaæ dziêki Tobie. KZ: On nagra³ kilkana¶cie solowych p³yt, no i oczywi¶cie gra³ w elektrycznym bandzie Chicka Corei i Vital Information Stve’a Smitha. Jego solowe projekty s± bardzo ró¿norodne, to jest te¿ jeden z tych gitarzystów poszukuj±cych. HFC: Ale przyznasz, ¿e to gitarzysta z takim rockowym zaciêciem? KZ: Powiem inaczej, gitarzysta z zaciêciem gwiazdorskim. Ca³y czas graj±c swoje, mierzy³ siê a to ze Stevem Vai, a to Joe’em Satrianim. Mia³ ca³y czas gdzie¶ z ty³u g³owy parcie na to, ¿eby byæ rockandrollowcem, ale to jazzowy gitarzysta i bêdzie nim zawsze. HFC: Przyja¼nisz siê równie¿ z ¶wietnym gitarzyst± Deanem Brownem, postrzeganym jednak jako gitarzysta g³ównie sesyjny? KZ: Dean jest chyba bardziej postrzegany nie jako gitarzysta sesyjny, a sekcyjny. Potrafi zagraæ ¶wietne solo, ale jego najwiêkszym atutem jest groove. HFC: I pewnie dziêki temu, ¿e gra³ z Becker Brothers, Steps Ahead, Marcusem Millerem, Billy Cobhamem, Joe Zawinulem czy Robert± Flack, jest chodz±c± encyklopedi± wiedzy o tych gwiazdach? Do tego to chyba bardzo towarzyski facet? KZ: Normalny, otwarty. Tak naprawdê wszyscy muzycy, z którymi gra³em i maj± na koncie wspó³pracê z najwiêkszymi lub sami s± legendami, to s± najzwyklejsi, najnormalniejsi ludzie na ¶wiecie. Dean jak przyje¿d¿a do Polski, mieszka u mnie w domu, bo jak mówi: mam gdzie¶ hotele. Nawet jak gra w Niemczech i ma dzieñ wolny, to przyje¿d¿a, ¿eby chwilê posiedzieæ i pogadaæ. Mogê zdradziæ, ¿e wkrótce uka¿e siê nowa p³yta Deana Browna nagrana w trio ze mn± na perkusji i Mirkiem Wi¶niewskim na basie. Chcemy równie¿ wykorzystaæ piêæ utworów nagranych ze Stevem Loganem. HFC: Z gitarzystów gra³e¶ jeszcze z Davidem Gilmore’em? KZ: Oj, by³o tych znanych gitarzystów jeszcze wielu, bo i Mark Withfield, Scott Henderson czy Henry McCullough, który gra³ z Joe Cockerem czy The Wings Paula McCartneya. HFC: Postawi³e¶ sobie za cel realizacjê coraz to nowych projektów z miêdzynarodowymi gwiazdami jazzu? KZ: W pewnym sensie to dla mnie karma, choæ po tylu latach sta³a siê trochê codzienno¶ci±. Ale to oczywi¶cie w porównaniu z pierwszymi przyjazdami, np. Hirama Bullocka, kiedy ca³y mokry i spocony od emocji czeka³em na niego na lotnisku. HFC: Czy t± karm± jest to ¿ycie koncertowe, czy praca w studiu? KZ: Oczywi¶cie koncerty, choæby ostatnio, kiedy gra³em w trio z Mitchelem Formanem na keyboardach i Barrym Finnertym, który gra³ z Milesem Davisem na „Man With The Horn” czy „Heavy Metal Be-Bop” z Brecker Brothers. HFC: Dobrze, ¿e wspomnia³e¶ o Brecker Brothers, bo niejako na deser zostawi³em sobie temat Randy’ego Beckera. W jaki sposób siê poznali¶cie, jak dosz³o do pierwszego grania? KZ: Po Deanie Brownie to mój najlepszy kumpel, taki papa Randy. Strasznie walczy³em, aby pojawi³ siê w Polsce i zagra³ trasê w Walk Away. Dziêki determinacji uda³o siê go sprowadziæ i zagraæ trasê, do której przygotowali¶my te¿ kilka utworów Brecker Brothers, których on nigdy ze wzglêdu na stopieñ trudno¶ci nie gra³ na ¿ywo. Trasa i p³yta okaza³y siê sporym sukcesem, a Randy by³ zachwycony. Pomimo tego, ¿e ma ju¿ sporo lat, to po koncercie ma ochotê na wyj¶cie w miasto, imprezê, dyskusje do pó¼nej nocy. Jest strasznie ciekawy ¿ycia i wszystkiego, co siê wokó³ niego dzieje. Zawdziêczam mu te¿, ¿e móg³ mnie zarekomendowaæ innym muzykom, do których stara³em siê dotrzeæ i bez jego pomocy nigdy bym z nimi nie zagra³. On w swoim ¶rodowisku ze wzglêdu na markê i uznanie jest pap±, a to oznacza, ¿e jak Randy kogo¶ poleci, to nie ma „¶ciemy”. HFC: Czy dziêki Randy’emu mia³e¶ okazjê poznaæ Michaela Breckera? KZ: Niestety, nasze plany koncertowe zawsze rozmija³y siê z planami Michela. Pewnie zapytasz mnie, czy nie próbowa³em? HFC: Oczywi¶cie! HFC: Czy trudno by³o namówiæ Randy’ego do wspó³pracy nad projektem „Tribute To Jaco Pastorius”? KZ: Pocz±tkowo ten projekt funkcjonowa³ z Bobem Mintzerem, który zagra³ w czê¶ci trasy, a na nastêpnych koncertach zagra³a Ada Rovatti, ¿ona Randy’ego Breckera. Za³o¿enie by³o takie, ¿e z przodu gra dwóch frontmanów od Jaco, czyli Randy i Mintzer. Ten ostatni po przyje¼dzie do Polski powiedzia³ do Randy’ego: hej cz³owieku, ostatni raz grali¶my chyba ze sob± z Jaco Pastoriusem. To niesamowite! HFC: S³uchaj±c Ciebie, mam wra¿enie, ¿e ca³kiem nie¼le odnajdujesz siê w roli menagera. Muzyka, który nie tylko czeka, a¿ zadzwoni telefon, ale sam prowokuje pewne zdarzenia... KZ: Kiedy¶ nie by³o menagerów, albo jak byli, to nic nie robili. Pomy¶la³em wiêc, ¿e jak mam siedzieæ w domu, to lepiej samemu wykonaæ kilka telefonów i poszukaæ innych mo¿liwo¶ci. To wesz³o mi w krew i tak ju¿ zosta³o. HFC: Czyli Polak potrafi i nie ma siê czego wstydziæ? KZ: Oczywi¶cie, trzeba tylko wykonaæ kilka kroków, które pó¼niej zaprocentuj±. HFC: Jak wygl±daj± w takim razie te najbli¿sze plany Walk Away? KZ: W styczniu zamierzamy wej¶æ do studia i nagraæ now± p³ytê, a mamy ju¿ 80% materia³u, który grali¶my na koncertach. Jest kilka nowych tematów, które czekaj± na nagranie. HFC: Pojawi± siê znów go¶cie? KZ: Nie. I to ¶wiadomie. Zagramy w kwartecie i to bêdzie taki powrót do korzeni. Niestety, utar³o siê powiedzenie: a z kim przyjedziesz? Chyba by³o tego trochê za du¿o i s³ysza³em ju¿ g³osy w rodzaju: a mo¿e by tak Walk Away sam zagra³? Postanowi³em wiêc, ¿e p³yta z Walk Away w kwartecie, a w czasie trasy koncertowej, która odbêdzie siê wiosn±, mo¿e kogo¶ zaprosimy, ale tak naprawdê w tym temacie nie mam wielkiego ci¶nienia. HFC: Pod nazw± WA ukrywa siê te¿ Twoja wytwórnia p³ytowa. Jak to jest wydawaæ w tych czasach samemu p³yty z muzyka jazzow±, jak wygl±da dystrybucja? Czy to siê op³aca? KZ: Ludzie niestety przestali kupowaæ p³yty. Dziêki albo przez Internet ludzie ¶ci±gaj± mp3 i przestaj± odwiedzaæ sklepy muzyczne. P³ytê tak naprawdê najlepiej sprzedaæ po koncercie. Niedawno wyda³em bratu p³ytê, na której zagrali m.in. Dean Brown, Randy Brecker, Eric Marienthal. Wyobra¼ sobie, ¿e zagrali¶my tylko jeden promocyjny koncert, gdzie mo¿na by³o kupiæ tê p³ytê. Po trzech dniach w Necie by³y ju¿ za darmo mp3 do ¶ci±gniêcia! Oczywi¶cie sytuacja nie do namierzenia, kto chce, ma p³ytê za darmo, wiêc po co kupowaæ. HFC: Mo¿e wiêc umieszczaæ odp³atnie utwory do ¶ci±gniêcia, choæ w przypadku muzyki jazzowej nie wiem, czy gra jest warta ¶wieczki? KZ: Internetowa sprzeda¿ p³yt to pewnie przysz³o¶æ, ale u nas ludzie przyzwyczaili siê do piractwa, czyli ¶ci±gania za darmo. Z drugiej strony sprzedawanie plików po 1z³ czy 1,5z³ mija siê z celem. Ile tak naprawdê musia³oby byæ ¶ci±gniêæ, aby zwróci³y siê koszty wynajêcia studia, nagrania i produkcji? Mam wra¿enie, ¿e ostatnio wydawanie p³yt to takie drogie hobby. HFC: Audiofile z pewno¶ci± tak szybko nie pozbêd± siê no¶nika CD, choæby ze wzglêdu na jako¶æ d¼wiêku. Jakie s± Twoje ulubione p³yty pod tym wzglêdem? KZ: Rozpatrujê p³ytê najpierw w kategoriach muzycznych. Jak jest ¶wietna muzycznie, to nie przeszkadza mi, ¿e jest s³absza od strony technicznej, d¼wiêkowej. Uwielbiam p³yty Quincy Jonesa, jak „Back On The Block” czy „The Dude”. Produkcja tych p³yt robi³a na mnie ogromne wra¿enie. To samo dotyczy p³yt, których Quincy by³ producentem, jak Michaela Jacksona, Jamesa Ingrama, Patti Austin i innych. HFC: Na jakim sprzêcie aktualnie s³uchasz muzyki? KZ: Sytuacja jest taka, ¿e mam w domu ma³e studio, w którym w zale¿no¶ci od sytuacji mam trzy rodzaje ods³uchu. Je¶li æwiczê, to u¿ywam scenicznych, aktywnych MACKIE SRM-450. Monitory studyjne JBL4206 s³u¿± mi do sprawdzania tego, co nagram w studiu. Maj± korekcjê zerow±, wiêc d¼wiêk jest jak najbardziej naturalny, liniowy. Trzecia opcja w domu to s³uchawki i te, których obecnie u¿ywam, to Sennheiser HD 580. HFC: Specjalne ¿yczenia na 2009 Rok? KZ: Jak bêdzie dopisywaæ zdrowie, to bêdzie te¿ ca³a reszta, czyli granie, koncerty i nowe p³yty. Bêdzie ta karma, o której wspomina³em i któr± siê ¿ywiê od ponad 30 lat. Oficjalna strona Krzysztofa Zawadzkiego i Walk Away www.walkaway.home.pl Rozmawia³: Sylwester Podgórski, Polskie Radio Koszalin Artyku³ pochodzi z miesiêcznika „Hi-Fi Choice & Home Cinema” nr. 1/2009 Ostatnie wywiady: |
||||
|
||||