|
Recenzje płyt
Jeff Lorber "He Had A Hat" Recenzja dodana: 2007-07-20
 O muzyce
Przygodę z fortepianem rozpoczął w wieku 4 lat, życie estradowe będąc nastolatkiem, następnie prestiżowa uczelnia Berklee Collage Of Music aż w końcu pierwsza poważna formacja Jeff Lorber Fusion. Zespół muzycznie nawiązywał do takich gigantów jak Weather Report, Herbie Hancock czy Return To Forever. Uważa się również Lorbera za jednego z pionierów smooth jazzu i osobę która odkryła Kennego Gorlicka czyli Kennego G (choć w tym przypadku nie wiem czy jest to powód do dumy). Od 25 lat Lorber pracuje na własne konto łącząc w umiejętny sposób elementy fusion i R&B. Jego grę na całej gamie instrumentów klawiszowych słychać na płytach wielu gwiazd formatu Joe Cockera, Patti Austin, Michaela Franksa, The Manhattan Transfer, Tower Of Power, Herb Alpert i dziesiątek innych wykonawców. Ktoś mógłby się zapytać po co on pisze ten wstęp? Ano dlatego iż mam wrażenie, że pomimo ponad 30 lat na scenie i sporych dokonań, Lorber jest na naszym rynku wciąż postacią prawie anonimową. Jakie są tego przyczyny? Na tak postawione pytanie odpowiedź nigdy nie jest prosta. Lepiej więc zapoznać się z najnowszym dziełem Lorbera "He Had A Hat" a wtedy łatwiej będzie zrozumieć i przekonać się, że na szersze uznanie i popularność w naszym kraju z pewnością zasługuje.
"He Had A Hat" to debiut dla Blue Note i bardzo dobrze się stało, gdyż związując się z tak dużą i prestiżową wytwórnią mógł zrealizować mam wrażenie swoje najskrytsze muzyczne marzenia. Zestaw muzyków, ich dobór aż "kole" w oczy i powoduje jeszcze przed przesłuchaniem szybsze bicie serca. To swego rodzaju megaprodukcja a zaproszeni goście spłacają mniejszy lub raczej większy dług wdzięczności.
Zaczyna się delikatnie ze szlachetnym fortepianem w stylu Bruce'a Hornsbiego w "Anthem For A New America" Szlachetność podkreśla również gra The Krim Symphonic Orchestra, która pojawia się jeszcze w natchnionym duecie Pauli Cole i Erica Beneta. Kapitalne zestawienie głosów a Benet brzmi jak Stevie Wonder z lat 70-tych. Zresztą Jeff Lorber "wykorzystał" jeszcze Erica Beneta w legendarnym temacie Billa Withersa "Grandma's Hands" a obsada dęciaków jest iście gwiazdorska bo na saksofonach zagrali Tom Scott i Gerald Albright. "Mr Fusion" nie zapomniał też o swoich korzeniach a sekcja "Blood, Sweat & Tears Horns" aż miło dmie w "Surreptitious", "He Bops", "Hudson", "Eye Tunes" i "Burn Brightly". Jakby tego było mało jest jeszcze sekcja "The Lair Studio Brass Ensamble" w poszerzonym składzie z rożkiem angielskim, fletem, fletem altowym i klarnetem basowym, którą usłyszymy w akustycznych tematach "All Most Blues", "Super Fusion Unit" i "Requiem For Gandalf". Można zaryzykować stwierdzenie, że na albumie dominują dwa oblicza: akustyczne i elektryczne. Jeff Lorber zasiada raz za fortepianem by po chwili przesiąść się do Rhodes piano, analogowych syntezatorów i keyboardów. Dzięki temu słuchanie sprawia dużą przyjemność a już z pewnością nie jest nużące. Tę ciągle zmieniającą się paletę barw "upiększają" dodatkowo soliści tacy jak Chris Botti w "Orchid" (tym razem trąbka Bottiego nie brzmi tak łagodnie jak na jego solowych płytach, jest bardziej drapieżna i metaliczna), Randy Becker w "Surreptitious" czy Russell Malone, nadworny gitarzysta Diany Krall w utworze "Burn Brightly". Zdaję sobie sprawę z tego, że część audiofili interesuje także tzw. drugi plan w muzyce, w którym często dzieje się o wiele więcej niż na pierwszym planie. Na "He Had A Hat" nie zabrakło i mistrzów "drugiego planu" takich jak Dave Weckl, Vinnie Colauita, Brian Bromberg, Abe Laboriel, Alex Al czy Paul Jackson Jr. Gdybym nosił czapkę to chapeaux bas, Jeff Lorber nagrał mając 55 lat chyba najlepszą płytę w swojej karierze. *****
O dźwięku
Dominuje potężne brzmienie, momentami w częściach "elektrycznych" wręcz ściana dźwięku a w częściach "akustycznych" wiele muzycznej przestrzeni. Ten ogromny muzyczny aparat "okiełznał" producent Bobby Colomby znany z produkcji dla Blood Sweat & Teras, Jaco Pastoriusa, America i oczywiście ostatnich płyt trębacza Chrisa Bottiego. Dawno nie słyszałem brzmieniowo tak różnorodnej płyty a to tylko gwarancja szczególnych doznań dla każdego audiofila. ****1/2
Sylwester Podgórski
Polskie Radio Koszalin
Inne płyty tego wykonawcy:
Nie odnaleziono innych płyt tego wykonawcy.
|