Szukaj:


HI-FI HI-FI
Strona główna Prenumerata E-Prenumerata Archiwalia Kontakt O nas



Recenzje płyt

Laurence Hobgood TRIO "Crazy World"
Recenzja dodana: 2007-08-09

O muzyce:
Na rynku audiofilskim funkcjonuje kilka firm, które oprócz sprzętu audio mają w swojej ofercie również mniejszy lub większy katalog płyt CD. Wydaje się, że jest to swego rodzaju uzupełnienie czy też dopełnienie całej ideologii danej firmy. Jedną z takich firm obok np. Linn Records jest z pewnością brytyjski NAIM. Od strony dźwiękowej jest to mistrzostwo minimalistycznego podejścia do rejestracji, dla wielu firm i inżynierów dźwięku stanowiące niedościgniony wzorzec. Muzyka, dźwięk i „true stereo”, te trzy elementy wydają się zasadnicze dla kreowania wizerunku i filozofii myślenia NAIM.
Katalog może nie jest jakiś imponujący ale zawiera blisko 100 tytułów, z naciskiem na muzykę jazzową, graną przeważnie w akustycznych składach. Katalog z muzyką klasyczną obejmuje kilkanaście pozycji i realizacje małych składów a niewątpliwą „gwiazdą” w tym gatunku jest The Allegri String Quartet. Wizytówką i „twarzą” NAIM Label bez wątpienia jest gitarzysta Antonio Forcione, ale warto również zwrócić uwagą na kilku innych wykonawców od pewnego czasu związanych z tą wytwórnią jak pianista Chris Anderson, gitarzysta Nicolas Meier, pianista Patrick Roland, saksofonista Jim Gailloreto czy też bohater tejże recenzji pianista Laurence Hobgood. Zaczął grać na fortepianie w wieku 6 lat w swoim rodzinnym Dallas, po przeprowadzce do Illinois zainteresował się jazzem, grając z zespołem na tamtejszym uniwersytecie. Laurence posiada też klasyczne wykształcenie, które z pewnością pomogło mu zarówno jako kompozytorowi jak i aranżerowi. Od blisko 20 lat mieszka w Chicago i co zrozumiałe obraca się właśnie w tym środowisku. Pracował z Fareedem Haque’m, Edem Petersonem a z gwiazd światowego jazzu z Gary Burtonem, Bobem Mintzerem, Markiem Whitfieldem, Clarkiem Terrym czy Eddie Danielsem. W tym kontekście nie wspomniałem o najważniejszym nazwisku a mianowicie Kurcie Ellingu, którego poznał w 1993 roku a owocna współpraca tych dwóch panów trwa do dziś (patrz recenzja płyty „Nightmoves” Kurta Ellinga w tym numerze HFC). Warto dodać, że na co dzień Hobgood jest współproducentem i dyrektorem muzycznym zespołu Kurta Ellinga.
„Crazy World”, nagrany dwa lata temu, jest czwartym albumem w dorobku Laurence’a Hobgooda dla NAIM Label. Nagrany w klasycznym trio z basistą Robem Amsterem i perkusistą Frankiem Parkerem. Gościem specjalnym w dwóch tematach („More Than You Know” i „Endless Star”) jest nie kto inny a przyjaciel Kurt Elling. To z pewnością „magnes” przyciągający jazzfanów, którzy do tej pory nie zetknęli się z firmą NAIM.
Pianistyka Laurence’a Hobgooda nie jest łatwa do określenia. Z jednej strony jego gra jest lekka, zwiewna i delikatna z drugiej pozbawiona zbędnych ozdobników, zaawansowana harmonicznie z charakterystycznym „śpiewnym” tonem. Oscyluje z pewnością między takimi gigantami jazzu jak Jarrett czy Evans. Natomiast gra Roba Amstera i Franka Parkera, mam wrażenie, jest tylko lub aż, idealnym „wykonawstwem” założeń lidera. Kontrabas brzmi niezwykle elegancko i pięknie a perkusja szlachetnie i bez „szaleństw”.
Oprócz kilku tematów autorskich Hobgooda znalazło się także kilka standardów jak „When In Rome” (Cy Colemana wykonywany m.in. przez Billa Evansa i Tony Bennetta), stary jak świat „More Than You Know” z oszczędnym aranżem i „staroświeckim” wokalem Ellinga. Ten ostatni wyśpiewał również interesującą kompozycję cenionego pianisty Freda Herscha „Endless Stars”. Tytułowy „Crazy World” to temat Henry Manciniego z filmu „Victor i Victoria” zaaranżowany przez Hobgooda bardzo oszczędnie i tak śpiewnie, że ma się nieodpartą ochotę nucić razem z pianistą. Temat następnie przejmuje kontrabas i robi to równie śpiewnie jak fortepian. Całe szczęście, że w tym „Szalonym świecie” są jeszcze ludzie, którzy nagrywają TAKĄ muzykę, nie gonią za sławą i pieniędzmi. Laurence Hobgood pokazał, że muzyka to nie sport, to nie wyścigi. Ważniejsza jest wrażliwość, idea i pomysł na zmierzenie się z muzyczną materią. *****

O dźwięku:
Płyta została nagrana na tzw. 100-tkę, na żywo. Bez żadnych cięć, miksowania i efektów. Za ten perfekcyjnie naturalny dźwięk odpowiadał Ken Christianson z Pro Musica Chicago, który jak mało kto na świecie potrafi nagrywać akustyczne składy. Materiał zarejestrowano w Lilly Reid Holt Memorial Chapel na dwuścieżkowym magnetofonie marki Nagra, co tylko spotęgowało wrażenie naturalności i „analogowości” brzmienia. Laurence Hobgood gra na instrumencie Steinwaya. Trio ustawione wzorcowo, dźwięk szlachetny i bardzo precyzyjny. *****

Sylwester Podgórski
Polskie Radio Koszalin

Inne płyty tego wykonawcy:

Nie odnaleziono innych płyt tego wykonawcy.

Pozostałe płyty >>


Idz do gory strony
Mapa serwisu | Reklama Copyright © 2006-2012 Wydawnictwo Computer Graphics Studio.



Gry Komputerowe - Twojegry.com.pl Computer Arts