![]()
|
![]() E-PRENUMERATA NUMER 11/09
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/08
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/06
Z P£YT¡ CD
PURE to wyj±tkowa kolekcja cudownie nagranych nastrojowych utworów rockowych, jazzowych i klasycznych w wykonaniu takich gwiazd jak: Antonio Forcione, Daniel Mulhern, Fred Simon, Nicolas Meier, Charlie Haden i wielu innych... Legendy HI-FI
![]() Nie tylko HI-FI
![]()
Nowo¶ci Apple |
||||
|
Recenzje p³yt ANNA MARIA JOPEK "LUSTRA" Recenzja dodana: 2012-01-11![]() Universal Music Poland O muzyce: Je¶li ostanie nagrania tej artystki, jak "Bosa", "Niebo" czy "ID" wci±gnê³y Was w niebywale szerok± czasoprzestrzeñ Jopkowego muzykowania i je¶li chwilami a¿ trudno by³o z³apaæ oddech, próbuj±c ogarn±æ to swojsko-¶wiatowe bogactwo, to teraz dostajemy potrójn± dawkê tych skarbów! Pe³na jesiennej zadumy p³yta "Polanna" zaskakuje bogactwem aran¿acyjnych smaczków i pomys³ów. Têskno-dumna polska nuta, zagrana przez tak znamienitych muzyków i go¶ci z dalekich krain, rzucona jest na szeroki plan improwizowania, które jednak ani przez chwilê nie traci z oczu kropelek rosy, ani ulotnego cienia gdzie¶ w ³±kowej dali. Na nowo i na ¶wie¿o czaruj± nas znane sk±din±d wersy i têskne nuty. Zapomniane ksiêgi z zapisami dawnych pie¶ni wyniesione zostaj± z zakurzonych skrzyñ i u³o¿one na szerokim stole, wokó³ gromadz± siê z wielk± atencj± przyjaciele-muzycy i rozci±gaj± te dawnej urody tkaniny na tle szerokich przestrzeni pe³nych powietrza drgaj±cego obietnic±, wêdrówk± i nadziej±. Tak to wszystko ¶wietnie brzmi i przyznam siê, ¿e trudno mi wymieniæ tu jakie¶ szczególnie zwracaj±ce na siebie uwagê pozycje. To zreszt± kolejna cecha produkcji AMJ. Wszystko jest wa¿ne i tak samo mocno zwraca uwagê na szybuj±ce gdzie¶ po polsko-¶wiatowym niebie frazy zarówno mocniejszym akcentem, jak te¿ niedopowiedzeniem, mu¶niêciem czy dotykiem. Prawdziwy polski rodzinny album ze spojrzeniem na tu i teraz oraz w nieodgadnion± dal. Sk³ama³bym jednak, gdybym nie omieszka³ wspomnieæ moich trzech bohaterów tej czê¶ci tryptyku - Krzysztofa Herdzina, Gila Goldsteina i Gonazalo Rubalcabê. Skarby AMJ przelec± nam przez palce, je¶li, od³±czywszy siê od medialnego szumu i codziennego ko³owrotu trosk, nie zamkniemy oczu i nie ws³uchamy siê w ka¿dy najdrobniejszy d¼wiêk oraz otulaj±c± go ciszê. Dwie, trzy nutki, kilkusekundowa partia solowa, jaka¶ czarowna i zaskakuj±ca cisza wrzucona w sam ¶rodek tanecznego kroku. Teraz pozornie zostawiamy s³owiañskie têsknice i przenosimy siê do Kraju Kwitn±cej Wi¶ni. Zabierzmy z sob± otwarte serca i uszy, i pamiêtajmy o naszych wierzbach - bêd± nam przydatne! "Haiku". Gdzie¶ na pocz±tku ma³a Ania z podziwem i atencj± przygl±daj±ca siê delikatnemu niedopowiedzianym piêknem japoñskiemu wachlarzowi i porcelanowej lalce. Spotkanie dwóch czu³o¶ci, ciekawo¶ci i wra¿liwo¶ci - pozornie odleg³ych, a jak bliskich? Pos³uchajmy. Muzyka na drugiej p³ycie jest wielce ujmuj±c± ilustracj± zasady mówi±cej o tym, i¿ ca³y nieodgadniony wszech¶wiat mo¿emy dostrzec przez chwilê w niepozornej drobinie malutkiego ziarenka piasku, p³atka kwiatu ró¿y czy wi¶ni z gracj± i zalotno¶ci± wychylonemu ku promieniom porannego s³oñca. D¼wiêki kolejnych utworów otwieraj± przed nami tajemn± ksiêgê rzeczy do s³uchania i ogl±dania. Zapachy dojd± same. Okazuje siê, ¿e po pierwsze u podstaw s³owiañskiej zadumy i z werw± wybijanego rytmu jest ta sama cisza i uwaga, jak± s³yszymy po¶ród d¼wiêków japoñskiego fletu bambusowego. Po drugie za¶ obydwa ¶wiaty na naszych oczach (i uszach) niepomiernie zyskuj± na tym niecodziennym zdawa³oby siê spotkaniu (genezy szukajmy w pierwszych kontaktach AMJ z pianist± Makoto Ozone, które zaowocowa³y wspólnym odczytaniem muzyki Chopina). Czy to wyciszone obrazy muzyczne, czy pe³ne s³owiañsko-jazzowego wykopu obertasy - polsko¶æ otrzymuje dodatkow± porcjê precyzji i blasku, a elementy japoñskie zyskuj± na oddechu i elastyczno¶ci przypisywanym dotychczas innym krêgom kulturowym. Od pierwszych d¼wiêków fletu Tomohiro Fukuhary rzucone na nas zostaje zaklêcie i nie wydostajemy siê spod jego czarownej mocy a¿ do wybrzmienia ostatniego d¼wiêku koñcz±cego p³ytê utworu "Yuugure". A wiêc oczy i uszy szeroko otwarte, a po drodze parê prawdziwych niespodzianek! Tym razem w pamiêci pozosta³y pocz±tkowy "Yoake", Marcinowa "Biel", na wskro¶ stawiaj±cy do pionu japoñski (i nie tylko) "Do Jo Ji" (dla zrozumienia utworu koniecznie nale¿y zapoznaæ siê z wprowadzeniem Makoto i Marcina Kydryñskiego w ksi±¿eczce do p³yty - ach te flety i ten niesamowity Ozone!). Duch szerokiego rozmachu Pata Metheny'ego kr±¿y w¶ród nut i fraz zaskakuj±cego form± i tre¶ci±, wydawa³oby siê znanego "na wylot" utworu "O, mój Rozmarynie". Zreszt± wszêdzie pe³no tu odkrytych japoñsk± uwa¿no¶ci± szczegó³ów rzuconych w zamaszyste za¶piewy rodem znad Wis³y. Wszelkimi barwami i emocjami mieni siê opowie¶æ "Pandora" (¶wietna gra Kubiszyna na basie). Jak naturalnie kanciaste japoñskie rytmy przechodz± w mocno energetyczn±, kolejn± ju¿ wersjê, "Cyraneczki"! A ten czarowny szopenowski kujawiak czy te¿ kujawiakowy Chopin wyp³ywaj±cy spod palców Makoto Ozone? Dzikie i nieokie³znane polskie serca i japoñska cisza, lub na odwrót, gwa³towne wstrz±sy dalekowschodnich emocji i pokorna cisza s³owiañskiego spojrzenia. Intensywno¶æ detalu, krystaliczno¶æ wstrz±su niebios i ³zy po utraconej mi³o¶ci. Za d³ugo nie mo¿na przebywaæ na tak wyostrzonych rejestrach. Po tym o¿ywczym, ale i cokolwiek wymagaj±cym oddaniu siê s³owiañsko-dalekowschodniej ekspresji czas na odpoczynek i ukojenie w cieniu lizboñskiej starówki z widokiem na Europê wygl±daj±c± z ciekawo¶ci± i têsknot± za horyzont Atlantyku ("Cabo Da Roca" z go¶cinnym udzia³em Beto Betuka). Smutek przemijania i otwarto¶æ na to, co nowe i nieznane, nawet je¶li bywa jedynie ucieczk± serc zranionych i z lekka zasmuconych. Nie dajmy siê jednak do koñca porwaæ melancholii i smutkowi. Z ka¿dego kolejnego utworu ostatniej p³yty tryptyku, swoistego deseru (to znaczenie tytu³u trzeciej ksiêgi - "Sobremesa") po pod wieloma wzglêdami ciê¿szym daniu nr 2, tchnie wszak lekko ko³ysz±cy siê spokój, ufno¶æ, smak wina w¶ród przyjació³, biel sukni, b³êkit nieba i spokojna m±dro¶æ cienistego popo³udnia. Wyostrzone zmys³y i chwilami nerwy napiête do granicy wytrzyma³o¶ci ustêpuj± coraz to bardziej sennym spojrzeniom, niedokoñczonym zdaniom, rozedrganym ciep³em dnia brzmieniom grzechotek i innych instrumentów perkusyjnych (ach, to typowe dla Ani drugie i trzecie t³o). Niepodzielnie rz±dzi tu gitara, flety i taniec - koniecznie boso. Do tego przewija siê w tym z lekka sennym, a czasem gorêtszym korowodzie ca³a plejada sjestowych postaci - Beto Betuk, Paulo de Carvalho, Tito Paris, Yami czy zjawiskowa Sarah Tavares (urzekaj±ca wersja jej piosenki "Lizboya Kuya"). Piêkny duet Ani z Camane w "Noce nad rzek±". Kto siê oprze czarownemu duetowi naszej bohaterki z wielkim Ivanem Linsem w "Smudze smutku"? Czy¿ dziwi w tym ca³ym kontek¶cie debiut AMJ w krainie fado w "Spójrz, przeminê³o"? Chyba nie. G³ówny trzon zespo³u stanowi ekipa z tamtego po³udniowego ¶wiata, ale go¶cimy te¿, a jak¿e, Krzysztofa Herdzina, Roberta Majewskiego (cudownie ciep³y fluegelhorn w utworze nr 6) i Henryka Mi¶kiewicza. Jak mi³o? Dojrza³a rado¶æ pogodzona z nieuniknionymi zakrêtami losu, o ile¿ bardziej czaruj±ca ciekawo¶ci± ¿ycia i, po¶ród tanecznych kroków, wydobywaniem z niego piêkna nie tylko tego ulotnego, ale równie¿ tego nadaj±cego ¿yciowym zdarzeniom smak dobrego wina rozlewanego do kieliszków zgromadzonych wokó³ sto³u przyjació³ po przej¶ciach i wci±¿ z nadziej± w oczach. S³ychaæ zreszt± w ka¿dej nucie tych zmys³owo ko³ysz±cych nut dojrza³± rado¶æ kolejnych spotkañ opisanych szczegó³owo w tekstach do poszczególnych rozdzia³ów tego upojnego wieczoru nad rzek± Tag. Zdaje siê, ¿e na wszystko jest czas, a rzeczy przesz³e dodaj± blasku rozleniwionym spojrzeniom i gestom. Aran¿acyjne walory poszczególnych nagrañ zas³uguj± na analityczne podej¶cie i nazwanie po imieniu wszystkich tych zawijasów, zestawieñ i wariacji. Warto odczytywaæ te klejnoty pod k±tem ich pochodzenia, zapo¿yczeñ i odniesieñ. Nawet nie bêdê siê sili³ na próbê ich przedstawienia. Sami Pañstwo wczytajcie siê w muzyczn± opowie¶æ i zapoznajcie siê z jej opisem zawartym w ksi±¿eczkach do poszczególnych p³yt. Mamy wiêc kolejn± ods³onê sprawdzonego ju¿ u tych Pañstwa modelu "My i nasi ukochani". W przewa¿aj±cej czê¶ci s± to go¶cie nowi, a i sama Anna Maria Jopek zdaje siê z p³yty na p³ytê, stopniowo, ale jednak poszerzaæ dynamikê swojego g³osu. W otaczaj±cym nas sp³aszczonym ¶wiecie "empetrójkowego" przekazu trójwymiarowe bogactwo nawet tak potê¿nej dawki muzyki przez du¿e M musi cieszyæ. Muzyczne uniwersum Anny Marii i Marcina jest zarówno ujmuj±ce i czaruj±ce, jak te¿ zachwycaj±ce nieustannym poszerzaniem horyzontów postrzegania ¶wiata. O ile muzyka taka sam± swoj± natur± otwiera oczy i uszy, i stawia s³uchacza w konfrontacji z wielce nadobnym i koronkowym, porywaj±cym szeroko¶ci± i g³êboko¶ci± obrazem muzycznym, o tyle dodatkowym "bonusem" dla mieszkañców Kraju nad Wis³± jest owa konstytuuj±ca nas swojsko¶æ tematów i brzmieñ. Czy jest wiêc co¶ lepszego nad wycieczkê do mniej lub bardziej oddalonych krain z polskimi makami i stokrotkami w sercu? Tym bardziej, ¿e p³odne spotkanie z tymi wszystkimi dumkami, oberkami, d¼wiêkami muzyki fado, rytmami samby czy pozornie obcymi nam wersami japoñskich strof haiku mo¿liwe jest tak naprawdê dopiero wtedy, gdy sami jeste¶my pewni swoich korzeni, zapachów i smaków spod znaku wierzby, kresowych têsknot i kujawiakowego przytupu. Z takich ingrediencji, a dodaæ tu nale¿y wszechobecn± - kolejny znak firmowy AMJ & MK - uwa¿no¶æ i intymno¶æ otwart± na momenty porywaj±cej ekspresji ? powstaj± dania arcysmakowite, a bycie obdarowanym nimi w takiej ilo¶ci onie¶miela i zachwyca niczym wielki pozornie stary kufer z rzeczami starymi i nowymi.***** ![]() O d¼wiêku: Jak opisaæ d¼wiêkiem polsk± zadumê i dumê, ostro¶æ bogatego wszech¶wiatem detalu i rozko³ysanej gry cieni po¶ród lizboñskich promieni s³oñca? Mam wra¿enie, ¿e sztuka ta uda³a siê specom od sztuki nagrywania muzyki krz±taj±cym siê wokó³ poszczególnych rozdzia³ów tego tryptyku. Dla Pañstwa sprzêtu to prawdziwy test wszelkich mo¿liwych czêstotliwo¶ci i zakresów d¼wiêku. Najpierw ujmie s³owiañsk± g³êbi± i zapatrzonym gdzie¶ w niebo oraz twarz smutkiem. Potem przetoczy siê fal± emocji i wstrz±¶nie twardymi jak granit detalami japoñskiego skupienia. Na koniec da wytchnienie i zanurzy uszy w ciep³ym ¶wiecie przyja¼nie ko³ysz±cego ¶piewu na tle sk±panej dojrza³ym s³oñcem Lizbony. Do "Polanny" rêce, wra¿liwo¶æ i s³uch przy³o¿yli: Tadeusz Mieczkowski, Joe Ferla, Steve Rodby i Jacek Gaw³owski. "Haiku" uchwycili: (ponownie) Tadeusz Mieczkowski i Jacek Gaw³owski. "Sobremesa" to wy¶mienity zapis autorstwa Paulo Baiao i Scotta Petito. Czu³o¶æ z histori± w tle, wysokiej rozdzielczo¶ci spotkanie na polsko-japoñskim szczycie i smakowity deser zmys³owego ¶piewu oraz gitarowych brzmieñ, czyli arcybogaty sound-test co siê zowie! ***** Andrzej Fronc Inne p³yty tego wykonawcy: |
||||
|
||||