![]()
|
![]() E-PRENUMERATA NUMER 11/09
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/08
Z P£YT¡ CD
NUMER 11/06
Z P£YT¡ CD
PURE to wyj±tkowa kolekcja cudownie nagranych nastrojowych utworów rockowych, jazzowych i klasycznych w wykonaniu takich gwiazd jak: Antonio Forcione, Daniel Mulhern, Fred Simon, Nicolas Meier, Charlie Haden i wielu innych... Legendy HI-FI
![]() Nie tylko HI-FI
![]()
Nowo¶ci Apple |
||||
|
Recenzje p³yt THE NEW GARY BURTON QUARTET "COMMON GROUND" Recenzja dodana: 2011-12-08![]() Mac Avenue Records/dystrybucja WWW.ccd.pl O muzyce: Latka lec±, a nie najm³odszy ju¿ przecie¿ wibrafonista Gary Burton wci±¿ tworzy nowe mutacje tak ulubionej przez siebie formacji kwintetu i kwartetu. Jeszcze nie tak dawno cieszyli¶my siê muzyk± m.in. w wykonaniu Makoto Ozone, Clarence'a Penna, Jamesa Genusa i Juliana Lage'a ("Generations" 2004). Chwilê pó¼niej pojawi³a siê p³yta "Next Generation" (2006) z Vadimem Neselovskim, (ponownie) Julianem Lage'em, Jamesem Williamsem i Iuquesem Curtisem. Nieco pó¼niej reaktywowa³ siê s³ynny kwartet Burton/Pat Metheny/Steve Swallow i Antonio Sanchez ("Quartet Live" 2009). Gary Burton przeszed³ do wytwórni Mac Avenue i po serii koncertów postanowi³ nagraæ p³ytê ze swoim najnowszym kwartetem. Tym razem ze Stevem Colley'em na basie, Antonio Sanchezem przy perkusji i gitarzyst± Julianem Lage'em. Jak widaæ po sk³adzie, kwartet jest i zarazem nie jest now± formacj±. Prawie ka¿dy z jej obecnych cz³onków zd±¿y³ siê ju¿ przewin±æ przez kolejne mutacje stale ewoluuj±cego Burtonowskiego pomys³u na nowoczesn± i atrakcyjn± muzykê jazzow±. Burton zawsze eksperymentowa³ i czêsto wychodzi³ przed szereg. Rozpoczyna³ karierê, przejmuj±c niejako (nomen omen) pa³eczkê po wielkich mistrzach wibrafonu, po Miltonie Jacksonie i Lionelu Hamptonie. Oryginalnym wk³adem Burtona by³a przemiana instrumentu perkusyjnego, jakim by³ przecie¿ wibrafon, w instrument stricte melodyczny, poprzez bardzo czêste wycieczki w obszary zarezerwowane dotychczas dla fortepianu, czego znakomitym i s³ynnym przyk³adem by³y nagrania z pianist± Chickiem Core±. Burtona od pocz±tku ci±gnê³o do wspó³pracy z gitarzystami. Jeszcze w latach 60. debiutowa³ przecie¿ w duecie z gitarzyst± country and western (!) Hankiem Garlandem. Potem by³ m.in. Larry Coryel, a nastêpnie m³odziutki Pat Metheny, którego Burton wprowadzi³ w latach 70. na szerokie wody amerykañskiej muzyki jazzowej. Kolejnym uczniem mistrza Burtona jest dwudziestoparoletni gitarzysta Julian Lage i oprócz lidera to w³a¶nie on jest niekwestionowanym bohaterem omawianej p³yty, która nosi tytu³ "Common Ground". Album stanowi kolejny etap zmieniaj±cej siê ewolucyjnie formu³y cztero- lub piêcioosobowego zespo³u jazzowego. Przed wys³uchaniem nowych nagrañ warto chocia¿ pobie¿nie zapoznaæ siê z wymienionymi przeze mnie p³ytami Burtona. Zmiany nie s± rewolucyjne, ale do¶æ wyra¼ne. Julian Lage gra, ogólnie rzecz ujmuj±c, bardziej po europejsku, z mocno zaakcentowanym rytmem (jest to wynikiem podporz±dkowania siê wibrafonowi Burtona, który brzmi i jest czêsto traktowany melodycznie, ale przecie¿ ca³y czas jest instrumentem perkusyjnym), ale wyczuwa siê wyra¼ne nawi±zania do muzyki klasycznej. Uwagê zwracaj± nietuzinkowe pomys³y aran¿acyjne (chocia¿by w "My Funny Valentine", jednym z najciekawszych utworów na tej p³ycie). Lage spokojnie przejmuje rolê lidera w wiêkszo¶ci kompozycji i brzmi mniej amerykañsko, chocia¿by w porównaniu z Patem Metheny. Ca³o¶æ brzmienia zespo³u jest mniej elektryczna - a to dziêki Stevowi Colleyowi, który zast±pi³ swojego imiennika, graj±cego na basie elektrycznym Steve'a Swallowa. Swallow gra³ elektrycznie, ale za to nad wyraz melodyjnie. W porównaniu z bardziej wype³niaj±cym przestrzeñ brzmieniem elektrycznych gitar Metheny'ego i ¶piewnego oraz elektrycznego basu Swallowa bardziej skoncentrowana na sobie gitara Lage?a i kontrabas Colleya daj± efekt poszerzenia przestrzeni i wiêkszej lekko¶ci. Zarówno Burton, jak i Sanchez oraz pozostali cz³onkowie zespo³u bez ¿adnych trudno¶ci radz± sobie z materia³em, który tylko pozornie jest lekki, ³atwy i przyjemny. Strawê muzyczn± podano w przyjemny i lekki sposób, ale po paru "kêsach" zaczynamy wczuwaæ siê w poszczególne smaki. Ca³o¶æ nadaje siê do wielokrotnego przes³uchania tym bardziej, ¿e zawarto¶æ p³yty mo¿e równie¿ s³u¿yæ jako muzyka towarzysz±ca nam w ci±gu dnia. S± utwory ewidentnie l¿ejsze, wrêcz popowe ("Late Night Sunrise" pióra pianisty Neselovskiego, "Never The Same Way" Colleya), pe³ne dramatyzmu Burtonowskie tango ("Was It So Long Ago?"), jest klasycyzuj±cy "Etude" autorstwa Lage'a. Wiêksze wymagania stawia bardzo wci±gaj±cy "Did You Get It" Sancheza znany z innych p³yt tego wszechstronnego perkusisty. Prawdziwym majstersztykiem jest arcyciekawa, wspomniana ju¿ wersja standardu "My Funny Valentine" Harta i Rodgersa, gdzie wydawa³oby siê nieprzystaj±ca do tego standardu interpretacja paradoksalnie podkre¶la jego istotê i piêkno. Brawo! Ca³o¶æ wieñczy Jarrettowski "In Your Quiet Place", który pianista napisa³ w 1970 r. dla Burtona po pierwszym spotkaniu obydwu muzyków. Na wspólnym gruncie spotka³o siê wiêc czterech wspania³ych artystów. Ka¿dy wrzuci³ na wspólny ruszt co¶ swojego. Do tego dwa utwory pianisty z poprzedniego zespo³u Burtona (niewspomniany do tej pory "Last Snow"), standard ze ¶piewnika amerykañskiego i pere³ka Keitha Jarretta. Wszystko piêknie i lekko migocze, absorbuj±c uwagê wci±gaj±cym rozmieszczeniem w czasie i przestrzeni. Jest wiêc Burtonowski drive oraz poezja. ¯adnych przewrotów i ¿adnej szarpaniny. ¦wiat trwa dalej, ale jak mi³o i ciekawie jest otoczyæ siê tak czarownie podanymi melodiami. Bardzo wykwintne danie.****1/2 O d¼wiêku: Album nagrano w studiach NYU - Steinhardt School of Culture i w Education and Human Development w Nowym Jorku. Pieczê in¿yniersk± sprawowa³ Pete Karam, a masteringiem dowodzi³ Mark Wilder. Jakie s± tego rezultaty? Krótko mówi±c, waga pó³¶rednia ze wskazaniem na lekk±. D¼wiêk wibrafonu jest jednym z trudniejszych do nagrania. Na tej p³ycie wszystkie instrumenty, ³±cznie z kontrabasem i perkusj±, zosta³y podci±gniête nieco w górê szlachetnym brzmieniem instrumentu lidera, który jednak nikogo ani niczego nie zakrywa. Wszyscy maj± wystarczaj±c± ilo¶æ miejsca, ³±cznie ze s³uchaczami, którzy mog± spokojnie pospacerowaæ sobie po¶ród tych lekkich i czarownych d¼wiêków, i siê im z bliska przypatrzeæ. Jest wiêc ciekawie i urokliwie.****1/2 Andrzej Fronc Inne p³yty tego wykonawcy: Nie odnaleziono innych p³yt tego wykonawcy. |
||||
|
||||