![]()
|
![]() E-PRENUMERATA NUMER 11/09
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/08
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/06
Z P£YT¡ CD
PURE to wyj±tkowa kolekcja cudownie nagranych nastrojowych utworów rockowych, jazzowych i klasycznych w wykonaniu takich gwiazd jak: Antonio Forcione, Daniel Mulhern, Fred Simon, Nicolas Meier, Charlie Haden i wielu innych... Legendy HI-FI
![]() Nie tylko HI-FI
![]()
Nowo¶ci Apple |
||||
|
Wywiady Wywiad z LESZKIEM MO¯D¯EREM Dodany 2009-06-16![]() Ze wszystkich przymiotników przychodz±cych mi do g³owy BEZKOMPROMISOWY wydaje siê tym, który najlepiej charakteryzuje Leszka Mo¿d¿era. Nie wystarczy powiedzieæ pianisty, to by³oby to zbyt du¿e uproszczenie. Nie sposób ogarn±æ w jednym wywiadzie wszystkich jego projektów, wiêc skupi³em siê na tych miêdzynarodowych, a proszê mi wierzyæ – na tym polu dzia³o siê i dzieje bardzo du¿o. HFC: Czy pamiêtasz, kiedy pierwszy raz gra³e¶ na tzw. Zachodzie? Co zapamiêta³e¶? Leszek Mo¿d¿er: Pierwsze poruszaj±ce do¶wiadczenie to by³ pobyt w Berlinie na pocz±tku lat 90. Gra³em wtedy na klawesynie w miêdzynarodowej orkiestrze m³odzie¿owej. Mieszkali¶my w rodzinie niemieckiej. Mnóstwo winyli, kasety chromowe, na ulicach b³yszcz±ce samochody. Tam po raz pierwszy us³ysza³em Milesa Davisa. To by³ prze³om. HFC: Realizujesz siê na wielu p³aszczyznach, czy to znaczy, ¿e nie wyobra¿asz sobie, aby Twoja kariera toczy³a siê jednotorowo? Mam tu na my¶li jedn± formacjê, jak np. Trio Marcina Wasilewskiego. Mo¿e ³atwiej by³oby wypromowaæ, oczywi¶cie w cudzys³owie, utrwaliæ nazwisko czy te¿ „markê” Leszka Mo¿d¿era. A mo¿e w³a¶nie tego chcesz unikn±æ? Wystarczy Ci si³ i energii, aby byæ muzykiem „totalnym” ca³e ¿ycie? LM: Nie s±dzê, by cokolwiek na tym ¶wiecie da³o siê utrwaliæ na dobre, wiêc nie widzê powodu, ¿eby uk³adaæ swoje ¿ycie wed³ug iluzorycznej idei upamiêtniania swojego nazwiska. Codziennie rano wstajê z ³ó¿ka i to jest w³a¶ciwie najwa¿niejsze. Oczywi¶cie z mened¿erk± prowadzimy o¿ywione rozmowy telefoniczne na temat strategii budowania kariery, nadymamy bicepsy, ale to wszystko zabawa. ¯ycie wraz z ka¿dym oddechem toczy siê w zupe³nie nieznanym kierunku. ![]() HFC: Pamiêtam, to by³ bodaj¿e 1995 lub 1996 rok, Poznañ Jazz Fair i Twój koncert z Davidem Friesenem. Czy to by³ jeden z tych pierwszych miêdzynarodowych, wa¿nych projektów, wa¿nych muzycznych do¶wiadczeñ? LM: Jeden z pierwszych owszem, ale wcze¶niej na tym samym festiwalu zespó³ Mi³o¶æ zagra³ z Lesterem Bowie. Spotkania z takimi lud¼mi, jak Lester Bowie, David Friesen czy Archie Shepp uzmys³owi³y mi, ¿e duchowe rozumienie rzeczywisto¶ci jest równie wa¿ne, jak akcentacja i frazowanie, które ca³kowicie wype³nia³y mój umys³ w tamtym okresie. Zrozumia³em, ¿e ¿eby graæ dobr±, g³êbok± muzykê, musisz siê zaj±æ swoim duchem. HFC: Czêsto mówi siê w kontek¶cie tria jazzowego o niezbêdnej chemii, porozumieniu i¶cie intuicyjnym. Jak jest w przypadku duetu? Na czym musi polegaæ partnerstwo w ducie i czy mo¿e sprowadzaæ siê tylko do samej muzyki? LM: Duet to wymagaj±ca formu³a, wymaga wielkiego skupienia i precyzji. Oprócz wzajemnego zrozumienia na scenie trzeba siê równie¿ umieæ porozumiewaæ w realnym ¿yciu. HFC: Jak wspominasz teraz z perspektywy wspó³pracê z Friesenem i czego siê tak naprawdê od niego nauczy³e¶? LM: Bycie ze sob± w trasie wi±¿e siê ze wspólnymi ¶niadaniami w hotelowych restauracjach, z wieczornymi wyj¶ciami na miasto, z taszczeniem gratów, z wielogodzinnym wspólnym spêdzaniem czasu w podró¿y. Wszystko to, co dzieje siê poza scen±, mo¿e mieæ wp³yw na muzykê. Dlatego trzeba bardzo rozwa¿nie dobieraæ sobie partnera do duetu. Trasa koncertowa z Davidem Friesenem nauczy³a mnie w³a¶nie tego. Wszystko ma na siebie wzajemny wp³yw. Najlepiej jest wtedy, kiedy muzyk, z którym dobrze mi siê gra na scenie, posiada równie¿ bezcenny dar ³agodno¶ci, pow¶ci±gania gniewu i umiejêtno¶æ bezkonfliktowego rozwi±zywania problemów czyhaj±cych na niego w trasie. HFC: Skoro ju¿ jeste¶my przy duetach, to w jaki sposób dosz³o do spotkania i wspólnych koncertów z Adamem Makowiczem? LM: To by³a produkcja Instytutu Polskiego w Nowym Jorku, którym wtedy dowodzi³ Pawe³ Potoroczyn. To on wymy¶li³ ten koncert, naszkicowa³ jego koncepcjê, zorganizowa³ pieni±dze, wynaj±³ salê, doprowadzi³ do nagrania i wydania p³yty. Do nas nale¿a³o tylko zharmonizowanie dwóch klawiatur. ![]() HFC: Jak rozumiem, „klasycznie” odebrana edukacja muzyczna u³atwi³a Wam znalezienie wspólnego jêzyka? W sensie muzycznym, jak wiele da³y Ci koncerty z Makowiczem? Nauczy³y pokory? Odnoszê wra¿enie, ¿e w tym duecie by³o tak, i¿ to Makowicz gra³ „pierwsze skrzypce”... LM: Oczywi¶cie, ¿e tak by³o. Zawsze mam szacunek do muzyków, którzy s± starsi ode mnie. Zw³aszcza je¿eli mowa o tak do¶wiadczonym i utytu³owanym arty¶cie, jak Adam Makowicz. Kontakt z Makowiczem uzmys³owi³ mi, ¿e naturalnym ¶rodowiskiem pianisty jest klawiatura fortepianu. Przypomnia³ mi, ¿e to tam w³a¶nie odbywa siê ca³e misterium. Ja na szczê¶cie wiem, ¿e klawiatura to niewielka czê¶æ muzyki, ale dziêki spotkaniu z Adamem Makowiczem zorientowa³em siê, ile jeszcze mam do zrobienia na tym odcinku. HFC: Zapewne jest tak, ¿e dziêki wspó³pracy z ró¿nymi, bardziej lub mniej znanymi muzykami, otwieraj± siê kolejne „drzwi”, propozycje wspó³pracy. Czy poznanie Zbigniewa Preisnera w pewnym sensie mia³o dla Ciebie znaczenie prze³omowe? LM: Preisner by³ moim nauczycielem przez wiele lat. Nauczy³ mnie mnóstwo wspania³ych rzeczy. Pokaza³ profesjonalny ¶wiat nagrañ, nauczy³ przyci±gaæ do siebie wiêksze sumy pieniêdzy, uwra¿liwi³ mnie na ciszê i na jako¶æ brzmienia. Dowiedzia³em siê te¿, jakich rzeczy nie nale¿y robiæ w ¿yciu i jak dzia³aj± mechanizmy samounicestwienia wynikaj±ce z przekonania, ¿e od ¶wiata mo¿na siê oddzieliæ. Dziêki niemu pozna³em te¿ muzyków, z którymi dzisiaj wspó³pracujê. W nagraniach muzyki filmowej uczestniczy bardzo wielu jazzmanów. ![]() HFC: Jak bardzo muzyka filmowa mo¿e byæ interesuj±ca dla muzyka jazzowego? Hollywoodzkie gwiazdy muzyki filmowej czêsto tworz± banaln± i wtórn± muzykê, a s± traktowane jak wielcy kompozytorzy i przyjmowani na ca³ym ¶wiecie z wielkimi honorami! LM: Skoro uda³o siê komu¶ wykreowaæ wokó³ siebie szacunek do swojej osoby, to widocznie posiad³ jakie¶ ku temu narzêdzia. Muzyka to nie tylko to, co dobiega z g³o¶ników. Za kulisami odbywa siê ró¿nobarwny ludzki taniec, w którym s± emocje, marzenia, obawy, a przede wszystkim rado¶æ z kreowania bogactwa i tworzenia nowych dzie³. Nie wszystkie z tych dzie³ s± odkrywcze i nowatorskie, ale przecie¿ nie zawsze o to chodzi. Dochody przemys³u filmowego utrzymuj± tysi±ce rodzin, dlatego rzadko siê tam eksperymentuje. Preferuje siê raczej sprawdzone rozwi±zania. HFC: Z Janem A.P. Kaczmarkiem wspó³pracujesz od prawie dekady. Czym ró¿ni siê muzyka filmowa Kaczmarka od wiêkszo¶ci hollywoodzkich produkcji? Przebija w niej ten s³owiañski, polski romantyzm? LM: Nie wiem, czym jego muzyka ró¿ni siê od innych soundtracków, bo nie ¶ledzê na bie¿±co tego, co powstaje w Stanach. Niew±tpliwie Jan A.P. Kaczmarek ma swój styl, ale mnie najbardziej interesuje fakt, ¿e u niego po prostu mogê sobie pograæ. HFC: Niew±tpliwe sukcesy Jana A.P. Kaczmarka prze³o¿y³y siê na wymierne propozycje dla Ciebie, choæby od innych ludzi z bran¿y filmowej? LM: Konkretnych zamówieñ nie ma, ale wiem, ¿e dziêki wspó³pracy z Kaczmarkiem moje nazwisko jest rozpoznawalne w bran¿y. HFC: Jak rozumiem, praca z Davidem Gilmourem nale¿a³a do tych „³atwych i przyjemnych”? Od strony muzycznej to dla Ciebie ¿adne wyzwanie. Tak zupe³nie szczerze – czy by³e¶ kiedy¶ fanem Pink Floyd, czy raczej tego typu muzyka by³a Ci obojêtna? LM: Wychowa³em siê na Floydach. To, co zagra³em na „On An Island”, mo¿e siê wydawaæ ³atwe i przyjemne, ale proszê mi wierzyæ, ¿e by³em mocno spocony po nagraniu. W¶ród k³êbi±cych siê emocji musia³em w bardzo wolnym tempie, miarowo cedziæ nastêpstwa akordów. To nie by³o ³atwe, tym bardziej, ¿e przede mn± sta³ Gilmour, który ¶piewa³ na ¿ywo. Nie zapominajmy, ¿e pochodzê z zakompleksionego kraju, w którym Pink Floyd to niedostêpny Kapitol. W trakcie nagrywania dopad³o mnie niezno¶ne poczucie odrealnienia i absurdu ca³ej sytuacji, przez które musia³em siê przebijaæ, aby pilnowaæ harmonii, tempa, artykulacji, pedalizacji i jeszcze graæ choæ trochê spontanicznie. Filmowa³o mnie dwóch kamerzystów. Patrzy³em na znajome d³onie na klawiaturze, a w s³uchawkach s³ysza³em magiczny g³os, który uruchamia³ we mnie obezw³adniaj±ce emocje. By³em a¿ pijany od nadmiaru wra¿eñ. Dlatego ostatnio uczê siê nie my¶leæ podczas grania. Nie my¶leæ, tylko po prostu graæ. Gdybym wtedy wiedzia³ to, co wiem teraz, to na pewno nagrywa³o by mi siê ³atwiej i przyjemniej. HFC: Czy od tak do¶wiadczonego muzyka, rockmana jak Gilmour mo¿na siê czego¶ nauczyæ? Od cz³owieka, który, mam wra¿enie, kocha d³ug± frazê, d³ugi d¼wiêk i wolne tempa. Trochê takiego „slowmana”! LM: Tak. Kiedy Gilmour powiedzia³ mi, ¿e marzy o tym, ¿eby byæ ma³ym, nieznanym muzykiem, zrozumia³em, ¿e pogoñ za karier± nie ma sensu. Zdj±³ ze mnie iluzjê, której by³em niewolnikiem. HFC: Przyznasz, ¿e dawno (a mo¿e nigdy wcze¶niej) nie ukaza³ siê album koncertowy z Polski wydany tak starannie. „Live In Gdañsk” to tak¿e znakomita reklama naszego kraju, idei „Solidarno¶ci”. P³yta wydana w kilku formatach wydaje siê jedn± z ciekawszych p³yty koncertowych w tym roku na ¶wiecie, zreszt± zbiera ¶wietne recenzje. Jak wspominasz przygotowania do tego koncertu i sam wystêp? LM: Nie widzia³em jeszcze realizacji DVD tego wystêpu, ale dochodz± mnie g³osy, ¿e to jest dobrze zrobione. Przygotowania by³y bardzo przyjemne i bezstresowe, po scenie brykali dwaj synowie Gilmoura na wrotkach, ekipa techniczna by³a bardzo uczynna i profesjonalna, mog³em z bliska popatrzeæ, jak pracuj± najlepsi. W czasie koncertu mia³em trochê wolnego czasu, wiêc krêci³em siê wokó³ sceny. Nie zapomnê widoku 54 gitar stoj±cych w szeregu za scen±. Tyle mniej wiêcej gitar by³o w u¿yciu podczas tego wystêpu. Na koncert przysz³o prawie 60 tys. ludzi, pamiêtam, ¿e kiedy patrzy³em na to morze g³ów pod scen±, to zrozumia³em, ¿e na pewno nie uprawia siê muzyki po to, ¿eby wyrywaæ panienki. Musi byæ jaki¶ g³êbszy powód. HFC: Id±c za ciosem (czyli w tym wypadku Gilmourem), przechodzimy do ostatniej solowej p³yty Phila Manzanery „Firebird V11”. Ot tak, po prostu Phil powiedzia³: „Leszek, mo¿e zagrasz na mojej nowej solowej p³ycie?” LM: Tak w³a¶nie powiedzia³. HFC: Manzanera to nies³ychanie barwna postaæ na brytyjskim rynku, podobnie jak Ty, uczestnicz±cy w wielu projektach, zarówno tych niszowych, jak i tych, które znakomicie siê sprzedaj±. Czy przed wej¶ciem do studia kompozycje by³y na etapie szkiców, czy ju¿ dopracowanych nagrañ? Czy praca by³a podobna jak w przypadku kwartetu jazzowego? Przecie¿ w koñcu ten projekt nawi±zuje do jazz-rockowej formacji Quiet Sun Manzanery z pocz±tku lat 70. LM: Przed nagraniem spotkali¶my siê z Manzaner± i zrobili¶my jakie¶ szkicowe nuty, potem ju¿ podczas nagrania dopracowywali¶my aran¿acje. Phil dawa³ nam sporo swobody, ka¿dy móg³ du¿o wnie¶æ od siebie. Realizator nagrywa³ wszystko, co siê dzia³o w studiu, nawet nasze æwiczenia i wyg³upy. HFC: Co by³o g³ówn± inspiracj± do napisania ‘FIREeBIRed’, jednego z siedmiu tematów? To magiczne brzmienie gitary Gibsona ma tu jakie¶ znaczenie? LM: Nie mia³em pojêcia, jak brzmi gitara Gibsona. Do zbudowania tej kompozycji u¿y³em s³owa „Firebird”. Pos³u¿y³em siê literami „F”, „I”, „R” (które zamieni³em na solmizacyjne „Re”), „E”, „B”, „I” „Re” „D” i zbudowa³em z nich melodiê. Poniewa¿ „I” nie ma na klawiaturze, wiêc wykrzykujemy je wszyscy w odpowiednim momencie. „I” zaczê³o w tym momencie symbolizowaæ to¿samo¶æ, wiêc poszli¶my dalej. Yaron po hebrajsku, Phil po hiszpañsku, Charles po angielsku, a ja po polsku wypowiadamy tam ró¿ne aspekty „ja”, takie jak moje, mojego, mnie itd. Kompozycja oparta jest na siedmiotaktowym riffie, bo chcia³em jako¶ uwzglêdniæ siódemkê, która jest w tytule p³yty. Postanowi³em zrobiæ kompozycje dok³adnie na tê p³ytê. HFC: Planowane s± koncerty w kwartecie z Manzaner±, Haywardem i Stavim promuj±ce ten nowy album? By³e¶ niedawno w Londynie na ¶wiatowej premierze tej p³yty, wiêc pewnie sporo ju¿ wiadomo na ten temat. LM: Tak, planujemy trochê pograæ, zarysowuje siê sporo mo¿liwo¶ci. Najwa¿niejsze, ¿e ten zespó³ ma dobr± energiê na scenie. Chocia¿ granie z muzykami, którzy operuj± tak± ilo¶ci± kilowatów, to nie lada wyzwanie dla pianisty, muszê opracowaæ jaki¶ nowy system nag³a¶niania fortepianu, ju¿ nad tym pracujê. HFC: Nie boisz siê, ¿e za chwilê bêdziesz bardziej znany w ¶wiatku rockmanów ni¿ jazzmanów? Mo¿d¿er? A, to ten pianista, który gra u Gilmoura i Manzanery!!! LM: Odpowiem Ci, cytuj±c pewne motto: „Je¿eli bêdziecie ¿yæ bez lêku, to nawet demony bêd± wam siê k³aniaæ”. Wiêc nie, nie bojê siê. HFC: Powróæmy do Twoich miêdzynarodowych projektów. Mam tu na my¶li chyba ten najwa¿niejszy w ostatnich latach, czyli trio Mo¿d¿er/Danielsson/Fresco. Nie do¶æ, ¿e formu³a tria zadzia³a³a z niezwyk³± moc±, to wydaje mi siê, ¿e taka estetyka jest Ci najbli¿sza. Mnóstwo przestrzeni, wysublimowanych d¼wiêków. Liryzm, ale zarazem d¼wiêkowe i brzmieniowe poszukiwania. LM: Tak, taka estetyka daje piani¶cie mo¿liwo¶æ pe³nego wykorzystania mo¿liwo¶ci fortepianu. Fortepian brzmi najpiêkniej, kiedy gra siê na nim cicho. HFC: Nie uwierzê, je¶li odpowiesz, ¿e nie by³e¶ zaskoczony sukcesem tria zarówno je¶li chodzi o sprzeda¿ p³yt, jak i „sprzeda¿” koncertów? LM: W³a¶nie odpowiem Ci szczerze, ¿e od pocz±tku by³em przekonany, ¿e ten zespó³ odniesie sukces. Wysoka sprzeda¿ p³yt wcale mnie nie zaskoczy³a. Wymarzy³em sobie ten zespó³, dlatego wierzy³em, ¿e wszystko pójdzie g³adko. To jest jedyny regularny zespó³ w moim ¿yciu, który nie odby³ ¿adnej próby. Spotykamy siê albo na scenie, albo w studiu. To niesamowite. HFC: Piêknym rozwiniêciem by³a p³yta „Pasodoble” nagrana z Larsem Danielssonem dla ostatnio bardzo cenionej wytwórni ACT. Czy w tym kontek¶cie nie my¶la³e¶ o sta³ym kontrakcie z tego typu firm±, która pewnie mo¿e trochê wiêcej ni¿ te „maluczkie”? LM: Rozwa¿am ró¿ne mo¿liwo¶ci, ale najintensywniej pracujê nad swoj± psychik± i umiejêtno¶ciami. Kontrakt wydaje mi siê spraw± drugorzêdn±. HFC: Ostatnio gra³e¶ w Berlinie na dwa fortepiany z Walterem Norrisem, pianist±, który gra³ m.in. z Ornette’em Colemanem czy Charlesem Mingusem. Co czerpiesz, przyswajasz z takich miêdzypokoleniowych wspó³pracy (Norris rocznik 1931)? LM: Walter Norris to postaæ romantyczna, genialny 77-letni muzyk. Pomóg³ mi wyznaczyæ jaki¶ kierunek na ¿ycie i udowodni³, ¿e przemijanie cia³a nie jest problemem przy uprawianiu muzyki. To genialny pianista, ca³y czas w doskona³ej formie. Oczywi¶cie niektóre ¿yciowe rozwi±zania przyjmê inne ni¿ on, ale uzyska³em od niego mnóstwo warto¶ciowych informacji. Chcia³bym przyjechaæ z Walterem Norrisem do Polski, bo niewielu ludzi ma ¶wiadomo¶æ, jak wyj±tkowa jest to postaæ. HFC: Czy jest szansa na p³ytowy projekt z Walterem Norrisem? LM: Tak, pracujemy nad tym. HFC: Tych kilka ostatnich pytañ pewnie jeszcze bardziej zainteresuje audiofilów. Czy mia³o dla Ciebie du¿e znaczenie, ¿e p³ytê „Piano” nagrywano nie w „zwyk³ym” studiu nagraniowym, a poszukiwano dobrego d¼wiêku, id±c przyk³adem braci Chesky czy Kena Christiansona z Naim Label? LM: Oczywi¶cie, ¿e mia³o, niecodziennie nagrywa siê p³ytê w domu dla ob³±kanych. Pensjonariusze przebywaj±cy na oddziale dodawali ca³ej sprawie niesamowitego kolorytu, a dodatkowo tamta kaplica mia³a niesamowit± akustykê. HFC: Czy nie jest tak, ¿e akurat w przypadku tej p³yty to w³a¶nie d¼wiêk, brzmienie by³o jednym z elementów kluczowych, które w efekcie zaowocowa³y zupe³nie spektakularnym sukcesem jak na tego typu muzykê? LM: Z³o¿y³o siê na to parê elementów. Kiedy producent, koñcz±c strojenie fortepianu, t³umaczy³ mi, ¿e najlepiej stroiæ na rozlu¼nionym splocie s³onecznym, zrozumia³em, ¿e szykuje siê jaka¶ g³êbsza jazda. Upewni³ mnie jeszcze, informuj±c, ¿e ustawieniem mikrofonów bêdzie próbowa³ likwidowaæ kana³y karmiczne, a uczyni jeden pionowy komin duchowy. To nie by³a zwyk³a sesja. Uda³o mi siê wznie¶æ na jaki¶ wy¿szy poziom ni¿ tylko przebieranie palcami. P³yta „Piano”, choæ zosta³a wydana osiem lat po nagraniu, kompletnie zmieni³a moje ¿ycie. Bardzo mo¿liwe, ¿e Leszek Blach Siewierski rzeczywi¶cie zlikwidowa³ kana³y karmiczne, cokolwiek by to nie znaczy³o. Bardzo silnie szuka³ wspó³pracy z akustyk± pomieszczenia. Niektórzy realizatorzy twierdz±, ¿e ta p³yta jest zrealizowana nieprawid³owo. HFC: Jak rozumiem, zawsze szuka siê balansu miêdzy tym d¼wiêkiem bezpo¶rednim fortepianu, w tym wypadku Steinwaya, a akustyk± pomieszczenia? Fortepian z „Piano” jest bardziej wyrazisty ni¿ w rzeczywisto¶ci, ale pewnie dlatego poszukuje siê atrakcyjnych akustycznie sal koncertowych. LM: Odbicia d¼wiêku w tym konkretnym pomieszczeniu by³y bardzo du¿e, ta sala mia³a kamienne ¶ciany i dysponowa³a du¿ym pog³osem, który dobarwia³ brzmienie. Ja z tym pog³osem wspó³pracowa³em podczas nagrania, on mnie inspirowa³, powodowa³, ¿e wybrzmienie d¼wiêku by³o szlachetne. Ale wa¿niejsze jest to, ¿e poprzez ustawienie mikrofonów ten fortepian zosta³ nagrany w czê¶ciowej przeciwfazie, co np. przy s³uchaniu na s³uchawkach powoduje przeniesienie centrum ciê¿ko¶ci brzmienia na ty³ g³owy. HFC: Mo¿na opisaæ d¼wiêk, jaki najbardziej ceni sobie Leszek Mo¿d¿er? Maksymalne zbli¿enie do naturalno¶ci czy niekoniecznie? LM: Nagranie to portret, wiêc niemo¿liwe jest pe³ne przeniesienie d¼wiêku. Raz atutem nagrania bêdzie wierno¶æ, a raz kreacja. Nie ma regu³. Ka¿da produkcja wi±¿e siê z innymi wymaganiami. HFC: Czujesz siê audiofilem, przyk³adasz wagê do tego, na jakim sprzêcie s³uchasz muzyki? Bêdê wdziêczny, je¶li podzielisz siê z naszymi czytelnikami informacj±, jaki sprzêt odtwarzaj±cy posiadasz aktualnie w domu? LM: Mam w domu sprzêt s³abej jako¶ci. S³ucham muzyki a nie g³o¶ników. Brakuj±ce walory podpowiada mi wyobra¼nia. Ale planujê zbudowanie w domu jakiego¶ pomieszczenia ods³uchowego z dobrym sprzêtem. HFC: Na zakoñczenie proszê o specjalne ¿yczenia ¶wi±teczne dla audiofilów i czytelników HFC. Czego mo¿na ¿yczyæ grupie ludzi kochaj±cych dobr± muzykê i dobry d¼wiêk? LM: ¯yczê czytelnikom „Hi-Fi Choice & Home Ciemna” wielu nowych muzycznych odkryæ i szczerego zachwytu nad brzmieniem dobiegaj±cym z pañstwa g³o¶ników. ¯yczê te¿ zachwytu przy kontemplowaniu odg³osów miasta, lasu i wszelkich wydarzeñ produkuj±cych jakiekolwiek brzmienie. Bo nasza planeta produkuje niesamowite d¼wiêki, wystarczy tylko pos³uchaæ. Oficjalna strona Leszka Mo¿d¿era: http://www.mozdzer.com Rozmawia³: Sylwester Podgórski, Polskie Radio Koszalin Artyku³ pochodzi z moesiêcznika „Hi-Fi Choice & Home Cinema” nr. 12/2008 Ostatnie wywiady: |
||||
|
||||