O muzyce

Mam problem z panią Eithne Patricią Ní Bhraonáin, którą bardzo cenię za pierwsze płyty, a piosenek na ostatnich prawie nie rozróżniam. To prawda, tematy wciąż nawiązują do celtyckich korzeni, urzekają spokojem i trudną do opisania doniosłością (skojarzenia ze świętami Bożego Narodzenia czy nabożeństwem mogą być jakąś podpowiedzią), ale trudno znaleźć na "Dark Sky Island" przeboje na miarę "Orinoco Flow", "Storms In Africa", "Carribean Blue" czy "Anywhere Is". Wydany na singlu "Echoes In Rain" przepadł z kretesem na listach przebojów (oprócz list radiowych, gdyż muzyka Enyi zawsze uważana była za "radio friendly"). Co jest głównym motywem nowej płyty? "Tematem płyty są podróże. Podróże na wyspy na przestrzeni lat, podróże przez wydarzenia, przez emocje. Nie jest to album koncepcyjny per se, ale jest coś, co łączy wszystkie piosenki" – twierdzi Enya. Wyspa Sark, należąca do tak zwanego parku ciemnego nieba albo inaczej rezerwatu ciemności, ma tu szczególne znaczenie. Muzycznie niestety nie ma nic nowego. Klawisze, smyczki, czasami dzwonki, no i oczywiście wokal wielokrotnie nakładany i pięknie zharmonizowany – będący niemal kodem DNA Enyi, jej znakiem wodnym i największym atutem. To eteryczny pop skierowany do ludzi szukających wytchnienia i ukojenia. Niestety w trakcie słuchania ani ożywczy, ani wciągający. Pierwsze dwa albumy Enyi są bardziej zróżnicowane brzmieniowo i rytmicznie. W tym gąszczu podobnych tematów uwagę przykuwają "I Could Never Say Goodbye", "Sancta Maria" i przede wszystkim "Even In The Shadows" z Eddiem Lee na kontrabasie. Enya śpiewa po angielsku, łacinie i języku Loxian, stworzonym przez autorkę tekstów i poetkę Romę Ryan. ★ ★ ★ ½

O dźwięku

Znowu dość wyraźna kompresja dynamiki, ale zrobiona z głową, w sposób przemyślany. Podobnie ciepłe barwy, jak w przypadku "Blackstar" Bowiego, a przestrzeń nawet ciut lepsza, bo bardziej naturalna, z powietrzem między dźwiękami – najbardziej przekonująco pod tym względem wypadają oszczędnie zaaranżowane "I Could Never Say Goodbye" i "Solace". Najważniejszy jest oczywiście głos Enyi – zawsze pierwszoplanowy, często z nakładkami, przyjemny, pozbawiony drażniących ucho sybilantów. ★ ★ ★ ★