Szukaj:


HI-FI HI-FI
Strona główna Prenumerata E-Prenumerata Archiwalia Kontakt O nas



Recenzje płyt

MAYER HAWTHORNE "HOW DO YOU DO"
Recenzja dodana: 2012-02-03

Universal Republic Records/dystrybucja Universal Music Poland
O muzyce:
Podobnie jak Lenny'emu Kravitzowi czy Steviemu Wanderowi, można nowej gwieździe retro-soulu dodać przydomek "Pan Samowystarczalny". Oprócz tego, że komponuje niebanalne piosenki, które sam śpiewa, to jest również producentem, DJ-em, raperem, aktorem, inżynierem dźwięku, pisze teksty, no i gra na wszelakich instrumentach. Z wyglądu niepozorny, nieśmiały okularnik w garniturze lub stylowym sweterku po trzydziestce. Kim tak naprawdę jest Mayer Hawthorne? Naprawdę nazywa się Andew Mayer Cohen - pseudonim jest połączeniem jednego z imion oraz nazwy ulicy, przy której mieszkał, dorastając w Michigan. Czasami występuje też jako Mayer Howthorne & The County, z formacjami Now On, Athletic Mic League czy jako hip-hopowiec pod pseudonimem Haircut. Po przeprowadzce do Los Angeles podpisał kontrakt płytowy w niezależną wytwórnią Stones Throw Records - jej nakładem ukazał się dwa lata temu debiutancki album "A Strange Arrangment". Początkowo Mayer pisał dla przyjemności, nie sądząc, że komukolwiek ta muzyka może się spodobać. A spodobała się Peanutowi Butterowi Wolfowi, producentowi i założycielowi Stones Throw Records. Namówił on również Mayera do śpiewania, mimo iż ten nie brał wcześniej żadnych lekcji w tej materii. Debiut okazał się sporym sukcesem (jak na niezależną wytwórnię), choć Mayer nagrał po prostu soulowy album, odwołujący się do muzyki Curtisa Mayfielda, Smokey Robinsona, Isaaca Hayesa, Barry'ego White'a czy spółki autorsko-kompozytorskiej Holland-Dozier-Holland. Kto w dzisiejszych czasach nagrywa płytę z klasycznym soulem? Paradoksalnie to okazało się wyróżnikiem i zwróciło uwagę na wszechstronnego artystę, jakim bez wątpienia jest Howthorne. Zanim ukazał się album "How Do You Do" nagrany dla potentata fonograficznego, w "sieci" pojawiła się do ściągnięcia (za darmo!) EP-ka z sześcioma coverami pod tytułem "Impressions". Wśród nagrań znalazły się m.in. "Work To Do" (The Isley Brothers), "You've Got The Makings Of A Lover" (The Festivals), a nawet "Mr. Blue Sky", oczywiście z repertuaru Electric Light Orchestra. To był tylko przedsmak i zapowiedź tym razem całkowicie autorskiego materiału. "How Do You Do" to udana kontynuacja debiutu z ogromnym przywiązaniem do estetyki klasycznego soulu, nutą optymizmu, radości, ale i romantycznej nostalgii. Dla mnie największą zaletą tego album jest to, że słuchając tych premierowych piosenek, mam wrażenie, że już je słyszałem, że brzmią jak soulowe standardy lat 70. Niektóre z nich wręcz zarażają swoim optymizmem, jak singlowy "The Walk", "Finally Falling", "Hooked" czy "A Long Time". Zdecydowanie romantyczny nastrój udzieli się przy "Get To Know You" nawiązującym do The Spinners, "Dreaming" z brzmieniem przypominającym dokonania Jeffa Lynne'a i "You're Not Ready" z chórkami - la The Temptations. Na płycie wyróżniają się jeszcze dwa utwory: pulsujący i nawiązujący do najlepszych tradycji Motown "Hooked" oraz "Can't Stop" z gościnnym udziałem Snoop Dogga. To sygnał dla słuchaczy, że Mayer nie patrzy tylko w przeszłość. Oprócz Snoop Dogga chwalą go takie gwiazdy, jak Justin Timberlake, Mark Ronson i Kayne West. Bierze z muzyki wszystko, co najlepsze i robi to po swojemu. Czy można lepiej? Pewnie tak i być może przekonamy się o tym na następnej płycie Mayera Howthorne'a. Dla mnie absolutnie najciekawszej nowej gwieździe blue-eyed soul, bo przecież nie należy zapominać, że tan facet jest biały. W swoim gatunku dla mnie płyta roku i najciekawszy album w tym stylu od czasu "Back To Black" Amy Winehouse. ****1/2
O dźwięku:
Dwa aspekty w sferze brzmieniowej będą wysuwać się na pierwszy plan. Głos i stylowe, wręcz staroświeckie aranżacje. Mayer często śpiewa charakterystycznym falsetem nawiązującym bez wątpienia do Curtisa Mayfielda. Mnie bardziej przekonuje jego zmysłowy baryton, którym operuje z ogromną swobodą i lekkością. Gdybym nie wiedział (czy też widział), to na 100% stawiałbym na czarnoskórego wokalistę. W warstwie aranżacyjnej wyróżnikiem są przede wszystkim chórki oraz sekcja dęta. Czasami jednak niespodziewanie ostrzej zabrzmi solo gitary, jak w "Finally Falling" czy "A Long Time". Dźwięk, jak na standardy audiofilskie, odrobinę zbyt płaski, z niezbyt szeroką sceną, ale z drugiej strony ta lekka chropawość i niedoskonałość mogła być zamierzona. Jeśli tak, to tylko przyklasnąć. ****
Sylwester Podgórski

Inne płyty tego wykonawcy:

Nie odnaleziono innych płyt tego wykonawcy.

Pozostałe płyty >>


Idz do gory strony
Mapa serwisu | Reklama Copyright © 2006-2012 Wydawnictwo Computer Graphics Studio.



Gry Komputerowe - Twojegry.com.pl Computer Arts