|
Recenzje płyt
MAREK NAPIÓRKOWSKI "WOLNO" Recenzja dodana: 2007-10-03
 Universal Music Polska
O muzyce: Mówienie o popularnym „Napiórze” jako o nadwornym gitarzyście Anny Marii Jopek jest tylko częścią prawdy, bardzo istotną ale jakże niepełną. To gitarzysta niezwykle wszechstronny, wrażliwy z ambicjami działalności solowej. Drugi autorski projekt „Wolno” jest tego najlepszym przykładem. Bez wątpienia należy obecnie do czołówki polskich gitarzystów a mam wrażenia, że jeśli jego talent rozwijać się będzie w takim tempie to bardzo szybko pozna go Europa i świat (bez kurtuazji sam Pat Metheny bardzo pozytywnie wyrażał się o grze Marka). Od lat kieruje formacją „Funky Groove” a jego gitarę można usłyszeć na płytach Brodki, Ewy Bem, Kasi Groniec, Krzysztofa Herdzina, Anny Serafińskiej czy Krystyny Prońko. Odnoszę wrażenie, że ten bardzo wrażliwy gitarzysta przede wszystkim tworzy nastrój, klimat, bawi się dźwiękiem ale w tym pozytywnym znaczeniu. Na płycie „Wolno” czaruje słuchacza kolorem, barwą i przestrzenią. I to już od pierwszych dźwięków znanego tematu spółki Lannon/McCartney „The Long And Winding Road”. Nie można też uniknąć pewnych skojarzeń z Patem Mathenym ale wszystko staje się oczywiste w momencie, gdy dowiadujemy się, że Marek gra na gitarze kanadyjskiej lutniczki Lindy Manzer (tej samej która tworzy gitary dla Pata). I jak sam mówi moja nowa, "jasna" gitara ma duszę, która mnie zachwyciła, zainspirowała jak żaden poprzedni instrument i postanowiłem nagrać całą tę płytę tylko na niej. I ja skromny słuchacz wcale się nie dziwię temu zachwytowi, instrument rzeczywiście brzmi magicznie i trudno jest słowani to brzmienie opisać, jest w tym brzmieniu po prostu dusza, coś co niezwykle rzadko spotyka się dziś w muzyce. Po przesluchaniu nowych nagrań „Napióra“ nie sposób też odnieść wrażenie, że stylistycznie jest to bardzo zbliżone do dokonań ECM-u i filozofii „najpiękniejszej muzyki powyżej ciszy“. To muzyka, która ma niewątpliwie charakter intymnego spotkania, spotkania bardzo kameralnego.
Niebagatelną rolę na płycie odegrał Gregoire Maret, który czaruje dźwięki na harmonijce ustnej niczym „dziadek“ Thoots Thielemans a najciekawsze, że ta jego gra czasami przypomina grę Pata z tym charakterystycznym syntezatorem gitarowym, przypominającym dźwięk harmonijki. Maret pojawia się gościnnie aż w czterech tematach a do mnie najbardziej przemówił w utworze „Gotlandia“ i „Vietato Fumare“.
Miłośnicy muzyki spod znaku Chrisa Bottiego nie będą żałować słuchając takich tematów jak „The Sun Of All Days“ i „Wolno“ gdyż Robert Majewski wytwarza swoją grą podobny klimat a brzmienie jego trąbki jest równie pastelowe i miękkie. Na płycie nie mogło również zabraknąć głosu Anny Marii Jopek, którą usłyszymy w „Ravelo“. Ciekawa jest historia powstania tego utworu, więc oddajmy głos Markowi „Ravelo napisałem razem z Anią podczas bardzo owocnego dwudniowego muzykowania. Skomponowaliśmy wówczas razem kilka utworów. Trzy z nich znalazły się na płycie Ani Niebo. Jeden trafił na moją pierwszą płytę, ale ten wydawał się nam najładniejszy. Nie chcemy się porównywać z wielkim kompozytorem, ale katarynkowa narracja skojarzyła nam się z Bolerem Ravela. Nie można pominąć także udziału mistrza drugiego planu czyli Mino Cinelu. Końcowy akord płyty czyli utwór „Between A Smile And A Tear” to już nie przestrzeń a megaprzestrzeń i unoszący się duch Tootsa Thielemansa. Wolne w tempie zakończenie wolnej płyty. Prawie wszyscy za czymś gonimy a ta płyta pozwala nam na chwilę się zatrzymać, zastanowić, pomyśleć i przede wszystkim POSŁUCHAĆ! *****
O dźwięku: Czyste, niczym nie skażone akustyczne brzmienie całości. Realizacja dźwięku
Tadeusza Mieczkowskiego znakomita, mamy wrażenie że dźwięk gitary znajduje
się w ogromnej przestrzeni. Ta z kolei daje wrażenie "luzu", swego rodzaju
muzycznej wolności. Jeśli taka była idea to została zrealizowana niemal
perfekcyjnie. Obok nowej płyty Ani Jopek dawno nie słyszałem tak dobrze
nagranej płyty polskiego wykonawcy. ****1/2
Sylwester Podgórski
Polskie Radio Koszalin
Inne płyty tego wykonawcy:
Nie odnaleziono innych płyt tego wykonawcy.
|