Szukaj:


HI-FI HI-FI
Strona główna Prenumerata E-Prenumerata Archiwalia Kontakt O nas



Recenzje płyt

Kurt Elling "Nightmoves"
Recenzja dodana: 2007-07-20

Dobrze, że oprócz śpiewających kobiet obrodziło nam i osobnikami płci brzydkiej jak Peter Cincotti, Matt Dusk, Michael Buble. Jednak szczególne miejsce w wokalistyce jazzowej ostatnich lat zajmuje Kurt Elling. Wielu wokalistów chce być następcą Franka Sinatry ale Kurt Elling ma największe szanse, żeby go godnie zastąpić. Krytycy mają mały problem jeśli chodzi o zdefiniowanie jego głosu. Zdecydowanie silny, mocny, czasami nawet szorstki ale w tym śpiewie więcej jest "zadęcia" niż śpiewu. I proszę nie mylić pojęć, "zadęcie" to nie nadęcie i rozumiane jako operowanie głosem w ujęciu instrumentów dętych blaszanych jak puzon, trąbka czy saksofon. Mało tego, często śpiew w samej barwie głosu Ellinga zbliża się do tych instrumentów. Elling stał się również mistrzem w adaptacji solówek znanych "dęciarzy" i wykorzystywaniu ich w swoich wokalizach. Adaptuje także instrumentalne tematy np. Zawinula, Methenego czy Hancocka i w ten sposób stają się "utworami z tekstem" i oczywiście zyskują nową jakość. Proste? Nie do końca. Trzeba mieć ogromny talent, muzykalność i umiejętność improwizacji.
W tym roku Kurt Elling kończy 40 lat a więc dobry czas na podsumowania czy też zmiany. Sześć albumów dla Blue Note z genialnymi ?The Messenger? sprzed 10 lat i koncertowym ?Live In Chicago?. Do tego z siedem nominacji do nagrody Grammy (wszystkie płyty otrzymywały nominacje) ale statuetki do tej pory nie dostał (a to pech!). Może chęć zdobycia tej prestiżowej statuetki była powodem zmiany wytwórni na Concord Records? (oczywiście żartuję, gdyż w dokonaniach Ellinga nie ma ani krzty koniunkturalizmu). Jest natomiast na płycie ?Nightmoves? zmiana, która (jak to w życiu bywa) jednych ucieszy a innych zmartwi. Kurt "złagodniał", śpiewa przeważnie ballady, mniej jest w muzyce improwizacji, więcej "ładnych" melodii i przestrzeni. Już utwór tytułowy daje obraz całości a jest to kompozycja "mistrza nastroju" Michaela Franksa (kilka lat temu całą płytę z jego kompozycjami nagrał Gordon Haskell). W podobnym klimacie bossa novy brzmi także "And We Will Fly" ze "stylową" harmonijką ustną Gregoire?a Mareta. Jakże często wokaliści sięgają ostatnio po tematy tzw. "popularne". Kurt "ocalił od zapomnienia" hit pop-rockowej formacji The Guess Who Randy Bachmana "Undun". Oryginalnie i "świeżo" zabrzmiały tematy "dwa w jednym" czyli tzw. medley jak "Change Partners/If You Never Come To Me" (połączenie Irwinga Berlina z Antonio Carlosem Jobimem z gościnnym udziałem gitarzysty Guilherme Monteiro i Howarda Levy?go na harmonijce ustnej) i "Leaving Again/In The Wee Small Hours" (temat Keitha Jarretta z utworem wylansowanym przez Franka Sinatrę). Te zdawałoby się karkołomne zestawy wyszły bardzo naturalnie i tak naprawdę słucha się tego jak nowych kompozycji. Ogromna w tym zasługa niezwykle kreatywnego aranżera, pianisty, producenta i co równie ważne przyjaciela Kurta Ellinga, Laurence?a Hobgooda (który w trio nagrywa dla audiofilskiej wytwórni Naim Records). Większość tematów została nagrana w trio + wokal a oprócz wspomnianego Hobgooda basista Rob Amster i perkusista Willie Jones III. Nie zabrakło jednak gości specjalnych jak basista Christian McBride, keybordzista Rob Mounsey i The Escher String Quartet., który to kwartet naturalnie podkreślił charakter takich ballad jak "Where Are You, My Love?" czy "The Sleepers". Nie można też w żaden sposób pominąć "rasowych" solówek saksofonisty Yellowjackets Boba Mintzera w "Undun" i "Nightmoves". Odnosząc się do poetyckich tekstów można byłoby napisać oddzielną recenzję ale warto podkreślić, że np. do jazzowego klasyka "Body & Soul" Kurt napisał nowy tekst specjalnie na tę sesję. Powstała płyta może nie wybitna ale jestem przekonany, że dzięki niej autor zyska kolejną rzeszę zagorzałych fanów. No właśnie, skoro o fanach mowa to "deser" specjalnie dla nich. Normalna wersja "amerykańska" zawiera 11 utworów ale już wersja "europejska" dwa tematy dodatkowo ("Luiza" i "Body & Soul" w wersji koncertowej). Japończycy tez dostaną w bonusie dwa utwory ale ich "łupem" padnie kapitalnie zaśpiewany temat ?Well, Did You Evah (What A Swell Party This Is)? przez Kurta Ellinga i Johna Pizzarelli. Mało tego, jeśli ktoś kupi płytę drogą elektroniczną otrzyma dodatkowo ?Body & Soul? (Kennedy Center Cut). I co ma zrobić w takim razie biedny fan Kurta Ellinga? Pewnie zakupić wszystkie trzy edycje tylko czy budżet to wytrzyma! ****1/2

O dźwięku:
Znakomicie zakreślona scena i równowaga brzmieniowa. Poprzez brak ?blachy? czyli sekcji dętej potęguje się wrażanie ?romantyczności? i liryczności warstwy muzycznej. Dźwięk jest odpowiednio nasycony, dynamiczny. Głos Kurta Ellinga jest idealnie wkomponowany i na szczęście nie wyostrzony w kontekście pozostałych instrumentów. Produkcją całości zajął się sam Kurt Elling wspólnie z Joe Chiccarellim. ****

Sylwester Podgórski
Polskie Radio Koszalin

Inne płyty tego wykonawcy:

Nie odnaleziono innych płyt tego wykonawcy.

Pozostałe płyty >>


Idz do gory strony
Mapa serwisu | Reklama Copyright © 2006-2012 Wydawnictwo Computer Graphics Studio.



Gry Komputerowe - Twojegry.com.pl Computer Arts