|
Recenzje płyt
JÓZEF ELIASZ & ELJAZZ BIG-BAND "IN THE RHYTHM OF CHOPIN" Recenzja dodana: 2011-10-18
 DUX
O muzyce:
Jeśli jeszcze nie mają Państwo dość muzyki Chopina w jazzowych aranżacjach (bo w klasycznej formie chyba nie?), to proszę sięgnąć po recenzowany album "In The Rhythm Of Chopin" - Józef Eliasz & Eljazz Big-Band, pokłosie Roku Fryderyka Chopina, który bardzo hucznie obchodzono w całym kraju w ubiegłym roku.
Tym z Państwa, którzy nie mieszkają w Bydgoszczy, gdzie płyta się narodziła, należy się wyjaśnienie. Najpierw powstał klub TRYTONY - był rok 1991, trzy lata później przekształcił się w klasyczny jazzowy klub ELJAZZ - nazwa nie dziwi, bowiem jego dyrektorem artystycznym i programowym został perkusista, jazzman, bandleader Józef Eliasz. To on powołał do życia orkiestrę ELJAZZ Big-Band w 1999 r. Muzycy niemal natychmiast wyjechali na Ogólnopolski Konkurs Big-Bandów, gdzie bezapelacyjnie zdobyli główną nagrodę i prymat w kraju. Od tego momentu orkiestra ciągle doskonali swój warsztat, bierze udział w koncertach i festiwalach, zdobywając sympatię publiczności i krytyków muzycznych.
Orkiestra gra opracowania najwybitniejszych polskich aranżerów, jak Jan "Ptaszyn" Wróblewski, Andrzej Jagodziński, Krzysztof Herdzin czy Bogdan Ciesielski - to właśnie te mistrzowskie opracowania muzyki Fryderyka można usłyszeć na opisywanej płycie.
Krzysztof Herdzin, Henryk Miśkiewicz, Maciej Sikała to nazwiska przyciągające, ale i pozostali mniej znani muzycy świetnie się spisują, można by powiedzieć, że to oni są najważniejsi - bo tworzą bazę, na której ich trochę bardziej znani koledzy mogą improwizować i popisywać się swoją wirtuozerią.
Jak wskazuje tytuł płyty "W rytmie Chopina", motywem przewodnim tego krążka jest inspiracja muzyką naszego wybitnego pianisty i rytm. Rzeczywiście słynne preludium e-moll, od którego album się rozpoczyna, zamiast leniwie się snuć, swinguje w rytmach bossanovy - świetne solo Macieja Sikały grającego na tenorze. Później mamy bardzo ognistego wydawałoby się mazura - a to tylko mazurek D-dur w aranżacji Krzysztofa Herdzina, który ma też swoje kilka minut solówki - mistrz zresztą w bardzo dobrej formie. Walc cis-moll rozpoczyna sekcja dęta pięknym chorałem, a później wchodzą smyki i taki trochę "dziwny" fortepian - to chyba stary instrument, na którym Krzysztof Herdzin zagrał, by zmienić barwę i troszkę przesunąć nas w czasie; w tym utworze zwraca uwagę znakomite solo na puzonie wykonane przez Marcina Murasa, solo na trąbce Marcina Gawdzisa i metrum, które nie zawsze liczy się na trzy. W kolejnych kompozycjach bardzo pięknie brzmi saksofon Henryka Miśkiewicza i jego wirtuozowskie solówki - i tak można by wyróżniać każdego z solistów, ale po raz kolejny zwracam uwagę na bardzo spójne brzmienie orkiestry. Słuchając płyty, ma się wrażenie, że muzycy przede wszystkim doskonale się bawią - lubią muzykę wielkiego Fryderyka i potrafią ze swadą zaimprowizować na zadany temat, a nawet zagrać walca na cztery.
W całym projekcie czuć ducha Chopina, ale jazzmani wzięli z jego twórczości tylko małe fragmenty, tematy kompozycji, więc żaden purysta nie może powiedzieć, że ideał został zbezczeszczony. Przede wszystkim mamy tu doskonałe brzmienie całości, świetne aranżacje i doskonałe wykonanie. Dla miłośników brzmienia big- bandu ta płyta to pozycja obowiązkowa i myślę, że gdyby muzykom udało się zmierzyć z orkiestrą Wyntona Marsalisa, to nie byłoby wstydu. ****
O dźwięku:
Płyta została nagrana w sali Pomorskiej Filharmonii w Bydgoszczy i w studiu Tokarnia. Artyści są bardzo dobrze nagłośnieni, czasami nawet ma się wrażenie, że za bardzo, że jest za głośno, ale biorąc pod uwagę klimat radości i zabawy - nie mogło być inaczej. Myślę, że cel i zamierzony efekt został osiągnięty. Producentem całości został Józef Eliasz, a za poszczególne aranżacje odpowiadali Jan "Ptaszyn" Wróblewski, Bogdan Ciesielski, Henryk Miśkiewicz i Krzysztof Herdzin. ****
Beata Górecka-Młyńczak
Inne płyty tego wykonawcy:
Nie odnaleziono innych płyt tego wykonawcy.
|