Odtwarzacz CD Roksan K3 trafił na rynek równolegle ze wzmacniaczem K3. Dobre klasyczne stereo to w wykonaniu marki Roksan nie tylko elegancki i wyszukany design, ale przede wszystkim znakomite brzmienie. Naturalnie najbardziej zaawansowanym technicznie i najdroższym w ofercie Roksana odtwarzaczem CD jest model Oxygene, ale niżej pozycjonowany od niego K3 świetnie wypełnia dotychczasową lukę pomiędzy droższymi a tańszymi konstrukcjami.

Jeśli wziąć pod uwagę dotychczasowy oryginalny design wśród urządzeń produkowanych przez tego angielskiego producenta, to trzeba przyznać, że zarówno wzmacniacz, jak i odtwarzacz pochodzące z najnowszej serii K3 hołdują raczej klasycznemu stereo niż wyszukanym wzorniczo konstrukcjom, jakie do tej pory ukazywały się w ofercie marki Roksan. Nowy model K3 ma przede wszystkim charakteryzować się znakomitym stosunkiem jakości brzmienia do ceny, co zaowocowało zupełnie nową konstrukcją, wyposażoną w nowo opracowaną elektronikę. K3 jest adresowany do osób poszukujących średniej klasy źródła cyfrowego, gwarantującego brzmienie wysokiej klasy, a przez to nadającego się do różnych zestawień stereo, gdzie użytkownik będzie miał gwarancję, że już na samym początku kompletowania systemu stereo nic nie zostanie popsute.

Elegancki

Odtwarzacz CD z serii K3 wykonano tak, jak przystało na urządzenie pochodzące ze średniej półki cenowej. Czyli producent zadbał praktycznie o każdy detal, dzięki czemu K3 prezentuje się elegancko i dostojnie. Front w całości wykonano z aluminium obrabianego frezarką. Przedni panel w zależności od wersji jest czarny lub po prostu w tonacji materiału, z jakiego został wykonany. Na uwagę zasługują przyciski zgrupowane w jednym miejscu i przede wszystkim czytelny wyświetlacz. Pozostałą znaczną część obudowy wykonano pod dyktando eliminacji drgań, a więc składa się ona z solidnych lakierowanych piecowo stalowych elementów, a w miejscu łączenia się górnej pokrywy z dolną platformą użyto pasków tłumiących wibracje. Tylny panel nie zaskakuje niczym nadzwyczajnym, ale w jego obszarze znalazły się wszystkie niezbędne wyjścia. Użytkownik ma więc do dyspozycji jedną parę analogowych niezbalansowanych wyjść stereo. Wśród wyjść cyfrowych oprócz klasycznych gniazd optycznego i koaksjalnego jest również zbalansowane AES/EBU. Tak więc miłośnicy bardziej rozbudowanych zestawień wzbogacając system stereo o oddzielny przetwornik cyfrowo-analogowy, nie będą ograniczeni przez jeden rodzaj wyjść cyfrowych. Równie ładnie jak obudowa prezentuje się pilot zdalnego sterowania z wydatnie zaokrągloną obudową, po części wykonaną z metalu (metalowe listwy na obwodzie pokryto chromem) – przyciski pracują precyzyjnie, a pilot wygodnie leży w dłoni i zdecydowanie bardziej nawiązuje do solidnych egzemplarzy, w jakie wyposaża się urządzenia klasy hi-end. Wnętrze odtwarzacza dowodzi wielkiej staranności w procesie projektowania i już samego wykonania.

Układ zasilający jest zbudowany tak, jak w znacznie droższych urządzeniach. W K3 sercem zasilania jest transformator toroidalny o wydajności 52VA, z którego wyprowadzono kilka oddzielnych odczepów o różnym napięciu, dostarczających prąd do poszczególnych sekcji. Tory zasilające zarówno obwody cyfrowe, jak i analogowe są od siebie całkowicie odseparowane i bazują na oddzielnych mostkach zbudowanych z elementów dyskretnych, a także markowych kondensatorach elektrolitycznych i stabilizowanych sekcjach. Z kolei sekcję sygnałową cyfrową i analogową zmontowano w technologii SMD. Przetwornik stanowi układ scalony pochodzący od Burr-Browna, model PCM1798 (24-bit/192kHz), a tuż za nim w obwodach konwersji prądowo-napięciowej znalazły się układy NE5534 w ilości czterech sztuk, łączone równolegle, po dwa na kanał. Takie same scalaki (po jednym na kanał) użyto w roli wyjściowych wzmacniaczy operacyjnych w towarzystwie mikroskopijnych rezystorów i kondensatorów typowych dla montażu w technologii SMD. Napęd CD ulokowano na nóżkach i gumach eliminujących wibracje – tacka oraz dosyć masywny docisk zaprojektowano pod kątem eliminacji wibracji powstających w wyniku pracy napędu. K3 spoczywa na gumowych nóżkach z wysokością dobraną tak, aby nie ograniczać zbytnio dostępu do ulokowanego na spodniej płycie włącznika sieciowego. Producent w ten sposób jednoznacznie sugeruje, że odtwarzacz przed odsłuchem powinien znajdować się w stanie czuwania, co zdecydowanie skraca czas potrzebny do osiągnięcia pełni możliwości w zakresie reprodukowanego brzmienia.

Firmowy dźwięk

Brytyjski Roksan, podobnie jak wiele innych znanych firm, na przestrzeni ostatnich lat zdążył już zapracować sobie na status marki cenionej niemal na całym świecie. Jednak nie byłoby to możliwie bez konsekwencji w kreowaniu tak zwanego firmowego brzmienia, które, oprócz charakterystycznego designu dla danej marki, jest wizytówką poszczególnych producentów audio. Jeśli chodzi o dźwięk, to Roksan rzadko kiedy mylony jest z urządzeniami innych marek. Za każdym razem, kiedy miałem styczność czy to ze wzmacniaczem, czy z odtwarzaczem Roksana, zawsze do moich uszu docierał eksplodujący bogatą barwą, nasycony w detale dźwięk z analogową nutą. Pod tym względem zarówno wzmacniacz, jak i odtwarzacz, pochodzące z najnowszej serii K3, kontynuują i powielają firmowy styl brzmienia. Ale w założeniach Roksana odtwarzacz CD serii K3 miał przede wszystkim jeszcze bardziej zbliżyć się do analogowego stylu grania, na którym tak bardzo zależy niemal wszystkim producentom. Biorąc pod uwagę fakt, że nie każdy jest miłośnikiem gramofonów i nie każdy chce zawracać sobie głowę całą tą otoczką związaną ze specyfiką korzystania z takiego sprzętu, producenci odtwarzaczy CD wcale nie mają się gorzej od tych zajmujących się wytwarzaniem gramofonów – popyt na CD jest wciąż spory nawet mimo ostatnio coraz wyraźniejszej mody na streaming z przenośnych źródeł cyfrowych. Po wielkim powrocie mody na czarne płyty na początku tego stulecia, w kolejnych latach zaczęły pojawiać się wśród odtwarzaczy CD konstrukcje budowane pod dyktando jak największej redukcji negatywnych skutków wprowadzanych przez układy cyfrowo-analogowe.

odtwrzacz CD Roksan K3 CD

Największy problem nie tkwił jednak w samych napędach cyfrowych, ale obwodach zajmujących się dalszą obróbką sygnału czytanego z popularnego krążka CD – mowa tu przede wszystkim o przetwornikach cyfrowo-analogowych, ale też specyfice analogowych układów znajdujących się tuż za nimi. Producenci zaczęli sięgać po różnorakie rozwiązania, mające niebagatelny wpływ na dźwięk reprodukowany z płyt CD, a uzyskane efekty bywały spektakularne. Dzięki temu, jeśli ktoś bardzo lubi analogowy klimat z czarnych płyt, może dziś skorzystać z szerokiej palety cyfrowych konstrukcji oferujących to, co jeszcze wiele lat temu dla odtwarzaczy CD było niedostępne. Jednym z takich urządzeń jest właśnie CD Roksan K3. Jeśli ktoś zapytałby mnie, jaki odtwarzacz CD ze średniej półki cenowej przypominający analogowe brzmienie z gramofonów, mógłbym mu polecić, to jednym z pierwszych, jakie bym wymienił, byłby właśnie K3. Co takiego jest w brzmieniu tego odtwarzacza, że bliżej jest mu do gramofonów niż do znienawidzonych przez fanów analogowego dźwięku odtwarzaczy CD produkowanych wiele lat temu? Przede wszystkim urzekająca plastyka w pełnym paśmie, począwszy od górnego skraju, a skończywszy na najniższych tonach. K3 jest dowodem na to, że da się połączyć szczegółowość cyfrowych źródeł z analogowym klimatem i stylem grania. Naturalnie model K3 nie kosztuje majątku, przez co jest dostępny dla szerszego grona odbiorców i pewnie pod wieloma względami nie dorówna kilkukrotnie droższym hi-endowym odtwarzaczom. Jednak ma on w sobie coś takiego, co sprawia, że za każdym razem, kiedy zaczynałem sesję odsłuchową w jego towarzystwie, przez dłuższy czas nie miałem ochoty przestawać go słuchać – jego dźwięk jest urzekający. K3 w wyjątkowy sposób łączy w sobie wiele elementów tworząc jedną spójną całość, co przekłada się na dźwięk naturalny i niezwykle przyjemny w odbiorze, w ogóle niemęczący, czego nie można powiedzieć o niektórych CD brzmiących zbyt technicznie i syntetycznie. Największym zaskoczeniem okazały się dla mnie wysokie tony. Podawane są bez żadnego wysiłku i nerwowości, a jednocześnie z taką analogową gładkością, zawoalowaniem. Górny rejon pasma akustycznego nie ma w sobie ani grama cyfrowej agresji, co nie znaczy, że wysokie tony brzmią beznamiętnie. Kiedy sięgnąłem po koncert Stinga "Live In Berlin", wysokie tony były wystarczająco mocno zaakcentowane, aby usłyszeć mnóstwo detali zapisanych na tej koncertowej płycie.

Podobnie było z pozostałymi, niżej położnymi zakresami, przy czym średnie tony wydawały się jeszcze bardziej wygładzone, wręcz jedwabiste, a do tego subtelnie ocieplone, dzięki czemu brzmienie smyczków towarzyszących Stingowi było uderzająco naturalne. K3 należy do tych odtwarzaczy, które najlepiej zabrzmią ze wzmacniaczami o sporej dynamice, ale też dobrze wyważonymi tonalnie i przede wszystkim oferującymi klarowny przekaz w pełnym paśmie. Podczas sesji odsłuchowej korzystałem zarówno z dedykowanego przez Roksana wzmacniacza K3, jak i dwóch innych konstrukcji tranzystorowych – Hegel H80 i Goldenote S1 oraz lampy w postaci Lebena CS300F. Po tej ostatniej konfiguracji z lampą spodziewałem się, że dźwięk zostanie zbyt mocno zmiękczony i pozbawiony tego pazura, z jakim miałem do czynienia, łącząc testowany odtwarzacz z tranzystorami Hegel H80 czy Roksan K3. Ale tak się nie stało, ponieważ to konkretne zestawienie oparte na wzmacniaczu lampowym oprócz tego, że imponowało swobodą w operowaniu rytmem godną konstrukcji tranzystorowych, to jeszcze dorzuciło do dźwięku bogatą barwę i tę lampową otoczkę, za którą niektórzy uwielbiają urządzenia wyposażone w żarzące się bańki. Leben mimo niewielkiej mocy ma jednak swój charakter i na pewno nie można go zaliczyć do kluchowato brzmiących lampowych amplifikacji, toteż nawet w połączeniu z tak gładko brzmiącym CD był w stanie zaprezentować dźwięk o sporym potencjale w zakresie dynamiki, zwłaszcza w skali mikro oraz ładnie wypełnionym zakresem niskich tonów. A jeśli już mowa o basie, to muszę przyznać, że Roksan odtwarza go równo, ale z należytym atakiem w całym przedziale. Przy czym miłośnicy analitycznego i dokładnego grania mogą nieco kręcić nosem, bo w basie K3 jest chyba więcej miękkości niż precyzji. Jednak i pod tym względem Roksan zachowuje należyte proporcje i nie popada w skrajności – po prostu bas jest bardziej plastyczny, miękko ukształtowany, niż twardy i analityczny. Z drugiej jednak strony nie gubił rytmu i okazał się wystarczająco konturowy, by przekazać zróżnicowane brzmienie instrumentów. Poza tym kiedy już na tacce tego odtwarzacza wyląduje jakaś płyta, przestaniecie analizować poszczególne składniki dźwięku, a zaczniecie po prostu słuchać muzyki. Roksan jest odtwarzaczem nienarzucającym nadto własnego charakteru brzmienia, ale z drugiej strony sprawia, że słuchacz łatwo mu się poddaje i zamiast szukać dziury w całym, po prostu oddaje się przyjemności związanej z odsłuchem swoich ulubionych płyt.

Warto wiedzieć

Chęć uzyskania dźwięku o analogowym charakterze z odtwarzacza CD od lat wiązała się z nie lada wyzwaniem, z jakim musieli mierzyć się konstruktorzy tych urządzeń. Sięgali oni po wiele rozwiązań i metod, a jedną z najpopularniejszych, mających zbliżyć charakterem brzmienia popularny CD do gramofonu, było stosowanie lamp w stopniu wyjściowym. Lampy z reguły wpływały na delikatne ocieplenie i wygładzenie brzmienia, a także powodowały, że wysokie tony stawały się przyjemnie zawoalowane, stylem przypominając to, co można nie raz usłyszeć za pośrednictwem gramofonów. Są producenci, którzy w swoich odtwarzaczach wykorzystują lampy na szeroką skalę, jak na przykład austriacki Ayon – w poszczególnych modelach stosuje się nie tylko w pełni lampowe stopnie wyjściowe osobne dla obydwu kanałów, ale również prostowniki oparte na żarzących się bańkach, co jeszcze bardziej ma podnieść walory brzmieniowe.

odtwrzacz CD Roksan K3 CD

Z kolei tacy producenci jak Onkyo stosują między innymi układ VLSC (Vector Linear Shaping Circuitry) minimalizujący cyfrowe zniekształcenia. Jednak na przestrzeni wielu lat stereotyp lampowego i tranzystorowego brzmienia uległ zatarciu, a wynika to głównie z tego, że producenci przetworników, jak i innych układów (w tym analogowych) odpowiadających za obróbkę sygnału w CD udoskonalili swoje produkty – zredukowano szumy, jitter itd. mające bezpośredni wpływ na charakterystykę brzmienia. Naturalnie najwięcej zależy tu od aplikacji samych układów, więc w tym wypadku ogromne pole do popisu mają konstruktorzy odtwarzaczy CD. Obecnie w sprzedaży jest wiele w pełni tranzystorowych modeli odtwarzaczy CD, mocno kojarzących się z analogowym brzmieniem, a jedną z takich konstrukcji jest właśnie Roksan K3 – nienaganny dobór komponentów oraz ich przemyślana aplikacja pozwoliły Anglikom stworzyć odtwarzacz CD zaprzeczający negatywnym stereotypom związanym ze źródłami cyfrowymi.

Podsumowanie

Model K3 jest prawdopodobnie najbardziej analogowo brzmiącym CD ze średniej półki cenowej, jaki Roksan wprowadził do sprzedaży. Miłośnicy odtwarzaczy reprodukujących muzykę w taki właśnie sposób, powinni zacierać ręce, bo K3 jest jedną z niewielu w pełni tranzystorowych konstrukcji, oferujących brzmienie nawiązujące do lampowej stylistyki. Fenomenalna gładkość, brak cyfrowej agresji wynikającej ze zniekształceń zwykle generowanych przez niedopracowane obwody cyfrowo-analogowe oraz bogate w detale i plastyczne brzmienie to z pewnością największe atuty testowanego odtwarzacza. Roksan okazał się też źródłem uniwersalnym, więc za jego pośrednictwem każdy rodzaj muzyki zabrzmi dobrze. W zestawieniach stereo ze średniej półki cenowej K3 niczego nie popsuje i to jest chyba jego największa zaleta. Ten odtwarzacz brzmi tak samo, jak wygląda, a więc niespecjalnie rzuca się w oczy, ale jak już zwrócimy na niego uwagę, to zaczynamy dostrzegać w nim wiele pozytywnych cech. Model K3 może zatem okazać się też świetną bazą dla osób zaczynających swoją przygodę z audio, ale chcących ją rozpocząć od czegoś konkretnego i nietuzinkowego. Brytyjski Roksan im to umożliwia, bo oddaje do dyspozycji odtwarzacz CD łączący w sobie wiele zalet wspólnych zarówno dla cyfrowych, jak i analogowych źródeł. Poza tym K3 jest prawdziwym dowodem na to, że starannie zaprojektowany odtwarzacz CD pochodzący ze średniej półki cenowej może dostarczyć dźwięk pod wieloma względami równie wyrafinowany, jak z przeżywających swoją drugą młodość płyt winylowych.