Szukaj:


HI-FI HI-FI
Strona g³ówna Prenumerata E-Prenumerata Archiwalia Kontakt O nas








NUMER 11/09
Z P£YT¡ CD


NUMER 11/08
Z P£YT¡ CD


NUMER 11/06
Z P£YT¡ CD


PURE to wyj±tkowa kolekcja cudownie nagranych nastrojowych utworów rockowych, jazzowych i klasycznych w wykonaniu takich gwiazd jak: Antonio Forcione, Daniel Mulhern, Fred Simon, Nicolas Meier, Charlie Haden i wielu innych...

Recenzje p³yt

STEFANO BOLLANI, JESPER BODILSEN, MORTEN LUND "STONE IN THE WATER"
Recenzja dodana: 2010-06-18

ECM Records/dystrybucja Universal Music Poalnd
O muzyce:
Tytu³ recenzji móg³by brzmieæ: Stone In The Water, czyli ma³y wyk³ad o wodzie, kamieniach, specjalnym rodzaju ciszy i trzech empatycznych przyjacio³ach.
Najpierw pytanie: kiedy wrzucamy kamieñ do wody? Gdy jest spokojna, poniewa¿ wtedy wyra¼nie widaæ, jak rozchodz± siê fale. Woda musi byæ na tyle klarowna, aby u³atwia³a poruszanie siê wzbudzonych krêgów, a jednocze¶nie winna t± sam± klarowno¶ci± pozwalaæ na ich harmonijne rozchodzenie siê. Ciekawie jest móc obserwowaæ, jak fale, rozchodz±c siê, pod±¿aj± ku brzegowi i odbijaj±c siê od niego, zaczynaj± p³ynnie zachodziæ na siebie, tworz±c rozmaite, ci±gle zmieniaj±ce siê wzory i kszta³ty. A co bêdzie, je¶li zamiast jednego wrzucimy do wody trzy kamienie?
Na chwilê powrót do (niedalekiej) przesz³o¶ci. Miejsce akcji: Kopenhaga, wrêczenie w³oskiemu trêbaczowi Enrico Ravie jednej z najwa¿niejszych nagród w dziedzinie muzyki jazzowej. Rava jest tam ze swoim pianist± Stefano Bollanim. Przebywa tam równie¿ najbardziej znana sekcja rytmiczna w Danii, czyli panowie Jasper Bodilsen (bas) i Morten Lund (bêbny i perkusja). Panowie graj± razem w trakcie uroczysto¶ci i tak dobrze im muzycznie ze sob±, ze postanawiaj± stworzyæ trio, którego dwie pierwsze p³yty (wydane w Danii przez audiofilsk± wytwórniê Stunt Records) podbijaj± najpierw rodzimy rynek, aby za chwilê zachwyciæ jazzow± Europê. Wydana w³a¶nie przez ECM p³yta „Stone In The Water” jest ich debiutem ¶wiatowym i ju¿ sta³a siê bardzo znacz±cym wydarzeniem.
Tak na marginesie, to nie mogê siê nadziwiæ, jak pojemn± formu³± jest trio sk³adaj±ce siê fortepianu, kontrabasu i bêbnów. Mog³oby siê wydawaæ, ¿e naprawdê coraz trudniej o oryginalno¶æ w tej konfiguracji, a jednak tym trzem panom uda³o siê zwróciæ na siebie uwagê gr±, która zdaje siê o¿ywiaæ dawne motto Eicherowskiej wytwórni prezentuj±cej muzykê, która jest najbli¿sza ciszy, a ta, jak siê okazuje, wcale nie musi byæ cisz± w dos³ownym tego s³owa znaczeniu.
Ju¿ od pierwszych d¼wiêków uderza muzykalno¶æ, bardzo wysoki poziom zgrania muzyków oraz naturalne i ¶wie¿e brzmienie instrumentów.
¯aden z trzech muzyków nie jest debiutantem. Bollani ma za sob± liczne nagrania z rzeczonym ju¿ Enrico Rav±, wcze¶niej grywa³ m.in. z Philem Woodsem, Gato Barbierim czy Richardem Gallianim. Bodilsen i Lund s± absolwentami duñskiej Royal Music Academy w Aarhus. Basista Bodilsen wystêpowa³ i nagrywa³ z Joe Lovano, Jamesem Moody, Jeff Tain Wattsem czy chocia¿by Paolo Fresu. Perkusista Lund ma ju¿ na koncie granie z takimi postaciami, jak Ulf Wakenius, Christian McBride, Viktoria Tolstoy, Bobo Stenson czy Lars Danielsson.
Repertuar jest urozmaicony. Mamy kompozycje Bollaniego i Bodilsena plus utwory zahaczaj±ce o nastrój bossa novy, a w³a¶ciwie piosenki Caetano Veloso (przepiêkne otwarcie p³yty, kompozycja „Dom de iludir”) i wielkiego Antonia Carlosa Jobima („Brigas nunca mais”). Bollani grywa³ ostatnio du¿o muzyki brazylijskiej i ten nastrój jest wyra¼nie wyczuwalny na omawianej p³ycie („Orvieto” i „Asuda”). Echem nagranej niedawno solowej p³yty Bollaniego jest intryguj±ca wersja utworu „Improvisation 13 en la miner” Francisa Poulenca.
Ca³a trójka nale¿y do mniej wiêcej tego samego pokolenia, maj± podobne pogl±dy na muzykê i nie tylko. S³uchaj±c ich, trudno jest wyodrêbniæ lidera. Przez ca³y czas na równi prowadz± ze sob± muzyczny dialog, od czasu do czasu p³ynnie zmieniaj±c bieg kompozycji.
Wydaje siê, ¿e Bollani porzuci³ przynajmniej na czas tej sesji swój szelmowski u¶miech i ironiê, rozlu¼ni³ siê i wypogodnia³. W jego grze s³ychaæ wp³ywy Keitha Jaretta, ale Bollani nic nie demontuje, gra delikatnie, z gracj± poruszaj±c siê po terenie zaznaczonym rytmicznie przez pozosta³± dwójkê muzyków. Jest mocno osadzony w strukturze melodycznej i nawet je¶li pozwala sobie na mocniejsze akcenty, to nigdy nie odchodzi od melodyjno¶ci. Podobnie jak Brad Mehldau, Bollani lubi utwory, które brzmi± niczym piosenki, ale w porównaniu z Mehldauem jest bardziej odprê¿ony. Potrafi przy¶pieszyæ („Il cervello del pavone”), ale i tak przewa¿aj± niedopowiedzenia. Ca³a trójka w równouprawniony sposób tworzy ca³o¶æ d¼wiêkowego obrazu prezentowanych utworów. Uderza wierno¶æ, z jak± traktuj± oryginalne brzmienie swoich instrumentów. Lund gra wrêcz malarsko (jak on u¿ywa szczoteczek!), zdecydowanie panuje nad rytmem ca³o¶ci i nieustannie zmienia swoje brzmienie, za¶ ¶piewny kontrabas Bodilsena pozwala mu z jednej strony na swoisty minimalizm, a z drugiej potrafi zachwyciæ nadzwyczaj melodyjnymi improwizacjami.
Mamy do czynienia z muzykami, którzy wzajemnie siebie s³uchaj±. To za¶ wymaga skupienia, a jednocze¶nie pozwala na bardzo wysoki poziom wzajemnej empatii. W rezultacie muzyka zdaje siê p³yn±æ, jest lekka, chwilami wrêcz ulotna, choæ z miejscami wyczuwalnym pewnym napiêciem. Panowie siê lubi±, a wspólna gra sprawia im niek³aman± przyjemno¶æ – i to siê s³yszy. Dominuje ¶piewno¶æ, lekko¶æ i elegancja. Bardzo mnie ujê³a ta muzyka, a najwiêksz± niespodziank± jest to, ¿e Bollani zdj±³ (wreszcie) swoj± maskê clowna. ****
O d¼wiêku:
Podobnie jak duñska wytwórnia Stunt Records, dla której nasi trzej przyjaciele nagrali swoje dwie pierwsze p³yty, niemiecki ECM gwarantuje swoim poziomem realizacji nagrañ stworzenie idealnej, wyj¶ciowej sytuacji d¼wiêkowej. Od pierwszego do ostatniego d¼wiêku s³ychaæ wyra¼nie, ¿e nowojorskie studio Avatar wykorzystane przez in¿ynierów z ECM-u jest absolutnie równoprawnym cz³onkiem s³uchanego przez nas sk³adu muzyków. S³ynna ECM-owska cisza, która swego czasu (na tle ha³a¶liwych brzmieñ lat 70.) znakomicie potrafi³a wyostrzyæ uwagê i pomóc w osi±gniêciu skupienia potrzebnego do dostrze¿enia prawdziwego brzmienia instrumentów, obecnie potrafi wrêcz ograniczaæ materiê d¼wiêkow± i nieraz sztucznie wyciszaæ naturaln± dynamikê muzyków. Okazuje siê, ¿e je¶li jest pusta i ch³odna, cisza potrafi wp³ywaæ hamuj±co na rozchodzenie siê d¼wiêków w powietrzu. ECM tym razem chyba zaryzykowa³, nadaj±c powietrzu wyra¼nego charakteru. Efekt tej d¼wiêkowej politycznej niepoprawno¶ci jest z miejsca zauwa¿alny. Uzyskana przestrzeñ d¼wiêkowa stanowi idealne ¶rodowisko dla obserwowanych zdarzeñ muzycznych. Nie jest nadmiernie akcentowana (co niestety zdarza siê ostatnio w produkcjach niemieckiej wytwórni), nie jest zimna, a wiêc nie dzia³a parali¿uj±co na naturalne brzmienie instrumentów, nie zwiêksza odleg³o¶ci miêdzy muzykami. Jest dok³adnie odwrotnie. Wcale nie kryje tego, ¿e jest w nieobiektywny sposób ocieplona, poszczególne d¼wiêki pokonuj± j± bez wysi³ku i swoim charakterem staje siê aktywnym uczestnikiem nagrania, czym podkre¶la barwno¶æ prezentowanych utworów, nie zacieraj±c jednak konturów i nie ujmuj±c nic z w³a¶ciwej temu repertuarowi dynamiki. Wzbudzone kamieniami fale mog± siê swobodnie rozchodziæ.
Muzycy s± blisko s³uchacza, ale w ¿adnym momencie na nas nie napieraj±. Idealne danie na jesienne s³uchanie w cieple domowego zacisza. ***** AF

Inne p³yty tego wykonawcy:

Nie odnaleziono innych p³yt tego wykonawcy.

Pozosta³e p³yty >>


Idz do gory strony
Mapa serwisu | Reklama Copyright © 2006-2012 Wydawnictwo Computer Graphics Studio.



Gry Komputerowe - Twojegry.com.pl Computer Arts