Szukaj:


HI-FI HI-FI
Strona główna Prenumerata E-Prenumerata Archiwalia Kontakt O nas



Recenzje płyt

KIRK WHALUM "THE GOSPEL ACCORDING TO JAZZ: CHAPTER III"
Recenzja dodana: 2010-12-13

O muzyce:
Każdy kto kojarzy saksofonistę Kirka Whaluma wyłącznie jako cenionego muzyka sesyjnego lub ewentualnie grającego milutki dla ucha smooth jazz, może po przesłuchaniu tego dwupłytowego, koncertowego wydawnictwa doznać lekkiego szoku i bardzo szybko zweryfikować swoje poglądy. Niech nikogo nie zniechęcą religijne uniesienia i często zbyt długie wywody między utworami kaznodziei Kirka Whaluma. Najważniejsza i tak pozostaje muzyka, a jeśli już trzymamy się wątków religijnych to otrzymujemy ewangelię gospel-jazzu na poziomie zupełnie "niebiańskim". Jeśli ktoś do tej pory nie zetknął się z muzyką Whaluma to za rekomendację nich posłuży fakt, że przez lata grał on w zespole Whitney Houston (to jego grę słyszymy m.in. w megaprzeboju "I Will Always Love You") i współpracował z tak różnymi gwiazdami jak: Jean Michel Jarre, Quincy Jones, Barbra Streisand, Babyface, Bob James, Gino Vannelli, a także wielebny Andrae Crouch. Patrząc na ilość sesji nagraniowych w których wziął udział, zastanawiam się, czy ten facet cokolwiek robi oprócz grania na saksie (mam wątpliwości). Specjalnie mnie to nie martwi, bo za każdym razem kiedy zetknę się na płycie z tym nazwiskiem, to jestem spokojny o poziom artystyczny.
Koncerty z cyklu "The Gospel According To Jazz" są niejako wisienką na torcie, podsumowaniem okresów twórczych Kirka Whaluma. Część pierwsza pojawiła się dwanaście lat temu i była okazją, aby poprzez muzykę podziękować i oddać chwałę Panu. Koncerty stały się też swego rodzaju benefisami z plejadą gwiazd i zaproszonych muzyków. Część druga, nagrana w Los Angeles, ukazała się w 2002 roku i dostała nagrodę Stellar Award za najlepszy album roku w muzyce gospel oraz nominację do nagrody Grammy w kategorii Best Contemporary Soul Gospel Album. Część trzecia została zarejestrowana w Glenn Dale w stanie Maryland, pomyślana oczywiście jako koncert uwielbienia i chwały w którym to saksofonista zaprasza na muzyczną wędrówkę z Nowego Orleanu poprzez pieśni spirituals, a następnie jazz współczesny, R&B, hip-hop, reggae, gospel, soul i bluesa. Powstało wyjątkowe połączenie przede wszystkim w sferze duchowości muzyki gospel i jazzu. Niemal wyczuwa się, że dla Whaluma wiara to nie tylko część życia, ale całe życie.
Album rozpoczyna solo lidera "Call To Worship" zagrane pięknym, czystym i mocnym dźwiękiem. Atmosfera koncertu jest niemal rodzinna i trudno się temu dziwić, gdyż lider nawiązuje świetny kontakt z publicznością, a na scenie pojawia się liczna rodzina: Kevin Whalum (vocal), Kortland Whalum (vocal), Hugh "Peanuts" Whalum (vocal), Kenneth Whalum III (sax), Kyle Whalum (el.bass). Początek koncertu zadowoli nawet jazzowych ortodoksów z ambitną, blisko 14-minutową kompozycją "Ananias & Sapphira". Temat "Rev" to piękny hołd złożony ojcu Kirka, Kennethowi T. Whalumowi Sr. Kolejni zapraszani na scenę goście otrzymują gromkie owacje, ale największe pianista George Duke, który w "Because You Loved Me" otarł się o geniusz (grając nie na keyboardach, a na szlachetnie brzmiącym fortepianie). Powstała wyjątkowo uduchowiona wersja w stylu jazz-gospel , co by nie mówić, popowej piosenki, wylansowanej przed laty przez Celine Dion. To jeden z najpiękniejszych fragmentów koncertu. Czystą odmianę soul otrzymujemy w kompozycji Luthera Vandrossa "Make Me A Believer" zaśpiewanej niezwykle uczuciowo przez Lalah Hathaway (córka Donny'ego Hathawaya) oraz Kevina Whaluma, którego balsamowa barwa głosu bardzo przypomina Willa Downinga. Muzycy do wspólnego śpiewania zapraszają publiczność w "Africa, Jesus, Africa", który zarazem świadczy o tym, że nie zapominają o swoich korzeniach. Kolejny z zaproszonych gości gitarzysta Doc Powell pojawia się w przepięknej balladzie "You Are Everything", wylansowanej w oryginale przez grupę The Stylistics w 1971 roku. Druga część koncertu jest zdecydowanie bardziej liryczna, z rozbudowaną dwuczęściową "Smile" Charliego Chaplina i bluesową "The Thrill Is Gone" (wylansowaną przez B.B.Kinga) w którym zaśpiewała Lalah Hathaway. Finał jest w tym kontekście zaskoczeniem, bo dostajemy cudownie pulsujący w rytmie funky 13-minutowy "Running Away" (z repertuaru Frankie Beverly & Maze z początku lat 80.). W bonusie dla spragnionych mamy jeszcze jedną wersję "You Are Evertyhing" z mruczącymi w stylu Barry'ego White'a biskupem T.D. Jakesem i jego żoną Seritą. I to już naprawdę koniec, choć jak dla mnie koncert mógłby jeszcze trwać. Jego sukces polega z jednej strony na niezwykłej wręcz atmosferze, a z drugiej, na różnorodności stylistycznej, doborze repertuaru i zaproszonych muzyków. Tak udanej muzycznej fuzji w wersji koncertowej nie słyszałem od lat. *****

O dźwięku:
Zaskakuje czystość i klarowność dźwięku. Duża w tym zasługa dobrej akustyki w kompleksie Reid Temple w Glenn Dale, gdzie również znajduje się studio nagraniowe. Koncert zarejestrował, wyprodukował i zmiksował Hal Sacks, który odpowiadał za sukces poprzedniej części "The Gospel According To Jazz: Chapter II" z 2002 roku. Bardzo podoba mi się zbliżenie reakcji publiczności, to ujęcie jest idealnie wyważone, trochę podobne jak w słynnym koncercie "Alchemy" Dire Straits. Wiem, że są zwolennicy odseparowania w jak największym stopniu reakcji publiczności, ja jednak lubię tę naturalną reakcję w bliskim planie.
Jest też wersja koncertu na DVD, której niestety nie miałem okazji obejrzeć, ale wyobrażam sobie, że wszelkie wrażenia estetyczne mogą być tylko spotęgowane. Jak na nagranie koncertowe z czystym sumieniem pięć gwiazdek. *****

Sylwester Podgórski
Polskie Radio Koszalin

Inne płyty tego wykonawcy:

Pozostałe płyty >>


Idz do gory strony
Mapa serwisu | Reklama Copyright © 2006-2012 Wydawnictwo Computer Graphics Studio.



Gry Komputerowe - Twojegry.com.pl Computer Arts